ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 kwietnia 8 (416) / 2021

Andrzej Ciszewski,

NIKOTYNOWY HEROS (MIOTACZ ŚMIERCI)

A A A
Andy nigdy nie miał łatwo w życiu, o czym przekonuje nas jego szczera opowieść. Mający za sobą dwa rozwody protagonista wraca pamięcią do czasów młodości, która nie szczędziła mu traumatycznych chwil. Śmierć matki z powodu zakrzepu mózgu, śmierć ojca, którego pokonał nowotwór. Chłopca wychowywali dziadkowie, a po śmierci babci, prawnym opiekunem został już tylko (coraz bardziej tracący kontakt z rzeczywistością) senior, którym na co dzień zajmuje się Dinah, będąca skądinąd obiektem erotycznych fantazji głównego bohatera. Andy nie jest szczególnie lubiany w szkole – większość uczniów w zasadzie nawet nie bardzo go kojarzy – choć kumpluje się z ekscentrycznym Louie’em, pisując przy okazji listy do swojej sympatii o imieniu Dusty.

Co ważne, Andy nie użala się nad sobą, żywiąc przekonanie, że wszystkie tragedie i dołki, jakie do tej pory zaliczył, nie były przypadkowe. Święta racja! Wszak bagaż ciężkich doświadczeń doskonale dookreśla profil superbohatera, którym narrator wkrótce się stanie. Bo musicie wiedzieć, że ojciec Andy’ego był słynnym naukowcem pracującym onegdaj nad eksperymentalnym hormonem aktywowanym za pomocą nikotyny. W dzieciństwie przyszły właściciel „Miotacza śmierci” otrzymał dawkę rzeczonego serum – teraz, mając za sobą pierwszego wypalonego papierosa, Andy odkrywa, że dysponuje nadludzką siłą. Pamiętając, że z wielką mocą przychodzi jeszcze większa odpowiedzialność, młodzian przywdziewa trykot i maskę, podejmując się (mało kiedy) heroicznych misji.

Daniel Clowes, guru komiksu niezależnego, proponuje tym razem autorską zabawa z konwencją opowieści superbohaterskiej. I robi to wyśmienicie. W tej narracyjnej mozaice (splatającej ze sobą różne płaszczyzny czasoprzestrzenne) autor „Davida Boringa” przedstawia galerię – w większości przypadków – mocno antypatycznych postaci (wliczając w to samego protagonistę), z których znaczna część cierpi z powodu kompleksów, obsesji i frustracji. Problem szkolnej przemocy i alienacji, zmaganie się z poczuciem bycia bezwartościowym, panorama życiowych porażek i zmarnowanych szans: opowieść twórcy „Ghost World” jest cierpka, chwilami wręcz brutalna (głównie za sprawą mocnych, trafiających w punkt dialogów), a jednak wyraźnie podszyta czarnym humorem i ujmującym dystansem, spod którego przebija promyk nadziei na szczęśliwy finał.

Zabawa z kształtami, rozmiarami i rozmieszczeniem kadrów, żonglerka stylów (od cartoonowego po nieco bardziej realistyczny), ciepła, przyjemna dla oka kolorystyka: warstwa graficzna doskonale koresponduje z charakterem prezentowanej opowieści, łagodząc nieco jej gorzkawy posmak. Daniel Clowes nie zawodzi!
Daniel Clowes: „Miotacz śmierci” („The Death-Ray”). Tłumaczenie: Wojciech Góralczyk. Kultura Gniewu. Warszawa 2021.