ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 sierpnia 15-16 (399-400) / 2020

Dorota Kołodziej,

IDEA DROBNEJ PRZESTAWKI ('IMIONA ANOMII. LITERATURA WOBEC DOŚWIADCZENIA STANU WYJĄTKOWEGO')

A A A
Imiona anomii składają się z liter. Z tego samego zestawu liter. Wystarczy rzut oka na publikację „Imiona anomii. Literatura wobec doświadczenia stanu wyjątkowego” pod redakcją Piotr Sadzika, żeby poczynić tę niezbyt wyjątkową obserwację. Dokładniejsze przyjrzenie się okładce monografii pozwala jednak dostrzec, że w każdą z pojedynczych liter wpisano tytułowe kategorie, że „każda litera składa się z liter”. Imiona są zatem podwójnie wpisane w anomię. Litery układające się w słowo „anomia” składają się z liter tworzących wyraz „imiona”. Ta graficzna bliskość zostaje jednak zamazana. Mniejsze litery nachodzą na siebie, zlewają się, utrudniając odczytanie napisu. Widzimy więc prawie to samo, ale z różnicą. Jakby lustrzane odbicie z pewnym niewielkim przesunięciem. Palindrom złamany z przemieszczeniem.

Być może niesłusznie poświęcam tyle uwagi sposobowi zapisu tytułowych pojęć. Mam jednak silne poczucie, że powyższe refleksje nie są zupełnie bez znaczenia dla omawianego projektu. Świadczą o tym między innymi obszerne rozważania Sadzika zawarte w tekście otwierającym monografię: „Za wyjątkiem reguły (przedmowa)”, w których badacz wyraźnie podkreśla, że tytułu „nie da się sprowadzić jedynie do roli fonetycznej igraszki” i, co więcej, „logika drobnej przestawki liter uchwytuje (…) kluczowy zamysł Benjamina” (s. 40), będącego patronem całego projektu. W dalszej części rozważań Sadzik zwraca uwagę na zainteresowanie anagramem, jakie wykazywał autor „Pasaży”, i stawia tezę, że „czyniąc (…) widzialnym język, anagram pozwalałby nabrać czytelności samemu stanowi wyjątkowemu” (s. 44). Odnoszę więc wrażenie, że zdanie to do pewnego stopnia usprawiedliwia moje próby wczytywania się w tytuł i wreszcie umożliwia postawienie pytania o to, czemu analizowany anagram pozwalałby nabrać czytelności, czyli pytania o stan wyjątkowy.

Ponownie oddając głos Sadzikowi, można określić stan wyjątkowy jako „sytuację, w której państwo w obliczu niebezpieczeństwa zawiesza funkcjonowanie prawa i reguł życia codziennego” (s. 10), nazwać go „momentem, w którym działające w trybie samozawieszenia prawo osiąga paradoksalnie swoją największą moc” (s. 10). Definiując tytułowe pojęcia, warto wskazać, że autorzy monografii – choć oczywiście mają świadomość dzielących je różnic – stosują określenie „anomia” wymiennie ze „stanem wyjątkowym”, przyjmując jednocześnie za Benjaminem i Agambenem bardzo szerokie rozumienie tego drugiego pojęcia – dostrzegają w nim nie tyle narzędzie z dziedziny prawa, ile raczej istotną kategorię, która opisuje sprawowanie władzy i sposób funkcjonowania nowoczesności. Stosowanie tak pojemnej definicji oddalonej od prawniczych źródeł nie wprowadza w żadnym razie metodologicznego chaosu, wynika ona bowiem z bliskiej i uważnej lektury przede wszystkim wymienionych już filozofów, a także autorów takich jak między innymi Jacques Derrida, Judith Butler, Robert Esposito czy Slavoj Žižek.

Oczywiście samo zainteresowanie kategorią stanu wyjątkowego i myślą przytoczonych badaczy nie stanowi o oryginalności omawianej pozycji. Wszak znajdujące się w centrum naszego zainteresowania „pojęcie (…) wywędrowało ze słownika prawników, by stać się jednym z najważniejszych idiomów współczesnej humanistyki” (s. 9-10) i jesteśmy niejako świadkami jego oszałamiającej kariery. Można by więc pokusić się o stwierdzenie, że najistotniejsza część projektu przedstawianego w monografii ujawnia się nie w tytule, a podtytule publikacji, świadczącym o tym, że w centrum zainteresowania badaczy znajduje się nie sama anomia, ale przede wszystkim „Literatura wobec doświadczenia stanu wyjątkowego”. Teza ta znajduje potwierdzenie w przedmowie, w której czytamy: „właśnie w literaturze należy widzieć uprzywilejowane miejsce refleksji nad stanem wyjątkowym” (s. 15). Takie przekonanie wynika co najmniej z kilku przyczyn. Po pierwsze istnieje możliwość wyznaczenia paraleli pomiędzy narodzinami nowoczesności, rozumianej między innymi jako narodziny biowładzy, a rozwojem takich form literackich jak esej, dziennik czy wreszcie powieść. Po drugie, literatura tematyzuje stan wyjątkowy. Powołując się na koncepcję Georges’a Didi-Hubermana, Sadzik porównuje anomiczną katastrofę do metanu, a teksty do piskląt, które reagując na zbierający się w kopalni gaz, ostrzegały górników przed niebezpieczeństwem. To ta właściwość literatury, polegająca na ostrzeganiu przed nadchodzącą katastrofą poprzez uczynienie ją czytelną, jest dla badacza szczególnie istotna. Jak pisze Sadzik: „zdolność czujnego czytania byłaby może tożsama z wypatrywaniem pomostów wiodących ku ocaleniu” (s. 9).

Zatrzymajmy się na moment przy tym cytacie. Zawarta w nim obietnica ocalenia wiąże się z kolejną ważną cechą analizowanego projektu. Literatura i wraz z nią postulowana we wprowadzeniu „anomiczna filologia” (s. 26) byłaby związana z innym, mesjańskim stanem wyjątkowym, z niemal niemożliwą benajminowską figurą „rzeczywistego stanu wyjątkowego”. To właśnie teksty stanowiłyby przestrzeń otwierającą „możliwość odmiennej anomii, ustanawianej tym razem w imię życia poszczególnego” (s. 34). Te starania dążące do tego, aby „przełamywać monopol logiki suwerennego wyjątku” (s. 23), rozważające prawo do życia, prowadzą w tekście Sadzika i artykule Agaty Bielik-Robson „Ante-nomia, czyli Literatura przed Prawem, Kafka, Benjamin i Derrida o włochatej łapie Hagady”, pojmującym literaturę jako aktywność liminoidalną, do namysłu nad figurą maranów. Piętnastowiecznych hiszpańskich żydów zmuszonych do katolickiego nawrócenia, będących – jak pisze Yirmiyahu Yovel – „jednostkami złożonymi, hybrydycznymi, znajdującymi się pomiędzy” (Yovel 2009: 58), w czym przypominają podmiot nowoczesny. Inni autorzy nie odnoszą się wprawdzie do tej figury, ale w swoich rozważaniach często podążają tropem zjawisk związanych z szeroko pojętą myślą postsekularną. Na ocalające (choć w innym niż omówione znaczeniu) możliwości literatury zwraca uwagę także Katarzyna Bojarska w artykule „Kobiecość – stan wyjątkowy. »Zapiski z domu wariatek« Christine Lavant”, dotyczącym austriackiej pisarki, której narracja stanowi „ocalenie i podarowanie w swoim tekście schronienia innym” (s. 164) – schronienia tak potrzebnego kobietom przebywającym w domu wariatek, choć, jak podkreśla badaczka, „słowo dom wydaje się w tym miejscu co najmniej ironiczne. W ogóle większość słów, jak to w takich sytuacjach bywa, zawodzi” (s. 162).

Wyjątkiem niewpisującym się w różnie rozumiane poszukiwanie wybawienia jest – jak mógłby nieco przewrotnie sugerować sam tytuł artykułu – tekst Łukasza Musiała „Robert Walser: wyjątek od reguły”, w którym badacz deklaruje: „zawsze wydawało mi się, że o zbawieniu poważnie możemy porozmawiać dopiero wtedy, gdy zostaniemy zbawieni, reszta jest (co prawda pożytecznym niekiedy) ćwiczeniem stylu. Zresztą czy musimy wybiegać aż do figury mesjasza?” (s. 103). Nieco złośliwie można by odpowiedzieć autorowi, że rozważania zawierające komponenty mesjańskie, od których ten tak zdecydowanie się odżegnuje, nie wydają się wynikać z odbiegania od tematu ani stanowić stylistycznego wybiegu. Wręcz przeciwnie, wielu autorów tekstów zawartych w monografii zamiast biec, podąża powolnym i uważnym krokiem za pojęciem stanu wyjątkowego, które – jak pamiętamy – „wywędrowało ze słownika prawników, by stać się jednym z najważniejszych idiomów współczesnej humanistyki” (s. 9-10). Nie jest to droga prosta, zważywszy na to, że – jak zauważa Adam Lipszyc w artykule „Ujadanie świata. Stan Wyjątkowy w »Mrozie« Thomasa Bernharda” – „anomii nazwać nie sposób”, a jej imiona „obecne są jedynie w samym ruchu liter”, zaś zadaniem badacza jest „kreślić trajektorię tego anemicznego ruchu” (s. 139). „Tego rodzaju kreślarska robota – czytamy w dalszej części artykułu – wymaga zestawu pojęciowych narzędzi i konceptualnego rygoru, który zagwarantuje stosunkową precyzję takiego opisu” (s. 139). Wydaje się, że proponowany przez autorów zebranych tekstów model lektury korzystający z psychoanalizy, biopolityki, studiów nad traumą czy właśnie postsekularyzmu taki opis umożliwia.

W dużym uproszczeniu można by napisać, że omawiany projekt polegałby właśnie na czujnym czytaniu. „Mesjański stan wyjątkowy działań można bowiem wypatrywać jedynie śledząc ruch liter i ich niemal niezauważalnych permutacji” (s. 42) – stwierdza Sadzik. „Właśnie dzięki (…) połączeniu gniewu i precyzji literatura ta potrafi z uwagą śledzić ruch liter w samym sercu europejskiej anomii” (s. 140) – wtóruje mu Lipszyc, opisując kulturę austriacką. Na potwierdzenie tej tezy możemy dodać, że w centrum zainteresowania pierwszego z autorów stoi jakże drobna „triada: wielokropek, cudzysłów i nawias” (s. 185) o jakże dużym znaczeniu dla odczytania „Pornografii” Witolda Gombrowicza. Drugi zaś uważnie przysłuchuje się bernhardowskiemu malarzowi, który „próbuje odszczekać się światu”, pojmowanym „jako permanentne szczekanie” (s. 150). Niesamowitą czujnością odznacza się także tekst Wojciecha Michery „Ta deina ta thaumata. Dwa greckie przykłady wyjątkowości człowieka” śledzący dzieje dwóch tytułowych słów oraz artykuł Michała Dudka „Opowieść o anomii – anomia o-powieści. »Zniszczenie Mesyny« Tadeusza Micińskiego”, analizujący anomiczną przemianę bożej opatrzności w opaczność, a także „Robert Walser: wyjątek od reguły” Łukasza Musiała – czyli odczytanie nieczytelnych mikrogramów.

Z jednej strony więc anomiczna lektura byłaby lektura bliską, byłaby uważnym obserwowaniem literatury, tego „niezwykle czujnego sejsmografu” (s. 25). Z drugiej jednak strony omawiany projekt zwracałby uwagę na to, jak tekstowy instrument pod ciężarem stanu wyjątkowego ulegałby rozstrojeniu, uszkodzeniu czy – w najbardziej skrajnym przypadku – zupełnemu zamilknięciu. Na ten aspekt zwracał uwagę cytowany już Lipszyc. Sytuacja języka w wywichniętej rzeczywistości stanu wyjątkowego jest szczególnie istotna także dla Dudka: „załamaniu ulegają (…) porządki: etyczny, czasoprzestrzenny, porządek prawny sensu stricto, mityczny religijny i co najważniejsze – rozprzęgający je wszystkie porządek języka” (s. 121) – pisze badacz, analizując anomię w „Zniszczeniu Messyny” Micińskiego. Można by mnożyć kolejne przykłady, bowiem wrażliwość na niewyrażalność anomicznego doświadczenia stanowi cechę wielu tekstów składających się na omawianą pozycję. Nie chciałabym jednak, żeby czytelnik wyrobił sobie błędne mniemanie, jakoby analiza języka podanego destrukcyjnemu wpływowi stanu wyjątkowego była jedyną strategią badawczą. W imionach anomii znajdują się także interpretacje nakierowane na inne problemy.

Tomasz Wójcik w artykule „Anatomia anomii. Opowiadania Stanisława Dygata” proponuje „rejestr metod i strategii, stylów i sposobów radzenia sobie z anomią” (s. 256) zawarty w tekstach autora „Jeziora Bodeńskiego”. Hanna Gosk prezentuje natomiast analizę utworu, „który nie roztrzaskując składni, nie gruchocząc słów i nie zrywając narracyjnej ciągłości, a wprost przeciwnie – używając konwencjonalnej narracji, klisz fabularnych westernu, kryminału, robinsoniady, powieści pionierskiej, a nawet szczątkowego romansu, opowiada o tużpowojennym epizodzie improwizowanego »zabezpieczania« poniemieckiego mienia na tzw. Ziemiach Odzyskanych” („Prawo/bezprawie i przemoc/sprawiedliwość. O pewnej powieści z lat 60. XX wieku”, s. 257). Dwa kolejne teksty, „Kapitalizm narodowy jako system produkcji ciał obcych” Przemysława Czaplińskiego oraz „Rzeczywistość w stanie wyjątkowym – filolog – literatura. Dwa komentarze do praktyk filologicznych Stefana Szymutki” Łukasza Żurka, w ogóle odchodzą od lektury tekstu literackiego i rozumienia tytułowych kategorii w zarysowany w przedmowie sposób. Zamiast tego – jak sugeruje tytuł drugiego z nich – stanowią ciekawy zwrot w stronę rzeczywistości, a zarazem są propozycjami zastosowania filologicznych narzędzi do opisu zarówno minionej, jak i teraźniejszej sytuacji społecznej. „Imiona anomii” to stosunkowo różnorodny i bogaty projekt, który trudno omówić w tak krótkim tekście. Świadomie skupiałam się więc na zreferowaniu głównych założeń z przedmowy i opisaniu artykułów pozostających z nimi w najbardziej ścisłym związku.

Na koniec zacznijmy od początku. Odpowiadając na pytanie czy – jak czytamy na tylnej okładce książki – „pierwsza w Polsce monografia poświęcona analizie relacji między literaturą a problematyką stanu wyjątkowego” okazuje się istotnie nowa, oryginalna i pierwsza, warto spojrzeć na przednią okładkę. Tak jak tytuł jest wynikiem minimalnego przemieszczenia liter, podobnie cała monografia nie stanowi być może rewolucji, ale ukazuje taką lekturę, która polega na przesunięciu akcentów o drobny odcinek (czasem tylko o jedną literę, jeden wielokropek, cudzysłów, nawias…), a minimalne przemieszczenie badawczych zainteresowań owocuje tu niekiedy radykalnym przekształceniem interpretacji. To drobne przesunięcie, ten drobny gest poprawia czytelność świata.

LITERATURA:

Yovel Y.: „The Other Within. The Marranos Split Identity and Emerging Modernity”. Princeton 2009.
„Imiona anomii. Literatura wobec doświadczenie stanu wyjątkowego”. Red. Piotr Sadzik. Wydawnictwo Naukowe PWN. Warszawa 2019.