ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 czerwca 12 (84) / 2007

FANFARE CIOCĂRLIA: QUEENS AND KINGS

A A A
Asphalt Tango Records, 2007.
Ksiądz Józef Tischner napisał kiedyś, że Cyganie przede wszystkim pięknie grają. Piękna jest muzyka Cyganów. A piękną muzykę tworzą artyści. I ksiądz Tischner właśnie zwał ich artystami.

Trudno jest dzisiaj określić, jak brzmiała tradycyjna muzyka cygańska. Przez setki lat trwająca wędrówka, a także samo rozproszenie Cyganów wśród obcych im grup etnicznych zaważyły na jej obecnym stylu. Już choćby jak Europa długa i szeroka mamy wielką różnorodność. Tak jak i język cygański w swoich licznych dialektach wchłonął wiele naleciałości, tak i muzyka, która jest zawarta na „Queens and Kings” to konglomerat całej europejskiej kultury tzw. Gypsies.

Fanfare Ciocărlia jest dwunastoosobowym zespołem, pochodzącym z małej wioski Zece Prăjini w północnowschodniej Rumunii. Może pozostaliby nadal anonimowi i graliby podczas lokalnych ślubów i chrztów. Traf jednak chciał, że niemiecki producent i dźwiękowiec Henry Ernst w 1996 roku odwiedził ich w rodzinnych stronach i urzeczony energetyczną i skoczną muzyką, zaproponował trasę koncertową. I tak zespół z końca świata, no, z samego końca Europy, trafił na afisze i zagrał setki wspaniałych koncertów. Zwolenników takiej muzyki nie brakuje. Sukces Emira Kusturicy i jego „Undergroundu” wyniósł także na szerokie wody Gorana Bregovića, który zręcznie wykorzystał muzykę cygańską, ale też przyczynił się do popularyzacji tego nurtu. Nawet w „Sztuce spadania” naszego Tomka Bagińskiego słyszymy utwór „Asfalt Tango” rumuńskiego ansamblu.

„Queens and Kings” to naprawdę Królowe i Królowie. To mistrzowie europejskiego cygańskiego grania. W studio zebrała się śmietanka muzyków z Francji, Węgier, Serbii, Bośni, Bułgarii, Macedonii i rzecz jasna, z Rumunii. Powstała zatem wspaniała mieszanka, od Atlantyku po Morze Czarne. Oczywiście, na samym czele należy wyróżnić Esmę Redzepovą, urodzoną jeszcze podczas ostatniej wojny światowej w Skopje. Królowa Cyganów (była koronowana przez samą Indirę Gandhi) jest autorką tysięcy piosenek. Była także nominowana dwukrotnie do Pokojowej Nagrody Nobla. Posiada bardzo mocny, wyrazisty głos. Sprawdziłaby się zapewne w płomiennym flamenco. W jej wykonaniu możemy usłyszeć dwie kompozycje: „Ibrahim” oraz „Nakelavishe”. Jeśli już mowa o flamenco to proszę bardzo… Kaloome z Francji w swoich utworach, „Que dolor” i „Cuando tu volveras”, przenosi nas stylistycznie o setki kilometrów dalej, aż do Perpignan. Fani takiej odmiany cygańskiej muzyki będą usatysfakcjonowani. Z terenów byłej Jugosławii śpiewają dla nas Ljiljana Butler (Bośnia) i Saban Bajramović (Serbia) – wielcy śpiewacy ery Tito. Z Węgier pochodzi Mitsou, liderka Ando Drom. Trzeba dużego skupienia, aby podziwiać jej wyjątkowy głos. Z sąsiadujących, Rumunii i Bułgarii, są jeszcze: najmłodsza z występujących na tej płycie, Florentina Sandu – wnuczka Nicolae Neascu, założyciela Taraf de Haidouks, Dan Armeanca – ojciec chrzestny manele (cygańskiego popu) oraz Jony Iliev, śpiewający w rodzinnym zespole już od 13. roku życia. Przedostatnią kompozycję, „Farewell March” wykonuje Ioan Ivancea, dla którego Fanfare Ciocărlia, była wszystkim. Zmarł w październiku ubiegłego roku, nie doczekawszy się premiery tego albumu. Pozostanie w sercach wszystkich Cyganów i fanów zespołu. To jemu też dedykowany jest „Queens and Kings”.

Na koniec mamy niesłychanie szaloną wersję słynnego „Born to Be Wild”, który znalazł się na ścieżce dźwiękowej „Borata”. Ano właśnie… Cyganie nie są, tak jak ich postrzegamy, dzicy i niemoralni. Po prostu upodobali sobie swobodę i styl życia, nieskrępowany jakimikolwiek zakazami. Dla nas jest to równie nie do przyjęcia, jak i pociągające. „Queens and Kings” to obraz ludzi, których można naprawdę polubić. A w szczególności ich muzykę.