TRZY OBLICZA MISTRZA (KWIAT, BAKTERIA, BRONX)
A
A
A
Ukazujący się pod szyldem wydawnictwa Lost In Time album „Kwiat, Bakteria, Bronx” to nietuzinkowy zbiór diametralnie od siebie różnych (choć konsekwentnie utrzymanych w czarno-białej poetyce) komiksowych opowieści, których współautorem jest argentyński scenarzysta i rysownik, Alberto Saichann.
Wykorzystująca trzecioosobowy tryb narracji nowela „Kwiat” to przejmujący raport prosto z piekła, w tym przypadku – z pogrążonego w wojennym pandemonium Wietnamu, w którym przecinają się ścieżki dwóch charyzmatycznych przeciwników. Nguyen Ho (zwany Krwawym Smokiem) jest zarówno bezwzględnym wojownikiem dokonującym zamachów bombowych na amerykańskich żołnierzy, jak i wpływowym dostawcą opium. Z kolei Bobby Quayle III nie ma sobie równych w przeprowadzaniu rekonesansu w podziemnych tunelach, będących szalenie niebezpiecznymi kryjówkami Wietkongu. Obaj mężczyźni poznają tytułową kurtyzanę, która – obok płatnej miłości – oferuje protagonistom szansę na skonfrontowanie się z ich tłumionymi lękami, ukrytymi pragnieniami oraz wypartymi tęsknotami.
Ta debiutująca na łamach czasopisma „Nippur Magnum”, napisana przez Ricardo Ferrariego („La Sabana”) noirowa, antywojenna przypowiastka swoją siłę oddziaływania zawdzięcza także nastrojowym, choć chwilami dość groteskowym ilustracjom Saichanna, w których niemałą rolę odgrywają efekty światłocieniowe. Ot, solidna historia wybrzmiewająca oniryczno-poetycką nutą.
„Bakteria” przynosi natomiast obraz przyszłości, w której nie ma już wojen, konfliktów, napadów, nawet wypadków samochodowych – wszak wszelka ludzka aktywność podlega ścisłej, odgórnej kontroli, przejawiającej się chociażby w ustalaniu przez władze sztywnego harmonogramu dnia dla każdego z obywateli/każdej z obywatelek. Być może dlatego Mark Hertz nie potrafi wyrzucić z pamięci wydarzeń poprzedniego wieczoru, kiedy na jego oczach (szukający ratunku) nieznajomy został z zimną krwią zastrzelony przez funkcjonariuszy policji. Pełniący obowiązki narratora długowłosy bohater zaczyna coraz śmielej kwestionować narzucaną mu rutynę codziennego życia, ostatecznie stając się zbiegiem poszukiwanym przez wymiar sprawiedliwości.
Oryginalnie publikowana w odcinkach w magazynie „Skorpio”, pełna dynamicznej akcji „Bakteria” – napisana przez Eduardo Mazzitelliego („Shankar”, „Żywa stal”) – do dziś świetnie sprawdza się jako dystopijna przestroga, w której pobrzmiewają echa „Nowego wspaniałego świata” Aldousa Huxleya, „Roku 1984” George’a Orwella oraz „Mechanicznej pomarańczy” Anthony’ego Burgessa. Zapierające dech w piersiach, dopracowane w najdrobniejszym szczególe (mroczna urbanistyka) ilustracje Saichanna urzekają także humorystycznymi akcentami oraz licznymi odniesieniami do najróżniejszych tekstów popkultury (vide: strony tytułowe poszczególnych odcinków serii nawiązujące do poetyki okładek przygód Spirita autorstwa Willa Eisnera).
Z kolei „Bronx” jest zbiorem krótkich, pełnych soczystych dialogów (wprost ociekających dosadnymi sformułowaniami), w warstwie wizualnej chwilami mocno undergroundowych komiksów, które Saichann publikował na łamach periodyku „Fierro”. Nowojorski cykl zaczynamy od „Napadu”, czyli dusznej, pełnej czarnego humoru narracji o desperacie, który za wszelką cenę próbuje nakłonić swojego milczącego kompana do udziału w przestępczym procederze.
Chwilę potem udajemy się na spotkanie z „Aktorem” o niebotycznie przerośniętym ego, który bezskutecznie stara się znaleźć angaż po tym, jak w karygodny sposób rozstał się z dotychczasowymi współpracownikami. Mocna, niepozbawiona pazura nowelka, po której przychodzi czas na wysłuchanie wulgarnych utyskiwań sfrustrowanego „Perkusisty” marzącego o tym, by zostać artystą pierwszego formatu. Ubijanie „Interesu” stanowi punkt wyjścia kolejnej opowieści, tym razem ukazującej perypetie boksera, pokornie przyjmującego ciosy – zarówno te zadawane w ringu, jak i te, których nie szczędzi protagoniście samo życie.
Jeśli uważacie, że siedzący w barze mężczyzna, który snuje wstrząsającą opowieść, jest prawdziwym „Bohaterem”, cóż – poczekajcie na finał tego epizodu, w którym wydarzenia przybierają zaskakujący obrót. Na koniec porozmawiamy o „Afektach”, a przyczynkiem do tych rozważań stanie się bardzo nietypowy bal przebierańców.
Reasumując: zamknięty w twardej oprawie, liczący 220 stron album „Kwiat, Bakteria, Bronx” to nie lada gratka dla osób ceniących sobie przewrotne, niejednokrotnie wybijające ze sfery komfortu komiksowe narracje, przykuwające uwagę zarówno na poziomie treści, jak i formy. Polecam!
Wykorzystująca trzecioosobowy tryb narracji nowela „Kwiat” to przejmujący raport prosto z piekła, w tym przypadku – z pogrążonego w wojennym pandemonium Wietnamu, w którym przecinają się ścieżki dwóch charyzmatycznych przeciwników. Nguyen Ho (zwany Krwawym Smokiem) jest zarówno bezwzględnym wojownikiem dokonującym zamachów bombowych na amerykańskich żołnierzy, jak i wpływowym dostawcą opium. Z kolei Bobby Quayle III nie ma sobie równych w przeprowadzaniu rekonesansu w podziemnych tunelach, będących szalenie niebezpiecznymi kryjówkami Wietkongu. Obaj mężczyźni poznają tytułową kurtyzanę, która – obok płatnej miłości – oferuje protagonistom szansę na skonfrontowanie się z ich tłumionymi lękami, ukrytymi pragnieniami oraz wypartymi tęsknotami.
Ta debiutująca na łamach czasopisma „Nippur Magnum”, napisana przez Ricardo Ferrariego („La Sabana”) noirowa, antywojenna przypowiastka swoją siłę oddziaływania zawdzięcza także nastrojowym, choć chwilami dość groteskowym ilustracjom Saichanna, w których niemałą rolę odgrywają efekty światłocieniowe. Ot, solidna historia wybrzmiewająca oniryczno-poetycką nutą.
„Bakteria” przynosi natomiast obraz przyszłości, w której nie ma już wojen, konfliktów, napadów, nawet wypadków samochodowych – wszak wszelka ludzka aktywność podlega ścisłej, odgórnej kontroli, przejawiającej się chociażby w ustalaniu przez władze sztywnego harmonogramu dnia dla każdego z obywateli/każdej z obywatelek. Być może dlatego Mark Hertz nie potrafi wyrzucić z pamięci wydarzeń poprzedniego wieczoru, kiedy na jego oczach (szukający ratunku) nieznajomy został z zimną krwią zastrzelony przez funkcjonariuszy policji. Pełniący obowiązki narratora długowłosy bohater zaczyna coraz śmielej kwestionować narzucaną mu rutynę codziennego życia, ostatecznie stając się zbiegiem poszukiwanym przez wymiar sprawiedliwości.
Oryginalnie publikowana w odcinkach w magazynie „Skorpio”, pełna dynamicznej akcji „Bakteria” – napisana przez Eduardo Mazzitelliego („Shankar”, „Żywa stal”) – do dziś świetnie sprawdza się jako dystopijna przestroga, w której pobrzmiewają echa „Nowego wspaniałego świata” Aldousa Huxleya, „Roku 1984” George’a Orwella oraz „Mechanicznej pomarańczy” Anthony’ego Burgessa. Zapierające dech w piersiach, dopracowane w najdrobniejszym szczególe (mroczna urbanistyka) ilustracje Saichanna urzekają także humorystycznymi akcentami oraz licznymi odniesieniami do najróżniejszych tekstów popkultury (vide: strony tytułowe poszczególnych odcinków serii nawiązujące do poetyki okładek przygód Spirita autorstwa Willa Eisnera).
Z kolei „Bronx” jest zbiorem krótkich, pełnych soczystych dialogów (wprost ociekających dosadnymi sformułowaniami), w warstwie wizualnej chwilami mocno undergroundowych komiksów, które Saichann publikował na łamach periodyku „Fierro”. Nowojorski cykl zaczynamy od „Napadu”, czyli dusznej, pełnej czarnego humoru narracji o desperacie, który za wszelką cenę próbuje nakłonić swojego milczącego kompana do udziału w przestępczym procederze.
Chwilę potem udajemy się na spotkanie z „Aktorem” o niebotycznie przerośniętym ego, który bezskutecznie stara się znaleźć angaż po tym, jak w karygodny sposób rozstał się z dotychczasowymi współpracownikami. Mocna, niepozbawiona pazura nowelka, po której przychodzi czas na wysłuchanie wulgarnych utyskiwań sfrustrowanego „Perkusisty” marzącego o tym, by zostać artystą pierwszego formatu. Ubijanie „Interesu” stanowi punkt wyjścia kolejnej opowieści, tym razem ukazującej perypetie boksera, pokornie przyjmującego ciosy – zarówno te zadawane w ringu, jak i te, których nie szczędzi protagoniście samo życie.
Jeśli uważacie, że siedzący w barze mężczyzna, który snuje wstrząsającą opowieść, jest prawdziwym „Bohaterem”, cóż – poczekajcie na finał tego epizodu, w którym wydarzenia przybierają zaskakujący obrót. Na koniec porozmawiamy o „Afektach”, a przyczynkiem do tych rozważań stanie się bardzo nietypowy bal przebierańców.
Reasumując: zamknięty w twardej oprawie, liczący 220 stron album „Kwiat, Bakteria, Bronx” to nie lada gratka dla osób ceniących sobie przewrotne, niejednokrotnie wybijające ze sfery komfortu komiksowe narracje, przykuwające uwagę zarówno na poziomie treści, jak i formy. Polecam!
Alberto Saichann, Eduardo Mazzitelli, Ricardo Ferrari: „Kwiat, Bakteria, Bronx” („La flor, Bacteria, Bronx”). Tłumaczenie: Jakub Jankowski. Lost In Time. Nieledew 2026.
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |









ISSN 2658-1086

