ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 września 18 (162) / 2010

Magdalena Kłosińska,

PUNKTOLOGIA?

A A A
„Antropologię punktów” otwiera inspirująco przekorne stwierdzenie – nie jest to wyłącznie książka o twórczości Kapuścińskiego, ale także o doświadczeniu i sposobie interpretacji zdarzeń w kulturze. Można zatem sądzić, że kategoria punktu będzie w niej swego rodzaju ideą wprowadzającą w nowoczesną perspektywę badawczą. Okazuje się, że więcej nawet – jest ona fundamentem nowoczesnej konstrukcji w dziedzinie antropologii, która umożliwia autorce podjęcie próby odpowiedzi na pytania związane z samym pojęciem punktu przy rozważaniach tekstów Ryszarda Kapuścińskiego.

Zgodne jest to ze stwierdzeniem Bronisława Malinowskiego, według którego antropologia kultury jest w sposób oczywisty integralną całością, na którą składają się narzędzia i dobra konsumpcyjne, konstytucyjne statuty różnorakich społecznych ugrupowań, ludzkie idee i rzemiosła, wierzenia i zwyczaje. Nie ma znaczenia, czy podejmujemy się wyzwania w postaci wybranego aspektu, czy szerzej – rozpatrujemy kulturę bardzo prostą lub też wyjątkowo złożoną. Odkrywając nowoczesne aspekty antropologii zawsze stoimy wobec rozległego aparatu. Stąd też zanim autorka „Antropologii punktów” w nowatorski sposób wprowadzi czytelnika w precyzyjną „przestrzeń myślenia o punkcie”, zarysuje obszar refleksji dotyczącej punktu jako idei matematycznej przy ciągle obecnej egzemplifikacji tekstów Kapuścińskiego. Zdaniem Aleksandry Kunce kontur pojęcia punktu, wbrew pozorom, jest pierwotnym pojęciem wywodzącym się z dziedziny matematycznej. Trudne byłoby zakwestionowanie tego stwierdzenia. Jest ono fundamentalne, a nawet niepodważalne – matematyka jako nauka ścisła dostarcza przede wszystkim narzędzi do otrzymywania precyzyjnych założeń i wniosków. Dlatego też jak potwierdzi później autorka – punkt jest ważnym pojęciem, które w nauce ma swoje zastrzeżone terytoria. Takie założenie dodatkowo ujawnia zideologizowany paradygmat niekończących się pytań, które z wirtuozerią przytacza autorka „Antropologii punktów”: dlaczego człowiek potrzebuje punktów w percepcji rzeczy? Dlaczego optyka jako punkt widzenia, i to bez względu na manifestowaną absolutyzację, bądź relatywizację sądów, jest jedynym śladem naprowadzającym na ruch myślenia? Dlaczego punkt jako to, co małe marginalizowane i obce, stanowi miejsce, które jest prawdziwe? Dlaczego to jedynie punkt może odsłonić człowieka w podstawowym wymiarze jego istnienia? Dlaczego jedynie punktowe śledzenie drobin materii jest w stanie pokazać złożoność świata? Może wydawać się, że powyższy łańcuch pytań nie ma końca. To paradoksalność otwiera pytanie i nadaje kształt ewentualnej w nim odpowiedzi. Ową trajektorię pytań podsumowuje jednak jednoznaczny komentarz autorki: chociaż humaniści z pułapu filozofii idei czy antropologii mogą próbować pytać o to, czym jest myślenie punktowe i dlaczego jest ważne dla doświadczenia człowieka, to jednak – jak powiada autorka – najważniejsze jest, by „zatrzymać namysł w punkcie, by obserwować rzeczy w punkcie, by prowadzić myślenie od punktu do punktu”.

Ostatnie stwierdzenie wymusza określone rozstrzygnięcie i usytuowanie problemu. Przede wszystkim konstruowana przez Kunce teoria punktu, choć pochodząca z nauk matematyczno-przyrodniczych, udowadnia, że w szeroko pojętej humanistyce punkt nie tyle stanowi wyzwanie, co raczej jawi się jako specyficzna metodologia. Znamienne wyrażenie – „prowadzić myślenie od punktu do punktu” – dodatkowo uwypukla myśl, na której, można by rzec, opiera się konstrukcja książki. Świadczą o tym szczególnie dwie części rozprawy: „Przestrzenie myślenia o punkcie” oraz „Mapa punktów”. W tej pierwszej części czytelnik znajdzie skrupulatnie złożony przewodnik po teorii pojęcia punktu: począwszy od pytania otwierającego – czym jest punkt? – po liczne terminologie pochodzące z tez i założeń matematyki czy fizyki. Szczególnie zachwycają definicje punktu jako pojęcia pierwotnego – „punkt to najmniejszy, bezwymiarowy obiekt geometryczny, który jest konieczny, aby opisywać złożone relacje i konstrukcje matematyczne; punkt to miejsce bez wymiarów; punkt to monada, która ma miejsce”. Można sądzić, że przytaczane z różnorodnością formy definicje punktu służą autorce jako namacalna materia potrzebna do budowy, a nawet bardziej do rozwinięcia refleksji wpisującej się w myślenie antropologiczne. Dla Aleksandry Kunce antropologia kultury z łatwością przeistacza się bowiem w antropologię punktu. Materia doświadczenia – jak dokumentuje autorka – jest punktowa zarówno ze względu na rytm samego przeżycia, jak i strzępy kontekstów, w których jest zanurzony człowiek. Dlatego też pojawiające się pytania kluczowe odnośnie do samego punktu stanowią dla antropologii jego pochodną. Ta perspektywa sprawia, że antropologia sięga do nauk ścisłych nie po to, by zapożyczać od nich scjentystyczny żargon, ale po to, by sprawdzić, czy humanistyczna myśl jest w stanie wydobyć i scalić określoną optykę.

Proponowane ujęcie dodatkowo określa jednoznaczną specyfikę używanego w „Antropologii punktu” dyskursu. Z jednej strony czytelnik może stwierdzić, że jest to dyskurs frywolny: niby jest tu tekst komentowany, ale tak naprawdę nie o komentarz tutaj chodzi; jest wprawdzie literatura Kapuścińskiego, lecz nie ona stanowi centrum itd. Z drugiej strony, jest w omawianej książce precyzyjna wiedza, z której umiejętnie korzysta autorka, w efekcie czego wspomniana „frywolność” jest tylko pozorna. W rzeczywistości chodzi o porządek dyskursu dostrzegalny „pomiędzy” literaturą a wiedzą. Dyskurs jest skupiony na przekazie, jak podkreśla autorka, jest on wydobywany z tego, co nazwane i nienazwane, co związane, uwikłane, wewnętrznie zwarte i wmieszane w porządek bezpośrednio analizowany. Tylko w ten sposób możliwe jest ujęcie antropologii w przestrzeni nauk ścisłych. Chodzi o to – jak powiada Barthes – by nawet chwilowe odejście od literatury obierało kierunek ku ogólnym problemom wypowiedzi. Tylko to może pozwolić zbudować wypowiedzi w swoistym rytmie, rozproszoną i scaloną w pojemnym i uchwytnym sensie pamięci kulturowej. Można sądzić, że to właśnie taka perspektywa w znakomity sposób pozwoliła autorce na konstrukcje i układ myśli o punkcie w antropologii, a także w naukach ścisłych. Przede wszystkim jednak pozwoliła ona wykroczyć poza dyskurs, dzięki czemu analizowane doświadczenia dodatkowo zacieśniły więzi z innymi przestrzeniami myślenia, często niesłusznie traktowanymi jako osobny obszar badawczy. W związku z tym czytelnik przekona się w trakcie lektury, że wsparcie w antropologii, szczególnie istotne jest – jak pisze autorka – ze względu na rozległość przedmiotu i metodologicznych narzędzi. Tylko w takim ujęciu rodzi się możliwość koordynacji badań kulturowych, których nie sposób rozdzielić na kategorie odrębnych dyscyplin naukowych.

Koncentrować się na doświadczeniu kultury to – jak pisze Kunce – koncentrować się na tym, co przytrafia się nam co dnia. Dlatego też antropologia kultury zanim uściśli się w kategorii „antropologia punktu”, sytuować się będzie, poprzez powinowactwo idei, w pobliżu zdarzeń i przeżyć punktowych. Dopiero po takiej i zarazem w takiej próbie typologii i topologii dyskursu ujawnia się jednolita przestrzeń, w której antropologia punktu to perspektywa badawcza, która każe patrzeć punktowo, bez względu na badany obszar. Jak przekonuje nas autorka w drugiej części książki, zatytułowanej „Mapa punktów”, punkt może być pojęciem, które orientuje epistemologicznie, a nie przedmiotowo. To właśnie za pomocą punktu i na mocy punktu staje się możliwe odczytanie, a zarazem – jak pisze autorka – „przepisanie” wątków konstytuujących teksty Kapuścińskiego.

Można sądzić, że „Mapa punktów” to przestrzeń transferu wiedzy już o punkcie, a zarazem przestrzeń tekstu, w której dyskurs się uprawomocnia. Punkt jako figura dyskursu urzeczywistnia cyrkulację tekstu – krążenie od przedmiotu poddawanego refleksji do przedmiotu wytworzonego. W ostatecznej konkluzji następuje moment scalenia przestrzeni pierwszej – czyli przestrzeni instytucji, wiedzy, która miała określić wspólną kategorię – oraz przestrzeni drugiej – przestrzeni dystrybucji wiedzy. Doskonale odzwierciedla ten moment cytowany fragment, który z jednej strony rozlicza czytelnika z podjętego wyzwania śledzenia nowatorskiej perspektywy badawczej, z drugiej strony stanowi o jej niepodważalności – antropologia punktu nie uchylając dynamiki odnoszenia części i całości, każe twierdzić, że punkt istnieje w sieci zależności, lecz wszelkie złożenia, nawet systemowe, nie są w stanie wyeliminować jego wyrazistości.

Takie ujęcie może wydawać się czytelnikowi na pewnym pułapie ujęciem szczątkowym, a nawet bardziej ideą dyskursu, w której, mimo skrystalizowanej formy i figury, może zacząć on błądzić. Paradoksalnie jednak to owo błądzenie sprawia, że choćby analizowane w twórczości Kapuścińskiego fragmenty (zwłaszcza z „Lapidarium IV”, w których autor wylicza sceny z dzieciństwa i układa cele swoich podróży) jawią się jako początki kolejnych opowieści. Przywoływane przez autorkę dzieła Kapuścińskiego sytuują się zatem na osi punktu (jeśli nie są nim same), przez co redefiniują peryferyjne i centralne obszary dyskursu. A jak twierdził Barthes: tylko fragmenty mogą oddawać radykalną ciągłość językowego wzburzenia, tylko szczątki punktów rodzą i przerywają historię.
Aleksandra Kunce: „Antropologia punktów. Rozważania przy tekstach Ryszarda Kapuścińskiego”. Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego, Katowice 2008.