ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 lutego 4 (52) / 2006

Joanna Ostrowska,

SYMPATYCZNA LADY V

A A A
Miłośnicy koreańskiego reżysera Chan-Wook Parka i jego ekstremalnych wyczynów filmowych długo oczekiwali podsumowania jego mrocznej trylogii zemsty. Wcześniejsze jej części, czyli „Sympathy for Mr Vengeance” (2002) i „Oldboy” (2003), okraszone dodatkową porcją okrucieństwa w Three…Extremes (filmie z 2004 roku, w którym Chan-Wook wyreżyserował jedną nowelę) wymagały dookreślenia.

O dziwo, tym razem z problemem zemsty w przejaskrawionym świecie Chan-Wooka zmaga się kobieta: Geum-ja. Widz rozpoczyna podróż u jej boku w momencie, kiedy dziewczyna opuszcza więzienie po trzynastu latach kary za morderstwo. Dzień, w którym rozpoczyna się akcja, jest więc początkiem nowego życia bohaterki, które jest symbolem odkupienia jej zbrukanej duszy. W miarę upływu czasu, dzięki licznym retrospekcjom więziennych przeżyć Geum-ja, poznajemy kim była i za kogo jest nadal uważana. Dowiadujemy się także, iż morderstwo, o które została oskarżona nie było jej udziałem. Pomni tych doświadczeń powoli uzmysławiamy sobie, kto i dlaczego jest przedmiotem zemsty. Akcja filmu jest podzielona na trzy części. Pierwsza odsłania postać mścicielki, kontrastując ją z obrazem anielicy, który jest jej także przypisywany. Druga stanowi preludium do samego rewanżu, coś w rodzaju przygotowań do ostatecznego przedstawienia, którego efekt będzie podsumowaniem wszystkich części trylogii. Trzecią część stanowi już sam występ, w którym – zaskakująco – biorą udział także widzowie.

Fascynujący wydaje się być tytuł, powtórnie użyty przez reżysera. Wynika on przede wszystkim z „solidarności, sympatii” dla Pani Zemsty. Rozróżnienie dwóch krańcowych części trylogii poprzez płeć bohatera zwraca uwagę na tę kategorię. Paradoksalnie bowiem Pan Zemsta wydaje się łagodniejszy i bardziej delikatny niż Lady V., choć powszechne przekonanie umieszcza właśnie mężczyznę „w rzece krwi”. Reżyser odwracając wzorce kulturowe płci przekonuje, iż zarówno mężczyzna, jak i kobieta-dama może posunąć się do ostateczności. Bynajmniej nie dochodzi tu do wartościowania obu bohaterów. Opinia publiczna zszokowana faktem kobiecych zbrodni musi zdać sobie sprawę, że przypisywana „płci pięknej” łagodność, skromność i niemożność dokonania okrutnych czynów jest mitem, a mordercą może się stać każdy z nas.

Przekonanie o drzemiących w nas uczuciach złości i gniewu, które muszą znaleźć ujście stanowi oś kompozycyjną filmu. Chan-Wook Park podaje nam do ręki nóż i pozwala wymierzyć sprawiedliwość. Poprzez postacie rodziców skrzywdzonych dzieci daje nam do zrozumienia, że zemsta jest bezowocna przede wszystkim dlatego, że nie odwróci czasu, nie zniweluje utraty. Ulga, która jest nagrodą w okrutnym rewanżu nigdy nie nastąpi. W psychice Geum-ja, toczy się walka pomiędzy ideą zemsty i odkupienia. Białe tofu pojawiające się w pierwszej scenie symbolizuje oczyszczenie z grzechów, do którego dochodzi jednak dopiero w finale filmu, kiedy los bohaterki się wypełnia. Skontrastowanie anielicy i mścicielki przekonuje, iż Lady V. stanowi symbol człowieczeństwa targanego sprzecznymi moralnie wartościami. Sakralizacja kobiety nasuwa skojarzenia z katolickimi świętymi, co doskonale potwierdzają filmowe plakaty, na których wokół głowy Geum-ja świeci aureola. Zbawienie duszy jest możliwe tylko dzięki pokucie, pytanie tylko, jakiej? Podkreślony w filmie dualizm duszy ludzkiej wskazuje, iż nie zawsze to, co na wierzchu, jest prawdziwe. Wszak morderca najczęściej kryje się tam, gdzie nikt się go nie spodziewa. Sympatyczny nauczyciel może być kimś zupełnie innym, choć i jego może dotknąć nieszczęście (w postać nauczyciela w „Pani Zemsta” wciela się ten sam aktor, który grał głównego bohatera „Oldboya”).

Motywem przewodnim w grze ludzkimi emocjami prowadzonej przez okrutnego Koreańczyka jest dziecko – symbol niewinności, delikatności, czystości. To ono najczęściej jest przedmiotem agresji i o niego najczęściej toczy się gra. Dla rodziców dziecko oznacza przedłużenie własnego rodu, jest krwią z krwi, ciałem z ciała. Jego utrata zakłada więc zemstę, a rolę mściciela gra przeważnie ojciec. W ostatniej części trylogii morderstwo dziecka jest motorem akcji, powodem okrutnego rewanżu, ale pojawia się także motyw matki, która poświęca siebie za wszelką cenę po to tylko, by uratować swą latorośl. Geum-ja bowiem do więzienia trafia właśnie poprzez szantaż, którego głównym przedmiotem była jej córeczka. Finałowa scena jest rodzajem pojednania między matką a córką pochodzącą z innego świata, władającą innym językiem, wywodzącą się z innej kultury.

W filmie Chan-Wook Parka uderza przepych wizualny. Wszelkiego rodzaju roletki, ścieraczki, podwójne ekspozycje, czy podziały planów na kilka części bombardują widza przez okrągłe dwie godziny. Również pod względem kolorystki film zwala z nóg, tworzy coś w rodzaju mozaiki, w której każdy element scenografii; charakteryzacja, kostiumy są dobrane niezwykle dokładnie. Podobnie rzecz się ma ze zdjęciami rewelacyjnego już w „Oldboyu” Jeong-hun Jeonga, dzięki któremu kamera nieustannie mknie za bohaterami wdzierając się wszędzie tam, gdzie najczęściej nie jest nam dane zaglądać.

Cóż więc odpycha widza od tak wybitnego dzieła? Czyżby nie był w stanie uwierzyć w przesłanie, które przekazuje nam Chan-Wook Park? Niestety „Sympathy for Lady Vengeance” jest najczęściej oceniany w ten właśnie sposób. Wielu krytyków zarzuca mu prostolinijność, a nawet banalność. Niie ma w tym filmie miejsca na zadumę nad losem czy, tak charakterystyczne dla kina europejskiego, głębokie przemyślenia. Koreański reżyser serwuje nam danie naszpikowane efektami, choć z umiarem, jako część pewnej całości, której wartością nie jest ukryty deser, ale sam smak narracji. Daleki Wschód od wieków hołdując innemu typowi kultury przemawiał do Europejczyków trochę innym kodem, którego do dziś nie są w stanie zrozumieć. Mimo iż reżyser przekonuje o uniwersalnym charakterze własnej twórczości, rys odmienności jest bardzo widoczny, co potwierdzają na pewno reakcje widzów na sali kinowej.

Tajemniczej trylogii nastał kres, los się wypełnił, zemsta zebrała żniwo. Epilog ostatniej części sprowadza nas na ziemię, do normalnego życia. Pojawia się urocza, anielska pracownica cukierni, która niczym rzeźbiarka tworzy coraz to nowe przysmaki, na których widok każdemu „leci ślinka”. Czy powrót do normalności jest możliwy, czy sympatyczna Lady w końcu przestanie być V.? O tym przekonamy się dopiero w kinie…
“Pani Zemsta” (Chinjulhan geomjasshi) Reżyseria: Park Chan-wook. Scenariusz: Chung Seo-kyoung, Park Chan-wook, Cho Hwa-sung. Występują: Lee Yeong-ae, Kim Si-hu, Choi Min-sik, Nam Il-woo. Gatunek: dramat; Korea Południowa 2005, 112 min.