Wydanie bieżące

1 stycznia 1 (361) / 2019

Anna Katarzyna Dycha,

BRAWA DLA PAŃSTWA, BRAWA DLA NOSOWSKIEJ (NOSOWSKA: 'BASTA')

A A A
Nie po raz pierwszy Nosowska udowadnia, że w elektronicznej estetyce czuje się jak ryba w wodzie. Po tego rodzaju brzmienia sięgała już wcześniej, a „Basta” jest siódmym krążkiem w karierze artystki. Za mocne elektroniczne brzmienie odpowiada Michał „Fox” Król, który wcześniej współpracował m.in. z Marią Peszek. W warstwie tekstowej Nosowska nie owija w bawełnę – jest wprost, jest ostro, jest hiphopowo. Słusznie zrezygnowała z językowych, nawarstwiających się przenośni, za które tak wiele osób ją doceniało. Tutaj używa oczywistych sformułowań: „boję się”, „uśmiecham”, „kocham”. Pod przykrywką przebojowości udaje jej się przemycić solidną porcję prawd o życiu.

„Przyszedł taki czas. Zadałam sobie pytanie – co lubię, a czego nie, czego chcę, a czego nie. „Basta” jest szczerą na nie odpowiedzią – bez oglądania się na wszystko i wszystkich” – mówiła przy okazji premiery płyty Nosowska.

„Niby wiesz, że się żyje, żyje, żyje, a na mecie jest śmierć” – takimi słowami wita słuchaczy w otwierającym „Goń”. Mocne, prawda? Dalej też nie jest łatwo: „Skoro wiesz, czemu lekko traktujesz, jakby w miejscu stał czas/ czemu błędy popełniasz bez końca wciąż te same od lat/ Skoro wiesz, czemu wstajesz do pracy, której szczerze masz dość,/ czemu milczysz znudzona przy mężu, który daje ci w kość”. To jednak przede wszystkim mocny komentarz do przemocy rodzinnej. Temat powraca w „Laniu” – wydawałoby się cukierkowym, w refrenie przypominającym nagrania Doroty Masłowskiej. Lanie ma przecież boleć, a jedyny plus to… możliwość wybrania sobie pasa. W „Boję się” (wykonanym wspólnie z raperem Łoną) artystka wylicza swoje lęki. Boi się wielu rzeczy – tego, że jest małpą przed telewizorem; że w cudze pióra się rano stroi; że się uśmiecha, choć wcale nie chce; że jest koniem pod Morskim Okiem; wreszcie że jest piosenkarką w Polsce. Ironicznie, szyderczo, w punkt. Ciekawym zabiegiem jest tu powtarzanie słów, które dodatkowo wzmacnia przekaz.

W utworze „Takie to przykre” Nosowska odpowiada Krzysztofowi Zalewskiemu. Krzysiek w tej piosence to właśnie znany wokalista. A przecież jest odwrotnie, niż Zalewski pisze w piosence „Początek” – wcale nie jest tak miło. Mur dzielący Polaków rośnie do nieba. Jednak jest światełko w tunelu: „Nic nie jest wieczne – może ta sytuacja też nie?” Hejterom dostaje się z kolei w utworze „Kto Ci to zrobił?”. Z łatwością wylewają swoje frustracje, nie próbując wejść w merytoryczną dyskusję. Co ich dotknęło, co musiało się stać, co zrobili ich rodzice, że nie potrafią niczego docenić? Singlowe „Ja pas!” to już prawdziwy nokaut – i muzyczny, i tekstowy. Niech nie zmyli was taneczny rytm. W myśl zasady, że muzyka powinna pozostawać w opozycji do tekstu, Nosowska opowiada historię związku, w którym kobieta ma dosyć życia w cieniu miłości do butelki jej partnera. Niestety, „miała być lampka, dwie, a było lampek moc”. Partnerka uzależnionego od alkoholu mężczyzny nie może dłużej znosić takiego układu. Ma dość kolejnych wyskoków i eskapad. Wreszcie wykrzykuje: „Ja pas!”. Są też smaczki. Nosowska przywołuje Krystynę Prońko i jej hit „Jesteś lekiem na całe zło”. W drugiej części utworu możemy też usłyszeć „przejście”, które nieuchronnie kojarzy się z twórczością Heya.

Zdrada i jej konsekwencje to tematy kolejnego singla „Brawa dla Państwa”. „Ja rozumiem, że ciężko/ Z nadmiaru wybrać tę jedną/ Gdy zalega ci w workach/ Masa nasion boleśnie” – wyśpiewuje Nosowska. Zdrada to jedno, a z kim została zdradzona – drugie. Gdyby to chociaż była Cielecka, Ostaszewska czy Herman. Zostaje wznieść toast szampanem. „Nagasaki” (w teledysku do utworu Nosowska buszuje po warszawskim Muzeum Narodowym) wyróżnia mniej taneczny rytm. „Stoję na scenie ćwierć wieku jak słup/ kurczowo chwytam się braw/ Jestem obiektem, co się staje/ gdy wzrokiem omiecie go tłum” – pisze o sobie wprost. Problemy osobiste Nosowska porównuje do zbombardowania Hiroszimy i Nagasaki. Dochodzi jednak do wniosku, że na zgliszczach, również tych życiowych, można zbudować coś nowego. A nawet zatańczyć i zaśpiewać.

„Mówiła mi matka” to kolejny ciekawy duet – Nosowska nieprzypadkowo wykonuje utwór z synem Mikołajem. „Nie wychodź, ziemniaki dochodzą, zaraz obiad/ Najpierw lekcje, a potem ganianie/ Kasia! Śmietnik! Weź śmieci z sobą” – rozpoczyna matczyną litanię Nosowska, wspominając teksty, które słyszała w rodzinnym domu. Teraz, nieuchronnie, powtarza je jako matka w dorosłym życiu, bo: „powtórzysz mnie jak echo, znajdziesz w bliźniaczym geście”. Rozstajemy się z artystką w iście tanecznym rytmie. Nosowska staje się coraz bardziej zniecierpliwiona. Jest lista rzeczy, które ją cieszą, ale ta, które ją przytłaczają, jest znacznie dłuższa. Przebojowy bit „Dosyć” kontrastuje z ostrym tekstem, w którym wokalistka żongluje wulgaryzmami jako środkiem artystycznego wyrazu. Przekornie Nosowskiej „gadać się nie chce, bo nie”. Co tu więcej gadać. Na tej płycie powiedziała wystarczająco dużo.
Katarzyna Nosowska: „Basta” [Kayax, 2018].