ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 sierpnia 15-16 (399-400) / 2020

Radosław Góra,

MILCZENIE OWIEC (CÓRKA BOGA)

A A A
„Jeśli nie wejdziesz do lasu, to nic ci się nie przydarzy i nigdy nie zaczniesz naprawdę żyć” pisze Clarissa Pinkola Estés, psychoanalityczka ze szkoły Junga, w „Biegnącej z wilkami” (Estés 2001: 492). Na taką przygodę zdecydowały się bohaterki „Córki boga”, które trafiły do sekty bezimiennego Pasterza. To oczywiście ironia, egzystencji kobiet w tej wspólnocie nie można bowiem nazwać życiem. Pod skrzydła lidera, kreowanego na współczesnego Jezusa, trafiły przed laty, wiedzione potrzebą ukojenia cierpienia. Komuna, jaka się między nimi zawiązała, przybrała charakter poligamicznej rodziny. Sieć skomplikowanych powiązań sugerują przypominające pajęczynę nici znajdujące się nad głowami bohaterów. W tej wspólnocie każda z kobiet ma jednak swoje miejsce i przypisaną rolę – ubrane na niebiesko dziewczyny są córkami, a kobiety w różowych sukniach to żony. Białe trykoty wkładają na kazanie o potrzebie całkowitego oderwania się od świata i odrzucenia jego zgubnych, uniemożliwiających zbawienie nauk. Aura, jaką wytwarza wokół siebie Pasterz, oddana została za pomocą nienaturalnie białego światła słonecznego, które towarzyszy początkowym scenom z jego udziałem. Bezimienny jest niczym guru, nieomylny przewodnik, bóg. Bez wyjątku cała uwaga skupia się na nim. Całkowicie poddana mu jest również Selah, chowana dla swojego mistrza. Wszystko ulega zmianie, kiedy dziewczyna doznaje pierwszej miesiączki. W wielu kulturach krew menstruacyjną postrzega się jako zagrożenie dla władzy męskiej. W tym momencie już wiemy, że główna bohaterka stawi opór.

Małgorzata Szumowska w swoim anglojęzycznym debiucie weszła na dobrze zbadany grunt. Producenci postanowili „Córkę boga” (oryginalny tytuł „The Other Lamb” lepiej oddaje problematykę filmu) sprzedać jako horror. Jak wiadomo, ten o tematyce religijnej już dawno przestał straszyć egzorcyzmami i demonami. Zamiast tego woli wprowadzać metafizyczny niepokój. Widać to w „Czarownicy: Bajce ludowej z Nowej Anglii” Roberta Eggersa lub „Midsommar. W biały dzień” Ariego Astera pełnym kultowych rytuałów. A to wszystko z dala od cywilizacji – albo na skraju lasu, albo gdzieś pod kołem podbiegunowym, gdzie słońce nie zachodzi. To rodzi binarności: „my” i „oni”, „duchowość” i „świat”, a czerwona linia między sacrum a profanum zostaje jeszcze bardziej pogrubiona. Tym sacrum jest oczywiście natura, która może być zgubna i zdradliwa, jak w „Antychryście” Larsa von Triera czy w „Aguirre, gniewie bożym” Wernera Herzoga, gdzie zamiast koić, pogrąża człowieka w mrokach jego własnej psychiki. Natura, a konkretniej las, nie służy Szumowskiej do emanacji metafizyki czy duchowości, jak robił to Andriej Tarkowski. Reżyserka nie zamierza też między drzewami eliminować kolejnych bohaterów i usilnie przekonywać, że ktoś na nich czyha niczym w „Blair Witch Project” Daniela Myricka i Eduarda Sáncheza. „Córka boga” to film o kobiecości, którą należy odzyskać, a las staje się tu areną pokonywania labiryntu nieświadomości.

Widniejąca w napisach początkowych Zentropa, wytwórnia stojąca za filmami Larsa von Triera, sugeruje, z jakiego rodzaju kinem będziemy mieć do czynienia. Estetyczny ascetyzm, skandynawski chłód, szerokie kadry, intensywna praca kamery, która lubi ostre zbliżenia i nagłe odjazdy, prezentowanie postaci od tyłu, sięganie po slow motion. Formalnych podobieństw można by wymienić jeszcze dużo. Najbardziej film Szumowskiej przypomina mi jednak „Thelmę” Joachima Triera. Tam również mieliśmy motyw inicjacyjny – młodą dziewczynę wyrosłą w religijnie hermetycznym środowisku, od którego coraz bardziej się dystansuje, odkrywając przy tym swoją kobiecą i seksualną tożsamość.

„Córka boga” zaczyna się od rozmowy Selah z Tamar. Pierwsza, patrząc na piętrzący się wodospad, mówi, że chyba coś widzi. Na pytanie, co to jest, zamiast odpowiedzieć, straszy interlokutorkę. Identycznym spostrzeżeniem, po rozpaczliwej wędrówce w poszukiwaniu nowego domu, podzieli się Tamar, która zaraz po tym zostanie upokorzona i pobita przez Pasterza. Te dwie sceny są krzykiem upominającym się o prawo do patrzenia. Pisał o nim Nicholas Mirzoeff (zob. 2012: 738), dowodząc, że dotyczy ono podstaw życia społecznego. Jak się okazuje, nawet ucieczka z opresyjnych struktur społeczeństwa nie gwarantuje równoprawnej communitas. Wdrukowana niemożność wypowiedzenia i nazwania tego, co się widzi, a także jawny i brutalny zakaz patrzenia są symbolicznym i symptomatycznym zobrazowaniem ograniczenia epistemologicznego. Wzrok to bowiem narzędzie poznawcze, tu – zarezerwowane jedynie dla mężczyzny. Jego spojrzenie jest również aktem ustanawiającym, dlatego starsze żony, obserwując relację pasterza z młodszymi, wspominają z rozrzewnieniem przeszłość, kiedy to one były przez niego tak adorowane. W końcu znaleźć się w orbicie jego zainteresowania lub, mówiąc językiem protagonistów, w łasce Pasterza, to przywilej. To on przyciąga wzrok. Kontakt między nim a Selah często odbywa się bez słów. Wystarcza spotkanie oczu.

Do takiej relacji ze swoim filmem zaprasza widza Szumowska. Prezentuje nam wymagający symbolicznego odczytania sjużet. Nie wiemy, czym do końca miałyby być widoczne na ekranie kadry. Czy jawiące się przed nami kolejne montażowe przebitki są wyobraźnią, wizjami, a może odzwierciedleniem stanów psychicznych głównej bohaterki? Z całą pewnością przywodzą na myśl sny i projekcje Hugh Glassa ze „Zjawy” Alejandra G. Iñárritu.

W świecie Szumowskiej zabrane zostało również słowo. Kolejny przejaw kontroli objawia się w zakazie opowiadania historii. Zarezerwowane jest ono wyłącznie dla Pasterza i może dotyczyć jedynie jego samego lub stada. Tym wymowniejszy będzie ostatecznie akt przejęcia tego narzędzia do opowiedzenia własnej historii przez Selah. Choć już w trakcie filmu możemy mówić o konstytuującym się kobiecym podmiocie – informują nas o tym prezentowane zwierciadlane odbicia – to dopiero opowiadanie o dzikiej kobiecie, która rozmawiała z wiatrem, drzewami i wodą okazuje się prawdziwie gestem subwersywnym. Archetyp Dzikiej Kobiety, pisząc za Estés, jest bowiem wyobrażeniem instynktownej, pierwotnej, zwierzęcej natury kobiety. Działanie Selah to także czyn przywrócenia prawa do patrzenia – Erich Neumann w „Wielkiej Matce” twierdził, że to kobieta jest „pierwotną widzącą”, tą, która rozumie szum drzew i wszystkie inne znaki natury (Neumann 2008: 299)..

LITERATURA:

Estés C.P.: „Biegnąca z wilkami”. Poznań 2001.

Mirzoeff N.: „Prawo do patrzenia”. Przeł. M. Szcześniak i Ł. Zeremba. W: „Antropologia kultury wizualnej. Zagadnienia i wybór tekstów”. Red. I. Kurz, P. Kwiatkowska, Ł. Zaremba. Warszawa 2012.

Neumann E.: „Wielka Matka. Fenomenologia Kobiecości. Kształtowanie Nieświadomości”. Przeł. R. Reszke. Kraków 2008.
„Córka boga” („The Other Lamb”). Reżyseria: Małgorzata Szumowska. Scenariusz: C.S. McMullen. Obsada: Raffey Casidy, Michiel Huisman, Mallory Adams i in. Produkcja: Irlandia, Belgia, Stany Zjednoczone 2019, 97 min.