Wydanie bieżące

1 października 19 (379) / 2019

Przemysław Pieniążek,

AFGAŃSKIE PIEKŁO (PREDATOR: ŁOWCY. TOM 2)

A A A
Współtwórcą serii „Predator: Łowcy” jest Chris Warner, rysownik i scenarzysta, który zjadł zęby na popularnych franczyzach od Dark Horse, mając na koncie pracę przy takich projektach jak „Aliens: Colonial Marines” czy „Predator: Betonowa dżungla”. Pierwsza odsłona cyklu ukazywała perypetie Enocha Nakaia, byłego żołnierza indiańskiego pochodzenia, który – podobnie jak rząd USA – doskonale wie, że pozaziemscy przybysze potrafią być naprawdę wredni. Wiedzą o tym również członkowie elitarnego oddziału dowodzonego przez Jayę Soames, którego szeregi zasilają byli komandosi, agenci federalni, a nawet handlarz narkotyków. Chociaż dzieli ich wiele, łączy wspólne doświadczenie: wszyscy mają za sobą spotkanie z przedstawicielami rasy Yautja, w dodatku uchodząc z niego z życiem. Rekonesansowy wypad na jedną z wysp Pacyfiku pokazał, że: a) rajski zakątek może się okazać przedprożem piekła oraz b) podział na łowców i zwierzynę bywa czasem umowny.

W debiutanckim albumie Warner zaoferował intrygującą perypetię (okraszoną mocnym otwarciem, ciekawie zarysowanymi relacjami interpersonalnymi oraz energetyzującą „rozwałką” stanowiącą esencję środkowej i finalnej części komiksu), odwołującą się do wydarzeń znanych czytelnikowi z tomów „Predator: Big Game”, „Predator: Nemesis” czy „Predator: Bad Blood”. Owe konteksty dodały historii dodatkowego smaczku, lecz ich znajomość nie była konieczna do tego, aby czerpać przyjemność z lektury pierwszego tomu „Łowców”. Druga odsłona serii, choć w warstwie dramaturgicznej oferuje o wiele mniej niespodzianek od swojej poprzedniczki, pozostaje przykładem niezgorszego czytadła.

Podobnie jak w pierwszym woluminie, także i tym razem Warner nawiązuje do Hitchcockowskiej zasady: najpierw trzęsienie ziemi, a potem napięcie już tylko rośnie. Oto grupa talibów przygotowuje się do ścięcia Roberta Fournette’a, inżyniera budowlanego z Kanady, de facto zaś agenta CIA. Oko kamery rejestruje co prawda egzekucję, tyle że jej obiektem stają się afgańscy powstańcy, sprawcą zaś – Drapieżca. Makabryczny materiał dociera do Jai Soames, która wraz z ekipą udaje się do Afganistanu na rekonesans. Na miejscu bohaterowie dowiadują się, że ktoś (my już wiemy kto!) urządza sobie regularne polowania na dżihadystów, podczas gdy okoliczni mieszkańcy wierzą, że za wszystkim stoi dobroczynny, choć lekko bezkompromisowy dżinn. Jak nietrudno zgadnąć, łowiecka aktywność Predka zwraca na siebie uwagę także amerykańskiego rządu.

Brudna polityka, moralne bankructwo wojny, codzienne życie w miejscu nie bez powodu nazywanym Cmentarzyskiem Imperiów: Warner przemyca do swojego scenariusza sporo ważkich treści, podporządkowanych jednak krwawemu widowisku. W tym komiksie bezpardonowy Yautja zdecydowanie kradnie całe show, dokonując epickiej rzezi oraz wypowiadając fragmenty zdań, które budzą (chyba nie zawsze zamierzony) uśmiech. O ile poprzedni tom utrzymany był w upajającej zmysły kolorystyce – jak dla mnie ilustracje meksykańskiego artysty Francisco Ruiza Velasco („Aliens vs. Predator: Deadspace”) stanowiły jeden z koronnych atutów tamtego wydawnictwa – o tyle stonowana, ponura paleta barw dobrana przez pochodzącego z Indii rysownika i artystę konceptualnego Neeraja Menona (współpracującego z Dark Horse, Top Cow, IDW Publishing czy Dynamite) dobrze dopełnia szkicowe, pełne ekspresji prace Hiszpana Agustina Padilli („Inhumanity”).

Reasumując: druga część „Łowców” proponuje inną – co wcale nie oznacza, że lepszą – jakość w porównaniu z pierwszą odsłoną serii. Niemniej finał tego epizodu pozwala przypuszczać, że w kolejnym tomie również nie będziemy narzekać na brak wrażeń. Zatem: darzbór!
Chris Warner, Agustin Padilla, Neeraj Menon: „Predator: Łowcy. Tom 2” („Predator: Hunters II”). Tłumaczenie: Tomasz Kupczyk. Wydawnictwo Scream Comics. Łódź 2019.