ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 listopada 22 (262) / 2014

Zuzanna Sokołowska,

FETYSZ I MĘSKI ZAROST

A A A
Gliwicka Czytelnia Sztuki zdążyła już przyzwyczaić widzów do świetnych, przemyślanych i oryginalnych wystaw. Wystarczy przypomnieć tegoroczną ekspozycję Radka Szlagi czy doskonałą prezentację zdjęć Wilhelma von Blandowskiego z 2013 roku. Tymczasem najnowsza wystawa „Elegant” autorstwa Magi Sokalskiej pozostawia lekki niedosyt. Zapowiadało się interesująco – doskonały tekst Anki Herbut towarzyszący wydarzeniu, eksplorujący genderowe rozważania na temat męskości we współczesnej kulturze, a także fotograficzna zapowiedź w postaci pracy artystki o wdzięcznym tytule „Krajobraz” (2014), przedstawiająca kobiecość w formie waginalnego owocu, sugerowały, że to przedsięwzięcie „musi się udać”. Jednakże Sokalska pozostawia widzów mniej lub bardziej świadomie w stanie niewytłumaczalnego, fizycznego zawieszenia.

Ekspozycja składa się przede wszystkim z fotografii i fotomontaży. Pochodzą one w dużej mierze z domowego archiwum Jana Białasa i anonimowych źródeł z połowy XX wieku. Nie brak także autorskich zdjęć artystki, bezwstydnie kadrującej fizyczność. Sokalska dokonuje prywatnej, wizualnej wiwisekcji na strukturze męskiego ciała, próbując dotrzeć do istoty jego tożsamości. Bada gesty, odruchy, a przede wszystkim anatomię, zestawiając ze sobą pozornie niepasujące do siebie obrazy. Rozbiera i ubiera bohaterów swoich prac, starając się rozszyfrować granicę między tym, co intymne, osobiste oraz prywatne, i tym, co publiczne, wzorkowo dostępne i zawłaszczane, co decyduje o kształtowaniu kulturowych wzorców zachowań. Stłumione oświetlenie ekspozycji sprzyja wizualnej penetracji, wymuszając gest zbliżenia i (zbyt) dosłownego zderzenia się z oglądanymi fotografiami, pozostawiającymi niewielkie pole dla wyobraźni.

Męskość na fotografiach artystki to seksualność przebrana w elegancję, czyli w garnitur, krawat i nonszalancki, subtelnie podniecający gest palenia papierosa. To także delikatność i wrażliwość przejawiająca się w monochromatycznych kadrach męskich dłoni, dyskretnie głaszczących wzrok widzów. Jednakże za pomocą swoich realizacji artystka konstruuje męską tożsamość opartą również na stałej obecności kobiecego pierwiastka. To, co żeńskie, pojawia się u Sokalskiej w oparciu o męskie spojrzenie, o jego fantazje, fetysze, pragnienia. Zależność tę ilustruje niedoświetlona stykówka z domowej imprezy ze striptizem, którą można oglądać na wystawie. Laura Mulvey w artykule „Przyjemność wzrokowa i kino narracyjne” zaznacza, że kobieta jest obrazem, a mężczyzna władcą spojrzenia. W świecie rządzonym przez nierówność płci przyjemność patrzenia dzieli się na aktywną – męską i bierną – kobiecą. Jak zaznacza Mulvey: „zdecydowane oczy mężczyzny rzutują swe fantazje na postać kobiecą, odpowiednio stylizowaną. Na kobiety się patrzy i równocześnie przedstawia się je w tradycyjnej roli ekshibicjonistek, przy czym ich wygląd zakodowany jest tak, by wywierał silne wrażenie wzrokowe i erotyczne, a o samych kobietach można było powiedzieć, że konotują swój status bycia przedmiotem oglądu” (Mulvey 2010: 156). U Sokalskiej przedmiotem wzrokowego zawłaszczenia stają się gładkie nogi, skąpa bielizna oraz szpilki. Podmiotowość kobiety zostaje w kadrach zastąpiona przez przedmiotowość męskiego spojrzenia.

Artystkę interesuje zarówno zastany porządek kształtujący męską tożsamość, jak i przeszłość. Dając archiwalnym fotografiom drugie życie, zestawia ona to, co współczesne, z tym, co bezpowrotnie zabrał czas. Podczas obcowania z pracami artystki mimowolnie pojawiają się skojarzenia z surrealistycznymi działaniami Man Raya, jednakże wrażenie to zostaje zakłócone przez fotografie, na których widnieje twarz dziecka czeszącego grzebieniem swoje włosy. Jest to zapis ćwiczenia gestu podpatrzonego u taty, męskiego autorytetu, sprzyjającego budowaniu indywidualnej tożsamości.

Na czym polega słabość wystawy Sokalskiej? Sądzę, że na wykorzystywaniu  wizualnych chwytów, które niemal zawsze obecne są na ekspozycjach poruszających wątek płciowości. Nie można oprzeć się wrażeniu, że w mówieniu o ludzkiej seksualności i zarazem tożsamości nie sposób uniknąć pewnego rodzaju przewidywalności. W pracach artystki ciało staje się bytem powtarzalnym, utkanym z codziennych gestów i zachowań. Czy o definicji męskości rzeczywiście decyduje zarost i próba jego fetyszyzowania, o czym pisała w artykule towarzyszącym wystawie Anka Herbut? Jak zauważa krytyczka, tytułowego „Eleganta” trzeba rozebrać, aby zobaczyć jego konstrukcję. Jednakże po próbie zerwania ubrań z bohaterów zdjęć Sokalskiej odbiorca nie widzi nic, oprócz oczywistej nagości, z którą już od dawna jest przecież doskonale oswojony.

LITERATURA:

L. Mulvey, „Przyjemność wzrokowa i kino narracyjne”, [w:] „Do utraty wzroku: wybór tekstów”, red. K. Kuc, Lara Thompson, Warszawa 2010.
Maga Sokalska: „Elegant”. 18.10–16.11.2014, Czytelnia Sztuki Gliwice.