Wydanie bieżące

1 października 19 (379) / 2019

Julian Strzałkowski,

KRONIKA OBRAZÓW I PRZEJAWÓW DUSZY (PAUL S. MACDONALD: 'PSYCHE. DZIEJE POJĘCIA')

A A A
James Hillman w książce „Kod duszy. W poszukiwaniu charakteru człowieka i jego powołania” pisze: „Co paradoksalne, o głównym przedmiocie zainteresowań psychologii, psyche, czyli duszy, niczego nie pisze się w książkach poświęconych rzekomo badaniu jej istoty oraz trosce o nią” (Hillman 2014: 29). Teza ta ma związek z ignorowaniem przez współczesnych psychologów filozofii starożytnych na rzecz okrojonego przez akademicki materializm i psychoanalizę obrazu psychiki człowieka. Stąd też autor w swojej publikacji stara się dowieść, że zapomniane światopoglądy (platonizm, neoplatonizm) mogą wciąż w sposób praktyczny oddziaływać na nasze życie. Inną postacią, która w swoich pracach pokazywała praktyczność dawnych koncepcji, był Carl Gustav Jung. Uważał on, że starożytna sztuka alchemii „przerzuca pomost zarówno w przeszłość, w stronę gnostycyzmu, jak ku przyszłości, w stronę współczesnej psychologii nieświadomości” (Jung 1999: 208). Przywrócenia psychologii bardziej duchowego wymiaru postulował również Viktor E. Frankl. Szedł już on jednak tropem, w którym psychika przestała być równoważna z duszą, stąd też postulował istnienie trzech wymiarów człowieka: somatycznego (determinowanego biologicznie), psychologicznego (determinowanego biograficznie) oraz duchowego – świadczącego o prawdziwej istocie ludzkości (zob. Frankl 2018).

Ważny głos w kontekście powrotu do źródeł rozumienia naszej psychiki stanowi niewątpliwie również współczesna praca Paula S. MacDonalda „Psychē. Dzieje pojęcia. Dociekania o duszy, umyśle i duchu od Homera do Hume’a”. Jest ona według Andrzeja Serafina (autora wstępu do wydania polskiego, filozofa, tłumacza i redaktora kwartalnika „Kronos”) „gestem otwarcia na to, co zapomniane, wyparte” (s. V). Dzieło to pozwala bowiem „złożyć w naszej duszy depozyt dawnych wieków, odnawiając tym samym przerwany nurt tradycji. Dowodzi zarazem, że psychologia nie jest odrębną dziedziną wiedzy, ale stanowi samo sedno filozofii, bez którego nie sposób złączyć we wspólną całość dziedzin tak z pozoru odległych jak metafizyka, etyka czy kosmogonia. Uważna lektura dawnych filozofów prowadzi nas na ten trop. Wszystkie dziedziny, pierwotnie wywodzące się z prostego pytania o naturę człowieka, z przyrodzonego pragnienia samopoznania, oderwały się z czasem od swego antropologicznego, a zatem w istocie psychologicznego podłoża. Dopiero przywrócenie kategorii duszy do filozoficznego dyskursu pozwala na ich powrotne zakorzenienie w człowieka, w jego duchowej istocie, która »w jakiś sposób jest wszystkim«. (…) Dzieło MacDonalda – dzieje pojęcia psyche – stanowi zatem archeologię podmiotowości. Zarazem jednak – jako historia pojmowania duszy – jest ona historią naszego samopojmowania” (s. VI). To o tyle ważne, że, jak na początku wstępu (oraz na ostatniej stronie okładki) zauważa Serafin: „Zachowujemy się niczym dzieci, które na nowo odkrywają świat. Tradycyjne wyobrażenia duszy wydają się nam oderwane od naszego doświadczenia, są niezrozumiałe, urojone, mityczne. Historia psychologii zaczyna się dla nas pod koniec XIX wieku, od psychologii naukowej Wundta, jak gdyby wcześniej nauką nie była” (s. V).

Profesor „paleofilozofii” – kim jest autor?

MacDonald, zanim zdecydował się na karierę naukową (profesor Murdoch University w Australii), przez dziesięć lat trudnił się pracą antykwariusza. W 1996 roku obronił pracą doktorską „Descartes, Husserl and radical conversion” i rozpoczął swoją, trwającą do 2007 roku, intelektualną przygodę z fenomenologią (od zainteresowania do krytyki z perspektywy egzystencjalizmu). Od 2006 roku naukowiec zaczął eksplorować w swoich pracach obszary dotyczące „zapomnianych korzeni naszego myślenia” (s. VII). Ten projekt badawczy nazywa „paleofilozofią”, a jego ukoronowaniem ma stać się publikacja „An Alternative History of Western Philosophy” – dzieła, którego celem jest zrewidowanie kanonu myśli zachodniej. Powstała w 2003 roku „Psychē” to niejako preludium do całego przedsięwzięcia, stąd też pracę tę można traktować jako podstawę dla nowej koncepcji MacDonalda. Warto jednak nadmienić, że publikacja stanowi sama w sobie domkniętą całość, a co za tym idzie, aby ją w pełni zrozumieć, nie trzeba studiować ani późniejszych, ani wcześniejszych badań autora.

Budulec „kroniki duszy” materiał badawczy i język

Książka ma charakter naukowy, stąd też wymaga na pewno skupienia podczas przyswajania jej treści. Co ciekawe, język jednak nie jest zbytnio karkołomny, co z pewnością ułatwi ludziom nieprzyzwyczajonym do akademickich dysput poruszanie się w i tak dość zawiłych filozoficznych i duchowych koncepcjach. Trudno mi jednak określić, ile w użytym słownictwie mamy samego autora, a ile to zasługa tłumacza (Ireneusza Kani) – nie miałem bowiem okazji czytać oryginału. Powstawanie publikacji „Psychē” było niewątpliwie obarczone bardzo dużym wysiłkiem intelektualnym autora. Świadczą o tym zarówno objętość (638 stron tekstu), duża bibliografia (257 tekstów źródłowych i 651 pozycji w literaturze przedmiotu). Wrażenie robi zakres czasowy, o którym pisze badacz. MacDonald zabiera nas w fascynującą podróż dotyczącą pojęcia duszy. Rozpoczyna się ona od Starego Testamentu i twórczości Homera, następnie przechodzimy do myśli presokratejskiej, potem do Platona, Arystotelesa oraz filozofii hellenistycznej (stoicy, epikurejczycy, Lukrecjusz). Następne przystanki to Nowy Testament, neoplatonizm, światopoglądy greckich i łacińskich ojców kościoła, a także myśl Augustyna, czyli połączenie chrześcijaństwa z platonizmem. W kolejnym rozdziale czytelnik zostaje zapoznany z islamskim (Al-Farabi, Awicenna, Awerroes) i chrześcijańskim (Albert Wielki, Tomasz z Akwinu, Dante) rozumieniem duszy. Piąta część pracy poświęcona jest renesansowi, czyli humanizmowi, koncepcjom magicznym i okultystycznym oraz powrotom do myśli platońskiej, postplatońskiej i hermetyzmowi. Następny fragment dotyczy tego, jak pojmowano duszę w tradycji angielskiej w latach 1200-1500 (za źródła służą tu przede wszystkim teksty Chaucera i Szekspira). W siódmy rozdziale MacDonald przedstawia racjonalistyczne koncepcje umysłu i intelektu reprezentowane przeze Kartezjusza, Spinozę, Leibniza. Całość monografii wieńczą filozofie Locke’a, Berkeley’a i Hume’a, a więc rozważania za i przeciw materializmowi w kontekście duszy.

Jak słusznie zauważa w recenzji dla „Kultury Liberalnej” Paweł Majewski, autor zatrzymał swoje rozważania na czasach wczesnego Oświecenia nie tylko ze względu na objętość publikacji, lecz także dlatego, że w orbicie zainteresowań badacza są wyłącznie „te odmiany myślenia Zachodu, w których »dusza« i »umysł« są bytami ontologicznie samodzielnymi” (Majewski 2019). W późniejszej historii omawianych idei (począwszy od Kanta) pojęcia te zaczynają bowiem być zdecydowanie mniej ostre – często trudno je jednoznacznie od siebie oddzielić.

O „przejawianiu się” „kroniki duszy” – sposób przedstawiania wybranego materiału

Atutem publikacji niewątpliwie jest obiektywna przedstawienie wybranego materiału. MacDonald, opisując światopoglądy i sposoby ich wyjaśniania, które dzisiaj można uznać za kuriozalne, zachowuje odpowiedni dystans i świadomość kondycji intelektualnej czasów, w jakich one powstały. W tekście zatem trudno wyczuć osobiste przekonania profesora.

Autor prezentuje i konfrontuje ze sobą z różnym skutkiem aktualne stany badań. Jeśli są one niezgodne, to nie stara się (korzystając z terminologii Hegla) utworzyć z tezy i antytezy syntezy, lecz uwidacznia niemożliwe do pogodzenia różnice poszczególnych hermeneutyk. Świetnie ilustruje to komentarz do omówienia wpływów platońskich u Świętego Pawła: „Wygląda na to, że każdy badacz Nowego Testamentu, stając w obliczu szczegółowego Pawłowego obrazu ludzkiej natury i jego związku z greckimi pojęciami filozoficznymi, czuje się zmuszony zająć jakieś stanowisko wobec doniosłego zagadnienia ludzkiej dwoistości. (…) Ponieważ nie ma raczej powszechnej zgody co do tych kwestii w odniesieniu do Platońskiej definicji ludzkiej natur, i nie ma jej też, co się tyczy stopnia, w jakim definicja Platońska kształtowała Pawłową, to nie dziwimy się już, że brak jakiegokolwiek wspólnego gruntu dla rywalizujących ze sobą teorii” (s. 184-185). Zdarza się też, że MacDonald wybiera jedną z interpretacji, kierując się przy tym przede wszystkim jasnością wywodu tłumaczącego dane zagadnienie. Widać to w przypadku prezentowania mglistej wypowiedzi Heraklita dotyczącej marzeń sennych i duszy: „Proponowano liczne interpretacje tej wypowiedzi, nie mówiąc o sytuacjach, gdy sfrustrowany egzegeta z rozpaczą wyrzucał ręce w powietrze, próbując uporać się z jej jawnym bądź ukrytym wymiarem. Najinteligentniejsze i najbardziej pomysłowe wyjaśnienie proponuje Schofield, roztrząsając sens tej wypowiedzi na trzech różnych poziomach znaczeniowych” (s. 55).

Ciekawym rozwiązaniem okazuje się zastosowanie w pierwszym rozdziale (dotyczącym starohebrajskiego i greki homeryckiej) równań logicznych i tabelki, które ułatwiają zrozumienie rozmaitych terminów związanych z duszą w Starym Testamencie. Są nimi nefesz, rauch, lew, które zmieniają swoje znaczenie w zależności od kontekstu. Na uwagę zasługuje również włączenie w podsumowanie książki utworzonego przez Roberta Wooda graficznego modelu przedstawiającego historyczną ewolucję stosowanie terminu „serce”. Uważam jednak, że w „Psychē” zdecydowanie częściej autor powinien uciekać się do tego typu segregowania i przedstawiania treści. Najbardziej można odczuć to podczas lektury rozdziału szóstego, „Umysł i dusza w angielszczyźnie – od Chaucera do Szekspira”, gdzie pojawiają się różnorodne znaczenia i sensy terminu „dusza”. Czytelnik, aby zrozumieć niektóre zawiłości terminologiczne tej części pracy, powinien uciec się do intensywnego notowania bądź sporządzania własnego wykresu.

Filozofia „niedoświadczona” – segregacja materiału i jej wpływ na treść

Warto zwrócić uwagę na to, jak autor odnosi się (lub też nie) do pominiętych przez siebie wątków. MacDonald często, jeśli rezygnuje z jakiś powodów z szerszej analizy konkretnych zagadnień, informuje o tym czytelnika. Widać to na przykład w kontekście omawiania późniejszego neoplatonizmu: „Nie jesteśmy w stanie nakreślić tutaj złożonego, a często zbijającego z tropu obrazu późnopogańskich argumentów i kontrargumentów w kwestii natury inspirowanej platonizmem nieśmiertelnej duszy; koniecznie jednak trzeba uwydatnić jeden z bardziej niecodziennych elementów późnoneoplatońskiego psyche-logos – doktrynę ochema, »pojazd duszy«” (s. 213), czy też tematów związanych z okultyzmem i magią: „W ramach niniejszej pracy nie jest po prostu możliwe przedyskutowanie wielości form, jakie przybierała magiczna, okultystyczna metafizyka dynamicznej duchowej rzeczywistości w stuleciach poprzedzających triumf filozofii naturalnej, zakorzenionej w fizyce empirycznej. Tutaj możemy co najwyżej wyliczyć postacie ucieleśniające owe rozliczne formy” (s. 419). W kwestii rozszerzenia pewnych tematów, które zakłóciłoby niewątpliwie wywód, autor odsyła czytelnika w przypisach do konkretnych prac i artykułów.

Zdarzają się w „Psychē” spore uchybienia, na które zwraca uwagę we wstępie Serafin: „Książka ta ma jednak niedostatki, na które nieobytego z tematem czytelnika trzeba uwrażliwić” (s. VII). Autor wstępu uważa, że obraz duszy zarysowany w „Psychē” jest niekompletny, co wynika ze strategii interpretacyjnej autora. Serafin zarzuca MacDonaldowi, że „bardziej ufa tradycji (komentatorom) niż samemu źródłowemu tekstowi” (s. VII). Chodzi tu o pewną blokadę poznawczą, która nie pozwala zajrzeć w inne rejony niż te, które wytyczają cytowani interpretatorzy. Przykłady to zwrócenie uwagi u Platona „na topologię duszy, na problem jej podziału i wewnętrznej organizacji (dziedzictwo Freuda), jak również jej stosunek do ciała (dziedzictwo kartezjańskiego dualizmu). Pytania te są uwarunkowane wstępnym samorozumieniem duszy, które, jak ujął to Jung, jest na Zachodzie żałośnie wąskie – nie jest ona wszechduszą.” (s. VII-VIII). Kolejna sprawa to pobieżne traktowanie przez MacDonalda stosunku duszy świata do psyche u Platona, relacji psyche do nouns w traktacie „III. O duszy” Arystotelesa (argument porzucenia analizy tego dzieła stanowi powołanie się na komentatora, który twierdzi, że nie jest w stanie tego tekstu zrozumieć), a także pominięcie ważnych w kontekście publikacji informacji z „Etyki nikomachejskiej” Stagiryty oraz nieujęcie w książce traktatu Parmenidesa dotyczącego ontologicznego rozumienia tytułowego pojęcia.

Serafin oczywiście ma świadomość tego, że zawsze dobór hermeneutyki i tekstów musi pozostać wybiórczy. Uważa natomiast, że niestety „znakomity kunszt interpretacyjny, który zaprzągł on [MacDonald] do wykonania tego potężnego dzieła, ma (…) ograniczenia” (s. VIII), ponieważ (ponadto, co już wymienione) tworzy wizję filozofii jako czegoś abstrakcyjnego, „niedoświadczonego”. Przykładam staje się znowu myśl platońska, w kontekście której autor książki tylko napomina delikatnie o dbaniu o duszę, lecz niestety nie wchodzi w te rozważania głębiej. Nieobyty z filozofią i samorozwojem czytelnik może zatem nie dostrzec praktyczności „umiłowania mądrości” w ogóle. Jak słusznie zauważa autor wstępu: „Rzecz zatem nie w tym, czy dana koncepcja duszy jest prawdziwa, czy fałszywa. Wszystkie one bowiem modelują to samo. Choć więc dają w ten sposób pewien pogląd na to, czym – czy raczej jaka – owa psyche jest, to jednak warunkiem sine qua non filozofii jest dokonanie zwrotu duszy, periagoge tes psyches, dzięki któremu odsłania się nam samym, a jej poznanie się poznaniem siebie” (s. IX). Mamy zatem dzieło bardziej teoretyczne, które jest „pożyteczne dla kogoś, kto drogę samopoznania przeszedł i tylko przegląda się w śladach, jakie po swym przejściu pozostawili inni” (s. IX).

***

Praca MacDonalda jest z pewnością świetną teoretyczną publikacją dotyczącą historycznej analizy pojęć takich jak „umysł”, „dusza” i „duch”. Ponadto „Psychē” może stać się przyczynkiem do rozpoczęcia drogi samopoznania przy użyciu narzędzi oferowanych przez filozofię. Dzięki krytycznym komentarzom zawartym we wstępie Serafina czytelnik wie, że będzie miał kontakt jedynie z suchymi informacjami – co jest wartościowe, bo pozwala mu nawiązać nić porozumienia z tradycją, lecz samo z siebie nie doprowadzi w jego życiu do zmiany. Stąd też można powiedzieć, że książka MacDonalda jest nie tylko preludium do projektu „paleofilozofii”, ale również preludium do większej intelektualno-duchowej przygody odbiorcy.

LITERATURA:

Frankl V.E.: „Bóg ukryty. W poszukiwaniu ostatecznego sensu”. Przeł. A. Wolnicka. Warszawa 2018.

Hillman J.: „Kod duszy. W poszukiwaniu charakteru człowieka i jego powołania”. Przeł. J. Korpanty. Warszawa 2014.

Jung C.G.: „Wspomnienia, sny, myśli. Spisane i podane do druku przez Anielę Jaffé”. Przeł. R. Reszke, L. Kolankiewicz. Warszawa 1999.

Majewski P.: „Pamiętnik pewnego złudzenia. Recenzja książki »Psychē« Paula S. MacDonalda”. „Kultura Liberalna” 2019, nr 19. https://kulturaliberalna.pl/2019/05/14/pawel-majewski-recenzja-macdonald-psyche/.
Paul S. MacDonald: „Psychē. Dzieja pojęcia. Dociekania o duszy, umyśle i duchu od Homera do Hume’a”. Przeł. Ireneusz Kania. Wstępem opatrzył Andrzej Serafin. Fundacja Augusta hr. Cieszkowskiego. Warszawa 2019 [seria: Biblioteka Kwartalnika „Kronos”].