ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 lipca 13 (421) / 2021

Przemysław Pieniążek,

NIEZBĘDNIK FANA (EDGAR ALLAN POE: 'OPOWIADANIA PRAWIE WSZYSTKIE')

A A A
Prozaik, poeta, krytyk i redaktor. Przedstawiciel amerykańskiego romantyzmu. Prekursor opowiadań detektywistycznych oraz autor niezapomnianych utworów łączących w sobie niesamowitość i grozę. Przedwcześnie zmarły twórca, którego dorobek do dziś inspiruje powstanie najróżniejszych tekstów popkultury: filmów (i nie mam tylko na myśli słynnych adaptacji Rogera Cormana), seriali, animacji, komiksów (ostatnio mieliśmy okazję poznać znakomitą antologię „Duchy zmarłych” Richarda Corbena) czy utworów muzycznych. Edgar Allan Poe (1809-1849) był pisarzem ze wszech miar nietuzinkowym, a jego ponadczasowe opowiadania – zróżnicowane pod względem metrażu, konwencji, techniki narracji (aczkolwiek dominuje tryb pierwszoosobowy, zaś narrator przeważnie jest uczestnikiem prezentowanych zdarzeń) czy atmosfery – niezmiennie dostarczają wiele czytelniczej satysfakcji.

Ukazujący się pod szyldem Marginesów zbiór trzydziestu dziewięciu opowiadań „Boga fikcji literackiej” (cytując Howarda Phillipsa Lovecrafta) to bez wątpienia wydawniczy rarytas, w dodatku w świetnym przekładzie Sławomira Studniarza, który na potrzeby niniejszej edycji przygotował nowe wersje swoich niektórych wcześniejszych tłumaczeń, odświeżając je pod względem językowym oraz usuwając wcześniejsze usterki. Recenzowany wolumin otwiera „Metzengerstein”: gotycka opowieść o zemście z udziałem pewnego gobelinu z piekła rodem. Chwilę potem czekają nas spotkania z czterema niezwykłymi kobietami: „Bereniką” (przyprawiająca o gęsią skórkę narracja poświęcona monomanii o profilu dentystycznym), „Morellą” (stylowa rozprawka o tożsamości i odrodzeniu), „Eleonorą” (na poły autobiograficzna, posiadająca prawie szczęśliwe zakończenie historia o miłości aż po grób – a nawet dalej) oraz „Ligeją” (po raz kolejny wygrywającą motyw reinkarnacji i mrocznego odrodzenia, przy okazji serwującą kultowy poemat o Zwycięskim Czerwiu).

Nieco później stajemy się świadkami „Zagłady Domu Usherów” (gotycki, melancholijny evergreen będący studium izolacji i szaleństwa z wątkiem przedwczesnego pochówku w tle), a dzięki sugestywnym „Studni i wahadle” zrozumiemy, że (parafrazując pewien skecz Latającego Cyrku Monty Pythona) po hiszpańskiej Inkwizycji można się spodziewać wszystkiego. Marynistyczny dreszczowiec zatytułowany „Rękopis znaleziony w butelce” w niebanalny sposób reinterpretuje legendę o Latającym Holendrze, a pojawiający się chwilę potem „William Wilson” prowokuje nas do stawiania pytań o (w tym przypadku dość dosłownie rozumianą) dwoistość ludzkiej natury. W dalszej części książki czeka nas „Schadzka” (historia nieszczęśliwej miłości, która – mówiąc pół żartem, pół serio – mogłaby równie dobrze nosić tytuł „Śmierć w Wenecji”) oraz niepozbawiona pierwiastka zadumy wędrówka przez zatłoczony Londyn tropem „Człowieka tłumu”.

W omawianym zbiorze znalazło się także miejsce na „Owalny portret” – krótką, wykorzystującą formułę „opowieść w opowieści” historię pewnego nad wyraz realistycznego malowidła. Kilka stron później Poe przypomina, że „Dopuszczamy się pewnych postępków z tego tylko powodu, że nie powinniśmy. Inaczej tego wytłumaczyć nie sposób. Można by się w przekorności dopatrywać diabelskiego podjudzania, gdyby nie to, iż czasami działa ona w służbie dobra” (s. 175). Powyższa konstatacja stanowi punkt wyjścia dla zaprawionego eseistycznym pierwiastkiem „Ducha przekory”, zapowiadającego dwa kameralne studia zbrodni, winy, kary i (nie)poczytalności, czyli opowiadania „Serce-oskarżycielem” oraz „Czarny kot” (to drugie można dodatkowo odczytywać jako przestrogę przed alkoholizmem).

Skoro już mowa o zbrodni, czas wytoczyć „Beczkę amontillada” (udowadniającą, że karnawał, katakumby, tytułowy trunek i łańcuch mogą okazać się nad wyraz pomocne przy organizowaniu zbrodni doskonałej), a potem udać się na spotkanie z „Żabim Skoczkiem”: nadwornym błaznem, który postanawia wymierzyć sprawiedliwość bezdusznemu władcy. Gdy emocje opadną, pora przywdziać „Maskę Czerwonego Moru” i zawitać na dwór księcia Prospera, by potem – w asyście dwóch marynarzy – zasiąść do biesiady z „Królem Pomorem” i jego (dosłownie i w przenośni) chorobliwymi kompanami.

Po tej pamiętnej wieczerzy warto zbadać zawartość „Podłużnej skrzyni” (klimatyczna opowieść o pewnym osobliwym małżeństwie płynącym do Nowego Jorku z dość zaskakującym bagażem), jak również zapoznać się z „Systemem doktora Pierza i profesora Smoły” (satyryczna opowiastka o położonym we francuskiej prowincji jedynym w swoim rodzaju domu dla obłąkanych) oraz zaliczyć „Przedwczesny pogrzeb” (kolejny evergreen będący okraszonym czarnym humorem studium fobii związanej z tytułowym ryzykiem). Teraz jesteście już gotowi na zgłębienie „Prawdziwego opisu przypadku p. Valdemara” (groteskowej opowieści o hipnotycznym transie trwającym nawet po śmierci – historia, która zainspirowała Lovecrafta do napisania „Zimnego powietrza”) oraz na wyartykułowanie zarzutu „Tyś to uczynił” (kryminalna nowelka o zbrodni i śledczym wymierzającym sprawiedliwość z iście ułańską fantazją).

Jeśli cenicie sobie smakowite groteski, przygotujcie się na „Psyche w opałach” (pod wieloma względami będącą swoistą parodią „Studni i wahadła”), po której pora udać się na „Wyspę wróżki Fay” (to z kolei baśniowa opowiastka niepozbawiona filozoficzno-symbolicznych akcentów). Poruszający problem przemijania i życia pozagrobowego „Cień – przypowieść”, będące przykładem prozy poetyckiej „Milczenie”, podejmująca temat reinkarnacji „Opowieść z wyprawy w Góry Strzępiaste” czy nastrojowa, oferująca mnogość sugestywnych opisów retrospektywna wizyta „W bezdni malströmu” to kolejne punkty w literackiej karcie dań.

Teraz na scenę wkracza C. Auguste Dupin; detektyw-amator rozwiązujący kryminalne zagadki metodą dedukcji. To właśnie jemu przypadnie w udziale rozwiązanie sprawy nad wyraz makabrycznych „Zabójstw przy Rue Morgue”, rozwikłanie „Tajemnicy Marie Rogêt” (studium zainspirowane autentycznym przypadkiem Mary Cecili Rogers, młodej pracownicy sklepu z cygarami) oraz wyjaśnienie kwestii „Skradzionego listu”. Miłośników łamigłówek oraz kryptografii nie powinien rozczarować także „Złoty żuk” – opowieść o poszukiwaniu pewnego skarbu.

Następujące chwilę potem „Mesmeryczne objawienie” to w zasadzie bardziej uduchowiona wersja „Prawdziwego opisu przypadku p. Valdemara”, zapowiadająca trzy pośmiertne dialogi (vide: czuła „Rozmowa Monosa i Uny”, postapokaliptyczny „Dialog Eirosa i Charmiony” oraz badająca relację między Bogiem a jego stworzeniem „Potęga słowa”) utrzymane w refleksyjnej, poetycko-filozoficznej manierze. Na koniec pozostało za to spotkanie z „Artystą pejzażu”, wypowiadającym się w sprawie sztuki kształtowania ogrodów krajobrazowych.

Wzbogacone świetnie dobranym materiałem ilustracyjnym (prace Brytyjczyka Arthura Rackhama, irlandzkiego witrażysty Harry’ego Clarke’a, amerykańskiego artysty Roberta Lawsona i francuskiego malarza Jean-Paula Laurensa) „Opowiadania prawie wszystkie” to klasyka w najlepszym wydaniu. Lektura obowiązkowa, nie tylko dla miłośników twórcy „Studni i wahadła”, którzy mają teraz doskonałą okazję do ponownego zanurzenia się w równie mroczne, co fascynujące uniwersum prozy Edgara Allana Poe.
Edgar Allan Poe: „Opowiadania prawie wszystkie”. Przeł. Sławomir Studniarz. Marginesy. Warszawa 2021.