ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 listopada 21 (477) / 2023

Marta Snoch,

OPOWIEŚCI NIEBEZPIECZNE - WES ANDERSON CZYTA ROALDA DAHLA ('ZDUMIEWAJĄCA HISTORIA HENRY'EGO SUGARA', 'ŁABĘDŹ', 'TRUCIZNA', 'SZCZUROŁAP')

A A A
Od londyńskich kasyn lat 50. po rubieże niegdysiejszego Imperium Brytyjskiego czy słynny Gipsy House, w którym Roald Dahl lubił pisywać – Wes Anderson udowadnia po raz kolejny, że jest jednym z niewielu twórców, którzy swoją miłość do literatury są w stanie przekuć w świat filmu.

Roald Dahl był twórcą, którego bogata bibliografia cieszyła się w kinie szczególnym powodzeniem, a sam pisarz miał zdecydowane szczęście co do reżyserów interpretujących jego książki. Autorska wrażliwość Nicholasa Roega i „Wiedźm”, Tima Burtona i „Charliego i Fabryki Czekolady” czy w końcu Wesa Andersona i animacji „Fantastyczny Pan Lis”, sprawiały, że teksty Dahla, niejednoznaczne, pełne groteski i niekoniecznie przeznaczone jedynie dla młodego czytelnika, znajdowały odpowiednią reprezentację w kinie. Nie wszystkie adaptacje pisarza stawały się jednak perełkami, by przywołać choćby najnowszą wersję „Wiedźm” Roberta Zemeckisa. W 2021 roku rodzina pisarza zdecydowała się na sprzedanie praw autorskich do dzieł twórcy platformie Netflix (zob. Sweeney 2021). Decyzja, przez wielu odbierana jako kontrowersyjna, wprawiła jednak w ruch szereg kolejnych adaptacji dzieł pisarza. Pod koniec września 2023 roku na Netfliksie bez większego rozgłosu premierę miały cztery krótkometrażowe adaptacje opowiadań Roalda Dahla w reżyserii nikogo innego, tylko jednego z najbardziej popularnych i charakterystycznych reżyserów, jakim bez wątpienia jest Wes Anderson.

Nazwisko Andersona nie pojawiło się przypadkowo. Nie tylko twórca wielokrotnie wypowiadał się jako miłośnik książek Dahla (zob. Zoller Seitz 2013: 241-243), a jego „Fatastyczny Pan Lis” stał się jednym z jego najpopularniejszych filmów, ale także Wes Anderson jest reżyserem, któremu literackie korzenie towarzyszyły praktycznie od zawsze, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że za młodu wiązał swoje aspiracje bardziej ze światem pisarstwa niż z kinem. Począwszy od inspiracji J.D. Salingerem w „Genialnym klanie”, po jego opus magnum – autorskie spojrzenie na twórczość austriackiego pisarza Stefana Zweiga w „Grand Budapest Hotel” (zob. Snoch 2020: 67-71) Anderson zaludnia swoje filmy odniesieniami do świata teatru, literatury, snucia historii na wielu poziomach, które można przyrównać czasem do szkatułkowego sposobu opowiadania z „Baśni tysiąca i jednej nocy” czy „Dekameronu”. Amerykański reżyser zdecydował się na sięgnięcie po cztery opowiadania Roalda Dahla z różnych okresów jego twórczości – od początków pisarskiej kariery w latach 40. po późne nowele z lat 70., gdy pisarz cieszył się już sporą sławą. Również ich tematyka zasadniczo się różni – sceny z życia brytyjskiej prowincji w „Szczurołapie”, fantazyjny świat „Zdumiewającej historii Henry’ego Sugara” czy brutalność „Łabędzia”. Stanowią jednak interesujący przegląd bogatej twórczości brytyjskiego pisarza, pokazując jej być może mniej oczywiste oblicza.

Cały cykl promowała przede wszystkim „Zdumiewająca historia Henry’ego Sugara” i to właśnie ta utrzymana w lekkim, komediowym tonie nowela jest najdłuższą z historii, jakie proponuje reżyser. Od początku nie ma wątpliwości, że choć tekst przynależy do brytyjskiego pisarza, to tak naprawdę znajdujemy się w pełnym wybujałych żółci i pomarańczy oraz cukierkowych kolorów świecie Wesa Andersona. Film podobnie jak „Grand Budapest Hotel”, gdzie postać pisarza wzorowana na Zweigu była odpowiednio wyeksponowana, również przedstawia samego autora – w tej roli Ralph Fiennes (z charakterystyczną fryzurą i w stroju, w jakim wielokrotnie fotografowany był Roald Dahl), który opowiada historię Henry’ego Sugara. Benedict Cumberbatch w tytułowej roli jest bogatym utracjuszem, którego życie zmienia się diametralnie dzięki przypadkowo znalezionej książce opowiadającej o życiu tajemniczego Imdada Khana (Ben Kingsley). Prosta, optymistyczna historia opowiedziana jest w barokowy sposób, a zarówno Benedict Cumberbatch, jak i Dev Patel i Ben Kingsley, aktorzy dotychczas niewystępujący w filmach reżysera, funkcjonują bezbłędnie w jego specyficznym świecie.

Paradoksalnie to właśnie „Zdumiewającą historię…” można określić jako najsłabszą część Andersonowskiego kwartetu – przyjemną i zabawną, ale niezapadająca w pamięć historię. Trwające po siedemnaście minut „Trucizna”, „Szczurołap” i „Łabędź” stają się za to nie tylko dowodami mistrzowskiego opanowania przez reżysera krótkich metraży, ale także odpowiednim hołdem dla literackiego talentu Dahla. W „Truciźnie” Anderson niczym Alfred Hitchcock (który zresztą wybrał to właśnie opowiadanie do swojego cyklu „Alfred Hitchcock przedstawia”) do ostatniego momentu wyzyskuje suspens absurdalnej sytuacji, w której na brzuchu Harry’ego (Benedict Cumberbatch) śpi jadowity wąż, a lokalny doktor (Ben Kingsley) stara się uratować mężczyznę. Gorzka puenta filmowej noweli przypomina, że Dahl nie pozostawał zupełnie bezkrytyczny wobec brytyjskiego systemu klasowego. „Łabędź”, historia dręczonego przez szkolnych osiłków Petera (Asa Jennings i Rupert Friend jako starszy Peter), w najpełniejszy sposób odwołuje się do sylwetki twórcy literatury dziecięcej z tematami bezdusznej przemocy, dręczenia słabszych i śmierci. Ostatni z filmów, „Szczurołap”, z Ralphem Fiennesem w tytułowej roli gadatliwego mężczyzny przybywającego na wieś, by rozprawić się z niechcianymi gryzoniami, staje się swoistą alegorią władzy i przemocy, od której trudno oderwać wzrok.

Spojrzenie Dahla na Wielką Brytanię i jej mieszkańców jest krytyczne, mieszające czarny humor i absurd z twardym realizmem. Wes Anderson rezygnuje z fantazyjnych efektów specjalnych, które były punktem wspólnym wielu poprzednich adaptacji Dahla, czasami nawet polemizując ze swoim charakterystycznym wizualnym stylem – sceneria „Łabędzia” bardziej niż film twórcy „Kochanków z księżyca” przypomina ascetyczne scenografie teatru absurdu i sztuk Samuela Becketta. Nieprzypadkowo również wybrane przez reżysera opowiadania korespondują z tematami w jego twórczości: eksperymenty z formami narracji, świat gorzkich doświadczeń dzieciństwa czy nietolerancja i ksenofobia. To strona twórczości reżysera, którą czasami łatwo przeoczyć pod pozornym blichtrem jego filmów – dopracowanych kadrów, gwiazd w obsadzie, bagażu stylizacji. Pod nieraz polukrowaną powierzchnią kryją się lęk przed odrzuceniem i strach przed śmiercią. Jak często zresztą wspominają badacze jego twórczości, paradoksalnie głównym tematem kina Wesa Andersona jest przede wszystkim śmierć.

Ostatecznie projekt amerykańskiego reżysera i platformy Netflix nie stał się szczególnie głośnym wydarzeniem, ale z pewnością w pewnym stopniu uspokoił miłośników pisarza co do przyszłości spuścizny Dahla w świecie filmu. Inną kwestią pozostaje miejsce obu artystów we współczesnym świecie, kontrowersje związane z ich twórczością. Roald Dahl wielokrotnie krytykowany był między innymi za ksenofobiczne i rasistowskie elementy jego literackiej spuścizny oraz mizoginię, Wesowi Andersonowi wymawiano zwłaszcza brak szacunku do innych kultur w „Pociągu do Darjeeling” i „Wyspie psów”, zaś sylwetki kobiet w jego filmach również pozostawiają wiele do życzenia, określane często jako bardziej spełnienie marzeń filmowych protagonistów niż bohaterki z krwi i kości. Choć temat literackiego dziedzictwa Dahla jest niezwykle złożony, to wybór opowiadań dokonany przez Andersona, w których nie tylko mimowolnie pobrzmiewają echa fascynacji egzotyką (jak w „Zdumiewającej historii…”), ale też we wszystkich czterech historiach kobiece postacie w ogóle się nie pojawiają, w żaden sposób nie odświeża spojrzenia na twórczość Dahla i nie podważa oskarżeń rzucanych wobec pisarza czy kina Andersona.

Sam amerykański reżyser znajduje się zresztą w szczególnym punkcie w karierze. Z jednej strony jego filmografia cieszy się szaloną popularnością, a charakterystyczny styl i estetyka, jaką wypracował przez dekady, jest kopiowana i powielana – od filmów w mediach społecznościowych po konta ze zdjęciami w stylu reżysera (jak @accidentallywesanderson). Z drugiej, jego dwa ostatnie filmy „Kurier Francuski…” i „Asteroid City” spotkały się z mieszanym przyjęciem, a reżyserowi coraz częściej zarzuca się zbytnią teatralność i przerost formy nad treścią. Mimo iż od dawna przyjęło się mówić o jego filmach jako o swoistym domku dla lalek z nim w roli wielkiego mistrza pacynek, to trudno wskazać moment, w którym po raz pierwszy pojawiły się głosy, że kino Wesa Andersona jest martwe – a co gorsza reżyser sprowadza materie kinową do poziomu szkolnego przedstawienia o artystycznych ambicjach. W ostatnich filmach niełatwo odnaleźć reżysera, którego filmy łączyły kinofilskie nawiązania oraz erudycję z osobistym wydźwiękiem i pewnego rodzaju szczerością. „Asteroid City”, ostatni pełnometrażowy film Andersona, był pod tym względem szczególnie rozdarty między słodko-gorzką historią o żałobie a wątkiem pełnym nawiązań do Actor’s Studio i postaci amerykańskiej sceny teatralnej lat 50.

Ale w adaptacjach Dahla teatralność świata Wesa Andersona, nawet jeśli czasem uderza jako niepotrzebna maniera, zaskakująco pasuje. Nie da się ukryć, że choć historie brytyjskiego pisarza w rękach i mniej charakterystycznych twórców broniłyby się same, to w interpretacji amerykańskiego reżysera nabierają dodatkowej mocy. Roald Dahl i Wes Anderson, niedzisiejsi ekscentrycy, autor odpowiadający za koszmary dzieci na całym świecie i reżyser pozwalający śnić milionom widzów, nie do końca pasują do współczesnego świata i w niektórych aspektach to właśnie decyduje o ich uroku.

LITERATURA:

M. Snoch: „Czar świata wczorajszego. Kino Wesa Andersona”. „Ekrany” 2021, nr 1.

M. Sweeney [2021]: „Netflix acquires works of Roald Dahl as it escalates streaming wars”. https://www.theguardian.com/media/2021/sep/22/netflix-acquires-works-of-roald-dahl-as-it-escalates-streaming-wars-matilda-bfg.

M. Zoller Seitz: „The Wes Anderson Collection”. New York 2013.
„Zdumiewająca historia Henry’ego Sugara”. Scenariusz i reżyseria: Wes Anderson. Obsada: Benedict Cumberbatch, Dev Patel, Ben Kingsley, Richard Ayoade. Wielka Brytania, Stany Zjednoczone 2023, 37 min.
 
„Łabędź”. Scenariusz i reżyseria: Wes. Anderson. Obsada: Rupert Friend, Asa Jennings, Ralph Fiennes. Wielka Brytania, Stany Zjednoczone 2023, 17 min.
 
„Trucizna”. Scenariusz i reżyseria: Wes Anderson. Obsada: Benedict Cumberbatch, Dev Patel, Ben Kingsley. Wielka Brytania, Stany Zjednoczone 2023, 17 min.
 
„Szczurołap”. Reżyseria: Wes Anderson. Scenariusz na motywach opowiadania Roalda Dahla: Wes Anderson. Obsada: Ralph Fiennes, Richard Ayoade, Rupert Friend. Wielka Brytania, Stany Zjednoczone 2023, 17 min.