ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 maja 9 (57) / 2006

Wojtek Mszyca Jr,

MULTIMEDIALNY EKSPERYMENT

A A A
Bytomska Kronika, ponownie otwarta po dłuższej przerwie, przyciąga ciekawym programem artystycznym już od pierwszych miesięcy swojej wznowionej działalności. W środę 26 kwietnia odbyło się tam bardzo ciekawe spotkanie z eksperymentalną muzyką i obrazem. Impreza była częścią polskiej trasy koncertowej Ilios, czyli Dimitrisa Kariofilisa, greckiego artysty mieszkającego i tworzącego w Barcelonie. W Bytomiu towarzyszyli mu Polacy Zenial (Łukasz Szalankiewicz) i VJ Joaquim (Sebastian Jachimowicz).

Wieczór rozpoczął się od projekcji filmu „[Un]common sounds”, traktującego o muzyce eksperymentalnej. Jest do dokument zbudowany w większej części z wypowiedzi artystów z całego świata, które rozdzielone są fragmentami muzyki i obrazu. Bardziej i mniej znani muzycy opowiadają zarówno o artystycznym aspekcie swojej twórczości, o inspiracjach, potrzebie tworzenia i wyborze takiej a nie innej formy przekazu, jak i o społecznych, politycznych czy ekonomicznych przyczynach i konsekwencjach zaangażowania się w eksperymentalną twórczość. Film prezentuje bardzo różne punkty widzenia i nie jest płaskim wyrazem podziwu dla prezentowanych twórców. Jest raczej wszechstronną analizą różnych aspektów ich aktywności, od zupełnie przyziemnych, praktycznych uwarunkowań, po filozoficzne, czasem bardzo emocjonalne deklaracje. „[Un]common sounds” jest otwartym projektem i prawdopodobnie w przyszłości będzie można go zobaczyć w nieco innej formie, z wypowiedziami innych osób. Warto przy okazji zapoznać się z tym dokumentem.

Polski duet audiowizualny Zenial (muzyka)/VJ Joaquim (obraz) zaprezentował się w kilkudziesięciominutowym, organicznym secie. Muzyka Zeniala, płynnie przechodząca od ambientu do fragmentów opartych na mocnych, postindustrialnych rytmach, cały czas pozostawała w dialogu z doskonale uzupełniającymi ją sekwencjami video VJ Joaquima. Paleta dźwięków, którą wykorzystuje Zenial, w niewielkim już stopniu przypomina o jego przeszłości na tak zwanej komputerowej demo-scenie, odzwierciedla za to inspiracje noise`owe, a w spokojniejszych momentach wyczuwalne są (choć może to tylko moje odczucie) pewne nawiązania do „podwodnej” aury Future Sound of London. Nie ma jednak mowy o prostym zestawieniu różnych wpływów. Zenial prezentuje dojrzałą i spójną muzykę, która zgrabnie łączy elementy różnych estetyk w oryginalną całość. Wizualizacje VJ Joaquima idealnie ją uzupełniały. Zrobiły na mnie naprawdę duże wrażenie, zarówno doborem materiałów, dramaturgią i ciągłą zmianą, jak i samym technicznym poziomem wykonania. Joaquim miksował fragmenty „miejskich” filmów z fotografiami ludzkich twarzy, zdjęciami przyrody czy wizerunkami obiektów tak różnych jak królik lub pistolet. Wszystko to łączyła specyficzna aura kolorystyczna a momentami dodatkowo elementy geometryczne. Cały czas działo się coś nowego, widać było, że mamy do czynienia z profesjonalistą, który nie pozostawia miejsca na wymuszone „wypełniacze”, co niestety dość często zdarza się innym VJom. Podsumowując, ten set był jednym z ciekawszych, jakie miałem kiedykolwiek okazję zobaczyć, być może nawet najlepszym w wykonaniu Polaków.

Kiedy Ilios rozpoczął swój występ, ekran, rozświetlony jeszcze przed chwilą wizualizacjami VJ Joaquima, był całkowicie czarny, z kilkoma maleńkimi białymi punktami. Moim pierwszym skojarzeniem było nocne niebo z widocznymi gwiazdami. Gdy z czasem, niezwykle powoli, jasnych punkcików przybywało, byłem już niemal pewien, że obserwuję rozgwieżdżony firmament. Jednak kiedy w obrazie następowały dalsze zmiany, w tempie tak powolnym, że umykały percepcji, nawet przy próbach skupienia się na nich, po jakimś czasie zdawało mi się, że patrzę na nocną panoramę miasta. Choć obraz był tak naprawdę zupełnie abstrakcyjny, mózg, przyzwyczajony do operowania schematami w codziennym życiu, z całej siły usiłował nadać odbieranym bodźcom jakieś znaczenie. To, co pomaga w codziennym życiu, czyli podświadome operowanie schematami, interpretowanie bodźców i kategoryzowanie ich zgodnie z wcześniej zgromadzoną wiedzą i doświadczeniami, okazuje się przeszkodą, którą trzeba przełamać, by w pełni cieszyć się eksperymentalną sztuką. Dotyczy to również dźwięku, którym operuje Ilios i dziesiątki innych eksperymentalnych muzyków. Żeby naprawdę je docenić, należy po prostu słuchać, pogrążyć się w swoistym epoche, zawiesić swoje sądy i przyjmować to co dociera do zmysłów takim, jakim jest. Bardzo często można spotkać się z radykalnym odrzuceniem eksperymentalnej muzyki, wręcz agresywną postawą na zasadzie „to brzmi jak odgłosy z tartaku”. Tego typu opinie świadczą o całkowitym zniewoleniu umysłu przez schematy, strachu przed zaakceptowaniem czegokolwiek, co do nich nie pasuje. Warto jednak zapomnieć o całym bagażu wiedzy na temat tego, co jest muzyką a co nie, przestać się zastanawiać „jak on to zrobił?”, „do czego to podobne?”, itp. Owszem, muzyka eksperymentalna, na przykład amorficzna fala dźwięku, jaką zaprezentował Ilios, jest doświadczeniem skrajnym, które wykracza poza codzienność, ona nie ma dostarczać prostej przyjemności, jak muzyka rozrywkowa. Zapewne dlatego dla wielu osób jest na tyle niezrozumiała, że wręcz budzi agresję, jak każde doświadczenie, które stoi w sprzeczności z utartymi schematami. Wystarczy jednak podjąć wysiłek, by odrzucić uprzedzenia i otworzyć się na nieznane, by doświadczyć czegoś naprawdę niezwykłego.

Ilios operował strumieniem czystego dźwięku, który momentami wkraczał w ekstremalnie niskie częstotliwości, sprawiając, że całe ciało drżało od basowej wibracji. W połączeniu z abstrakcyjnym, zmieniającym się niezauważalnie obrazem, dźwiękowa zawiesina tworzyła hipnotyczną atmosferę. Trudno było oszacować upływ czasu, nie sposób było śledzić niezwykle powolną ewolucje obrazu i muzyki. Ilios zakończył swój występ mocnym akcentem, który gwałtownie wyrywał z owego stanu zawieszenia. W ciągu kilkunastu ostatnich sekund dźwięk osiągnął apogeum natężenia a obraz, który od kilkudziesięciu minut intrygował i pobudzał do szukania wciąż nowej treści, nagle rozjaśnił się ostatecznie i ukazał w całej swojej przerażającej brutalności. To nie gwiaździste niebo, ale zwłoki mężczyzny z rozbitą czaszką wypełniały ekran od dłuższego czasu. Przesłanie jest dla mnie jasne: spróbuj uwolnić się od swoich przyzwyczajeń, wyjść poza schematy, a może się okazać, że to co widzisz, to co słyszysz, to co ci się wydaje, jest w rzeczywistości czymś zupełnie innym. Przestań „patrzeć”, a zaczniesz „widzieć”.
Ilios + Zenial/Vj Joaquim. 26 kwietnia 2006. Kronika, Bytom.