ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 maja 10 (538) / 2026

Justyna Hanna Budzik,

OPOWIEŚCI WYWIEDZIONE Z WIDOKÓW (PAWEŁ PIERŚCIŃSKI: 'POWROTY')

A A A
Paweł Pierściński (1938-2017), znany przede wszystkim jako jeden z założycieli i najważniejszy teoretyk i praktyk tzw. kieleckiej szkoły krajobrazu, członek ZPAF, pedagog i mentor, autorytet dla wielu pokoleń twórców fotografików, pozostawił po sobie tysiące prac: odbitek, negatywów, diapozytywów, stykówek, projektów wystaw, plików cyfrowych. Ostatnią wolą artysty, który porzucił pracę inżyniera budownictwa – zgodną z wykształceniem – na rzecz twórczości fotograficznej, było przekazanie swojego archiwum życia pod opiekę Katarzyny Sagatowskiej, również fotografki, a także kuratorki wystaw oraz założycielki Fundacji Jednostka. Do pracy nad zbiorem Sagatowska zaprosiła historyczkę fotografii i kuratorkę Monikę Szewczyk-Wittek i w 2020 roku ruszyło internetowe Archiwum Pawła Pierścińskiego (https://pawelpierscinski.pl/) gromadzące ponad 2 500 fotografii, podzielonych zgodnie z systemem katalogowania przyjętym przez samego artystę. Eksplorując cyfrową kolekcję, można zapoznać się z cyklami artystycznymi układanymi przez autora, a także z najważniejszymi tematami, które interesowały artystę: a były to przede wszystkim architektura oraz krajobraz. Nic dziwnego, że tworząc w fotoksiążce „Powroty”, wydanej przez Narodowy Instytut Architektury i Urbanistyki w 2025 roku, już autorski wybór zdjęć z tego ogromnie bogatego zbioru, Sagatowska z Szewczyk-Wittek posługują się określeniem „architektura krajobrazu”, opisując swój klucz selekcji ujęć do publikacji. Zanim jednak przejdę do analizy fotograficznej książki, jeszcze kilka słów o cyfrowym archiwum wydaje się niezbędne, by w pełni zrozumieć kontekst funkcjonowania zdjęć Pierścińskiego w szerszym obiegu.

Oprócz podziału tematycznego respektującego porządkowanie artysty, na stronie internetowej znajdują się także dwie arcyciekawe sekcje „Kolekcje” oraz „Lekcje”. Lekcja jest na razie tylko jedna, dotyczy edukacji krajoznawczej i proponuje połączenie refleksji nad zdjęciami z aktywnością w terenie. Zaproponowany scenariusz skupia się na krajoznawstwie lokalnym, w duchu bardzo aktualnego dziś – i promowanego na przykład w materiałach dydaktycznych Akademii Edukacji Klimatyczno-Środowiskowej dla Nauczycieli (https://szkoladlaklimatu.pl/) – placed-based learning, czyli nauczania zakorzenionego w konkretnym miejscu. Edukacyjne możliwości wykorzystania Archiwum Pawła Pierścińskiego są dużo szersze, niż zaproponowana gotowa lekcja. W swojej własnej praktyce dydaktycznej korzystam z jego zasobów w kształceniu studentek i studentów kulturoznawstwa i kultur mediów, przede wszystkim na zajęciach poświęconych ożywianiu archiwów – w myśl humanistycznego zwrotu archiwalnego, w którym poszukuje się możliwości opowiadania historii na podstawie zbiorów archiwalnych właśnie. Poza tym na przedmiocie edukacja multimedialna wprowadzam Archiwum Pierścińskiego jako przykład inspirującego zbioru, który może posłużyć jako punkt wyjścia dla działań z szeroko rozumianej edukacji wizualnej. Moje studentki i studenci proponują na przykład analizę pejzażu dźwiękowego zapisanego w obrazie na kliszach Pierścińskiego, nagrywanie pocztówek dźwiękowych i porównywanie współczesnego soundscape’u z tym, jaki mógł towarzyszyć ujęciom fotograficznym; odnajdywanie na mapach elektronicznych współrzędnych geograficznych zdjęć Pierścińskiego i porównanie widoku dziś (Google Streetview, widok satelitarny) z pejzażem sprzed lat; uważną obserwację środowiska i rekreację pejzaży zmierzających ku abstrakcji; porównanie historycznych billboardów reklamowych z dzisiejszymi trendami czy inscenizowanie sesji portretowych podobnych do tych Pierścińskiego. Myślę, że opisane pomysły najlepiej dowodzą, jak wiele możliwości ożywienia drzemie w inicjatywie Sagatowskiej i Szewczyk-Wittek.

Do stworzenia własnych kolekcji według indywidualnie wybranych kryteriów oraz napisania esejów kuratorki archiwum zaprosiły animatorkę kultury i kulturoznawczynię Agnieszkę Pajączkowską, pisarza Adama Robińskiego oraz historyczkę sztuki i kuratorkę z NIAiU Karolinę Andrzejewską-Batko. Ich wybory idą w poprzek wirtualnych szaf katalogowych, wynikają być może z odnalezienia na fotografii Pierścińskiego punctum, powstają na przecięciu się obrazu fotograficznego oraz zainteresowań autorek i autora. Robiński obserwuje, jak w ciągu siedmiu dekad starzał się dąb Bartek i zmieniało się jego najbliższe środowisko, Pajączkowska przygląda się autoportretom Pierścińskiego, a Andrzejewska-Batko bierze pod lupę 27 pudeł z fotografią architektury. Tym samym dostrzega, że kielecki „[f]otograf badał, w jaki sposób na dany obiekt wpływają zmieniające się warunki atmosferyczne, a także następujące po sobie pory roku. Pierścińskiego interesowały zmiany, jakie następowały w czasie” (online). Ta myśl stanie u podstaw publikacji książkowej, ale odniesienie do niej jest nieco przewrotne.

Książka fotograficzna w nietypowym formacie (17.5x30cm) podzielona jest na wyraźne dwie części. Najpierw przeglądamy 68 fotografii, a postawę odbiorczą wyznacza czarno-białe zdjęcie na okładce, w pełni widoczne dopiero po jej rozłożeniu: fragment na jej czwartej stronie przedstawia kobietę w średnim wieku, która siedzi profilem do widza na ławce na trawiastym terenie przy wieży widokowej. To około 1/3 szerokości fotografii. Pozostała część, zajmująca całą powierzchnię pierwszej strony okładki, odsłania widok, na który patrzy kobieta: meandrującą rzekę, która wytycza nieco ukośną linię biegnącą od prawej strony kadru w głąb i w lewo, niknąc za zaroślami przy wieży widokowej. Na drugim brzegu rzeki widzimy budynki i miasto osadzone na wznoszącym się terenie. Bohaterka zdjęcia patrzy więc na krajobraz, w którym mieszają się siły natury i urbanistyki, przyroda z architekturą. W umieszczonym dopiero na końcu książki wykazie zdjęć z ich podpisami (w pierwszej części publikacji fotografie opisane są jedynie datą powstania) dowiadujemy się, że to widok na Zalew Pasternak w Starachowicach, sfotografowany w lipcu lub sierpniu 1972 (tu pewna nieścisłość: data głosi 07.1972, a podpis – sierpień 1972).

Kolejne strony mieszają widoki czarno-białe i kolorowe, fotografie nie są ułożone chronologicznie, a zreprodukowane zostały w różnych formatach. Niektóre zajmują całą stronę do spadu, inne – tylko część strony, jeszcze inne obejmują przestrzeń obu stron, prawej i lewej. Jest też kilka pustych, białych kartek. Jest kilka zaskoczeń, uzmysławiających widzowi, że fotograf pracował nad kadrami – na zdjęciu opisanym datą 10.1989 (sprawdzam w spisie od razu, choć nie trzeba tego robić, nie tak zaprojektowany jest rytm lektury: Widok z Klonówki, Góry Świętokrzyskie, październik 1989) widnieje ramka zakreślona czarnym markerem, najpewniej wizualna „notatka” Pierścińskiego do pracy pod powiększalnikiem do stworzenia kolejnej odbitki. Na fotografiach są widoki w szerokim kadrze, węższe ujęcia z głębi lasów i wąwozów, pocztówki z miast z niewielkimi postaciami ludzkimi, a także zdjęcia wykonywane we wnętrzach, jak na przykład popularna swego czasu w muzeach krajoznawczych, a dziś już uznawana za archaiczną, diorama, w której przed fotografią mieszanego lasu stoją wypchane sarny, a z kadru „ucieka” lis (07.1972: Muzeum Świętokrzyskiego Parku Narodowego na Świętym Krzyżu, lipiec 1972), czy samotny mężczyzna przy stoliku w pustej gospodzie (08.1970: Wnętrze zajazdu turystycznego Gminnej Spółdzielni przy ulicy Kieleckiej, Szydłów, sierpień 1970). Są zabytkowe dzielnice miast, ale i obiekty przemysłowe, obezwładniająca wegetacja jak u Schulza i dziury w ziemi po odkrywkach, nieprzeniknione gęstwiny i rozświetlone zniczami cmentarze, odrestaurowane kamienice i ruiny zamków. Czyli wszystko, co typowe i powtarzające się u Pierścińskiego, ale w innym porządku, mylące tropy, tym razem bez współrzędnych geograficznych. Ja traktuję przeglądanie tej części fotoksiążki jak (niemożliwy) spacer po typowym kieleckim (czyli polskim) krajobrazie. Podobnie piszą o swoim wyborze kuratorki zbioru w drugiej, tekstowej części publikacji „Sam fotograf nazywał siebie towarzyszem twórców pejzażu – sił natury kształtującej zrąb konstrukcyjny krainy oraz człowieka rzeźbiącego i cyzelującego ową niezwykłą strukturę. Dziś to my możemy towarzyszyć wędrówce Pawła Pierścińskiego. Wpatrzyć się i wsłuchać w opowieści, które z tych konstrukcji i struktur dla nas wydobył” (s. 11). Tłumaczą, że idą po śladach artysty, ale budują własną trasę. A zatem kolejna opowieść wywiedziona z archiwum.

W tej części książki są jeszcze trzy eseje. Filip Springer podąża wypracowanym już w swoich wcześniejszych publikacjach („Mein Gott, jak pięknie”, 2023; czy rozdział w książce „Co robi zdjęcie?”, red. B. Flak, M. Nowicka, A. Olszewska, 2025) odniesieniem do koncepcji fotografii ojczystej Jana Bułhaka, tu bardzo adekwatnej. Reportażysta przekonuje, że Pierścińskiemu udało się stworzyć w fotografii to, czego nie udało się Bułhakowi, uwikłanemu w spuściznę Heimatphotographie: „Przywraca on [Pierściński – dop. J. H. B.] zdjęciom moc badawczą, a uwalnia je od zadań propagandy. […] Bo to właśnie kielecki fotograf zbliżył się w swojej praktyce do wielkiego, wskazanego przez Bułhaka celu – rozpoznania «rysów twarzy ojczyzny»” (s. 18). I dlatego właśnie, przeglądając „Powroty”, Springer co chwila doświadcza powidoków, poczucia, że zna to miejsce, choć – jak się potem okazuje – wcale tam nie był. Agnieszka Kowalska, idąc ścieżką biodróży Michała Książka, skupia się na Pierścińskiego obserwacjach roślin, zwłaszcza tych należących do „czwartej przyrody” czy rekolonizujących przestrzenie porzucone przez człowieka. I w tych ujęciach roślin dostrzega strategię fotografowania Pierścińskiego podobną, jak przy robieniu zdjęć architekturze: „Potrafił przekierować uwagę na rośliny, których architektura interesowała go nie mniej niż ta z cegły i betonu” (s. 25). Ostatni tekst napisał Adam Robiński, tym razem o zdjęciu, które zdobi okładkę drugiego wydania jego debiutanckiej książki „Hajstry. Krajobraz bocznych dróg” (2023), na której kilkuletni syn Pierścińskiego wchodzi do wielkiej szczeliny w pniu starego dębu w parku w Śmiłowie. Pisarz odnosi je do swojego własnego doświadczenia: „Widziałem w życiu wiele równie imponujących drzew, w tym dużo starszych i wizualnie jeszcze potężniejszych, a każde niosło obietnicę opowieści. W dziuplach znajdowałem przede wszystkim ciemność i wilgoć – nauczyłem się, że obie są świetną pożywką dla wyobraźni” (s. 33). Tekst jest o ścieżkach, które otwiera przed nami krajobraz, by zaprosić nas do odnalezienie opowieści.

Kiedy przeglądam „Powroty” (foto)książkowe czy zagłębiam się w cyfrowe archiwum według wyszukiwania konkretnego miejsca ujmowanego z tego samego punktu w różnych latach, przychodzi mi na myśl Fotograficzne Obserwatorium Pejzażu (Observatoire Photographique du Paysage). To francuska inicjatywa ministra środowiska wprowadzona w 1991 roku, na której dzisiejszy kształt wpływa przede wszystkim ustawa o krajobrazach (1993) i przyjęcie europejskiej konwencji krajobrazowej we Francji (2006). Celem funkcjonowania Obserwatorium jest inwentaryzacja krajobrazów narodowych oraz rejestrowanie zmian, które w nich zachodzą, poprzez regularne powtarzanie trasy ze stałymi punktami robienia zdjęć. W trakcie każdej z fotograficznych wypraw zaangażowani są profesjonalni fotografowie, a do powtarzania ujęć wykorzystuje się współrzędne geograficzne i wytyczne techniczne dotyczące kadrowania, długości ogniskowej, etc. Na podstawie archiwum widoków rząd i samorządy terytorialne zdobywają wiedzę na temat charakteru i przekształceń krajobrazu, a także podejmują decyzje dotyczące zagospodarowania czy ochrony terenu.

Metoda fotograficzna Pawła Pierścińskiego zdaje się wyprzedzać czy zapowiadać taką postawę wobec pejzażu oraz zawiera podobne przekonania co do roli fotografii w naukowej obserwacji rzeczywistości. Co ciekawe, polski fotograf wielokrotnie mówił, iż na Ziemi Kieleckiej odnaleźć można wszystkie charakterystyczne dla Polski formacje krajobrazowe. Inny był jego punkt wyjścia dotyczący rozumienia fotografii samej w sobie; jego praktyka była eksploracją estetycznych i formalnych właściwości medium, by jak najlepiej zarejestrować odkrywane w pejzażu kształty, figury i kolory. Jednak repetycje ujęć wykonywanych z tego samego punktu widzenia i bardzo dokładne katalogowanie oraz archiwizowanie prac sprawiają, iż archiwum Pierścińskiego można wykorzystać jako materiał badawczy podobnie, jak Obserwatorium.
Paweł Pierściński: „Powroty”. Koncepcja i wybór zdjęć: Katarzyna Sagatowska, Monika Szewczyk-Wittek. Narodowy Instytut Architektury i Urbanistyki. Warszawa 2025.