ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 listopada 21 (165) / 2010

Martyna Markowska,

OBSOLETKI, CZYLI CO WŁAŚCIWIE?

A A A
Jestem kobietą, jestem feministką, daję sobie radę. W ciąży co prawda nigdy nie byłam, nigdy nie poroniłam. Pracuję, czytam, sprzątam i gotuję. Jestem Polką taką jak inne. Większość czytelniczek w wieku produktywnym mogłoby tak o sobie powiedzieć. Jak wnoszę, to przede wszystkim do nich skierowana jest powieść Justyny Bargielskiej. Mimo to „Obsoletki” nie trafiły ni do mego serca, ni do wątroby, ni do narządów rozrodczych. Swojska babka swojskim językiem opisała temat ważny, bo bliski owym narządom. W czym zatem tkwi problem? Dlaczego podczas lektury wierciłam się na krześle ze zniechęcenia?

Mogę spekulować, że założeniem autorki było napisanie powieści zabawnej, współczesnej, poruszającej aktualne tematy kobiece, z feministycznym pazurkiem (ale bez przesady), dla każdej, każdego i w sposób, „jakbyś to ty sama kobieto: kasjerko, fryzjerko, maklerko, mogła napisać”. Zwłaszcza pierwszy element („zabawnej”) zagrał mi mocno na nerwach, ale dojdę do tego jeszcze. Tak, „Obsoletki” to dowód na to, że niemal każdy może książki nie tylko napisać, ale i wydać, o zgrozo. Dowodów na to mamy nader wiele, ale na szczęście nie wszystko jesteśmy w stanie przeczytać.

Co jednak drażni najbardziej? Zacznijmy od przymiotnika „zabawne”. Czy jest ktoś, kto prócz mnie nie znosi kabaretów i ich stylu? No właśnie. Mało nas chyba. Choć myślę, że ci, którzy moją niechęć podzielają, intuicyjnie wyczują, o co chodzi. To, co w przypadku Gretkowskiej wychodzi po mistrzowsku, czyli wtręty na tematy publicystyczne prowadzone z sarkastyczną elegancją, nie sprawdzają się zawsze i wszędzie. Dodam, że Gretkowska dała początek nie tylko swoistemu stylowi, ale odkąd zaszła w ciążę – również pewnym treściom w literaturze, niech już będzie brzydko mówiąc – polskiej kobiecej. Dodam, że sam tytuł, napawający trochę lękiem neologizmu, swój początek lingwistyczny bierze z łaciny. „Obsoletus” to przymiotnik określający coś, co jest nieużywane, przestarzałe. Coś w tym jest, niejedno trąci myszką.

Czy po komingałtach aborcyjnych koniecznie musimy czytać o komingałtach poronnych? Podejrzewając siebie o stronniczość ze względów osobistych (jako że nie mam tych doświadczeń i kwestie macierzyństwa raczej mnie zadziwiają niż zachwycają), zadałam to pytanie moim koleżankom: matkom i dziewczynom w ciąży. Dziewczyny z zawodu były maklerkami, fryzjerkami i kasjerkami właśnie. Wyabstrahowałam to osobliwe badanie opinii publicznej poza dyskurs akademicki. Rezultat nie był pozytywny. Wniosek wyłuskałam zatem taki: tudzież na skutek strachu przed nieznanym, tudzież na skutek strachu przed anamnezą, niechętnie robimy literacką skrobankę i ze smutkiem tracimy płód, również ten literacki.

Czyż jednak to kwestia treści samej w sobie, czy raczej formy, w której rzecz jest opakowana tekstowo? Mam bowiem wrażenie, że filmowo jesteśmy (mówię teraz w imieniu części damskiej i męskiej) bardziej odporni na kwestie, które powodują zaciśnięcie zębów, a w najlżejszym wypadku: lekki niesmak. Teoretycznie powinno być na odwrót, bo jednak epatowanie obrazem, często dość drastycznym, jest niby trudniejsze do przełknięcia. Niespodzianka zatem – trudniej trawimy w tej chwili chyba prozę o niewygodnej tematyce niż sztukę filmową o tematyce zgoła brutalnej. Prawda to? Trudno wysnuć ogólne wnioski na temat całościowego oglądu recepcji problematyki ciążowej w prozie polskiej. To samo tyczy się tematyki przedszkolnej, żłobkowej, nastoletniej, dojrzewającej, pokwitającej, przekwitającej i starzejącej się. W każdym razie – można to było zrobić lepiej. Co gorsza – już zrobiono.

Niestety nie wiem, co napisać więcej na ten temat. Krótko tym razem, ale boleśnie. Morał tej historii jest taki – nie lubię czytać książek będących na poziomie, na którym sama mogłabym napisać powieść. Tak tak, wiem, że od razu się ktoś poderwie: „takaś mądrala, to napisz”. No właśnie dlatego wolę jednak nie pisać, bo po co?
Justyna Bargielska: „Obsoletki”. Wydawnictwo Czarne. Wołowiec 2010 [seria: Linie krajowe].