Wydanie bieżące

1 stycznia 1 (265) / 2015

Granaz Mussawi, Dorota Słapa,

WIERSZE

A A A
Ja

nie jestem ani człowiekiem, ani wróblem

tylko małym zdarzeniem

za każdym razem, gdy się wydarzam

rozpadam się na dwie części

jedną zabiera wiatr

drugą – mężczyzna, którego nie znam





Po Kopciuszku

tyle dla ciebie przeszłam

że żaden pantofelek nie mieści mojej stopy

trzeba było jednak

żeby odeszła ode mnie tak daleko

bym mogła zmieścić się w tobie





Lotnisko

co z tego, że przeszukacie moją torbę?

jej dno skrywa westchnienie, które zawsze słyszało: stój!





zostawcie mnie!

w istocie, sypiam z krzewem malinowym i wcale się nie wstydzę

dlaczego zawsze bierzecie sobie za cel kobietę?

która zerwała serce ze ściany

przypinając je sobie do koszuli jak broszkę?

nie znajdziecie niczego w mojej walizce

oprócz włosów, które nie popełniły grzechu

zostawcie mnie!

śniłam o tym, że wykradłam to serce Bogu i nie mogę dosięgnąć jutra

śniłam o tym, że w miejscu, do którego się udaję

moje stopy nadal będą utkwione w piątku

to niemożliwe, czyżby cała ziemia cierpiała na raka krwi?

wróżę z mlecza, a potem puszczam go, by leciał w stronę księżyca:

wróć piątku lat dziecinnych

wróć wraz z tamtym chłopcem, któremu na dłoni wyrósł latawiec

z chłopcem, w którym byłam zakochana

wszystkimi moimi dziesięcioma palcami, z których potrafiłam zrobić użytek

dlaczego zawsze bierzecie sobie za cel kobietę

która przypięła sobie serce do koszuli jak broszkę?





tutaj loty mają zawsze opóźnienie

w łuku i strzale zajętych wojną uliczek

lub kwiecistej spódnicy sznurka do prania

niemniej jednak ćmy się starzeją

przynajmniej zwróćcie mi moje zdjęcie z dzieciństwa!

bardziej obca niż latawiec, który pozostał w szafie

zapieczętowuje się tęskniąc za domem

antena wymierzona jest prosto w niebo

moja koszula rozpięta na sznurze do prania trzyma w objęciach Boga



Z perskiego przełożyła Dorota Słapa