ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 października 19 (475) / 2023

Marta Snoch,

ŚMIERĆ (KOLEJNY RAZ) PRZYBYWA DO WENECJI ('DUCHY W WENECJI')

A A A
Na zewnątrz szaleje burza, a Herkules Poirot (Kenneth Branagh) pośród barokowych wnętrz niszczejącego weneckiego pałacu oświadcza, że nikt nie wyjdzie na zewnątrz, dopóki morderca nie zostanie wykryty. Grupka podejrzanych – eleganckie kobiety, zniszczeni wojną mężczyźni i służba – wpatruje się z lękiem w sławnego detektywa. To z jednej strony znajomy obraz dla każdego miłośnika kryminałów, z drugiej jednak tytuł filmu, niepokojący klimat samego miejsca czy dobiegające zza ścian dziwne odgłosy, każą podejrzewać, że „Duchy w Wenecji” mogą niebezpiecznie skręcać w stronę horroru.

Jest rok 1947, zaledwie dwa lata po końcu II wojny światowej, i Poirot przeżywa swoją emeryturę w zamknięciu, w weneckim palazzo. Nie przyjmuje żadnych, nawet najciekawszych spraw, ma ochroniarza (Riccardo Scamarzio), pielęgnuje swój niewielki, wydarty wodom laguny ogród. Wszystko zmienia się, gdy pojawia się jego znajoma sprzed lat, pisarka Ariadna Oliver (Tina Fey), która namawia detektywa, by towarzyszył jej w przyjęciu u byłej divy operowej Roweny Drake (Kelly Reilly). Po zabawie ma odbyć się seans spirytystyczny i Ariadna ma nadzieję, że Poirot pomoże w zdemaskowaniu niesławnego medium – tajemniczej Madame Reynolds (Michelle Yeoh). Nie będzie zbytnią niespodzianką fakt, że jak większość towarzyskich spotkań w dorobku detektywa, także i to zakończy się morderstwem.

„Duchy w Wenecji” stanowią trzecie podejścia aktora i reżysera Kennetha Branagha do twórczości Agathy Christie. Nie ulega wątpliwości, że sam artysta od dekad uważa siebie za spadkobiercę Laurence’a Oliviera i Orsona Wellesa – aktor i adaptator Szekspira, maczający palce w rozmaitych gatunkach filmowych – od inspirowanych filmem noir thrillerów po produkcje Disneya, ale przede wszystkim twórca, który konsekwentnie pozostawia najciekawsze role właśnie dla siebie. Branagh był i Hamletem, i Doktorem Frankensteinem i samym Szekspirem, zaś od 2019 roku jest również jednym z najsłynniejszych detektywów, jakiego wydał brytyjski kryminał złotej ery – Herkulesem Poirot. Wbrew pozorom obecność belgijskiego detektywa na ekranach kin przed Branaghiem ograniczona była jedynie do trzech aktorów – pozostającego w mrokach zapomnienia Austina Trevora, odtwórcy Poirota w brytyjskim kinie lat 30., Alberta Finneya w „Morderstwie w Orient Expressie” i Petera Ustinova, który pod koniec lat 70. i 80. spełniał z nawiązką powszechne wyobrażenie o belgijskim detektywie (zob. Snoch 2016). Branagh musiał przede wszystkim polemizować z wizerunkiem przez prawie trzy dekady tworzonym w serialu „Poirot” przez Davida Sucheta – jedynego aktora w historii, który wystąpił w adaptacjach prawie każdej książki i opowiadania pisarki o belgijskim detektywie. O ile „Morderstwo w Orient Expressie” z wianuszkiem gwiazd obejmujących różne pokolenia wzbudzało zainteresowanie, to „Śmierć na Nilu” stała się produkcją wręcz od początków skazaną na niepowodzenie. Przeciągająca się przez pandemię premiera, kontrowersje wokół aktora Armie’go Hammera, wreszcie niezadowolenie widzów z powodu zmian oryginalnego zakończenia sprawiły, że franczyza związana z Poirotem wydawała się nie do odratowania.

Ale Kenneth Branagh i Michael Green, scenarzysta poprzednich części, wyciągnęli kilka lekcji z katastrofy „Śmierci na Nilu”. O ile poprzednie filmy były zaledwie kalkami tych kanonicznych wypełnionych gwiazdami produkcji z lat 70., to w przypadku „Duchów w Wenecji” zastosowano odmienną strategię, adaptując jedną z mniej znanych, powstałych już pod koniec życia pisarki książek Christie – „Wigilię Wszystkich Świętych”. Nowe odczytanie Christie wpisuje się zresztą w szereg zabiegów, jakie od kilku lat Agatha Christie Limited stosuje, by przedstawiać dzieła pisarki kolejnym pokoleniom czytelników. Wiąże się to z szeregiem praktyk, które nieraz budzą kontrowersje – jak sprawa dotycząca cenzurowania książek autorki (zob. Hall 2023), ale też z coraz ciekawszymi pomysłami kina na Christie – choćby komedia kryminalna „Patrz, jak kręcą” nawiązująca do sztuki teatralnej pisarki „Pułapka na myszy”.

Film „Duchy w Wenecji” jest bez wątpienia najciekawszym podejściem reżysera do twórczości Agathy Christie. Nie tylko zmieniono tytuł, a akcję przeniesiono z angielskiej prowincji do wizualnie atrakcyjniejszego Miasta Dożów, ale także zmodyfikowano samą intrygę i część bohaterów. Z oryginalnych dialogów Christie, które badaczka jej twórczości Sarah Street określała jako wprost stworzone dla kina (Street 2019: 110), również nie pozostawiono wiele. Przy tym Branagh i Green nie skąpili także elementów nawiązujących do innych książek Agathy Christie – jak „Nemezis” czy „Tajemnica Sittaford” (historia seansu spirytystycznego zakończonego morderstwem). Samo zwrócenie się w stronę opartego na gotyckich powieściach horroru z nawiedzanym przez duchy palazzo też nie odbiega szczególnie daleko od twórczości Christie, która miała w swoim dorobku popularne w latach 20. i 30. opowiadania o siłach nadprzyrodzonych czy demaskujące spirytyzm. Wierni miłośnicy detektywa znajdą tu szereg chwytających za serce szczegółów świadczących o uwadze twórców – od dostaw czekoladek dwa razy dziennie do palazzo Poirota po jego hodowanie dyń na emeryturze (ukłon w stronę „Zabójstwa Rogera Ackroyda”).

Scenariusz Greena daje też interesujące pole do popisu dla aktorów – zarówno Camille Cottin, Jude Hill i Jamie Dornan tworzą intrygujące, wielowymiarowe postacie, a umieszczenie akcji po II wojnie światowej bez wątpienia przesunęło ciężar emocjonalny: ostatecznie nie jest to już względnie bezpieczny, beztroski świat luksusowych hoteli i egzotycznych podróży. Ale najmocniejszą stroną filmu jest amerykańska aktorka i komiczka Tina Fey w roli Ariadny Oliver, pisarki kryminałów, porte-parole samej Christie, często pojawiającej się u boku belgijskiego detektywa. Dynamika jej relacji z Poirotem, gdy razem prowadzą śledztwo, przypomina niektóre hollywoodzkie screwball comedy i właśnie wtedy mają miejsce najlepsze i najzabawniejsze ze scen. Ariadna Oliver nie tylko dystansuje poprzedniego ekranowego partnera i przyjaciela Monsieur Bouca (Tom Bateman), ale mogłaby również stanąć w szranki z książkowym Kapitanem Hastingsem.

Jest jeszcze i Wenecja. Jedno z najsłynniejszych włoskich miast ma w kinie określoną reputację – nieodłącznie kojarzącą się ze śmiercią, melancholią czy niebezpieczeństwem. Od europejskiego kina artystycznego po amerykańskie superprodukcje Miasto Dożów nagminnie pojawia się jako tło dramatycznych wydarzeń. Film Branagha z nawiązka korzysta ze wszystkich tych stereotypów – od scen placu Św. Marka w deszczu przez fajerwerki nad Pałacem Dożów po nocny rejs gondolami oświetlonymi przez płonące pochodnie. Wenecja, ma swój własny wkład w gatunek horroru – choćby ikoniczny „Nie oglądaj się teraz” Nicholasa Roega – i Branagh odpowiednio wykorzystuje zarówno niszczejące i pełne zakamarków palazzo, jak i siły weneckich, wodnych żywiołów, by podkreślić grozę i nierealność wszystkich wydarzeń pamiętnej nocy. Nawet jeśli nie wszystkie zabiegi są przeprowadzone szczególnie zgrabnie, a czasem niepostrzeżenie wkrada się kicz, to i Wenecja, i widownia spragniona rozwiązania zagadki kryminalnej wiele wybaczają.

Ostatecznie minorowa fantazja o weneckiej emeryturze Poirota jest nastrojowa i klimatyczna. Ma kilka scen budzących grozę i pewną liczbę fabularnych niespodzianek – choć miejscami historia traci początkowy rozmach, a rewelacje, jakie serwuje scenariusz, nie zawsze łatwo przyjąć bez mrugnięcia okiem. Ale „Duchy w Wenecji” są krokiem naprzód w sadze Branagha o Poirocie – pod względem wykorzystania oryginału, wplatania nowych pomysłów, jak i samego aktora, który w schludnym kostiumie Poirota czuje się coraz wygodniej. Gdziekolwiek belgijski detektyw zawędruję w przyszłości – Lazurowe wybrzeże, Wzgórza Hollywood czy angielska prowincja – i którąkolwiek z powieści o Poirocie wybierze reżyser (dlaczegóżby nie jedną z bardziej kameralnych książek Christie jak „Pora przypływu”?), może to być interesująca podróż.

LITERATURA:

R. Hall [2023]: „Agatha Christie novels reworked to remove potentially offensive language”, https://www.theguardian.com/books/2023/mar/26/agatha-christie-novels-reworked-to-remove-potentially-offensive-language.

M. Snoch [2016]: „Wielka piątka nietypowych Poirotów”, http://kuchniapoirot.blogspot.com/2016/11/wielka-piatka-nietypowych-hp.html.

S. Street: „Heritage Crime: The Case of Agatha Christie”. W: „British Cinema”. Red. R. Shail. London 2019.
„Duchy w Wenecji”. Reżyseria: Kenneth Branagh. Scenariusz: Michael Green. Obsada: Kenneth Branagh, Tina Fey, Michelle Yeoh, Kelly Reilly, Camille Cottin, Jamie Dornan, Jude Hill, Kyle Allen, Emma Laird, Riccardo Scamarzio. Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Włochy 2023, 103 min.