ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 grudnia 24 (384) / 2019

Elżbieta Dutka,

KLUCZE DO WSPOMNIEŃ (AGNIESZKA RYDZ: 'TO, CO NIE GINIE')

A A A
Reminiscencja lekturowa

Pisząc o monografii naukowej autorstwa Agnieszki Rydz zatytułowanej „To, co nie ginie. Reminiscencja poetek i poetów”, rozpocznę od przypomnienia.

W 1964 roku ukazała się książka Jerzego Kwiatkowskiego „Klucze do wyobraźni. Szkice o poetach współczesnych”. Scharakteryzowana w niej została twórczość bardzo różnych poetów, nie tworzących jednej „szkoły”, debiutujących w innych momentach historycznych, legitymujących się odmiennym dorobkiem poetyckim (Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, Tadeusza Gajcego, Zbigniewa Bieńkowskiego, Tadeusza Nowaka, Jerzego Harasymowicza, Mirona Białoszewskiego, Andrzeja Bursy, Stanisława Grochowiaka, Tadeusz Różewicza, Wisławy Szymborskiej, Jana Zycha, Zbigniewa Herberta). Badacz, przedstawiając indywidualne osobowości twórcze, eksponował wyobraźnię poetycką jako źródło i efekt procesu twórczego, pokazywał jej różne odmiany (na przykład „moralną”, ale wcale nie tak bardzo odległą od wizyjności, jak mogłoby się wydawać po lekturze pierwszych utworów Różewicza, „humanitarną” Herberta czy prześmiewczo-ironiczną, z odcieniem tragizmu Szymborskiej). Kwiatkowski zwracał uwagę na elementy wyobraźni malarskiej, fascynację nadrealizmem, ale i lokalną mitologią, dostrzegał wyobraźniowe „rewelacje”: „magię rzeczy” Białoszewskiego, „magię brzydoty” Grochowiaka, „magię snu” Harasymowicza i „magię alegorii” Nowaka (Kwiatkowski 1964: 80). Rozpoznanie problemu poprzez analizę wielu przykładów pozwoliło autorowi „Kluczy do wyobraźni” uznać imaginację za jedną z najważniejszych tendencji współczesnej liryki, badacz dostrzegał jej znaczenie nawet w twórczości tych poetów, którzy cenili poetycki rygor. O znaczeniu rozpoznanej w przypomnianym zbiorze szkiców tendencji imaginatywnej świadczy fakt, że Edward Balcerzan dostrzegł w niej przejaw „ideologii artystycznej”, która pojawiła się po 1956 roku i przez wiele lat, choć krytykowana i odrzucana, utrzymywała się w poezji jako jeden z „najważniejszych paradygmatów świadomości krytyków, poetów, czytelników” (Balcerzan 1990: 56). Zbiór szkiców Kwiatkowskiego był kolejnym głosem autora w toczonej wówczas dyskusji, która przeszła do historii literatury jako spór o „wizję przeciw równaniu” (Stankowska 1998, 2013). Natomiast tytułowe sformułowanie – „klucze do wyobraźni” weszło na stałe do badań literackich jako hasło wywołujące pytania o stworzone przez danego poetę, dominujące w jego twórczości imaginacyjne wyobrażenia, a zatem o „świat wyobraźni” i poetycki idiom.

Klucze do wspomnień

Skąd taka – przyznaję – dość odległa lekturowa reminiscencja? Dlaczego wspominam zbiór szkiców Kwiatkowskiego sprzed wielu lat, zaledwie dwa razy wzmiankowany na kartach recenzowanej monografii (zob. s. 82, 200)? Może dlatego, że poznańska badaczka w swojej pracy także przywołuje figurę kluczy? Rydz, pisząc o kluczach, zwraca uwagę na drzwi, które można przy ich pomocy otworzyć. Jako motto w pracy „To, co nie ginie. Reminiscencje poetek i poetów” zostały przywołane słowa znawcy problematyki memorialnej Douwe’a Draaismy: „Drzwi przed nami otwierają się dopiero wtedy, gdy drzwi za nami zostają zamknięte” (s. 7). Zdaniem Rydz oddają one skomplikowaną naturę pamięci, skłaniają do zarysowania kręgu problemów ważnych dla literackich badań memorialnych. Do metafory dwojga drzwi badaczka nawiązuje także w zakończeniu, podkreślając swego rodzaju dialektykę zapomnienia (drzwi zamkniętych) i wspominania (drzwi otwartych). Rozległą sferę „pomiędzy” oddaje siedem haseł zestawionych jako „słowa zakończenia”: „drzwi”, „biologia lektury”, „droga”, „wędrówka”, „zwornik”, „klucz”, „pochwała”. Wśród tak skrótowo wypunktowanych wniosków ważne miejsce zajmuje właśnie hasło „klucz”: „Nie da się otworzyć drzwi, jakiekolwiek by one były, bez klucza. Nie inaczej jest w poezji. Tu również niezbędny jest dobry klucz, pasujący do wykroju zamka, żeby móc bez kłopotu otworzyć drzwi literatury, za którymi jest sens reminiscencji. Owym kluczem, by doprowadzić metaforę do końca, jest forma reprezentacji ukształtowana przez poetów” (s. 211). Rydz w kolejnych rozdziałach monografii podsuwa interpretacyjne „klucze” otwierające memorialną problematykę w różnych poetyckich projektach. Choć nie ma w omawianej monografii aż tak licznego grona poetów, których twórczość jest analizowana pod wybranym kątem, jak było to w pracy Kwiatkowskiego, to jednak zaproponowane sylwetki wydają się dość reprezentatywne. Rydz pisze o poetach, którzy przeżyli „efekt reminiscencji”, czyli nagłego, spontanicznego napływu wspomnień, frapującego przejawu aktywności pamięci autobiograficznej w starszym wieku. Można powiedzieć, że bohaterowie recenzowanej monografii weszli w wiek memorii. Należąca do tego grona Julia Hartwig określiła ten etap lapidarnie w wierszu „Robi się coraz później”:

Przeszłość – jakie to przestrzenie

i przyszłość jak podminowana droga

tratowana przeczuciami

wciąż bliska

To ona a nie przyszłość

jest wciąż obecna

(Hartwig 2009: 53).

Rozległa przeszłość uobecnia się w teraźniejszości za sprawą reminiscencji, które są właśnie tym, „co nie ginie”. Poznańska badaczka analizuje głównie utwory zaliczane do „późnej twórczości”, choć zestawia je czasem z tekstami wcześniejszymi. Rydz w kolejnych rozdziałach pisze o: „Wędrówkach Tadeusza Różewicza”, „Trzech snach Julii Hartwig”, „Pracach Wisławy Szymborskiej”, „Rzeczach Bogusławy Latawiec”, „Punktach Waldemara Żyszkiewicza” (podkreślenia – E.D.). W każdym z fragmentów monografii został wyeksponowany problem, który pozwala dostrzec specyfikę memorialnych reprezentacji. W pierwszym rozdziale kluczem do wspomnień w poezji Tadeusza Różewicza okazały się specyficzne wędrówki ukazane w poemacie „nożyk profesora” i w wierszu „Jest taki pomnik” z tomu „szara strefa”. W obu utworach zaskakuje podążanie poety, „o którym mówią że jest »ateistą«” po śladach świętości dwóch papieży: Jana Pawła II i Jana XXII (s. 61–62). Podróż do Wadowic i zwiedzanie skromnego mieszkania, w którym dorastał późniejszy święty, a także spacer do parku na Ostrowie Tumskim we Wrocławiu, w którym postawiono pomnik Dobremu Papieżowi, wywołują refleksje, ujawniające – w interpretacji Rydz – „niewiarygodną potrzebę wiary” w zsekularyzowanym świecie. W kolejnym fragmencie monografii wątki oniryczne w poezji Hartwig okazują się ścieżką prowadzącą w głąb podmiotu, w kierunku „dawno nieuczęszczanych duktów własnej pamięci” (s. 75). Interpretatorka w interesujący sposób zestawia trzy senne perspektywy, pisząc o śnie „wyśnionym” na kanwie analizy różnych autobiograficznych wypowiedzi poetki i jej wiersza „Medytacja”, o śnie „wyczytanym” w utworze innego poety i zapisie wrażeń z tej lektury w utworze „Igraszki snu” i – wreszcie – o śnie „zapisanym” w późnych lirykach. W części poświęconej poezji Wisławy Szymborskiej przedstawiona została analiza utworów, w których można dostrzec zarówno pracę pamięci, jak i pracę żałoby. Zestawianie różnych wypowiedzi noblistki, jej wspomnień i wspomnień innych, przekonuje, że pamięć stanowi istotne zagadnienie, świadomie podejmowane w kolejnych autorskich projektach, których celem było upamiętnienie bliskich zmarłych. Analizowane wiersze: „Pamięć nareszcie” i „Portret z pamięci” przynoszą obrazy memorii „bez granic”, niegotowej (s. 136). Pamiętanie to proces, który się nie kończy, gdyż nieustannie dokładane są kolejne elementy bądź dostrzegane nowe ślady mnezyjne. Śladami wywołującymi pamięć w kolejnym rozdziale książki Rydz są „rzeczy” (takie jak smak jabłek, brukowa kostka), które w poezji Bogusławy Latawiec prowadzą do miejsc, głównie do rodzinnego domu, a następnie do ludzi – do najbliższych. W ostatnim rozdziale monografii wyeksponowane zostały punkty w biografii i punkty na mapie Poznania, które w lirykach Waldemara Żyszkiewicza składają się na wypełnione ludźmi miejsca autobiograficzne.

Sondowanie

Czy można na tej podstawie mówić o tendencji memorialnej w poezji współczesnej, która korespondowałaby z tendencją imaginatywną, opisywaną przez Kwiatkowskiego? A może zaprezentowana „próba” jednak nie stanowi podstawy do stawiania kategorycznych tez? Może wciąż za wcześnie na takie generalizacje, może potrzeba większego dystansu czasowego? Niewątpliwie w rozprawie Rydz jest sondowane (czyli badane „w obszarze wspólnie podzielanego doświadczenia”, przez studiowanie konkretnych przypadków i stawianie pytań [Nycz 2017: 11–12]) zagadnienie bardzo istotne, widoczne wyraźnie we współczesnej poezji i – szerzej w kulturze (zwrot memorialny, memory boom).

Wyeksponowane w analitycznych rozdziałach „klucze do wspomnień” nasuwają kolejne lekturowe reminiscencje – dalsze analogie do „Kluczy do wyobraźni” Kwiatkowskiego. Interpretacyjne ścieżki w tych dwóch książkach przecinają się, gdy badacze interpretują utwory tych samych twórców (Różewicza i Szymborskiej) i podejmują pod zagadnienia (oniryzm, motywy przestrzenne). W przeciwieństwie do Kwiatkowskiego, który pisał o ewolucji i pewnym etapie w poezji wymienionych twórców, Rydz może już spojrzeć na ten dorobek z perspektywy całości, ale przedstawione analizy nasuwają nie raz myśl o bliskości wyobraźni i pamięci.

Zestawienie „kluczy do wspomnień” z wcześniejszymi „kluczami do wyobraźni” uświadamia, jak bardzo zmieniło się literaturoznawcze instrumentarium, ale i także odsłania to, co pozostało ważne bądź intrygujące. Przed kilkudziesięciu laty badacz, zainspirowany pracami Gastona Bachelarda (zob. Kwiatkowski 1964: 152), stawiał pytania o poetycką formę jako o „bieg za wyobraźnią” (Kwiatkowski 1964: 108). Współczesną znawczynię teorii memorialnych interesują kształty, jakie poeci nadają wspomnieniom, pyta o „reprezentacje” pamięci, o jej społeczny i etyczny, a także performatywny wymiar: „(…) wolność Ja manifestowana w działaniu na polu autobiografii przedstawia głęboki sens humanistyczny. Ocalając w pamięci to, co cenne z punktu widzenia jednostkowego, zarazem uwrażliwia na wartości ważne dla ogółu: akcentuje wagę więzi wspólnotowych, daje odpór przed przemijaniem, nade wszystko oferuje cenne lekcje życia, pokazując przykłady przezwyciężania egzystencjalnych kryzysów. Chroni tym samym przed zagubieniem i rozpaczą” (s. 24).

Poznańska uczona, podobnie jak kiedyś autor „Kluczy do wyobraźni”, zabiera głos w bardzo aktualnych dyskusjach literackich i literaturoznawczych. W czasach, gdy gwałtownie zmieniają się formy pamięci (funkcjonują cyfrowe archiwa), ale i formy zapomnienia (globalna sieć postrzegana bywa także jako „przestrzeń zapomnienia” [Różycki 2013: 216]), nie ustają pytania o istotę memorii. Dostrzegane są wciąż nowe pola badawcze, takie jak przestrzenne, narodowe i kosmopolityczne uwarunkowania pamięci, czy „pamięć wędrująca” (zob. Erll 2018). Rydz tematyką memorialną zajmowała się w już w swojej wcześniejszej monografii – „Mnemozyna. O pamięci autobiograficznej w poezji polskiej” (Rydz 2011). Bohaterami tej książki byli: Czesław Miłosz, Julia Hartwig, Zbigniew Herbert, Wacław Iwaniuk, Marcin Świetlicki. Skoncentrowanie wywodu wokół pamięci autobiograficznej pozwoliło wówczas przywołać także inne ważne współcześnie problemy i dyskursy (trauma, nostalgia, melancholia, afekt). Przy czym badaczka pragnęła zarysować pewną typologię poetyckich reprezentacji pamięci autobiograficznej, pisząc o pamięci fortunnej Hartwig, traumatycznej Iwaniuka czy melancholijnej Świetlickiego. Nowa praca jest konsekwentnym rozwinięciem zaprezentowanych wcześniej badań. Tym razem kwestia tytułowej reminiscencji, rozumianej jako synekdocha pamięci (zob. s. 25), pozwala na poruszenie takich zagadnień jak: miejsce sacrum w przestrzeni zsekularyzowanej współczesności, niezgoda na zamykanie egzystencji człowieka w wąskich racjonalno-fizycznych ramach, rozterki między utratą a „niewiarygodną potrzebą” wiary, relacje pomiędzy historią a mikrohistoriami, doświadczenie dyslokacji i pragnienie odnalezienia własnego miejsca, bądź choćby punktu.

Kluczowe zadania humanistyki

Dopowiadając do końca lekturową reminiscencję, chciałabym zaproponować spojrzenie na szkice, zgromadzone w dwóch różnych zbiorach, w kontekście szerszych dyskusji na temat zadań humanistyki. Podobnie jak Kwiatkowski, również Rydz stawia w centrum swoich badań osobowość twórcy. Przed kilkudziesięciu laty taka badawcza postawa sytuowała się wbrew systemowi, nieczułemu na jednostkę i jej prawa do własnej osobowości, ale także wbrew poetykom normatywnym, wyznaczającym sztywne ramy tworzenia, oznaczała opowiedzenie się przeciwko zniewoleniu ideologicznemu i artystycznemu. Obecnie zwrot za sprawą reminiscencji w kierunku osobowości wydaje się opowiedzeniem przeciwko tendencjom do uprzedmiotowienia, urynkowienia, zamknięcia jednostki w bezwzględnym świecie ekonomii, podaży i popytu. Rydz podkreśla rolę, jaką w poetyckich narracjach memorialnych zajmują osoby, które można nazwać „bliskimi”, w filozoficznym sensie nadanym temu słowu przez Paula Ricoeura (zob. s. 9), stawia pytania o relacje, które często dostrzega się w pełni, dopiero wtedy, gdy należą do przeszłości. Formułując cele personalnie sprofilowanych studiów nad „reminiscencjami poetek i poetów”, Rydz odwołuje się do uwag Marii Janion o humanistyce jako hermeneutycznym poznaniu i terapii, która ma pomóc w odzyskaniu równowagi współżycia ze sobą, z innymi i naturą (zob. Janion 1974). Badaczka pisze również o Julii Kristevej i jej zaangażowanej postawie, w świetle której humanistyka okazuje się dawaniem głosu jednostce, słabszym, wykluczonym (zob. Kristeva 2010). Tezy wymienionych myślicielek stanowią ważne punkty odniesienia dla rozważań o tym, „co nie ginie” (s. 19, 34, 73 211–212). Sprzeciw wobec uprzedmiotowienia i autentyczne zaangażowanie przekładają się bezpośrednio na sposób prowadzenia wywodu, który jest wyraźnie podmiotowy, zachowujący naukowe standardy, ale równocześnie daleki od bezosobowego i beznamiętnego „dyskursu”. W zakończeniu Rydz mocno podkreśla „osobowościowy” wymiar pamięci i swoich badań: „W królestwie pamięci (…) podmiotowość: autora, narratora, bohatera i czytelnika literatury (…) zostaje ocalona przed siłami uprzedmiotawiającymi egzystencję Ja. Poezja bohaterów tej książki jest afirmacją podmiotowości istnienia. Ale, jak w mitologii, żeby z chaosu wyłonił się ład, starożytni herosi muszą wpierw zetrzeć się potężnymi siłami przeznaczenia. W poezji pomocnikami sensu są toposy. Stąd wynika pochwała świata pamięci, wzorca kultury, atramentu poezji” (s. 212).

Przyczyny lekturowej reminiscencji, od której rozpoczęłam moją recenzję, mogą być jednakże jeszcze inne, trudne do wyjaśnienia. Moment zaskoczenia i poczucie nieuchwytności wydają się ważnymi elementami przypomnienia nie tylko w poezji. Podczas lektury książki Agnieszki Rydz także pojawiało się zaskoczenie, a raczej bardziej zaciekawienie interpretacyjnymi konceptami czy kompozycyjnymi rozwiązaniami. Staranna argumentacja i interesujący, choć nieco dygresyjny tok wywodu skłaniają do podążania za wyjaśnieniami badaczki.

LITERATURA:

Balcerzan E.: „Przygoda czwarta: wyobraźnia poety (Z dziejów pewnej ideologii artystycznej)”. W: Tegoż: „Przygody człowieka książkowego (ogólne i szczególne)”. Warszawa 1990.

Erll A.: „Kultura pamięci. Wprowadzenie”. Przeł. A. Teperek. Posłowie i redakcja naukowa M. Saryusz-Wolska. Warszawa 2018.

Hartwig J.: „ Robi się coraz później”. W: Tejże: „Jasne niejasne”. Kraków 2009.

Janion M.: „Humanistyka jako poznanie i jako terapia”. W: Tejże: „Humanistyka: poznanie i terapia”. Warszawa 1974.

Kristeva J.: „Ta niewiarygodna potrzeba wiary”. Przeł. A. Turczyn. Kraków 2010.

Kwiatkowski J.: „Klucze do wyobraźni. Szkice o poetach współczesnych”. Warszawa 1964.

Nycz R.: „Kultura jako czasownik. Sondowanie nowej humanistyki”. Warszawa 2017.

Różycki T.: „Tomi. Notatki z miejsca postoju”. Warszawa 2013.

Rydz A.: „Mnemozyna. O pamięci autobiograficznej w poezji polskiej”. Poznań 2011.

Stankowska A.: „Kształt wyobraźni. Z dziejów sporu o »wizję« i »równanie«”. Kraków 1998.

Stankowska A.: „»Wizja przeciw równaniu«. Wokół popaździernikowego sporu o wyobraźnię twórczą”. Poznań 2013.
Agnieszka Rydz: „To, co nie ginie. Reminiscencje poetek i poetów”. Wydawnictwo Naukowe UAM. Poznań 2019.