Wydanie bieżące

1 listopada 21 (285) / 2015

Katarzyna Mikołajewska,

CHCECIE BAJKI? DOSTANIECIE COŚ WIĘCEJ (MIRAŻE)

A A A
Po wakacyjnej przerwie Wrocławski Teatr Lalek zaprasza dzieci do Iramu – Miasta Kolumn. Tajemnicze, zatopione we wschodnich klimatach miejsce to pomysł Eweliny Marciniak na interpretację „Baśni tysiąca i jednej nocy”, nad którymi reżyserka pracowała ze Szczepanem Orłowskim. Efektem tej współpracy jest abstrakcyjna, niezwykle silnie oddziałująca na wyobraźnię bajkowa przestrzeń – nazwanie „Miraży. Baśni Ludów Wschodu” wyłącznie spektaklem okazuje się sporym niedopowiedzeniem.

„Miraże” są dla widzów – szczególnie tych najmłodszych – już od pierwszych chwil bardzo nęcące. Spektakl rozpoczyna się we foyer Teatru Lalek, skąd jedna z bohaterek wprowadza publiczność w świat Iramu. Stroje i dekoracje Natalii Mleczak nie pozostawiają wątpliwości, że wybieramy się w podróż do kulturowo odległej krainy. Scenografia od początku do końca pozostaje niezmienna i nie towarzyszą jej wysublimowane efekty sceniczne. Mimo to kompozycja przestrzeni nie nuży dzieci – zbyt wiele dzieje się na scenie między postaciami, aby przejmować się tym, że nie opadają kurtyny, a ściany nie obracają się i nie chowają.

Fabuła jest wielowątkowa – sny bohaterów mieszają się z tym, co na jawie, a historie przeplatają się ze sobą w dość skomplikowany sposób. To kolejny dowód na to, że twórcy nie traktują młodych widzów lekceważąco i dają dzieciom szansę śledzenia opowieści dużo bardziej złożonych niż te, które znają z tradycyjnych bajek. Na scenie dominuje historia Budur (Agata Kucińska) i Kamara (Grzegorz Mazoń), którzy zakochują się w sobie i pokonują przeciwności losu, aby się odnaleźć i spędzić ze sobą resztę życia. Tak skonstruowana baśń nie jest ani zaskakująca, ani innowacyjna, dlatego miłosne perypetie protagonistów uzupełnione zostają przez wiele pobocznych wątków – często dość nieoczekiwanych. Dwie z takich scen szczególnie przykuwają uwagę. Pierwsza ma miejsce na targu pełnym wielkich owoców i warzyw, które przemieszczają się po teatralnej sali noszone przez aktorów oraz widzów. Egzotyczne dary natury zostają pozbawione swoich oryginalnych kolorów i miast kusić soczystymi barwami, przybierają cielisty odcień. Drugim ciekawym miejscem i zarazem inscenizacyjnym wyzwaniem jest pustynia, na której spotykają się różne zwierzęta. Obecność aktorów w zwierzęcych maskach ciekawi dzieci, jednak problemy, z którymi mierzą się kaczka, osioł czy też lew, mogą budzić sporo wątpliwości i utrudniać odczytanie fabuły.

Oniryczny charakter jest zarówno najciekawszą cechą „Miraży”, jak również jego największą bolączką. Dzięki fantastycznej, oderwanej od realności narracji, spektakl jest bogatszy w treści. Wybór ten wydaje się jednak oczywisty – wysiłki urealnienia opowieści byłyby w kontekście baśni całkowitym zaprzeczeniem jej charakteru. Co prawda w warstwie marzeń sennych bohaterów chaos i nieuporządkowanie utrudniają odbiór sztuki, wydaje się jednak, że w ogóle nie przeszkadza to najmłodszej publiczności. Nie przeszkadza jej także długość trwania spektaklu, a także fakt, że nie jest on jeszcze końcem przygotowanych dla widzów atrakcji. Kiedy już wszystkie zmysły odbiorców zostają rozbudzone przez barwny, intrygujący i bogaty w dźwięki spektakl (muzyka na żywo w wykonaniu Joanny Halszki Sokołowskiej), czeka ich jeszcze część warsztatowa. Wizyta we Wrocławskim Teatrze Lalek przestaje być zwykłą wycieczką do teatru, a staje się niebanalną przygodą.
Szczepan Orłowski: „Miraże. Baśnie Ludów Wschodu”. Reżyseria: Ewelina Marciniak. Scenografia i kostiumy: Natalia Mleczak. Muzyka (na żywo): Joanna Halszka Sokołowska. Choreografia: Izabela Chlewińska. Reżyseria światła: Katarzyna Borkowska. Asystent reżysera: Roksana Miner. Inspicjent: Małgorzata Mańko-Drozd. Obsada: Radek Kasiukiewicz, Agata Kucińska, Marta Kwiek, Tomasz Maśląkowski, Grzegorz Mazoń, Helena Sujecka (gościnnie). Premiera: 12 września 2015 r. Wrocławski Teatr Lalek.