Wydanie bieżące

1 września 17 (377) / 2019

Agnieszka Piela,

GIMNASTYKA DLA UMYSŁU, CZYLI JAK UNIKNĄĆ JĘZYKOWYCH WPADEK ('POPRAWNOŚĆ JĘZYKOWA W PRAKTYCE. ZBIÓR ĆWICZEŃ')

A A A
To fakt, że polski rynek księgarski obfituje w pozycje z zakresu poprawności językowej. Nie brakuje przecież opracowań o charakterze tak teoretycznym, jak i praktycznym, popularyzujących wśród Polaków prawidła pięknego wysławiania się w mowie i piśmie. Istotne miejsce zajmują tu normatywne publikacje leksykograficzne, zróżnicowane nie tylko ze względu na format, np. tzw. duże leksykony i słowniczki małe, kieszonkowe, ale przede wszystkim problemy poprawnościowe w nich zawarte, np.: słowniki ortograficzne, ortofoniczne, odmiany kłopotliwych części mowy, a nawet uczące gładkiego stylu. Do zadumy nad dobrą polszczyzną zachęcają również rozmaite poradniki, podręczniki czy zbiory ćwiczeń. Nie sposób opisać szeroko wydań upowszechniających tematykę normy językowej w polszczyźnie, nie o to tu zresztą chodzi. Zorientowany czytelnik z pewnością dotrze do interesujących go opracowań poprawnościowych. Na pewno nie przeoczy książki, która zupełnie niedawno wzbogaciła ofertę czytelniczą z zakresu poradnictwa językowego. Wszak takich opracowań nigdy za wiele. Mowa o niewielkiej, bo liczącej niespełna 140 stron i mieszczącej 92 zadania poprawnościowe, publikacji „Poprawność językowa w praktyce. Zbiór ćwiczeń” pod redakcją Katarzyny Burskiej i Bartłomieja Cieśli.

Książka jest warta uwagi z kilku powodów. Po pierwsze dlatego, że jest projektem młodych naukowców (doktorantów, studentów) działających w Kole Naukowym Językoznawców przy Zakładzie Współczesnego Języka Polskiego Uniwersytetu Łódzkiego. Po drugie – jej adresatem są wszyscy miłośnicy polszczyzny, którym zależy na doskonaleniu umiejętności językowych. Po trzecie – stanowi dobrą pomoc dydaktyczną dla nauczycieli. Po czwarte – zawarte w niej zadania zostały opatrzone kluczem, można więc zawsze sprawdzić swoją wiedzę językową. Po piąte – przygotowano ją w oparciu o aktualne opracowania normatywne, tj.: „Wielki słownik poprawnej polszczyzny PWN” pod redakcją Andrzeja Markowskiego, internetowy „Słownik języka polskiego PWN” (sjp.pwn.pl), „Wielki słownik frazeologiczny PWN z przysłowiami” w opracowaniu naukowym Anny Kłosińskiej, Elżbiety Sobol, Anny Stankiewicz oraz „Słownik nazw miejscowości i mieszkańców z odmianą i poradami językowymi” pod redakcją Marka Łazińskiego. Po szóste wreszcie – jej lektura jest znakomitą gimnastyką umysłową, angażuje bowiem czytelnika w rozstrzyganie językowych dylematów.

Zapewne niejeden użytkownik współczesnej polszczyzny chciałby poszczycić się perfekcyjną i bezbłędną mową ojczystą. Wszak błędów językowych wstydzimy się chyba najbardziej. I nie ma się czemu dziwić – nasza mowa jest przecież naszą wizytówką. Jak zatem wyeliminować z niej niepoprawne formy? Jak unikać językowych wpadek? Odpowiedź wydaje się prosta: sukcesywnie i wytrwale ćwicząc się w języku polskim. Właśnie w zwiększeniu kompetencji językowych widzę przydatność prezentowanego zbioru ćwiczeń.

Otwierający publikację rozdział poświęcony został poprawności fonetycznej. Najogólniej mówiąc, z błędami fonetycznymi mamy do czynienia wówczas, gdy naruszone zostają zasady wymowy polskiej. Tego typu błędy, pomijając oczywiście brak wiedzy, często wynikają albo z samego niedbalstwa mówiących, albo przyzwyczajeń użytkowników do mówienia w taki, a nie inny sposób. Omawiany rozdział nie jest obszerny, ponieważ zawiera tylko 10 zadań językowych zorientowanych na ogólne zasady poprawnej wymowy (ćw. 1, 2, 5, 6, 7). Kilka ćwiczeń dotyczy zagadnień szczegółowych, np.: wymowy samogłosek nosowych (ćw. 3), akcentowania wyrazów i form wyrazowych ( ćw. 4), redukcji głosek między samogłoskami (ćw. 8). Przedostatnie zadanie ma charakter otwarty, należy w nim podać własne przykładny ilustrujące błędną wymowę samogłoski ą w wygłosie, niepoprawne uproszczenia grup spółgłoskowych, zjawisko hiperpoprawności językowej oraz zanik głoski między spółgłoskami. Ćwiczenie zamykające rozdział dostarcza czytelnikowi wrażeń estetycznych pod wpływem lektury tekstu poetyckiego Bolesława Leśmiana „Z dłońmi tak splecionymi”. Należy w nim, podczas głośnego czytania wiersza, uwzględnić wszystkie prawidła pięknej wymowy.

Kolejne dwa rozdziały książki – choć sygnowane różnymi nazwiskami autorów, to powstały przy merytorycznym wsparciu Katarzyny Burskiej – podejmują wspólną tematykę, a mianowicie: fleksję nazwisk, przy czym pierwszy z nich dotyczy odmiany nazwisk polskich, następny – obcych. Ogólnie wiadomo, że deklinacja osobowych nazw własnych w języku polskim nie jest ani specyficzna, ani wyjątkowa. Wynika to z faktu, że nazwiska nie mają odrębnych modeli gramatycznych, aby więc bezbłędnie je odmieniać, wystarczy skorzystać z analogii do odpowiednich wzorów odmian rzeczowników pospolitych lub przymiotników. Mimo to wśród części społeczeństwa wciąż spotyka się mylne, trudne do przezwyciężenia przekonanie, że niektórych nazwisk lepiej nie deklinować. Są oczywiście w omawianej klasie nazwy nieodmienne, bardzo dobrze w literaturze przedmiotu objaśnione.

Ćwiczenia poprawnościowe umieszczone w rozdziale „Nazwiska polskie – odmiana, etymologia, słowotwórstwo” koncentrują się wokół ustalenia bezbłędnej formy fleksyjnej imienia i nazwiska bądź samego nazwiska (ćw. 1, 3, 4, 5, 6, 8, 10). Jednakże tytuł rozdziału wskazuje na szerszy typ zadań do rozwiązania, obejmujących swym zasięgiem również budowę osobowych nomina propria oraz ich pochodzenie. Okazuje się, że ćwiczeń etymologiczno-słowotwórczych jest niewiele, należą one do wyjątków, w związku z tym nie widzę potrzeby wyszczególniania tych zagadnień w tytule (szerzej o tym powiem w innym miejscu). Właściwie tylko jedno zadanie odnosi się do etymologii polskich nazwisk. Trzeba w nim najpierw uporządkować, a potem wpisać w tabelę nazwiska pochodzące od nazw, np.: zwierząt, wykonywanego zawodu, patronimicznych (motywowanych imieniem ojca) czy takich, które mają obcą proweniencję (ćw. 7). Z kolei zadania słowotwórcze są dwa. W pierwszym z nich należy utworzyć od nazwisk męskich odpowiednie formy żon i córek, np.: Mleczko – Mleczkowa – Mleczkówna, Czub – Czubowa – Czubówna (ćw. 2), w drugim – dopisać do nazw żeńskich przyrostki wskazujące, że są to nazwiska albo odojcowskie, np. Nowak – Nowakówny (sufiks -ówna), albo odmężowskie, np. Pakuła – Pakułowej (sufiks -owa) (ćw. 9). W charakteryzowanym rozdziale zakresy poszczególnych ćwiczeń często się krzyżują. Przykładem niech będzie zadanie 7, w którym przemycono pewne treści związane z tworzeniem nazw własnych – mowa o derywacji dwóch nazw patronimicznych: Janik (sufiks -ik), Lenartowicz (sufiks -owicz). W tym miejscu samoczynnie nasuwa się myśl, że młodzi użytkownicy dzisiejszej polszczyzny mogą mieć trudność z poprawnym rozszyfrowaniem źródłosłowu ostatniego z wymienionych nazwisk. Jestem przekonana, że osobowa nazwa Lenartowicz nie dla wszystkich okaże się oczywista i zarazem czytelna pod względem strukturalno-semantycznym.

W książce najobszerniejszy jest rozdział trzeci. Jego podstawowy cel stanowi podnoszenie kompetencji w zakresie odmiany nazwisk obcych. Autorka przygotowała do rozwiązania 31 ćwiczeń poprawnościowych, zadbała przy tym nie tylko o zróżnicowaną treść zadań, ale i urozmaiciła samą formę ćwiczeń, dając do rozwiązania krzyżówkę, rebus, wykreślankę. Zgodzić się trzeba, że odmiana nazwisk obcego pochodzenia jest dla użytkowników języka polskiego nader kłopotliwa. Największą trudność sprawia im wybór odpowiedniego wzorca fleksyjnego, stąd pewnie decyzja autorki o wyłożeniu przed danym typem zadań podstawowych reguł rządzących odmianą nazwisk niepolskich. Autorka przybliżyła dodatkowo zasady nieodmienności nazwisk męskich (s. 58) i żeńskich (s. 62). Ćwiczenia mają szeroki zakres tematyczny, obejmują różne modele deklinacyjne nazwisk męskich i żeńskich jedno- i dwuczłonowych, np.: Mandżukić, Vidal, Chagall, Pirlo (ćw. 1, 2); Bosch, Kravitz, Binoche (ćw. 3, 4); Balzak, Koch, Sterling (ćw. 5, 6); Kane, Monroe, Renoir (ćw. 7, 8); Goya, Zanella (ćw. 9, 10); Kusturica, Zaza (ćw. 11, 12); Juszczenko, Kliczko (ćw. 13, 14); Tito, Motta, Obama (ćw. 15, 16); Fellini, Antonioni (ćw. 17, 18); Terry, Curry (ćw. 19, 20); Linde, Rilke, Morricone (ćw. 21, 22); Baron-Cohen, Downey Junior (ćw. 27); Kurnikowa, Cibulkowa (ćw. 28, 29); Zeta-Jones, Bonham Carter (ćw. 30). Trzeba pamiętać, że osobowe nazwy własne odmieniają się w obu liczbach, tj. pojedynczej i mnogiej. Odmianie nazwisk męskich w liczbie mnogiej poświęcono kilka ćwiczeń (ćw. 23, 24, 25, 26). Ostatnie zadanie ma charakter podsumowujący – chodzi w nim o skontrolowanie zdobytej wiedzy z teorii niepolskich nazw osobowych (ćw. 31). W tym miejscu podkreślić trzeba, że różnorodność ćwiczeń zawartych w omawianym rozdziale nie wyczerpuje problematyki związanej z deklinacją nazwisk obcych. Zabrakło głównie zadań sprawdzających pisownię nazw osobowych z apostrofem/bez apostrofu. I choć zasady są tu dość jasno sprecyzowane, to użytkownicy języka mają wątpliwości co do stosowania tego znaku graficznego. Zdaję sobie sprawę, że jest to problem ortograficzny, niemniej jednak ściśle związany z deklinacją omawianych nazwisk.

Nad zadaniami doskonalącymi poprawność składniową pracowały aż cztery autorki, a opiekę merytoryczną nad nimi roztoczyło oboje redaktorów. Efektem pracy zespołowej w rozdziale czwartym jest zbiór 13 ćwiczeń językowych. Nadmienić trzeba, że błędy składniowe powstają w wyniku naruszenia reguł łączenia wyrazów w jednostki tekstu. Propagowanie zasad poprawności składniowej w dobie internetu i mobilnej telefonii komórkowej jest niezwykle ważne, albowiem wiele osób nie przykłada wagi do prawidłowego konstruowania dłuższych wypowiedzi. Lekceważenie norm w zakresie łączliwości składniowej ma związek m.in. z tendencją do skrótowości w języku, wynika też z nieznajomości wzorców składniowych. Zawarty w rozdziale materiał ćwiczeniowy został tak skonstruowany, aby można było kształtować określone umiejętności językowe. Mieszczą się tu zadania do wprawy w: budowaniu imiesłowów i posługiwaniu się konstrukcjami z imiesłowowym równoważnikiem zdania (ćw. 1, 3), bezbłędnym używaniu przyimków i wyrażeń przyimkowych (ćw. 8, 11), przekształcaniu wypowiedzeń długich w krótkie i krótkich w długie (ćw. 5, 7, 9, 10), unikaniu błędów w zakresie związków zgody i rządu (ćw. 2, 4, 6, 12), usuwaniu niepoprawnych skrótów składniowych (ćw. 13). Warto dodać, że wszystkie zadania zostały rzetelnie opracowane.

Ćwiczenia z poprawności leksykalnej mieści rozdział piąty. Myślę, że przygotowane przez autorkę zadania pomogą czytelnikowi uniknąć wielu błędów słownikowych. Usterki językowe tego typu są częste, zazwyczaj też przez użytkowników polszczyzny nieuświadamiane. Ogólnie rzecz ujmując, polegają one na używaniu wyrazów w złym znaczeniu, posługiwaniu się pleonazmami i tautologizmami, myleniu semantyki słów czy naruszaniu łączliwości leksykalnej wyrazów. Ułożone ćwiczenia są ciekawe, a namysł nad nimi bez wątpienia daje lepsze rozeznanie w problemach poprawności leksykalnej. Rozwiązując zadania, można: ugruntować wiedzę na temat paronimów (ćw. 1), wniknąć w semantykę słów (ćw. 3), wzbogacić zasób słownictwa (ćw. 4, 7, 9), zrozumieć różnicę między konstrukcjami pleonastycznymi a tautologicznymi (ćw. 14, 15, 16), zaprzestać hołdowania modzie językowej (ćw. 13), poznać relacje między wyrazami (ćw. 5, 6), sprawdzić się w ocenie poprawności innowacji językowych, użycia wyrazów w kontekście czy nazw mieszkańców (ćw. 2, 8, 10). Dodać trzeba, że niektóre ćwiczenia sytuują się na pograniczu poprawności leksykalnej i słowotwórczej. Tak jest w przypadku zadania, w którym należy utworzyć formacje słowotwórcze, tj. nazwy żeńskie motywowane rzeczownikami męskimi, np.: członek – członkini (sufiks -ini), plastyk – plastyczka, sufler – suflerka (sufiks -ka), szef – szefowa (sufiks -owa). Kategoria słowotwórcza nazw żeńskich odznacza się dużym stopniem nieregularności, nic zatem dziwnego, że nie od każdej nazwy męskiej można utworzyć nazwę żeńską, np.: adiunkt, majtek, pedagog, tokarz (ćw. 11, por. też ćw. 10). W omawianym rozdziale znalazło się ćwiczenie z poprawności stylistycznej (ćw. 12). Błędy stylistyczne (inaczej użycia) powstają wtedy, gdy mówiący mieszają różne odmiany stylowe polszczyzny, por. przykłady: „Proszę mnie zastąpić na stanowisku, muszę iść do kibla”, „Panie kierowniku, ogarnął mnie tumiwisizm, zastanawiam się nad szukaniem innej pracy” (kolokwializmy w wypowiedziach o charakterze oficjalnym), „Dwaj chirurdzy mieli przeprowadzać operację zespołu hipoplazji lewego serca, ino jeden z nich nie dojechał na czas do szpitala” (element gwarowy niedostosowany do charakteru wypowiedzi) (s. 102-103).

Ostatni rozdział książki przestrzega przed błędami frazeologicznymi. Ujęto w nim 12 ćwiczeń sprawdzających wiedzę na następujące tematy: źródła związków frazeologicznych (ćw. 1), klasyfikacja formalna połączeń wyrazowych (podział na wyrażenia, zwroty, frazy) (ćw. 2), semantyka frazeologizmów (ćw. 3, 10), ogólna znajomość konstrukcji słownych z danym komponentem leksykalnym (ćw. 5, 6, 8, 9, 12), innowacje frazeologiczne (ćw. 4, 7, 11). Po lekturze całego rozdziału nasuwa się spostrzeżenie, że ćwiczenia z poprawności ustabilizowanych związków wyrazowych są raczej szablonowe – przeważnie tak właśnie wyglądają zadania badające znajomość normy frazeologicznej. Na pewno pomysłowe jest ćwiczenie z diagramem, w którym ukryto wyrazy-składniki związków frazeologicznych (ćw. 8). Przyznać też trzeba, że autorka zatroszczyła się o zróżnicowanie materiału frazeologicznego. W zadaniach są związki przynależne do różnych odmian stylowych polszczyzny, mam na myśli m.in. frazeologię potoczną, np.: gadaj do lampy, słupa; mleć ozorem; piegowaty jak indycze jajo; wbić komuś szpilki; dać plamę oraz tzw. erudycyjną, np.: bajońska suma; kości zostały rzucone; bajka o żelaznym wilku; salomonowy wyrok; cierpienia, męki Tantala. Poza tym są tu ćwiczenia polegające na wyławianiu z tekstu frazeologizmów (ćw. 4), układaniu z nimi zdań (ćw. 10) oraz uzupełnianiu stałymi połączeniami konkretnych wypowiedzeń (np. ćw. 12). To ważne, bo związki frazeologiczne – jako gotowe struktury językowe – nie są samodzielne treściowo, zazwyczaj stanowią element pełniejszej wypowiedzi.

Według mnie w książce została zachwiana spójność tytułowania rozdziałów, co unaocznia spis treści, por.: 1. „Poprawność fonetyczna”, 2. „Nazwiska polskie – odmiana, etymologia, słowotwórstwo”, 3. „Odmiana nazwisk obcych”, 4. „Poprawność składniowa”, 5. „Poprawność leksykalna”, 6. „Poprawność frazeologiczna”. Na tym tle dobrze widać, że rozdziały: drugi i trzeci wyłamują się z przyjętego szablonu nagłówków. W związku z tym, że obie części pracy podejmują w zasadzie wspólną tematykę, można było pomyśleć o jednym rozdziale, ale składającym się z odrębnych podrozdziałów, oczywiście wyspecyfikowanych odpowiednimi tytułami. Widziałabym to tak: 2. „Poprawność fleksyjna osobowych nazw własnych”, 2.1. „Odmiana nazwisk polskich”, 2.2. „Odmiana nazwisk obcych”. Wówczas wszystkie tytuły byłyby spięte klamrą. Co więcej, można było we wstępie książki napisać kilka ogólnych zdań o każdej partii pracy, np. o formie i zakresie proponowanych ćwiczeń. To też pozwoliłoby zachować porządek w tytułach.

Szkoda, że podstawę materiałową pracy stanowią tylko cztery źródła, zwłaszcza wobec nadzwyczaj szerokiej oferty wydawniczej z zakresu poprawności językowej. Co prawda redaktorzy we wstępie objaśnili, dlaczego w pracy ograniczono się do konkretnych leksykonów, pisząc: „Ponieważ na polskim rynku książek edukacyjnych znaleźć można wiele publikacji, których twórcy referują czytelnikom stan współczesnej normy językowej, co więcej, różne niekiedy sprzeczne opinie specjalistów publikowane są na internetowych stronach wielu poradni językowych – opracowanie precyzyjnego klucza związane było z koniecznością selekcji źródeł. Poprawne warianty językowe wskazywano na podstawie informacji zawartych w słownikach Wydawnictwa Naukowego PWN, które powszechnie traktowane są jako rzetelne kompendia wiedzy językoznawczej” (s. 8). Niemniej jednak uważam, że korzystanie z wielu źródeł rozszerza pole obserwacji, pozwala na dyskusję, pomaga dostrzec wagę podejmowanych problemów i lepiej rozumieć fakty językowe. W związku z tym, że jest to praca początkujących językoznawców, można ostatecznie uznać wykorzystane źródła za wystarczające.

Prezentowany zbiór zadań wypada ocenić pozytywnie. Książka stanowi udaną próbę zmierzenia się autorów z zawiłymi problemami poprawnościowymi współczesnych Polaków. Ma przede wszystkim wartość edukacyjną, uczy bowiem, jak nie wyjść z formy, z poprawnej formy językowej. Docenić trzeba trud młodych językoznawców włożony w układanie poszczególnych ćwiczeń, zwłaszcza że takie zadanie wymagało od nich głębszego namysłu nad normą językową w ogóle, ale i ciekawych pomysłów na ćwiczenia językowe. Publikacja zapada w pamięć również z powodu okładki. Widniejące na niej zdjęcie, czyli język zawiązany na supeł, pewnie można różnie interpretować. Mnie od razu przywiodło na myśl znany wiersz Juliana Tuwima „Słoń Trąbalski”. Przeświadczenie o zawiązywaniu, robieniu supełka na różnych przedmiotach dla pamięci wciąż chyba jest żywe. Mam nadzieję, że czytelnicy „Poprawności językowej w praktyce…” nie podzielą losu tytułowego bohatera Tuwima i nie zapomną tego, czego się nauczyli w trakcie lektury książki. Ku przestrodze przypomnę, jak to było w wierszyku dla dzieci:

„Kowal go zbadał, miechem podmuchał,

Zajrzał do gardła, zajrzał do ucha.

Potem opukał młotem kowalskim

I mówi: »Wiem już, panie Trąbalski!

Co dzień na głowę wody kubełek

Oraz na trąbie zrobić supełek«.

I chlust go wodą! Sekundę trwało

I w supeł związał trąbę wspaniałą!

 

Pędem poleciał Tomasz do domu.

Żona w krzyk: »Co to?« – »Nie mów nikomu!

To dla pamięci!« – »O czym?« – »No… chciałem…«

– »Co chciałeś?« – »Nie wiem! Już zapomniałem!«” (Tuwim 2007).

LITERATURA:

Tuwim J.: „Słoń Trąbalski”. Warszawa 2007.
„Poprawność językowa w praktyce. Zbiór ćwiczeń”. Red. Katarzyna Burska, Bartłomiej Cieśla. Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego. Łódź 2019.