ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 lutego 1 (1) / 2003

Katarzyna Waletko,

BAJKA O LUDZIACH

A A A
Krzysztof Kieślowski powiedział kiedyś, że "film fabularny to bajka o ludziach". Tom Tykwer, niemiecki reżyser młodego pokolenia, uważany za jednego z następców Kieślowskiego, potwierdza tę tezę swoim filmem "Księżniczka i wojownik".



Ratowaną księżniczką jest tu młoda kobieta Sissi (Franka Potente), pielęgniarka w szpitalu psychiatrycznym, której Bodo (Benno Fermann) - tytułowy wojownik - ocala życie. W ulotce reklamującej ten film napisano: "nawet nie wiesz kiedy i gdzie trafisz na miłość". Okazuje się, że można ją odnaleźć pod kołami ciężarówki. Odtąd to księżniczka, a nie jak to w bajkach bywa - książę/rycerz/wojownik, będzie starała się zburzyć mury i zdobyć serce swego i losu wybranka. W jej poszukiwaniach ukochanego bardzo pomocnym okaże się jej "giermek" - niewidomy pacjent zakładu psychiatrycznego i część garderoby, którą zgubił wojownik. Nie będzie to rzecz jasna pantofelek, lecz guzik z wojskowej koszuli.



Księżniczka wierzy w determinującą życie moc przypadku. Wierzy, że ten który uratował jej życie być może zdoła to życie odmienić. Sissi jest osobą skrytą, wyjątkową, tłumiącą w sobie jakieś tajemnice. Porusza się w przedziwny sposób - robi to jak osoba przez kogoś sterowana, powoli, trochę niezdarnie. Bodo, z początku odrzucający uczucie dziewczyny, jest człowiekiem, którego dręczą wyrzuty sumienia z powodu śmierci żony. Obwinia się za to, co się stało, nie wiemy czy nie zamierza czasem popełnić samobójstwa,o czym mogłaby świadczyć scena na moście - przymiarka do skoku (?).



W tej bajce silniejszą postacią wydaje się być dziewczyna, to ona z pozoru jest osobą stabilniejszą psychicznie, to ona nie zniechęcona opryskliwym stosunkiem chłopaka do niej próbuje skorzystać z okazji podarowanej jej przez los. Chłopak w końcu jej zaufa, ale stanie się to w dość dramatycznych okolicznościach.



W filmach Toma Tykwera bardzo często obok tematu miłości pojawia się także temat śmierci (często przypadkowej).Tak było chociażby w filmach "Niebo" czy "Zimowy sen". Tak jest i w tym filmie. Śmierć żony, brata głównego bohatera, śmierć matki dziewczyny. Coś lub ktoś umiera, a ktoś inny się rodzi. W "Zimowym śnie" efektem tlącego się między bohaterami uczucia było dziecko. Tutaj znajomość prowadzi do głębokiego uczucia.



To co razi w "Księżniczce i wojowniku" to pewien natrętny symbolizm. Finał jest zbyt jednoznaczny ("rozdwojenie" głównego bohatera, malowniczo położony domek nad morzem), a główne postaci nie do końca realne, często zaledwie "życiowo prawdopodobne". Stąd jesteśmy bardziej skłonni potraktować całość niemal baśniowo. Może jednak o to reżyserowi chodziło? Brak mi w tym filmie prawdziwszego opisu specyficznego środowiska jakim jest zakład psychiatryczny. Szpital, w którym pracuje Sissi to zlepek klisz dotyczących ludzi "myślących nieco inaczej", ich portrety tu przedstawione pokrywają się z tymi, które można zobaczyć w wielu mniej lub bardziej udanych filmach.



Jednak "Księżniczka i wojownik" to film, który warto zobaczyć, chociażby dlatego, że jest on dziełem jednego z ciekawszych współczesnych europejskich reżyserów. Możemy się na jego przykładzie przekonać jak bardzo kino Toma Tykwera (i innych młodych twórców) różni się od kina niemieckich reżyserów poprzedniej generacji, którzy tworzyli swe najważniejsze dzieła w latach 70., 80., takich jak Rainer Werner Fassbinder, Werner Herzog, czy Wim Wenders. Zmieniły się czasy, zmieniło się także i kino.
"Księżniczka i wojownik"
Scen. i reż.: Tom Tykwer
Zdjęcia: Frank Griebe
Muz.: Tom Tykwer, Johnny Klimek, Reinhold Heil
Wyk.: Franka Potente(Sissi), Benno Fermann (Bodo), Joachim Król(Walter), Marita Breuer(matka Sissi).
Czas:135 min.