ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 marca 6 (150) / 2010

Agnieszka Baranowska,

ZATOKA CIERPIENIA

A A A
Filmy dokumentalne niejednokrotnie potrafią wywołać w widzu całą gamę emocji, od zaintrygowania, poprzez rozbawienie, aż po smutek. Idealnym przykładem takiego dzieła jest „Zatoka delfinów”, która na niecałe dwie godziny przenosi widza w najstraszniejsze otchłanie ludzkich zachowań. Film został wyreżyserowany przez Louie Psihoyosa, fotografa „National Geographic” oraz założyciela Oceanic Preservation Society, któremu udało się połączyć zamiłowanie i znajomość zagadnienia eksploatacji zasobów morskich z pięknymi zdjęciami i pracą kamery oraz interesującym przedstawieniem tematu. Dzięki temu powstał niezapomniany film, laureat Oscara w kategorii najlepszego pełnometrażowego dokumentu, który otwiera widzom oczy na wiele nieznanych i trudnych do zaakceptowania ludzkich zachowań.

Delfiny w roli głównej

„Zatoka delfinów” przedstawia zmagania grupy aktywistów, których głównym celem jest upublicznienie i powstrzymanie masowej rzezi delfinów w małym japońskim miasteczku Taiji. Od kilku lat, tak jak i w innych nadmorskich japońskich miejscowościach, od września do marca odbywa się tam polowanie na migrujące niedaleko brzegów Japonii delfiny. Jak można się dowiedzieć z filmu, złapane zwierzęta są najpierw oceniane pod kątem sprzedawalności do parków wodnych, delfinariów i oceanariów. Jeśli delfin nie spełnia wymogów sprzedaży, jest automatycznie skazywany na tragiczną śmierć z rąk kłusowników i „rybaków”. Podobnie jak wieloryby i inne ssaki należące do rzędu waleni, delfiny są zabijane dla mięsa, powszechnie sprzedawanego w Japonii oraz dla surowców, które można z nich uzyskać. W jednej ze scen filmowcom udało się uchwycić moment takiej właśnie rzezi delfinów i trzeba przyznać, że jest to bardzo przejmujący i traumatyczny widok. Mimo iż zwierzęta takie jak świnie czy krowy często hodowane i zabijane są w równie nieludzkich warunkach, zdjęcia i filmy przedstawiające ich los są odbierane jako mniej szokujące i przejmujące. Można to wytłumaczyć tym, że podczas gdy krowa czy świnia są w kulturze utożsamiane z niechlujstwem lub postrzegane jako zwykłe źródło mięsa, to delfinom tradycyjnie przypisywane są inteligencja, łagodność, wdzięk i przyjacielskie nastawienie do człowieka.

Reżyser przedstawia połów delfinów w Japonii z dwóch perspektyw: kłusowników, którzy wykonują „czarną robotę”, oraz różnego stopnia urzędników i przedstawicieli instytucji, od miejskiej policji, przez radnych, aż po szefów i pracowników rządowych i międzynarodowych organizacji chroniących delfiny i inne morskie stworzenia. Podczas oglądania filmu trudno jest jednoznacznie określić, która z grup budzi w widzu większe obrzydzenie i niechęć: biedni mieszkańcy wioski czy urzędnicy. Jedni, aby zachować pracę i stały dochód umożliwiający utrzymanie rodziny, dokonują makabrycznych czynów. Drudzy z premedytacją kłamią na temat polowania na delfiny, szkodzą społeczeństwu przez dopuszczanie zatrutego mięsa do stołówek szkolnych oraz używają łapówek i dyplomatycznych manipulacji, aby przeforsować prawo chroniące działalność kłusowników.

Film dokumentalny – film fabularny

Zarówno reżyser jak i scenarzysta poświęcili czas na przemyślenie nie tylko tematu filmu, ale i kwestii narracji. Zamiast wybrać sprawdzoną formułę, którą twórcy filmowych dokumentów często się posługują, za wzór wzięli strukturę dzieła fabularnego, a dokładniej – zdecydowali się wykorzystać elementy wielu różnych gatunków filmowych. Z komedii wzięte wydaje się zaskakująco zabawne i dość surrealistyczne przedstawienie miasteczka Taiji oraz głównego bohatera, Richarda O’Barry’ego. Niczym w filmie detektywistycznym reżyser prezentuje historię, nad którą obaj będą pracować. Następnie widzimy formowanie się grupy operacyjnej przywodzącej na myśl „Ocean’s Eleven”. Kolejny fragment poświecony został prezentacji technologicznych nowinek, które będą użyte do zarejestrowania rzezi delfinów, a które mogą równać się z najlepszymi gadżetami Jamesa Bonda czy Batmana. Tak jak w dobrym thrillerze, akcja w „Zatoce delfinów” toczy się wartko, w oparciu o logikę przyczynowo-skutkową, napięcie jest umiejętnie budowane, a kolejne ważne zwroty fabularne są strategicznie uplasowane w scenariuszu. Punkt kulminacyjny, czyli rzeź delfinów, został idealnie umieszczony na samym końcu filmu, jak w każdym porządnym hollywoodzkim blockbusterze. Dzięki zapożyczeniu technik narracyjnych znanych widzom z filmów fabularnych, „Zatokę delfinów” ogląda się bardzo „przyjemnie” i tylko w najtragiczniejszych momentach, których w filmie nie brakuje, widz uświadamia sobie, że nie ogląda kolejnej odsłony przygód Jamesa Bonda czy następnej części sagi o Jasonie Bournie, ale rzeczywiste zdarzenia.

Bohater pozytywny

Jednym z atutów filmu są jego dwaj główni bohaterzy: sam reżyser, Louie Psihoyos i Richard O'Barry. Nie starają się oni stworzyć wizerunku osób idealnych, wszechwiedzących, najmądrzejszych czy niebojących się niczego, jak często się to zdarza w filmach dokumentalnych, choćby w popularnych produkcjach Michaela Moore’a. Zamiast na kreowaniu wyidealizowanych i nierealistycznych postaci, reżyser skupia się na zwykłych ludziach, którzy nie słyszeli wcześniej o tragicznej sytuacji delfinów, potrafią się przyznać, że kręcenie tego filmu nie jest łatwym zadaniem i sami głęboko przeżywają to, co dzieje się w Taiji i innych japońskich miasteczkach. Jedną z takich właśnie interesujących postaci jest Richard O'Barry, który sam przyczynił się do obecnej sytuacji delfinów. W latach 60. był on pierwszym i przez długi czas jednym z najbardziej znanych treserów delfinów w parkach rozrywki oraz w telewizyjnym programie „Flipper”. „Zatoka delfinów” ukazuje karierę O'Barry’ego jako tresera, a następnie ugruntowanie się jego pozycji jako jednego z najbardziej aktywnych obrońców delfinów.

Wierzchołek góry lodowej

Ktoś mógłby spytać: „Co mnie obchodzi, co dzieje się z delfinami na drugim końcu świata?”. Jeśli przyjrzymy się „Zatoce delfinów” bardziej wnikliwie, zobaczymy, że nie jest to tylko film o zwierzętach, ale również o problemach bardziej uniwersalnych. Poruszone zostały tu kwestie rybołówstwa i zasobów rybnych, dokładniej omówione w krótkim dokumencie zamieszczonym w wydaniu DVD, zdrowia i dobra społeczeństwa oraz etyki i moralności państwa jako instytucji społecznej. Po obejrzeniu filmu miałam nieodparte wrażenie, że jeśli rząd Japonii ukrywa kłusownictwo w Taiji, kłamie na temat szkodliwości mięsa delfinów oraz przekupuje biedne i mało znaczące na arenie międzynarodowej państwa, aby głosowały w zgodzie z jego interesami, to można sobie tylko wyobrazić, jakie manipulacje i ugody dochodzą do skutku w sprawach globalnie dużo ważniejszych, takich jak dostęp do zasobów naturalnych, utrzymanie znaczącej pozycji międzynarodowej czy zachowanie władzy. Film w prosty sposób ukazuje mechanizmy działania państwa, międzynarodowych organizacji oraz prywatnych firm, które czerpią zyski z połowu delfinów i innych nielegalnych i nieetycznych działań.

Kilka dni temu australijski aktywista, przeciwnik polowań na wieloryby, został aresztowany na japońskim statku zajmującym się nielegalnym połowem wielorybów za działania terrorystyczne, czyli innymi słowy za próbę zatrzymania załogi statku za postępowanie niezgodne z prawem. W swoim komentarzu premier Japonii, Yukio Hatoyama, stwierdził, że nienawistne i niebezpieczne działanie aktywisty jest niedopuszczalne. Zapraszam więc wszystkich do zobaczenia „Zatoki delfinów” i przekonania się na własne oczy, które z zachowań jest w tej historii niedopuszczalne.
„Zatoka delfinów” („The Cove”). Reż.: Louie Psihoyos. Scen.: Mark Monroe. Gatunek: dokument. Produkcja: USA 2009, 91 min.