GDZIE MOJE MIEJSCE? (ALEKSANDRA CIECHOMSKA: 'ZAPOMNIANE OGNIWO POLSKIEJ ESTETYKI FENOMENOLOGICZNEJ. TWÓRCZOŚĆ ADY WERNER-SILBERSTEIN W KONTEKŚCIE LITERATUROZNAWSTWA TRZECH PIERWSZYCH DEKAD XX STULECIA')
A
A
A
„Zaryzykowałabym nawet taką hipotezę, że Anon, który stworzył tyle wierszy nigdy ich nie podpisując, w wielu przypadkach był kobietą” (Woolf 1997: 68).
Na początku książki „Zapomniane ogniwo polskiej estetyki fenomenologicznej. Twórczość Ady Werner-Silberstein w kontekście literaturoznawstwa trzech pierwszych dekad XX stulecia” Aleksandra Ciechomska formułuje pytanie, które może towarzyszyć także czytelniczkom i czytelnikom sięgającym po tę publikację: „[c]zy warto zatem zajmować się słabo, o ile w ogóle, rozpoznawaną i rozpoznawalną badaczką, jeśli już kojarzoną, to raczej za sprawą dokonanych przez nią tłumaczeń, aniżeli jednej tylko opublikowanej po polsku książki, tj. »Wstępu do Estetyki Nowoczesnej«?” (s. 11). Ciechomska nie traktuje tego pytania jedynie jako punktu wyjścia dla swoich rozważań. Przeciwnie, podporządkowuje mu całą konstrukcję książki, pokazując, że stawką rekonstrukcji biografii i dorobku Silberstein jest ponowne przemyślenie jej miejsca w historii polskiej estetyki i literaturoznawstwa pierwszych dekad XX wieku. W tym ujęciu publikacja wpisuje się również w perspektywę herstoryczną, bowiem nie poprzestaje na wydobyciu zapomnianej postaci, lecz pozwala zapytać o warunki, w których dorobek kobiet-myślicielek był pomijany w utrwalonych sposobach opowiadania historii humanistyki.
Zanim jednak przejdę do szczegółowego omówienia poszczególnych części publikacji, warto zatrzymać się przy jej strategii kompozycyjnej. Książka składa się z trzech odrębnych, choć ściśle ze sobą powiązanych rozdziałów. Pierwszy, zatytułowany „Zagubiona w historii. Rekonstrukcja biografii i twórczości Ady Werner-Silberstein”, służy odtworzeniu informacji o „życiu i dokonaniach Silberstein, na które składa się nie tylko działalność naukowa, ale także aktywność translatorska” (s. 20). Drugi, „Dwadzieścia lat później”, przynosi rekapitulację założeń zawartych we „Wstępie…” oraz omówienie wybranych prac Romana Ingardena, Konstantego Troczyńskiego i Stefanii Skwarczyńskiej. Ostatnia część, „Zaangażowanie w sprawy modernizacji nauk humanistycznych i świadomości społecznej”, koncentruje się natomiast na polskim dyskursie emancypacyjnym przełomu XIX i XX wieku oraz na kwestii przekładu feministycznego i roli tłumaczki w procesie tłumaczenia (zob. s. 21-22).
Ciechomska przedmiotem analizy czyni nie tyle biografię Ady Werner-Silberstein, ta bowiem nie zachowała się w postaci umożliwiającej pełną rekonstrukcję, ile jej jedyną opublikowaną pracę. Na tej podstawie badaczka dowodzi, że autorka „Wstępu…” już wcześniej podejmowała rozpoznania, które w kolejnych dekadach okażą się istotne dla refleksji Ingardena, Troczyńskiego czy Skwarczyńskiej, jak również w ogóle dla estetyki i literaturoznawstwa inspirowanych fenomenologią (zob. s. 21). Stawką tej rekonstrukcji nie jest jednak samo ustalenie pierwszeństwa Silberstein, lecz pytanie o mechanizmy jej późniejszej marginalizacji i próba odpowiedzi na pytanie: dlaczego praca podejmująca problemy ważne dla tego nurtu nie została włączona do głównego obiegu refleksji teoretycznej?
Kwestia ta staje się szczególnie istotna w zestawieniu z pozycją Ingardena, którego nazwisko niemal całkowicie zorganizowało polską opowieść o fenomenologii w literaturoznawstwie i estetyce. Tymczasem jego rozważania nie powstawały w warunkach intelektualnej izolacji. Przeciwnie, wiele pomysłów dojrzewało podczas słynnych lwowskich „czwartków”, organizowanych we współpracy z Uniwersytetem Jana Kazimierza we Lwowie. To właśnie prowadzone tam dyskusje miały w dużej mierze ukształtować „zarys właśnie pisanych i przyszłych rozpraw Ingardena” (s. 105). Polemika z wielkością i uznaniem Ingardena wynika z hipotezy stawianej przez Ciechomską, że gdyby zaproponowana przez Silberstein metoda badań estetycznych została dostrzeżona, mogłaby promieniować na literaturoznawstwo (zob. s. 172). Tym samym rozpoznanie badaczy, zgodnie z którym rozprawa Ingardena z 1931 roku, zatytułowana „O dziele literackim”, miała wprowadzić do „humanistyki polskiej nowy, nieznany sposób myślenia” (s. 172), uległoby osłabieniu, a status samego Ingardena nie byłby tak jednoznaczny, ponieważ uwaga zostałaby skierowana (dużo wcześniej) na autorkę „Wstępu…” (zob. s. 179).
W czasie lektury książki łatwo jednak odnieść wrażenie, że sama Silberstein momentami znika za rozbudowanym tłem historyczno-intelektualnym. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy Ciechomska przywołuje lwowskie „czwartki”, nazwiska uczestników tamtejszych debat oraz intensywność prowadzonych wówczas dyskusji. Uwaga czytelniczek i czytelników przesuwa się wówczas z autorki „Wstępu…” na mechanizmy funkcjonowania polskiej estetyki fenomenologicznej. Taka strategia ma oczywiście swoje uzasadnienie, ponieważ pozwala pokazać warunki, w jakich kształtował się kanon tej dziedziny. Zarazem prowadzi jednak do paradoksu: im szerzej Ciechomska rekonstruuje pole intelektualne, tym łatwiej rozmywa się zasadnicza teza o prekursorskim charakterze myśli Silberstein. W tym miejscu powraca pytanie postawione przez samą Ciechomską: „co zaważyło na nieobecność badaczki w dziejach humanistyki polskiej” (s. 24). Jest ono szczególnie zasadne, ponieważ, jak pokazuje autorka, zarówno Troczyński, jak i Skwarczyńska poruszali się w polu problemowym, do którego wcześniej włączyła się także Silberstein. Oboje sięgali bowiem po koncepcję Sobeskiego wyłożoną w „Uzasadnieniu metody obiektywnej w estetyce” z 1910 roku, do której autorka „Wstępu…” odniosła się szczegółowo i polemicznie właśnie w swojej książce (zob. s. 86). Nie oznacza to jeszcze, że musieli znać pracę Silberstein, pozwala jednak Ciechomskiej postawić pytanie o to, dlaczego tekst tak wyraźnie wpisujący się w ówczesne spory estetyczne nie został później włączony do głównego obiegu refleksji teoretycznej.
Ujawnia się tu jednak pewna tendencja argumentacyjna, podobna do tej, która powraca w częściach poświęconych Ellen Key, do czego wrócę jeszcze w dalszej części recenzji. Ciechomska chwilami zbyt mocno wzmacnia hipotezy w miejscach, w których materiał źródłowy pozwala raczej mówić o możliwości niż o pewności. Skoro Troczyński i Skwarczyńska sięgali po koncepcję Sobeskiego, można zapytać, czy mogli natrafić również na „Wstęp…” Silberstein, w którym autorka odnosiła się do tej koncepcji szczegółowo i polemicznie. Nie można jednak wyłącznie na tej podstawie przesądzić, że jej pracę rzeczywiście znali albo świadomie zignorowali. Podobny sposób argumentacji pojawia się w zakończeniu drugiego rozdziału, gdy Ciechomska pisze, że słowa Ingardena o estetycznym odczuciu intencjonalnym „mogłyby równie dobrze zostać wypowiedziane bądź zapisane przez Silberstein” (s. 106). To sformułowanie trafnie ujawnia bliskość problemów podejmowanych przez oboje autorów, zarazem jednak przesuwa wywód w stronę hipotezy, której nie sposób jednoznacznie potwierdzić na podstawie dostępnego materiału. Jeszcze wyraźniej widać to w miejscu, w którym autorka rozważa, czy niezrealizowana lub nieopublikowana kontynuacja „Wstępu…” mogłaby skierować „uwagę na autorkę i przyczynić się do zaistnienia jej twórczości w obiegu naukowym” (s. 179). Tego rodzaju przypuszczenia pozwalają wyobrazić sobie alternatywną historię recepcji Silberstein, nie zastępują jednak analizy konkretnych mechanizmów jej marginalizacji. Ciechomska przekonująco pokazuje, że dorobek autorki „Wstępu…” zasługuje na ponowne rozpoznanie. Mniej przekonująca okazuje się jednak wtedy, gdy zamiast wyjaśniać przyczyny nieobecności Silberstein i jej pracy w obiegu naukowym, buduje hipotezy o tym, jak mogłaby wyglądać recepcja tego dorobku, gdyby został on dostrzeżony wcześniej.
Tym bardziej nieobecność autorki „Wstępu…” trudno uznać wyłącznie za skutek przypadku lub zwykłego przeoczenia. Tymczasem już we wstępie Ciechomska skłania się ku wyjaśnieniu tej nieobecności właśnie przypadkiem, pisząc, że „[r]ozważania agnotologów nie służą pomocą, by postawić jakąkolwiek diagnozę, dlaczego tak się stało. Pozostaje zatem dodać do ich rozważań o mechanizmach zapominania i pogrążania w niebycie jedno: przypadek (…)” (s. 24). Wydaje się jednak, że takie wyjaśnienie jest niewystarczające. Być może autorce umyka tu problem, którym sama zajmuje się w rozdziale trzecim, a mianowicie płeć autorki „Wstępu…”. Silberstein była kobietą próbującą uczestniczyć w życiu naukowym w czasie, w którym społeczne oczekiwania wobec kobiet sytuowały je przede wszystkim w rolach żon i matek, nie zaś badaczek i autorek rewolucyjnych prac naukowych. Jak pisała Izabela Moszczeńska w poradniku „Co każda matka swojej dorastającej córce powiedzieć powinna”: „[p]odczas gdy najważniejszem pragnieniem rodziców jest widzieć syna sławnym uczonym, znakomitym inżynierem, genialnym artystą lub t. p. – córkę pragną oni uczynić tylko dobrą żoną i matką” (zob. Moszczeńska 1912: 8). W tej perspektywie nieobecność Silberstein w historii polskiej humanistyki należałoby rozpatrywać nie tylko jako efekt przypadku, lecz także jako rezultat działania szerszych mechanizmów instytucjonalnych i środowiskowych. Można je opisać za pomocą pojęć szklanego sufitu (ang. glass ceiling) oraz nieszczelnego rurociągu (ang. leaky pipeline), które wskazują na niewidzialne bariery ograniczające kobietom możliwość osiągania uznania, stabilnej pozycji akademickiej oraz statusu liderek w swoich dziedzinach, mimo formalnych deklaracji równości płci (zob. Michcik 2025: 26).
W tym miejscu warto przejść do rozdziału, w którym najwyraźniej ujawniają się trudności związane z książką Ciechomskiej. Powraca tu zarazem problem wyczuwalny już w części poświęconej miejscu Silberstein w historii polskiej estetyki fenomenologicznej. W trzeciej części publikacji autorka omawia między innymi postać Ellen Key, szwedzkiej pisarki i działaczki ruchu kobiecego, której teksty tłumaczyła Silberstein. Key była postacią niejednoznaczną, a nawet kontrowersyjną, ponieważ jej idee nie zawsze odczytywano zgodnie z intencjami, jakie sama im przypisywała. Ciechomska próbuje tę niejednoznaczność obronić. Podążając tropem działalności Silberstein, sugeruje, że również Key wyprzedzała własną epokę, formułując koncepcje rozwijane później przez aktywistki, filozofki, pisarki i badaczki zaangażowane w tak zwaną „sprawę kobiecą”. Problem polega jednak na tym, że argument, który można stosunkowo przekonująco obronić w odniesieniu do Silberstein (jej pracy intelektualnej), zaczyna się rozmywać, gdy zostaje przeniesiony na myśl Key. Ciechomska zdaje się nie dostrzegać konsekwencji tego przesunięcia. Przywołuje kolejne ważne nazwiska, lecz nie uwzględnia faktu, że badaczki feminizmu, na które się powołuje, reprezentują odmienne tradycje teoretyczne i nie zawsze mogą zostać wpisane w jedną genealogię. W efekcie umacnia się obecne już wcześniej wrażenie, że autorka nie tyle krytycznie analizuje działalność Silberstein i Key, ile za wszelką cenę dąży do przywrócenia obu postaci kobiet-myślicielek z marginesu historii, wpisując je w szczególnie dziś popularną perspektywę herstoryczną.
W swoich pracach Key podejmowała dwa tematy szczególnie istotne także dla późniejszych nurtów feminizmu: różnicę płciową oraz macierzyństwo. Ciechomska określa jej koncepcję jako „wyjątkową” (s. 134), wskazując, że według Key „miejsce kobiety w społeczeństwie i kulturze zawsze miało swój początek w naturze, powołującej ją do macierzyństwa” (s. 134). Można więc uznać, że Key próbowała wpisać kobietę w kulturę poprzez to, co uznawała jako jej biologiczną siłę – macierzyństwo. Nie miało ono być ograniczeniem, lecz podstawą społecznego znaczenia kobiety. Jednak już w tym miejscu ujawnia się zasadniczy problem tej koncepcji. Z jednej strony, można ją odczytywać jako próbę dowartościowania macierzyństwa i uznania go za twórczą siłę kobiety. Z drugiej jednak strony, pozostaje ona bliska przekonaniu, że kobieta jest „z natury” powołana do określonych ról społecznych (zob. s. 135). Sama Ciechomska dostrzega to napięcie, gdy pisze, że Key „ponownie zamyka kobietę w progach oikos, przesuwając na drugi plan jej aktywność kulturową i społeczno-polityczną oraz naukową” (s. 136), a zarazem „szuka sposobów dowartościowania i jednoznacznego upodmiotowienia egzystencji lokowanej po stronie oikos” (s. 136).
Właśnie dlatego ostrożności wymaga próba zestawiania Key z późniejszymi teoriami feministycznymi. Ciechomska przywołuje między innymi Hélène Cixous, Luce Irigaray, Adrienne Rich, Elisabeth Badinter czy Julię Kristevą, wskazując na „[m]ożliwe do wydobycia analogie” (s. 143) między ich projektami a pracami Key. Zaznacza przy tym, że chodzi zarówno o „punkty styczne, [jak również – E.K.] rozbieżności” (s. 143). To dopowiedzenie wydaje się szczególnie istotne, ponieważ przywoływane autorki, jak zaznaczyłam już wcześniej, reprezentują odmienne tradycje teoretyczne, a ich refleksje nad ciałem, macierzyństwem, językiem, seksualnością czy różnicą płciową nie tworzą jednej, spójnej myśli filozoficznej. Analogii między nimi a Key można więc szukać, ale trudno traktować je jako dowód ciągłości intelektualnej. Podobna niejednoznaczność pojawia się również we fragmencie, w którym Ciechomska pisze, że „Key unika myślenia dualistycznego, łącząc to, co biologiczne, i to, co kulturowe, jednostkowe i społeczne, materialne i dyskursywne” (s. 145). Wcześniejsze jednak części rozdziału sugerują raczej, że myśl Key bezustannie porusza się w obrębie opozycji, takich jak kobieta–mężczyzna, natura–kultura, macierzyństwo–praca czy oikos–polis (zob. s. 109-110, 135-136). Bardziej przekonujące byłoby zatem uznanie, że Key nie tyle znosi te dualizmy, ile próbuje przewartościować jeden z ich członów: dowartościować macierzyństwo, kobiecość czy sferę domową.
Nie odbiera to wartości rekonstrukcji zaproponowanej przez Ciechomską, ale pokazuje, że jej argumentacja wymagałaby większego doprecyzowania. Myśl Key okazuje się bowiem bardziej ambiwalentna, niż wynikałoby to z próby wpisania jej w linię późniejszych teorii feministycznych. Być może dlatego postać ta domaga się osobnego, bardziej pogłębionego opracowania, które pozwoliłoby dokładniej uchwycić zarówno emancypacyjny potencjał jej koncepcji, jak i ich ograniczenia.
Wątek przekładu pozwala Ciechomskiej pokazać Silberstein nie tylko jako autorkę „Wstępu…”, lecz także jako tłumaczkę uczestniczącą w obiegu idei emancypacyjnych. To istotne przesunięcie, ponieważ, jak zaznacza badaczka, działalność translatorska umożliwiała Silberstein zabranie głosu w sprawach społecznych oraz współtworzenie języka, z którego korzystały ówczesne działaczki kobiece (zob. s. 168). Problem polega jednak na tym, że także ten temat okazuje się niezwykle rozległy. Ciechomska wskazuje bowiem na dwa ważne zagadnienia: „metaforykę przekładową, zrównującą kobietę i tłumaczenie w kontekście zależności od mężczyzny/oryginału” (s. 152-153), oraz sproblematyzowanie „miejsca i specyfiki przekładu dokonywanego przez kobietę” (s. 153). Oba wątki są interesujące, lecz każdy z nich zasługiwałby na szersze rozwinięcie. W efekcie fragment poświęcony przekładowi, podobnie jak wcześniejsze rozważania o Ellen Key, otwiera osobne pole problemowe, które chwilami zaczyna przesłaniać zasadniczy cel książki, czyli rekonstrukcję miejsca Silberstein w historii polskiej refleksji estetycznej i literaturoznawczej.
Nie zmienia to jednak faktu, że dwa pierwsze rozdziały książki Ciechomskiej pozostają bardzo interesujące i dobrze poprowadzone. Problemy ujawniające się w rozdziale trzecim nie wynikają z braku wiedzy czy niezrozumienia przywoływanych zagadnień feministycznych, lecz raczej ze sposobu prowadzenia argumentacji. Jednakże największą wartością pozostają wcześniejsze części publikacji, które pozwalają znaleźć potwierdzenie głównego założenia autorki, że Ada Werner-Silberstein była myślicielką, badaczką i intelektualistką, która pod wieloma względami wyprzedziła swoją epokę, a mimo to nie zajęła należnego jej miejsca w historii polskiej humanistyki. Tym samym Ciechomska przekonująco pokazuje, że dorobek Silberstein powinien zostać ponownie włączony do opowieści o rozwoju polskiej refleksji estetycznej i literaturoznawczej.
LITERATURA:
Michcik J.: „Jak płeć wpływa(ła) na doświadczenia kobiet w nauce? Historyczne i współczesne wyzwania w perspektywie socjologicznej”. W: „Rodzaj. Różnica. Płeć”. Red. A. Płaza-Stępień. Kraków 2025.
Moszczeńska I.: „Co każda matka swojej dorastającej córce powiedzieć powinna”. Warszawa 1912. https://polona.pl/item-view/47d7d01a-58ad-40d8-b85d-5e33f6624af4?page=13.
Woolf V.: „Własny pokój”. Przeł. A. Graff. Warszawa 1997.
Aleksandra Ciechomska: „Zapomniane ogniwo polskiej estetyki fenomenologicznej. Twórczość Ady Werner-Silberstein w kontekście literaturoznawstwa trzech pierwszych dekad XX stulecia”. Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego. Warszawa 2025 [seria: Parabaza, t. IV].
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |











ISSN 2658-1086

