ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 maja 10 (274) / 2015

Katarzyna Frukacz-Lewandowska,

ĆWICZENIA PAMIĘCI, ĆWICZENIA ZAPOMNIENIA (BERNADETTA DARSKA: 'PAMIĘĆ CODZIENNOŚCI, CODZIENNOŚĆ PAMIĘTANIA')

A A A
Zebrane w zbiorze „Pamięć codzienności, codzienność pamiętania” szkice Bernadetty Darskiej – poświęcone widocznym w polskich reportażach „sposobom konstruowania, renegocjowania i oswajania pamięci, a także próbom radzenia sobie z zapomnieniem” (s. 27) – budzą mimowolne skojarzenie z powstałym w połowie lat 80. tekstem „Ćwiczenia pamięci” Ryszarda Kapuścińskiego. Autor rekonstruuje w nim swoje doświadczenia wojenne,eksponując nieuchronność wzajemnego przenikania rzeczywistości codziennej i tej utrwalonej we wspomnieniu przeżytej traumy (zob. Kapuściński 2008). Echa myśli Kapuścińskiego pobrzmiewają w co najmniej kilku esejach Darskiej. Przedmiotem analizy autorka czyni bowiem właśnie symbiotyczną relację między celebracją pamięci a podświadomą chęcią jej zwalczenia.

Przywołanie „ojca polskiego reportażu” w kontekście omawianego zbioru szkiców znajduje dodatkowe uzasadnienie. We wstępie książki Darska nawiązuje do łączonej z nazwiskiem Kapuścińskiego koncepcji reportera jako historyka współczesności. Historyka zainteresowanego – w ujęciu Zygmunta Ziątka – „nie tyle podtrzymywaniem pamięci, co (…) zapowiedziami wielkiej zmiany historycznej, która zakończyłaby może kilkudziesięcioletnie dziedzictwo ostatniej wojny” (Ziątek 1997: 23). Oprócz powiązania praktyk historiograficznych i reportażowych, jednako uwikłanych w problematykę rozpamiętywania zdarzeń, Darska zamieszcza w rozdziale wstępnym niezwykle trafną, choć pobieżną diagnozę najistotniejszych tendencji rozwojowych współczesnego polskiego reportażu. Wspomina m.in. o jego wzrastającej randze na krajowym rynku wydawniczym, postępującej po 2000 roku transformacji stylistyczno-formalnej i dostrzegalnym gatunkowym „zmąceniu”. Tak przygotowany wstęp stanowi dogodny punkt wyjścia dla zasadniczej, interpretacyjnej warstwy książki, podzielonej na pięć odrębnych sekcji problemowych.

W pierwszej autorka omawia teksty połączone wspólnym motywem stwarzania i przemijania wybranych przestrzeni miejskich, narodowych lub duchowych. To bodaj najbardziej przejrzysty segment publikacji, sygnowany symbolicznym hasłem „zapomnienia wpisanego w miejsce” (s. 70). O przemyślanym i spójnym kształcie tej części zbioru świadczy sam dobór analizowanych utworów, zmonopolizowany – nie bez powodu – przez twórczość Małgorzaty Szejnert. Jej reportażowe książki o Giszowcu i Nikiszowcu, dawnej stacji imigracyjnej na nowojorskiej Ellis Island oraz podupadłej za sprawą kolonizacyjnej przeszłości wyspy Zanzibar są modelową reprezentacją dostrzeżonego przez Darską paradoksu: „Zapomnienie, choć jest zaprzeczeniem pamięci, pozostaje trwale z nią powiązane. Nie byłoby zapomnienia bez wcześniejszej pamięci i odwrotnie – nie ceniono by tak bardzo pamięci, gdyby nie zagrożenie zapomnieniem” (s. 77). Apokaliptyczna wizja destrukcji przestrzeni zapomnianych znajduje plastyczne odzwierciedlenie także w innych reportażach, będących przedmiotem zainteresowania autorki: „Miedziance” Filipa Springera, „Abchazji” Wojciecha Góreckiego i „Skrzydle Anioła” Jolanty Krysowatej.

Równie klarowne wydają się z pozoru kryteria przyjęte dla pozostałych rozdziałów książki. Darska rozpatruje kolejno problem pamięci ograniczanej systemowym przymusem, obciążonej nieludzkim doświadczeniem przemocy, przepracowanej na drodze renegocjacji i uporczywie definiującej teraźniejszość człowieka. Przyjęte zagadnienia interpretacyjne stopniowo rozmywają się jednak w toku lektury, a zasadność przypisania im poszczególnych utworów staje się coraz bardziej dyskusyjna. „Gorączkę latynoamerykańską” Artura Domosławskiego, którą autorka zbioru interpretuje przez pryzmat pamięci niewyobrażalnego, można by bez większego trudu zastąpić książką Małgorzaty Rejmer „Bukareszt. Kurz i krew” – podejmującą analogiczną tematykę politycznego terroru, lecz umieszczoną w rozdziale dotyczącym pamięci naznaczonej systemową koniecznością. Z kolei motyw upamiętniania jako formy zobowiązania względem bezimiennych ofiar jest wspólny kilku tekstom omawianym przez Darską, chociażby „Farbom wodnym” Ostałowskiej i „Jakbyś kamień jadła” Tochmana. Również w tym wypadku mowa o utworach analizowanych w oparciu o różne kryteria problemowe. Zastosowana w zbiorze „Pamięć codzienności, codzienność pamiętania” kategoryzacja materiału ma więc charakter w dużej mierze umowny, lecz – co należy podkreślić – w pełni uświadomiony. Wspomniana tendencja nie wynika bowiem z braku konsekwencji ze strony autorki – jest wręcz nieuchronna, biorąc pod uwagę tematyczną rozległość reportażu i jego szczególny związek z praktyką celebrowania pamięci. Wielowymiarowość omawianych tekstów, umożliwiająca ich równoczesne zestawienie z odrębnymi formami pamiętania, uwypukla zatem dostrzeżoną przez Darską prawidłowość: „Reportaż nigdy (…) nie jest tekstem ostatecznie zamkniętym” (s. 28).

O ile umowność powiązania poszczególnych utworów z danym rodzajem pamięci jest bez wątpienia uzasadniona, o tyle dopisek do tytułu publikacji – „Szkice o reportażu polskim XXI wieku” – wydaje się cokolwiek mylący. Jeśli nie liczyć wstępu i sporadycznych wzmianek w przypisach, Darska poświęca niewiele uwagi samej poetyce reportażowej. Dostrzeżone w omawianych utworach kategorie pamięci i zapomnienia odnosi niemal wyłącznie do treściowej płaszczyzny wywodu, co skutkuje nagminnym wkraczaniem w pozatekstową przestrzeń refleksji. Dobrą ilustracją tej tendencji jest podrozdział poświęcony książce Grażyny Jagielskiej, żony Wojciecha Jagielskiego – wieloletniego dziennikarza „Gazety Wyborczej”, obecnie korespondenta Polskiej Agencji Prasowej. Refleksja dotycząca utworu – na marginesie: niebędącego reportażem, o czym autorka uczciwie informuje – niemal automatycznie przechodzi w próbę eseistycznego rozpoznania pogmatwanych relacji, jakie w realnym życiu łączą dwójkę bohaterów: uznanego reportera i żyjącą w jego cieniu partnerkę. Darska zdaje się balansować na granicy tekstowej interpretacji i prywatnego domysłu, pisząc: „Pamięć Wojciecha Jagielskiego usiłuje zdominować pamięć jego żony. (…) korespondent chętnie dzieli się swoimi przeżyciami – dzięki temu włącza żonę w to, co dla niego dużo znaczy (…). Przebywając w Warszawie w przerwach między kolejnymi wojnami, wzbogaca swoją pamięć wiedzą. Nie inwestuje więc w codzienność z rodziną, bo to, co miało być normalnością, w jego przypadku jest czymś nietypowym. Jagielski nie traktuje wojny jako rzadko spotykanego wydarzenia, bo to właśnie takie konflikty wyznaczają rytm jego codzienności” (s. 384-385).

W podobny sposób autorka omawia większość z uwzględnionych w zbiorze tekstów. Analiza reportażowej książki „Jutro przypłynie królowa” Macieja Wasielewskiego to w istocie próba wniknięcia w psychikę ofiar masowych gwałtów. Z kolei gwałt zadany pamięci ofiar masowych mordów i politycznych represji interesuje Darską w lekturze „Farb wodnych” Ostałowskiej, „Dzisiaj narysujemy śmierć” Tochmana, „Gorączki latynoamerykańskiej” Domosławskiego czy „Iraku. Piekła w raju” Smoleńskiego. W gruncie rzeczy autorka nie pisze więc o reportażu – jako gatunku, współczesnym tekście kultury bądź polskim fenomenie wydawniczym – uwikłanym w problematykę celebrowania pamięci. Darska pisze o życiu uwikłanym w reportaż, który niejako z założenia celebruje fakty minione.

Eksponowanie „życiowego” aspektu analizy tylko pośrednio wynika ze specyfiki poetyki reportażowej – pasożytniczej względem rzeczywistości pozatekstowej i, co autorka zauważa we wstępie, nierozerwalnie związanej z tytułową kategorią codzienności. Dyskurs dotyczący realności wkracza do szkiców Darskiej także za sprawą rozbudowanych, niekiedy dominujących nad tekstem właściwym przypisów. Przytoczone w nich publikacje naukowe, popularnonaukowe, prasowe i literackie, jak również odwołania do rozmaitych przekazów kulturowych, wiążą się z właściwym dla aktualnie omawianego reportażu aspektem pamięci lub – co równie częste – problematyką podjętą przez danego reportażystę. Imponujące oczytanie i wszechstronność zainteresowań autorki wpływają znacząco na tematyczną pojemność zbioru oraz jego niewątpliwe walory merytoryczne. Przewodni dla książki motyw „toksycznej, ale i ożywczej zależności między pamiętaniem a zapominaniem” (s. 67) zostaje bowiem osadzony w szerokim kontekście rozważań natury psychologicznej, filozoficznej, politycznej czy społecznej.

Kompleksowość problematyki z jednej strony wzbogaca, z drugiej – silnie ukierunkowuje całościową recepcję szkiców Darskiej. Mnogość nawiązań, skumulowanych wokół centralnej, uporczywie przywoływanej kategorii pamięci, nieco przesłania reportażową istotę omawianych tekstów. Podrozdział „Nadzieje”, dotyczący „Trębacza z Tembisy” Jagielskiego, to nie tyle studium książki poświęconej Nelsonowi Mandeli, ile studium samego Mandeli – oparte na rekonstrukcji najistotniejszych faktów z biografii postaci i motywowane przyjętą przez autorkę koncepcją pamiętania, tożsamego z mitologizowaniem. Analogicznie: szkic o „Dzisiaj narysujemy śmierć” Tochmana zawiera obszerne wtrącenia na temat istoty ludobójstwa w Rwandzie, udokumentowanego licznymi wspomnieniami ofiar i publikacjami o zbliżonej tematyce. W eksponowanej przez Darską wizji niemożności zapomnienia, definiującej zbiorową tożsamość okaleczonego narodu Tutsi, pozostaje jednak niewiele miejsca na rozważania dotyczące chociażby warsztatowej postawy reportażysty, warunkującej sposób konstruowania narracji o zagładzie. Powraca tym samym kwestia niejednoznaczności podtytułu całego zbioru. „Szkice o reportażu polskim XXI wieku” traktują nie tyle o książkach jako tekstowym tworzywie, kształtowanym przez centralną kategorię pamięci, ile o utrwalonych przez poszczególnych reportażystów problemach – do tejże pamięci odgórnie przypisanych.

Marginalizacja kwestii warsztatowych nie przekłada się jednak na całościowy odbiór książki, bo też – zważywszy na obraną przez autorkę metodykę analizy tekstu – nie o dywagacje natury gatunkowej rzecz się tu rozchodzi. Darska przeprowadza kompleksową i wyczerpującą charakterystykę podjętego problemu, a dobór omawianych utworów i towarzyszących im odwołań jest więcej niż trafny. Zbiór „Pamięć codzienności, codzienność pamiętania” z jednej strony potwierdza powtarzaną w wybranych szkicach tezę o kluczowej roli, jaką w poetyce reportażu odgrywa doświadczenie pamięci i zapomnienia. Z drugiej – tworzy interesujący przegląd znaczących pod względem tematyki i formy tekstów reportażowych, opublikowanych po 2000 roku. Lekturę szkiców Darskiej wypada więc skwitować stwierdzeniem samej autorki: „Reportaż uświadamia czytelnikowi, że świat bywa dużo bardziej skomplikowany, niż sądzimy, ale i że codzienność ma w sobie o wiele więcej nadzwyczajności, niż nam się wydaje” (s. 9-10).

LITERATURA:

Kapuściński R.: „Ćwiczenia pamięci”. W: tegoż: „Busz po polsku”. Warszawa 2008.

Ziątek Z.: „Reporterzy wobec historii”. „Odra” 1997, nr 7-8.
Bernadetta Darska: „Pamięć codzienności, codzienność pamiętania. Szkice o reportażu polskim XXI wieku”. Wydawnictwo Naukowe Katedra. Gdańsk 2014.