ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 maja 9 (249) / 2014

Samantha Kitsch,

WIERSZE

A A A
kaliko

 

ślimak kaliko

łątkę bodzie

koła łowi

koła łamie

łata lichtarz

chrupie blichtr

chrust cedzi

 

w nyży z anyżu

chrzan duszkiem

wysmaż lustr!

maż się!

marz!

marzymięta!

wyżymaczka!

 

tnie giez –

zmierzw sierść            !

 

chyłkiem śmierć

trefna trefność 

truchtem –

fartem

ssij! ssij!

furczy musztra

trzeszczy w szwach 

 

halny

 

 

ćwicz zwis

halny ma haki

 

w occie oszczep

weź na sen

 

flirt z szyfrem

za bezcen

 

z ust do ust

z kąta w kąt

 

tęcza w kłębku

mokka z maku

 

odwilż w pożarze

dziergaj dziergaj

 

przetykaj przetykaj

patataj! patataj!

 

ze szczętem

wzdłuż i wszerz

 

przestrzeń!

szerszeń!

 

hen hen

hen że hej!

 

o włos

o włos

 

a jeśli powiesz do mnie jutro

[tekst piosenki rockowej]

 

 

stoję na skraju pogody

na skraju niepogody

moje prawe ramię oblewa deszcz

lewe pali słońce

czoło bije grad

pod stopami mgła –

przekraczając tęczę raził go piorun

 

co to było?

i czy już kiedyś tak było?

przecież już kiedyś musiało tak być

choć jeszcze nigdy tak nie było

 

cykady na cykladach

cyklony na cykladach

wyspa: gdybyś ją znalazł i tak by jej nie było

(nie ma jej więc nie zniknie nawet gdy ją znajdziesz) –

i tak i nie

i tak nie i tak też nie

i tu i tu i tam też nie

na wyspie wielkości dwu stóp zmylił drogę

 

co to było?

i czy już kiedyś tak było?

przecież już kiedyś musiało tak być

choć jeszcze nigdy tak nie było

 

kąpiel w mapie

dziś tu jutro tam

łódką na szczyt

za siedmioma lotniskami

za siedemnastą fatamorganą:

oazy os

lazurowa rdza w kanionach kanionów

brodzę w lawinie po pas

przekraczając tęczę raził go piorun

 

co to było?

i czy już kiedyś tak było?

przecież już kiedyś

musiało tak być

 

Tam

[autoremiks]

 

gdzie znikający punkt dogania horyzont

 

ni stąd ni zowąd z bylekąd znikądinąd    

poniekąd donikąd dopokąd by bądź

 

i już żadna droga nie przetnie twojej 

a kto cię ściga nie pytaj

 

bo wiesz kogo zobaczysz na tylnym siedzeniu w lusterku:

pustelnika i jego psa

 

upchnij do bagażnika zachód słońca

 

ni stąd ni zowąd z bylekąd znikądinąd    

poniekąd donikąd dopokąd by bądź

 

zachód słońca wycieka z bagażnika

a kto cię ściga nie pytaj

 

bo wiesz kogo zobaczysz na tylnym siedzeniu w lusterku:

pustelnika i jego psa

 

siedem ostrych zakrętów pogody

 

ni stąd ni zowąd z bylekąd znikądinąd    

poniekąd donikąd dopokąd by bądź

 

ciemność gwarantuje wybór miejsc na nocleg

a kto cię ściga nie pytaj

 

bo wiesz kogo zobaczysz na tylnym siedzeniu w lusterku:

pustelnika i jego psa

 

horyzont był na wyciągnięcie ręki

 

ni stąd ni zowąd z bylekąd znikądinąd    

poniekąd donikąd dopokąd by bądź

 

wiatr przewiał horyzont gdzie indziej 

a kto cię ściga nie pytaj 

 

bo wiesz kogo zobaczysz na tylnym siedzeniu w lusterku:

Pustelnika i Jego Psa

znów piknik

 

 

znów piknik w strumieniu troposfery

zjeżdżamy na sankach przez skakankę

w trawie karminy rubiny karmazyny eozyny rodopsyny

 

pomyliliśmy światłocienie – wpadamy w przepaść

 

znów piknik w strumieniu troposfery

zjeżdżamy na sankach przez skakankę

w trawie karminy rubiny karmazyny eozyny rodopsyny

 

pomyliliśmy światłocienie – wpadamy w przepaść

 
Niebawem  w Wydawnictwie Kwadratura ukaże się książka autorki „wszystko jest kleptomanią. autoremiks”, w której znajdą się również niektóre z publikowanych tutaj wierszy.