ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 maja 10 (178) / 2011

Martyna Markowska,

NA PÓŁNOCY BEZ ZMIAN (NA LEPSZE)

A A A
„Trzecia wydana przez słowo/obraz terytoria powieść z serii o detektyw-feministce Marii Kallio” - tak w jednym zdaniu można na wstępie zaprezentować „Pod wiatr“ Leeny Lehtolainen. Pamiętam, że kiedy w 2004 dostałam do ręki pierwszą przetłumaczoną na język polski część serii, czyli „Kobietę ze śniegu“, wówczas miałam nadzieję, że nie będzie to ostatnia (i powtórzę, pierwsza zarazem) próba zapoznania czytelników zza morza z fińskim kobiecym kryminałem. Nadzieja nie była płonna, bo w trzy lata po „Kobiecie ze śniegu” ukazała się „Spirala śmierci”, a po niej najnowsza w tej chwili - „Pod wiatr”. Regularnie zatem co trzy lata Leena Lehtolainen staje się w Polsce najbardziej poczytną fińską autorką. Fiński kryminał z kolei staje w szranki ze Stiegiem Larssonem, Henningiem Mankellem i z całą armią autorów niezwykle poczytnych powieści detektywistycznych zza wschodniej granicy.

Nie jestem fanką kryminałów. Czytam tylko te nordyckie ze względu na tło kulturowe, więc w skrócie mogę ująć myśl przewodnią, która towarzyszy mi w tej chwili: dobrze, że akurat kryminały z krajów nordyckich mają się dobrze, bo inaczej nie wiedziałabym zbyt wiele na temat tego, co w gatunkowej trawie piszczy.

Fińska policjantka

Wracając do Leeny Lehtolainen jednak… Maria Kallio stała się kultową postacią policyjnej popkultury w Helsinkach. Powieści Lehtolainen zostały zekranizowane, ale był to dopiero początek sukcesu detektyw Marii Kallio. Pani detektyw posiada bowiem nawet swoją stronę internetową www.mariakallio.fi, którą steruje wydawnictwo Tammi. Na stronie zamieszczona jest na przykład kryminalna mapa Helsinek i okolic, w których dokonano przestępstw na kartach powieści. Poza tym sporo dowiadujemy się o samej bohaterce: że jej ulubione trunki to whisky i ciemne piwo, że ulubione zespoły to między innymi Rammstein i Die Toten Hosen, że ulubione miasta to Berlin i Nicea. Ulubiona bohaterka (bo mowy nie ma, żeby był to bohater, rzecz jasna) to z kolei Pipi Långstrump: silna, rudowłosa, pełna energii i rodem z Północy, jak sama Maria Kallio. Dżinsy i koszulka z krótkim rękawem to z kolei preferowany strój na co dzień. Do polecanych przez Kallio stron internetowych należy z jednej strony www.poliisi.fi (oficjalna strona fińskiej policji), ale też na przykład ramopunk.com poświęcona undergroundowym punkowym zespołom. Na stronie możemy znaleźć też zakładkę przepisów kulinarnych. Ich autorstwo nie należy jednak do pani detektyw, ale do jej męża, który posłusznie zajmuje się domostwem, znajdując w tym zajęciu relaks od piekła akademickiego żywota. Postać Anttiego - męża, jest równie silnie symboliczna, co sama Maria Kallio.

W „Pod wiatr” pani policjantka wychowuje już swoją małą córeczkę, próbując połączyć pracę w policji i obowiązki rodzicielskie. Marię wspiera jednak Antti, ekolog i feminista, miłośnik muzyki poważnej i oddany ojciec. Kallio dzieli zatem swój dzień na idealne dwie połowy. Ściga przestępców i rozwiązuje tajemnicze okoliczności produkcji toksycznych substancji, wieczorami natomiast koi do snu małą Iidę i popija grubymi łykami whisky single malt. A propos łykania: tak, siedem lat temu byłam w stanie łyknąć tę historię, z sympatią popierając feministyczne tendencje powieści Leeny Lehtolainen. A teraz… Teraz patrzę na nie z nieco innej perspektywy.

Fińska polityka

Nie twierdzę, ze brak mi sympatii do ideologicznego zaplecza serii o Marii Kallio. Przeciwnie, kibicuję Lehtolainen promującej mimo wszystko społeczny model aktywnej zawodowo matki. Zwłaszcza w kraju osławionym wysokim procentem występowania przemocy domowej. W rezultacie cieszy mnie fakt, ze wzorzec ten przedarł się pod polskie strzechy. Gdyby jeszcze więcej ludzi czytało pod polskimi strzechami książki, byłoby już całkiem nieźle. Ponadto w „Pod wiatr” nurt prokobiecy łączy się z kwestią mniejszości etnicznych w Finlandii. Jedna z policjantek podlegających Marii Kallio pochodzi bowiem z wietnamskiej rodziny i to chyba z jej ust pada najważniejsze zdanie w całej książce, dotyczące postrzegania azjatyckich kobiet przez społeczeństwo fińskie: „Ludzie biorą mnie za tajską masażystkę albo filipińską żonę jakiegoś rolnika”. Szczególnie dziś, na krótko po fatalnych wyborach parlamentarnych 2011 w Suomi (w których zwycięzcami okazali się prawicowi populiści z partii „Prawdziwi Finowie”), kwestie mniejszościowe będą jednym z naczelnych problemów społecznych i politycznych w nadchodzących latach. Emigranci bójcie się, koniec z Finlandią tolerancji i pokoju, rozpoczyna się era NATO.

I szkocki alkohol

Jednak to, w jaki sposób Lehtolainen promuje owe wzorce, także budzi wątpliwości. Czy możemy być dobrymi mamusiami, wlewając w siebie pół butelki mocnego booze’u dla kurażu na początek dobrego wieczoru? Nie dowiemy się, dopóki się nie przekonamy. Jednak usprawiedliwianie fińskiego chlania na kartach popularnego literackiego gatunku z komentarzem, że faceci jak piją, to strzelają sobie w łeb, a przecież girls wanna have fun, budzi we mnie sprzeczne odczucia. Ostatecznie bowiem w kwestii alkoholowej nie ustępujemy Finom i szkoda, że tylko w tej. „Pod wiatr”, jak cała seria o Marii Kallio, nie wyłamuje się zbytnio poza gatunkowe ramy. Sygnalizuje społeczne problemy, ale dryfuje w tych komentarzach jedynie na powierzchni złożonych niejednokrotnie spraw. Można zarzucić Lehtolainen naiwność, która była jeszcze do przyjęcia w pierwszych powieściach z serii, ale która zaczyna coraz bardziej razić wraz z pojawieniem się nowych tytułów. I nie usprawiedliwia ich zbytnio fakt, że to kryminały, więc z gruntu bez większych ambicji.

Niemniej, brawa dla tych, którzy fińską literaturę tłumaczą, wydają i popularyzują, albowiem mamy z czym polemizować, ale też mamy z czego się uczyć i z czym się porównywać. Muminki to jedno (tak, są fińskie, żeby nie było wątpliwości, że szwedzkie), a kryminalny półświatek w Helsinkach to trochę inna od muminkowej rzeczywistość. Dobrze, że możemy poznać obie.
Leena Lehtolainen: „Pod wiatr”. Tłum. Edyta Jurkiewicz. Słowo/ obraz terytoria. Gdańsk 2010.