ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 sierpnia 15-16 (447-448) / 2022

Patryk Duś,

ZAGUBIONA KRÓLOWA ('KRÓLOWA')

A A A
Netflix znów tworzy serial, który porusza temat kontrowersyjny i społecznie wrażliwy. Jednak chyba pierwszy raz udaje mu się opowiedzenie historii o mniejszości w sposób tak naturalny i uroczy. Czy produkcja nie stała się jednak więźniem własnej formuły?

Zacznijmy od poruszenia najważniejszych kwestii w kontekście Netflixa: tak, tworzy on treści o bardzo konkretnym zabarwieniu światopoglądowym i tak, serwis, który miał być nową i lepszą telewizją, coraz bardziej staje się tym, z czym walczył. Pierwsze zagadnienie nie powinno nikogo dziwić, w końcu od dekad artyści, dziennikarze oraz humaniści jednym głosem mówią o fikcyjności obiektywnego przekazu medialnego. Bardziej niepokojące wydaje się zaniżanie poziomu produkcji Netflixa, ponieważ jest to wyraźny dowód na trend tworzenia filmów i seriali, służących jedynie do zagłuszenia ciszy domu.

„Królowa” wyróżnia się jednak na tle reszty portfolio tej platformy. Choć wydźwięk serialu jest dobrze widoczny i jednoznaczny, nie wydaje się nachalny. Co zaskakujące, choć produkcja opowiada o emerytowanym krawcu, który w wolnych chwilach zamienia się w drag queen, stosunkowo rzadko widzimy protagonistę w kobiecych strojach. Sylwester – główna postać grana przez Andrzeja Seweryna – po latach spędzonych na emigracji w Paryżu wraca do rodzinnego miasteczka na Śląsku, gdzie już same różnice pomiędzy stylem życia bogatego dżentelmena i prostych górników wystarczają do opowiedzenia o inności, wykluczeniu czy braku zrozumienia.

Otrzymujemy więc klasyczną opowieść o zderzeniu dwóch światów, gdzie trudno mówić o jakiejkolwiek świeżości. Bohater, przyzwyczajony do uroków życia w dużym i pięknym mieście pełnym wygód oraz rozrywek, zderza się z codziennością polskiej prowincji. Nikogo chyba nie zdziwi fakt, że francuski dżentelmen nieporadnie radzi sobie z nową codziennością, a otaczający go ludzie są na zmianę onieśmieleni i zażenowani.

Seweryn świetnie wygrywa podobieństwa pomiędzy przedstawicielami klasy wyższej a drag queen. To pojedyncze gesty składają się na obraz osoby, która płynnie łączy ze sobą zachowanie dżentelmena i damy. Sylwester chwilami jest szarmancko opiekuńczy, by następnie wymagać od otoczenia pełnej atencji i usługiwania.

Jednak to rodzina stanowi pole największych kontrastów pomiędzy bohaterami. Sylwester wraca do Polski na prośbę wnuczki, by zostać dawcą nerki dla swojej córki. Mężczyzna, wyprowadzając się z Polski przed laty, odciął się od rodziny, by poświęcić się pracy oraz zbudować nowe relacje, głównie przyjacielskie. Zgodnie z kluczem familijnej baśni, którą po części jest „Królowa”, protagonista wraz z czasem trwania serialu przekonuje się o urokach rodzinnego życia, by zrozumieć, co stracił.

Kluczowa zdaje się być w tym kontekście scena rozmowy Sylwestra z wnuczką. Roztrzęsiona nastolatka zwierza się z problemów i wątpliwości na temat ciąży, na co dziadek niemal natychmiast proponuje pomoc w wykonaniu aborcji. Propozycja zabiegu staje się symbolem ucieczki od odpowiedzialności, braku zrozumienia czy nawet nieprzystosowania do życia w rodzinie. Tak więc w kontekście dzisiejszej dyskusji na temat aborcji serial okazuje się wręcz konserwatywny. Jest to tym dziwniejsze, że mowa tu wciąż o produkcji o drag queen.

„Królowa” jest niewolnikiem własnej konwencji, którą w żaden sposób nie przełamuje. Baśniowa opowieść pełna podkreślających dziwność ruchów kamery, pastelowych lokacji oświetlanych miękkim światłem czy muzyki typowej dla filmów familijnych nijak nie pasuje do opowiadanej historii. To samo tyczy się tropów fabularnych, które wspierają bardzo konserwatywną i prostą wizję świata. Wszystko to w serialu, który z założenia ma przesuwać granice.

Skądinąd trafne przedstawienie uboższych dzielnic robotniczych gryzie się z bajkowymi ujęciami i fantazyjną ścieżką dźwiękową. Serial zdaje się być jedynie prostą pocztówką ze Śląska widzianego oczami osoby z zewnątrz. To nieskomplikowany obraz, składający się jedynie z niszczejących familoków, błotnistych dróg gruntowych, dwudziestoletnich mercedesów i umorusanych górników we flanelowych koszulach. Być może właśnie tak Śląsk widzi Sylwester jako przyjezdny, który mimo wszystko rozpatruje pobyt u rodziny jako wakacje. Prawdopodobnie także sam scenarzysta, Árni Ólafur Ásgeirsson, będący obcokrajowcem, jedynie częściowo rozumiał charakterystykę tego regionu. Co jednak pewne, taka prosta optyka była niezbędna do zarysowania Ślązaków jako dobrych, prostych ludzi, u których dyskryminacja i uprzedzenia biorą się jedynie z niewiedzy, nie zaś z ideologii czy niechęci.

Produkcja zdaje się celowo dawkować występy drag queen i przedstawia je głównie oczami niezaznajomionych z tematem Polaków, tak, by sceptyczny widz mógł powoli przyzwyczaić się do koncepcji mężczyzn zmieniających tożsamość pod wpływem ubierania. Równocześnie pierwsze pół godziny serialu rozgrywające się w Paryżu przeplata krawiecką codzienność Sylwestra z próbami występu drag queen. Jeśli więc „Królowa” nie chciała zbytnio przytłaczać niezaznajomionego widza zbyt dużą liczbą występów, jest w tej taktyce niekonsekwentna, rozpoczynając serial od niemal terapii szokowej.

Jak to zwykle bywa w produkcjach Netflixa, warto docenić próbę wprowadzenia tematu mniejszości do dyskusji publicznej. Miasta obklejone plakatami Andrzeja Seweryna w stroju tytułowej królowej, w połączeniu z algorytmem promującym serial wewnątrz najpopularniejszej aplikacji streamingowej, dokładają cegiełkę do zmiany optyki Polaków. Waga konceptu nie może jednak przysłonić jakości wykonania produkcji, a ta jest w najlepszym razie przeciętna i zdaje się gubić własny przekaz.
„Królowa”. Reżyseria: Łukasz Kośmicki. Scenariusz: Árni Ólafur Ásgeirsson. Obsada: Andrzej Seweryn, Maria Peszek. Gatunek: dramat. Produkcja: Polska 2022.