ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

sierpień 15-16 (63-64) / 2006

,

THE MARS VOLTA

A A A
„Amputechture”. Universal Music Polska, 2006.
Najbardziej zwariowany zespół świata, powraca z jeszcze bardziej zwariowaną płytą. The Mars Volta kontynuuje starą jak świat tradycję przegiętego rocka. I to przegiętego w każdą stronę.

Znakomity duet – powstały na gruzach słynnej w latach 90. formacji hardcore’owej At the Drive-In – stylistycznie wciąż obraca się po tych samych muzycznych rewirach. Właśnie, tylko po jakich? Chyba do dzisiaj nikt nie wymyślił precyzyjnej formułki, która jednym zdaniem określiłaby ich repertuar. Muzyka obu panów jest równie wybujała, jak ich czupryny, których nie powstydziłaby się sama Erykah Badu. Jedni mówią, że to progresywny rock, drudzy, że psychodelia, a jeszcze inni, że free jazz w swojej najczystszej postaci. Jedno jest pewne – robią swoje i muzyka Mars Volty to połączenie ostrego brzmienia gitary z hipnotyczno-histerycznym wokalem. Panowie Omar A. Rodriguez-Lopez i Cedric Blixer Zavala łamią wszelkie konwencje i stosują własne zasady. Może się to podobać albo wręcz przeciwnie.

Nie oglądając się na żadne mody czy komercyjne stacje radiowe, po raz kolejny nagrali album, na którym średnia długość piosenek wynosi dziesięć minut. Zresztą, utwory na płycie, to tylko granica umowna, bowiem między poszczególnymi piosenkami nie ma w ogóle przerw, a na każdą z nich mogłoby się składać dziesięć pomniejszych. „Amputechture” zawiera siedemdziesięciominutową dawkę pełnych euforii, podniosłych, kakofonicznych niemal dźwięków, sąsiadujących z melodiami spokojniejszymi, ledwie dobiegającymi ucha. Jak zwykle mamy tutaj wszystko – od bagiennego bluesa, przez ostre kawałki i jazzowe improwizacje, aż po gitarowe ballady śpiewane po hiszpańsku. Wszystko jednak łączy się w zaskakującą całość. Panowie Rodriguez i Blixer dobrze wiedzą, jak nagrywać płyty – kiedy utwór zmienia po raz dziesiąty tempo i klimat, nagle wraca do motywu, od którego się rozpoczynał. Podobnie jest z całym albumem. Otwierają go i zamykają niemal identyczne kompozycje.

„Amputechture” stanowi świetny przykład zabawy muzyką i jej formą, ale przede wszystkim – zabawy ze słuchaczem.