ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 lutego 4 (268) / 2015

Przemysław Pawełek,

WŁOSKA ROBOTA (JAN KARSKI - CZŁOWIEK, KTÓRY ODKRYŁ HOLOKAUST)

A A A
Lepiej późno niż wcale – tak można podsumować długo wyczekiwaną polską premierę graficznej opowieści o „świadku Szoah”. Sygnowany logiem wydawnictwa Alter album Marca Rizzo i Lelia Bonaccorso (ukazujący się w ramach obchodów Roku Jana Karskiego) w warstwie fabularnej raczej nie zaskoczy rodzimego czytelnika. Zwyczajne życie, które nagle przekreśla wybuch II wojny światowej; przejście do konspiracji, świadectwo ogromu nazistowskich zbrodni, w końcu próba głoszenia prawdy o Holokauście w Stanach Zjednoczonych – to kolejne rozdziały z doskonale znanej biografii bohatera komiksu. Dzieło Włochów nie tonie jednak w martyrologii. Autorzy pokazują osobę, która stara się nieść swoje ciężkie brzemię, ale jednocześnie także żyć, odczuwać, kochać.

Nie wiem, czy to kwestia bycia Polakiem i stopnia nasycenia mózgu opowieściami o nasze trudnej historii, czy raczej narracyjnego warsztatu twórców albumu, ale czegoś mi w ich dziele brakuje. Impresja o Karskim, pełna drastycznych obrazów oraz mocnych zwrotów akcji (tym mocniejszych, bo autentycznych), w żadnym stopniu mnie nie poruszyła. Scena brutalnego katowania przez Niemców, oglądana po raz kolejny (choć w innym medium oraz innej opowieści), za każdym razem robi na mnie coraz mniejsze wrażenie. Zrzucam to na karb lekkiego uodpornienia na podobne szokujące treści. Śmiem jednak przypuszczać, że za granicą, gdzie w wielu krajach wciąż używa się terminu „polskie obozy zagłady”, scenariusz Rizzo może wywierać wrażenie dużo większe, a jednocześnie zmieniać nieco optykę spojrzenia na to, co działo się na naszych ziemiach w pierwszej połowie lat 40. minionego wieku.

O wiele bardziej przypadł mi do gustu wizualny aspekt komiksu. Kreska Bonaccorso jest lekka i subtelna. Sprawdza się zarówno w przypadku mniejszych kadrów, wypełnionych „gadającymi głowami”, jak i w kontekście większych, czasem całostronicowych ilustracji przedstawiających bardziej spektakularne sceny. Bywa, że artysta rezygnuje z rysowania tła, choć powstałą pustkę i tak wypełniają koloryści. Paleta barw jest tu dość stonowana (co szczególnie dobrze widać w szaro-burych przedstawieniach zimowych pejzaży czy obozowych realiów), aczkolwiek nie brakuje również plansz utrzymanych w cieplejszej kolorystyce. Na uwagę zasługuje także jakość wydania. Oficyna Alter postawiła nie tylko na grubą okładkę, ale także dobrej jakości papier, dzięki czemu aspekt plastyczny dzieła prezentuje się naprawdę dobrze.

Co ciekawe, zadbano także o merytoryczną korektę komiksu, która wywołuje u mnie dość mieszane uczucia. Oczywiście, ważne jest, by utwór pokazywał prawdę, nie fałszował faktów, trzymał się chronologii i dat. Nie widzę jednak sensu w głębszej ingerencji w dzieło autorów, którzy posługują się uogólnieniem, by przekazać pewną sfabularyzowaną opowieść. Komiks to nie wykład, zainteresowani mogą potem sami poznać pełną historię z naukowych opracowań. „Poprawianie” artystów wydaje mi się równie zbędne, co przypisy podkreślające, że w rzeczywistości Karski nie uciekł z ciężarówki, a z pociągu, czy też zamienianie niemieckiego lekarza na Polaka, który pomógł bohaterowi w ucieczce.

W efekcie zabieg, na który zdecydowano się w dobrej wierze, wzbudził we mnie pewną nieufność – oglądając kolejne strony albumu zacząłem doszukiwać się ingerencji wydawcy. W jednej ze scen orzełek na polskiej wojskowej czapie wygląda, jakby był doklejony, a nie narysowany włoską ręką. Na sąsiedniej stronie białe obszycia żołnierskiego kołnierza munduru rażą natomiast nieskazitelną bielą, choć w recenzowanym komiksie autorzy konsekwentnie unikają w pełni nasyconych barw. Pozostaje pytanie, czy to przypadek, czy świadomy zabieg, mający na celu poprawienie detali, które co prawda nie mają większego znaczenia w trakcie lektury, ale mogą razić historyka? Pomimo tej wątpliwości trzeba zaznaczyć, że komiks Marca Rizzo i Lelia Bonaccorso to po prostu sprawnie poprowadzona opowieść o człowieku, wojnie, bestialstwie oraz beznadziejnej walce o prawdę. Nie jest to wykład ani lekcja w formie wizualnej narracji. Nawet jeśli dzieło Włochów chwilami uogólnia, skleja parę postaci w jedną czy lekko rozmija się z faktami, w dalszym ciągu jest przykładem pozycji, która może uczyć nas mówienia o historii oraz popularyzowania jej wśród młodzieży.

Doceniam świetną robotę warszawskiego Biura Edukacji Publicznej IPN, które przedstawiając w swoich albumach kluczowe wydarzenia oraz sylwetki zasłużonych osób, ściśle bazuje na określonych aktach i materiałach źródłowych. Odnoszę wrażenie, że taki sam wzór przewija się niemal we wszystkich rodzimych komiksach historycznych, traktowanych jako forma (ułomnego, bo odtwórczego) paradokumentu, a nie oparta na autentycznych wydarzeniach graficzna opowieść, dla której priorytetem powinna być płynność narracji. Włosi po prostu opowiadają po swojemu to, co zapowiedzieli w tytule. To ich wersja historii Jana Karskiego – ciekawa od strony wizualnej i do tego stopnia sprawnie przedstawiona, że nam, jako Polakom, powinno być nieco wstyd, że to nie my pierwsi przełożyliśmy ją na język komiksu.
Marco Rizzo, Lelio Bonaccorso: „Jan Karski – Człowiek, który odkrył Holokaust” („Jan Karski – L’uomo che scoprì l’Olocausto”). Tłumaczenie: Adriana Hołub, Małgorzata Kołpak. Wydawnictwo Alter. Kraków 2014.