ISSN 2658-1086

1 sierpnia 15-16 (543-544) / 2026

Natalia Zając,

'MAMO, NIE WRACAM' (ECE TEMELKURAN: 'NARÓD OBCYCH. JAK ODBUDOWAĆ WSPÓLNY DOM W XXI WIEKU')

A A A
„– Mamo, nie wracam. Gdy teraz o tym myślę, wszystko zmieniło się wcale nie przez dramatyczne wydarzenia polityczne, ale przez to krótkie, wypowiedziane szeptem zdanie. Jednominutowa rozmowa telefoniczna, przez połowę której nikt nic nie mówił. Tyle wystarczyło, abym jesienią 2016 roku stała się bezdomna” (s. 11) – takim wyznaniem rozpoczyna swoją książkę Ece Temelkuran, od razu pokazując, że będziemy mieli do czynienia nie tylko z bardzo sprawnie napisanym esejem politycznym, ale także z książką głęboko osadzoną w osobistym doświadczeniu. Autorka jest turecką dziennikarką i uznaną pisarką, zajmującą się tematami związanymi z kryzysem demokracji, autorytaryzmem oraz prawami człowieka. Jedna z jej ważniejszych książek to „How to Lose a Country: The 7 Steps from Democracy to Fascism”, w której z analityczną precyzją, jako osoba mówiąca z konkretnej, wewnętrznej perspektywy, przygląda się mechanizmom przekształcania demokracji w autorytarne systemy. Zaangażowanie polityczne oraz potępienie tureckiego reżimu sprawiły, że Temelkuran stała się jedną z ofiar nasilających się represji wobec krytyków rządu Erdoğana. Doświadczenie wyobcowania politycznego, którego doświadczyła w kraju, zmusiło ją do podjęcia decyzji o opuszczeniu Turcji. Jako punkt przełomowy, impuls do napisania „Narodu obcych”, autorka wskazuje moment, w którym po okresie intensywnego zaangażowania w sprawy polityczne oraz walkę o prawa obywatelskie trafia do szpitala w Niemczech, konfrontując się z fizycznymi konsekwencjami emocji tłumionych od czasu opuszczenia kraju. W tym momencie Temelkuran orientuje się także, że do końca życia skazana będzie na to, co sama nazywa „bezdomiem” – i dokładnie z tego doświadczenia wyrasta jej książka.

Sprowadzenie „Narodu obcych” do zapisu osobistego doświadczenia emigracji i wyobcowania byłoby jednak sporym uproszczeniem. Autorka sprawnie przechodzi od indywidualnej perspektywy do szerszego ujęcia tematu obcości we współczesnym świecie, włączając do swojej książki refleksję na temat przedstawienia wyobcowania w literaturze czy głosy innych migrantów, uchodźców i aktywistów. Połączenie tych dwóch perspektyw – osobistej i wspólnotowej – zdaje się być w tym przypadku niezbędne, by w pełni opisać polityczne, etyczne i konkretne doświadczenie poczucia obcości. Jak stwierdza autorka: „rzeczywistość obcych nie jest ani poetycka, ani abstrakcyjna” (s. 37). „Naród obcych” to zatem książka niezwykle przenikliwa i erudycyjna, oparta na krytycznej analizie problemów społecznych, ale jednocześnie napisana w sposób niehermetyczny, daleki od chłodnych akademickich analiz.

Dla autorki ważne zdają się być przede wszystkim komunikatywność oraz utrzymanie relacji z czytelnikiem. W tym kontekście trzeba zwrócić uwagę na formę książki: została napisana jako seria listów skierowanych do osoby czytającej słowami „Drogi Obcy”. Już w tej apostrofie autorka zgrabnie ujmuje pewien paradoks, wokół którego zbuduje swoją opowieść oraz sposób rozumienia obcości. Czytelnik i czytelniczka są bowiem wystawieni na pewien dysonans poznawczy – jednocześnie stawia się nas w roli „obcego” oraz skraca dystans poprzez bezpośredni, czuły zwrot, a także samą formę listu, która również sprzyja budowaniu poczucia więzi. „Naród obcych” podzielony został na cztery części skupione wokół pytań, które autorka zadaje czytającym: „Kim jesteś?”, „Dlaczego wyjechałeś?”, „Jak tu przetrwasz?”, „Kiedy wrócisz do domu?”. Jest to zarazem standardowy zestaw pytań, które słyszą osoby z doświadczeniem migracji czy uchodźctwa. Temelkuran na wszystkie te pytania stara się udzielić szczerej odpowiedzi, wpuszczając nas do świata doświadczeń swoich i innych wyobcowanych, których spotyka w Berlinie, Londynie czy Bergen. I w tym miejscu ujawnia się największa siła etyczna tej książki – w świecie, w którym migracja (z najróżniejszych przyczyn) staje się punktem zapalnym, a sposób opowiadania o niej przejmują osoby postronne oraz politycy, nierzadko w celu prowadzenia politycznej gry, potrzeba historii opowiedzianych z wewnątrz, historii „obcych”, wypowiedzianych ich słowami.

Budowanie relacji z czytelnikami i czytelniczkami, forma książki, powracające apostrofy współgrają z ideowym przekazem książki. Obcość jest dla autorki czymś więcej niż tylko stanem związanym z uchodźctwem czy migracją. Temelkuran zwraca wielokrotnie uwagę na to, że obcym można czuć się równie dobrze, będąc we własnym kraju (jej pierwsze doświadczenie „obcości” miało miejsce jeszcze w Turcji); można czuć się obco w danym momencie historii. Najważniejszym pojęciem książki jest więc „bezdomie”, rozumiane szerzej niż jedynie utrata miejsca zamieszkania. Bezdomie oznacza sytuację, w której człowiek traci poczucie zakorzenienia – można być daleko od swojego kraju, ale można też mieszkać tam, gdzie się urodziło, i mimo wszystko czuć się obco. Uchodźctwo wojenne lub polityczne oraz migracja nie są oczywiście przez nią bagatelizowane; Temelkuran nie skupia się jedynie na poczuciu obcości ludzi zostających w kraju, na którego rzeczywistość tracą wpływ. To doświadczenie również jest tu jednak „wciągnięte” do katalogu obcych.

Autorka pokazuje, że współczesne doświadczenie wykorzenienia dotyczy coraz większej liczby osób. Obcość w jej ujęciu nie jest już doświadczeniem mniejszości, a staje się doświadczeniem całych społeczeństw. W motcie do jednego z rozdziałów Temelkuran przytacza następujący cytat Breytena Breytenbacha: „Słowo ‘wygnaniec’ w praktyce można zastąpić określeniami: uchodźca, odmieniec, wyrzutek, outsider, emigrant, dziki lokator, obcokrajowiec, zbieg, heteryk, obcy, renegat, włóczęga, wysiedleniec, margines, nowy ubogi, ekonomicznie słabeusz, odrzut. Ironia polega na tym, że gdybyśmy wzięli wszystkie te osoby razem, zapewne stanowilibyśmy nową, milczącą większość” (s. 9). Zdaniem autorki – to mocna teza – wszyscy jesteśmy lub w przyszłości będziemy w szeregach Narodu Obcych, bowiem, jak pisze: „W powietrzu wisi żałoba. Nadal ledwo wyczuwalna, choć rzeczywista. Żałoba po tym, czego jeszcze nie utraciliśmy. Po raz pierwszy w historii ludzkość jest w stanie żałoby w czasie przyszłym” (s. 17).

Temelkuran nie zostawia nas jednak w tym poczuciu zawieszenia bezradnych. Już podtytuł książki – „Jak odbudować wspólny dom w XXI wieku?” – zapowiada bowiem pewien ruch w stronę myślenia utopijnego. Pisarka dokonuje zaskakującego i wywrotowego przesunięcia. Zdaje się bowiem pytać: może obcy nie jest przeciwieństwem wspólnoty? Doświadczenie obcości miałoby wówczas przede wszystkim więziotwórczy potencjał. Temelkuran pisze: „(…) godnego głosu wydomowionych, którego tak rozpaczliwie szukałam, nie da się znaleźć, gdy skupiamy się wyłącznie na sobie (…) To nie osobistego głosu potrzebowałam, ale języka, porozumienia, które pozwoliłyby mi rozmawiać z rozproszonymi pobratymcami” (s. 36-37). Jest to, zdaniem autorki, szczególnie istotne w świecie wzrastającej popularności ruchów populistycznych oraz takim, w którym współczesna skrajna prawica bardzo często buduje swoją siłę właśnie poprzez tworzenie figury obcego.

Dlatego tak ważne stają się zatem wszystkie opisane przez nią historie cichego porozumienia, choćby ta opisana w pierwszym rozdziale, gdy autorka wspomina, jak wraz z innymi „wygnańcami” stoi w kolejce po dokumenty związane z legalnym pobytem. Ci, którzy są w tej kolejce „nowi”, dla których jest to świeże doświadczenie, zachowują się inaczej niż stali bywalcy takich kolejek. Drudzy z nich przejawiają większy spokój, jakby w jakiś niepojęty sposób oswoili się z własną obcością. To właśnie oni potrafią stwierdzić: „Twarze na stałe łamią nam się na dwie części, połowa płacze, połowa się śmieje” (s. 15).

Ważne w tym rozpoznaniu ‘bezdomia’ jako szerokiego zjawiska obejmującego różnorakie doświadczenia wyobcowania okazuje się także to, że powrót do domu we współczesnym świecie nigdy nie będzie do końca możliwy – gdyż wiąże się on z czymś więcej niż tylko z aspektem geograficznym. Jednak właśnie w tym istnieniu rozproszonego, ale wszechobecnego „narodu obcych” upatruje autorka nadziei na zbudowanie bardziej empatycznego i przede wszystkim sprawiedliwszego świata, opierającego się na trosce i przeciwstawiającego się wszechobecnej alienacji.

„Naród obcych” nie jest książką o tym, jak odzyskać utracony dom. To raczej książka o tym, jak nauczyć się żyć po jego utracie. Temelkuran nie proponuje zatem nostalgii za przeszłością – pyta raczej: czy możemy stworzyć nową formę wspólnoty wtedy, kiedy stare sposoby przynależności przestają działać? W świecie pełnym kryzysów, migracji i politycznych podziałów coraz więcej osób zna doświadczenie bycia trochę „pomiędzy”. Pomiędzy miejscami, pomiędzy językami, pomiędzy dawnym a nowym życiem. Temelkuran przypomina jednak, że obcość nie musi oznaczać końca więzi. Może stać się początkiem pytania o to, jak chcemy być razem. W książce autorka stawia śmiałą diagnozę, której trudno odmówić racji: „Wiemy, co łamie człowieka – każdego człowieka. Nie utrata domu, ale utrata wiary w budowę nowego domu.” (s. 20). Kilka linijek dalej, jakby w odpowiedzi, pisze jednak: „Utkamy nowy dom ze słów, jedynego niezniszczalnego materiału, jaki nam pozostał” (s. 21). I właśnie o tym przede wszystkim jest ta książka.
Ece Temelkuran: „Naród obcych. Jak odbudować wspólny dom w XXI wieku”. Przeł. Katarzyna Byłów. Wydawnictwo Krytyki Politycznej. Warszawa 2026 [seria: Impact].