Wydanie bieżące

1 września 17 (377) / 2019

Grzegorz Marcinkowski,

WE WŁADZY INNEGO (CEZARY ZALEWSKI: 'ISTNIENIE ZDEGRADOWANE')

A A A
„Istnienie zdegradowane” Cezarego Zalewskiego to dzieło ważne i ze wszech miar przełomowe. Problem masochizmu w literaturze polskiej nie doczekał się jeszcze tak gruntownej monografii. Książka pełna jest interesujących analiz, zawiera propozycję periodyzacji literatury nowoczesnej ze względu na przejawianie się inkryminowanego zjawiska. Odkrywczość i błyskotliwość wywodu autor zawdzięcza dokonanym już na początku pracy wyborom teoretycznym. W centrum swoich rozważań stawia teorie masochizmu wypracowane przez Theodora Reika, Gilles’a Deleuze’a i René Girarda. W ten sposób masochizm zyskuje oświetlenie z trzech perspektyw: psychoanalitycznej, filozoficznej i antropologicznej. Wymienione koncepcje mają ze sobą wiele cech wspólnych, lecz radykalnie się też różnią. Łączy je przede wszystkim traktowanie masochizmu jako zjawiska, w którym erotyzm pełni funkcję podrzędną, sfunkcjonalizowaną. Na plan pierwszy wysuwa się silne zrytualizowanie, kontrakt, który kształtuje i modeluje pozycje podmiotowe. To prowadzi do sytuacji, w której relacja pomiędzy bólem i rozkoszą ulega radykalnemu przewartościowaniu. Masochizm wydaje się być inscenizacją podmiotowego pragnienia, w którym chodzi o usytuowanie się wobec pragnienia Innego, pojmowanego nie tyle jako obiekt, ile jako środek narcystycznej satysfakcji. Tutaj też pojawiają się znaczące różnice między przywoływanymi przez Zalewskiego koncepcjami.

Reik traktuje masochizm poniekąd jako zjawisko zastępcze, formę kompensaty albo odwleczonego zaspokojenia. Najistotniejszy jest według niego element zawieszenia, współtworzący masochistyczną fantazję. Towarzyszy jej chęć do inscenizacji własnego cierpienia, konieczność posiadania świadków. Masochizm zakłada czysto fantazmatyczne zaspokojenie, nadzieję na przyszłe wynagrodzenie teraźniejszego cierpienia. Masochista to narcyz, który nie mogąc znaleźć zaspokojenia w teraźniejszości, odsuwa je w bliżej nieokreśloną przyszłość. Tym, co najistotniejsze w koncepcji Reika, jest estetyzujący charakter masochistycznej fantazji. Prowadzi to do literackiej eksploracji motywu, do częstej ekspozycji perwersji w sztuce. Dlatego model teoretyczny Reika nadaje się idealnie jako wytrych do niejednolitych manifestacji zjawiska w literaturze.

Deleuze z kolei najwyższą rolę w zjawisku masochizmu przyznaje kontraktowi, umowie, którą podmiot zawiera z dręczącą go kobietą. Masochista tworzy perwersyjną, odwróconą wersję prawa, które rytaualizuje wszelkie formy zaspokojenia, rysuje scenariusz dla pragnienia. Przy tym, tak jak u Reika, cierpienie nie jest celem samo w sobie, lecz pełni funkcję obrzędową. Interpretacja Deleuze’a oparta jest na wnikliwej lekturze dzieła Sacher-Masocha, zwracającej uwagę przede wszystkim na obecność estetyzującego ceremoniału, który podporządkowuje sobie obie strony kontraktu. W tym scenariuszu dominująca rola przyznana jest kobiecie, jednak to tylko pozór. Tak naprawdę reżyserem spektaklu okazuje się upokorzony mężczyzna, jako prawodawca i ukryty demiurg fantazmatycznego przedstawienia. Prowadzi to do osobliwego rozmieszczenia ról. Z jednej strony wydaje się, że obie strony służą prawu, jednak, jako że to perwersyjne prawo pragnienia, rozmieszczenie funkcji i przebieg rytuału mają charakter umowny. Masochista jest monomanem, obsesyjnie skupionym na regułach, jest odwróconym, wykorzenionym legalistą. Oddaje to dobrze kostyczny, przeestetyzowany schematyzm masochistycznych fantazji.

René Girard wychodzi z zupełnie innego punktu, powracając w swoim wytłumaczeniu zjawiska masochizmu do koncepcji trójkąta mimetycznego. Dla tej teorii najistotniejsza jest postać pośrednika pragnienia, który zapośrednicza pragnienie podmiotu i intensyfikuje je zarazem, będąc w uprzywilejowanej pozycji do upragnionego obiektu. Masochizm pojawia się w momencie, gdy podmiot utożsamia się z pośrednikiem, jako rodzajem świeckiego idola, dokonując samoukarania. U Girarda, podobnie jak u Reika i Deleuze’a, ból jest jedynie środkiem, a nie celem samym w sobie, jest instrumentem do jeszcze głębszego utożsamienia się z pośrednikiem. Analizując główne dzieła powieści światowej XIX wieku, w tym zwłaszcza Fiodora Dostojewskiego, Girard zwraca uwagę na mimetyczny charakter pragnienia i na tym gruncie buduje swoją teorię powieści. Masochizm, jako forma wyobrażeniowego wchłonięcia pośrednika i quasi-ofiarniczego rytuału, ma charakter dynamiczny, transformując się w zależności od relacji pomiędzy podmiotem, obiektem a pośrednikiem. Dzięki temu eksplanacyjna siła modelu jest bardzo duża; pozwala na ciekawe wnioski dotyczące wewnętrznego rozwoju zjawiska i jego reprezentacji w kulturze.

Książka Zalewskiego zachwyca precyzją języka i systematycznością. Nie pozwalając sobie na eseistyczne rozluźnienie formy, autor tworzy przekonującą mapę historycznoliteracką. Pojmuje nowoczesność w literaturze jako okres rozciągający od pozytywizmu do dwudziestolecia międzywojennego. Badając pozytywizm, wnikliwie analizuje utwory między innymi Bolesława Prusa („Ze wspomnień cyklisty”), Henryka Sienkiewicza („Bez dogmatu”) czy Elizy Orzeszkowej („Sylwek Cmentarnik”). W analizach tych na plan pierwszy wysuwają się różne formy konstelacji trójkowych –mimetyczny model Girarda wykazuje swoją moc. Przy lekturze rozważań Zalewskiego nie sposób umknąć szerszemu wnioskowi o inherentnej polskiej duchowości nowoczesnej „kulturze cierpienia”. Wydaje się, że to odprysk szerszego zjawiska, które wymagałoby powrotu do wcześniejszej epoki, romantyzmu. Warto byłoby sięgnąć do studiów o romantycznej martyrologii, kulcie ofiary. Rozważania Zalewskiego mogłyby stanowić asumpt do szerszej dyskusji nad genealogią naszej kultury. Masochistyczne źródła polskiej myśli i ikonografii wydają się być ewidentne.

Dużo uwagi Zalewski poświęca młodopolskim realizacjom motywu, skupiając się na immanentnym tej epoce doloryzmie, analizuje między innymi „Otchłań” Stanisława Przybyszewskiego i obecność masochizmu w młodopolskiej powieści o artyście. Co ciekawe, badacz nie ogranicza się tylko do prozy, poddaje bowiem namysłowi również teksty Marii Komornickiej, lirykę Marii Grossek-Koryckiej i ballady Bolesława Leśmiana. Specyfika i koloryt masochistycznych reprezentacji były w tej epoce podminowane typowo modernistycznym przekonaniem o cierpieniu immanentnym byciu-w- świecie. Prowadzi to do ciekawych komplikacji w statycznym, zdawałoby się, obrazie polskiego doloryzmu. Zalewski unika łatwych uogólnień, uważnie czyta interesujące go teksty, wykazując, że zastosowany przezeń metajęzyk znakomicie sprawdza się w kontekście badanej epoki. Zaskakuje utajona, aczkolwiek wyraźna obecność masochizmu, podskórna gra motywów. Jest tak, jakbyśmy odkrywali podziemne, niejawne oblicze polskiej kultury.

Jeśli chodzi o dwudziestolecie, to Zalewski sięga zarówno po Adolfa Rudnickiego, jak i po „Zazdrość i medycynę” Michała Choromańskiego, jednak najwięcej miejsca zajmuje, czemu nie należy się dziwić, Bruno Schulz. Trudno o wyraźniejszą ekspresję masochizmu, zarówno w planie dokumentów biograficznych, epistolografii, jak i w rysunkach i opowiadaniach. Zalewski pokazuje, jak dalece wyobraźnia pisarza była zdominowana przez perwersję, analizuje specyficzną teatralność wbudowaną w jego przedstawienia masochizmu, konwencjonalność i rytualizm, od jakich roi się na przykład w „Xiędze bałwochwalczej”. Przy tym badacz unika łatwej reprodukcji teoretycznych klisz, wszak o masochizmie Schulza powiedziano i napisano wiele. Zalewski zwraca uwagę choćby na różnicę stopnia natężenia masochistycznych obsesji, jaka zachodzi pomiędzy rysunkami a prozą pisarza, dostrzega wyłom, jaki dokonuje się na przykład w opowiadaniu „Emeryt”, które przesuwa uwagę z dominujących kobiet takich jak Adela i Bianka na postacie karzących chłopców i mężczyzn. Antycypuje to istotne przesunięcie, jakie dokonuje się u Witolda Gombrowicza w „Tancerzu mecenasa Kraykowskiego”, gdzie postać męskiego pośrednika wysuwa się na plan pierwszy i dokonuje niemal wchłonięcia obiektu.

Zalewski wyraźnie akcentuje, jak dalece twórczość Witkacego i Gombrowicza przeformułowała strukturę masochistycznego imaginarium. Dokonuje się w niej bowiem wyraźne przemieszczenie akcentów z władczych kobiet na dominujących mężczyzn, jak również przeniesienie mocy z fetysza, który choćby u Schulza pełni jeszcze rolę świeckiego absolutu, na osobę idola. Badacz zwraca też uwagę na aurę persyflażu, która była wyraźnym podtekstem zarówno „Nienasycenia”, jak i „Tancerza…”. Wydaje się, że twórczość obydwu pisarzy stanowi o swoistym wyczerpaniu się wyobrażeniowych i literackich energii, towarzyszących reprezentacji masochizmu w literaturze. Ciekawe byłoby przepytanie pod tym kątem twórczości powojennej, jednak to temat na inną dysertację. Według Zalewskiego, i to jest ważny podtekst jego rozważań, nowoczesność w literaturze polskiej wyczerpuje się w swoistym wybuchu, spiętrzeniu groteski i nienaturalności, w którym postacie masochizmu ulegają swoistemu przerafinowaniu.

Praca Cezarego Zalewskiego ma wiele zalet, z których najistotniejszą wydaje się elegancja i językowa przejrzystość wywodu. Należy jednak potraktować tę książkę zaledwie jako wstęp do szerzej zakrojonych rozważań, które zbadałyby masochistyczne źródła naszych podstawowych wyobrażeń i ekspresji symbolicznej. Warto byłoby się też przyjrzeć powojennej literaturze, szczególnie tym jej realizacjom, w których cierpienie wydaje się dominujące i następuje nawiązanie do romantycznych i modernistycznych inkarnacji motywu. „Istnienie zdegradowane” wydaje się idealną okazją do dalszych eksploracji, bowiem wątek masochizmu jest nad wyraz intrygujący.
Cezary Zalewski: „Istnienie zdegradowane. Problem masochizmu w polskiej literaturze nowoczesnej”. Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego. Kraków 2017.