Wydanie bieżące

1 września 17 (65) / 2006

Ewa Chwalczyk,

O MIŁOŚCI W SOSIE OSTRO-SŁODKIM

A A A
To miała być historia drogi, a wydarzyło się coś dużo więcej.(s. 8)

Zaczyna się jak w amerykańskim thrillerze. Pistolet, ludzie na ziemi i galopada myśli. Potem powinno być już tylko ciekawiej. Główny bohater, Dawid, jest studentem na garnuszku rodziców, wiecznie baluje z kumplami i wciąż rozmyśla o Swojej Byłej Kobiecie, do której dzwoni o najbardziej nieprzyzwoitych porach. Kaśka, piętnastoletnia siostra jego przyjaciela, nieuleczalna kłamczucha i mały geniusz; nie odrywa się od gier wideo. A jednak zmienia życie Dawida w coś, czego absolutnie nie przewidział w swojej szarej egzystencji. Ta miłość jest jak postrzał w głowę, trafia w sam środek serca i już nigdy nie pozwoli mu wrócić do tego, co było przedtem.

O ile do tej pory egzystencja Dawida przypomina zupę z baru mlecznego, o tyle od momentu, kiedy wyrusza z Kaśką na wakacje, zamienia się w film sensacyjny. Jest mniej lub bardziej ostro i można w nim znaleźć to, co w kebabie z budki – wszystko, czyli nagłe zwroty akcji, ucieczki, napady, przeskakiwanie w czasie, podróżowanie z miejsca na miejsce, a także mniej i bardziej zabawne sytuacje, okraszone przemyśleniami głównego bohatera. Niestety, kiedy mniej więcej już wiadomo, co i jak, nagle robi się słodko, by nie powiedzieć mdławo i różowo, ale przecież jak w większości historii o miłości, następuje długo oczekiwane szczęśliwe zakończenie.

„Zrób mi jakąś krzywdę czyli wszystkie gry video są o miłości” to przede wszystkim gra, której nie można brać na poważnie. Żulczyk proponuje zabawę upstrzoną mieszaniną wątków, cytatami z filmów i piosenek. Łączy konwencje filmu drogi z serialem sensacyjnym i komedią romantyczną. To sentymentalna, ale i satyryczna podróż po popkulturze, gdzie dostaje się zarówno jej wytworom jak i uczestnikom.

Z drugiej strony to opowiedziana z przymrużeniem oka powieść o dorastaniu, dochodzeniu do tego co w życiu ważne. Główny bohater okaże się nieuleczalnym romantykiem, któremu wakacyjna podróż i wszystkie związane z nią perypetie, pomogą znaleźć odpowiedź na nurtujące go kwestie. Pozostaje tylko pytanie, na ile poważnie można potraktować taki obrót spraw.

Wydawca pisze na okładce: „Jakub Żulczyk jest lepszy od twojego ulubionego pisarza”. Trudno się z tym zgodzić, ale chyba nie o to chodzi. Książka Jakuba Żulczyka to niezły kawałek inteligentnie i zabawnie napisanej prozy, w której mieszają się gatunki, skojarzenia i smaki. I podobnie jak gra video wymaga przejścia wszystkich poziomów.
Jakub Żulczyk „Zrób mi jakąś krzywdę czyli wszystkie gry video są o miłości „. Lampa i Iskra Boża, Warszawa 2006 .