Wydanie bieżące

15 grudnia 24 (264) / 2014

Małgorzata Wosnitzka,

NATURA WSZECHRZECZY IZY TARASEWICZ

A A A
Iza Tarasewicz (rocznik 1981) to artystka pochodząca z niewielkiej miejscowości pod Białymstokiem. Jest laureatką wielu konkursów, m.in. Stypendium Rezydencyjnego Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej w Kuenstlerhaus Bethanien w Berlinie, Stypendium Rezydencyjnego Art Villa Garikula w Gruzji, Air Laboratory CSW w Zamku Ujazdowskim w Warszawie, Capacete Entretenimentos w Rio de Janeiro. Swoje prace wystawiała w wielu miejscach na świecie, z których warto wymienić: Muzeum Narodowe w Tbilisi, Galerię Platan w Budapeszcie, Kuenstlerhaus Dortmund, Galerię Frutta w Rzymie, Muzeum Rzeźby im. Xawerego Dunikowskiego w Królikarni oraz Galerię Arsenał w Białymstoku.

Zauważona przez świat sztuki młoda artystka zamyka w swoich ekspozycjach filozofię cząstek elementarnych budujących naturę wszechrzeczy. W rzeźbach, rysunkach, instalacjach i performance’ach łączy naturalne materiały o symbolice pierwotności, macierzy budującej zastany świat. W książce wydanej w 2013 roku po wystawie w Królikarni zatytułowanej „Clinamen” Tarasewicz rozwija teorię atomizmu Epikura oraz rozważania Lukrecjusza zamieszczone w słynnym traktacie filozoficznym „De rerum natura”. To właśnie clinanem jako spontaniczne odchylenia w ruchu atomów wprowadzające element przypadkowości i nieprzewidywalności w poruszaniu się cząstek zdaje się kluczem do sztuki artystki. Clinamen to zachwianie ustalonego ładu; to pierwiastek potwierdzający ważkość każdego znaku, szczególnie niepamiętanego i zgubionego.

Wystawa „Przez oczywistą niemożliwość aranżacji znaków” jest wyrazem sposobu postrzegania świata przez Tarasewicz, a więc atomizmu, materializmu, transformacji i teorii nieoznaczoności. Nie sama faktura, dobór kolorów czy warsztat artystyczny odgrywają rolę w tej sztuce – materia miesza się tu z duchem zamkniętym w rzeczywistości, z którą mamy styczność codziennie i która postrzegana jest zbyt płytko. Artystka stawia odbiorcy trudne pytania: czym jest świat? Co mówią znaki? Gdzie znajduje się jądro atomu? Co wpływa na naszą percepcję? Co buduje zastany świat i dlaczego postrzegamy go wyłącznie w formie skończonej? Za Lukrecjuszem i Epikurem Tarasewicz tłumaczy możliwość istnienia świata dzięki najmniejszym jego cząstkom, a więc dzięki temu, co jest niedostrzegalne lub po prostu nieważne w powszechnej opinii. Artystka z wrażliwością tworzy i dzieli świat na dwie skale: mikro i makro, wzajemnie uzupełniające i przenikające się. Elementy mikro wykorzystywane w pracach artystki budują nowy obraz rzeczywistości, a raczej dekonstruują przyzwyczajenie odbiorców do materii pełnej, widzianej całościowo. Niedostrzegalne cząsteczki tworzą w sztuce Tarasewicz obraz rzeczywistości już istniejącej, ale ciągle niedostrzegalnej.



W pracach prezentowanych na wystawie artystka wykorzystała materiały naturalne: sól, cement, jelita świni, włókna konopne, popiół, parafinę, masę asfaltowo-kauczukową – wszystko, co znalazła wokół, nieopodal, co szarzało i zatracało się w jednej tylko treści, w jednym znaku. Właściwie najbardziej na odbiór jej sztuki wpłynął w tym przypadku wybór materiałów, z których wydobywała się specyficzna woń. Była to zarazem uczta dla zmysłów. Przedmioty przeniesione do galerii sztuki z ulicy i życia codziennego znacznie zmieniły swój wyraz, mówiły już nie tylko jako elementy większej całości – Tarasewicz wyzwoliła ich własny głos, odnalazła nowe znaki i podkreśliła raz jeszcze słowa i sens filozofii Lukrecjusza: „Tak też jest i z rzeczami; kiedy się ruch pomnoży, / Zmieni kształt i porządek ich materialnej treści, / Same się muszą zmienić i w nowe formy zmieścić” (Tarasewicz 2013: 135).

Znaki, na które artystka zwraca uwagę, układane są w nieregularne linie, wykręcone i przenikające się wzajemnie, tak jak splot płótna i plastiku lub masy kauczukowej i włókien konopnych. Instalacje zdają się hipnotyzować, a także wciągać w siebie odbiorców, jakby mieli się oni stać kolejnymi ich cząstkami elementarnymi. Absorbują kształtem, materiałem i tytułem. Na przykład powstały na przełomie 2013 i 2014 roku mechanizm rotacyjny nazwany został tajemniczo: „najważniejsza jest kontynuacja a kontynuacja jest matrycą a matryca jest zestawem możliwości”. A zestaw możliwości jest…? Tytuł zatem nie ułatwia odbioru; wręcz przeciwnie – buduje on kolejną formę hipnozy, a więc kolejną przygodę interpretacyjną.

Tarasewicz zamieniła sale białostockiej galerii w mauzoleum stereotypów, wskrzeszając jednocześnie formę materii jeszcze nieodkrytej. Po raz kolejny wyłożyła filozofię w skali mikro: z monumentu nakreśliła moment niezbadany treściowo, a „drobne i nieprzewidywalne odchylenia [napełniła] rolą stwórczą” (Tarasewicz 2013: 129).

LITERATURA:

I. Tarasewicz: Clinamen. Warszawa 2013.
„Iza Tarasewicz – przez oczywistą niemożliwość aranżacji znaków”. Kurator: Post Brothers. Galeria Arsenał w Białymstoku, 14.11.-31.12.2014.