ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 lutego 3 (483) / 2024

Marta Snoch,

NA WRZOSOWISKACH ('EMILY')

A A A
„How do I weep, how do I pine

For the time of flowers to come,

And turn me from that fading shine,

To mourn the fields of home!”

[fragment wiersza „The Bluebell” Emily Brontë]

 

Prawdopodobnie żadna z rodzin w historii literatury nie może się równać z zainteresowaniem, które do dziś wzbudzają siostry Brontë. Wychowane na odludnych wrzosowiskach Yorkshire, w rodzinie niezamożnego pastora, Charlotte, Emily i Anne na dobre zapisały się na kartach klasyki anglojęzycznej literatury. „Dziwne losy Jane Eyre”, „Wichrowe Wzgórza” czy (pomijany przez kino) „Lokator z Wildfell Hall” pozostały jako świadectwo trzech, obdarzonych talentem i wyobraźnią sióstr. Częściowo ich życia pozostają tajemnicą. Fakty, pomimo sążnistych biografii, jakich doczekały się na przestrzeni wieków, dalej się wymykają, szczegóły ich życia codziennego, inspiracje, nadzieje, pragnienia są pogrzebane w mrokach spalonych listów i notatek, wreszcie samego, nieubłaganego czasu. Film „Emily” stanowi fantazję na temat życia autorki „Wichrowych Wzgórz”, co nie dziwi w przypadku filmów biograficznych, ostatecznie prawda i zmyślenie są w nich przecież na porządku dziennym.

Pisarka, określana jako nieśmiała, związana z naturą, stroniąca od tłumów i miejskiego zgiełku, nie pozostawiła po sobie wiele więcej niż swoją słynną książkę, kilka wierszy i kolekcję twórczości z czasów dzieciństwa. Ale ten frustrujący brak informacji o Emily Brontë również przyczynił się do jej legendy, nierozerwalnie już związanej z wrzosowiskami i plebanią w Haworth. „Emily” stanowi pierwszą próbę poświęcenia opowieści jedynie autorce „Wichrowych Wzgórz”, pomimo tylu lat obecności sióstr Brontë w kinie i telewizji, gdy pisarkę grały Isabelle Adjani, Sinead O’Connor czy Ida Lupino (zob. Stewart 2016). Jednocześnie pozostaje reżyserskim debiutem Frances O’Connor, aktorki również mającej na swoim koncie role w adaptacjach angielskiej klasyki – Fannie w „Mansfield Park” na podstawie Jane Austen czy Gwendolen w „Bądźmy poważni na serio” według sztuki Oscara Wilde’a. Frances O’Connor jest również autorką scenariusza, w którym ukazuje różne strony życiorysu pisarki. Przede wszystkim relacje Emily z rodziną: z surowym ojcem (Adrian Dunbar) czy z bratem Branwellem (Fionn Whitehead), które stanowiły sporą inspirację dla dzieciństwa Cathy i Heathcliffa w „Wichrowych Wzgórzach”. Ale także na konfliktach z siostrą Charlotte (Alexandra Dowling). Pomijając prawie zupełnie Anne (która sprawiedliwości doczekała się jedynie w filmie „Siostry Brontë” André Téchiné i produkcji telewizyjnej „To Walk Invisible” Sally Wainwright), film ukazuje zderzenie charakterów i postaw, które w kulturze i prasie kobiecej od dekad zamyka się w wyborze między „Dziwnymi losami Jane Eyre” i „Wichrowymi Wzgórzami” autorek stereotypowo pojmowanych jako reprezentantki rozumu i pragmatyzmu (Charlotte) oraz uczuć i namiętności (Emily). Sam film w żaden sposób nie podważa tego kontrastu, bardziej skupiając się na niełatwym życiu przy boku purytańskiego i wymagającego ojca. Życiu wypełnionym przy tym spełnianiem rozmaitych domowych obowiązków, jakich oczekiwano od niezamężnych kobiet prowadzących ojcu dom. Przy tym gospodarstwo pastora jest również miejscem wyjątkowym – jego córek może nie omijać zmywanie naczyń po posiłkach i przygotowywanie ciast, ale położony jest nacisk na ich edukację. Lektury, nauka języka francuskiego, rysunek.

Emily w wykonaniu Emmy Mackey, francusko-brytyjskiej aktorki, nierozerwalnie związanej z serialem „Sex Education”, jest silnie zakorzeniona we współczesnym spojrzeniu na utalentowaną, młodą kobietę pragnącą niezależności (zob. Khomani 2022). Kruchość psychiczna dziewczyny, jej wrażliwość, brak umiejętności odnalezienia się w codziennym życiu i towarzystwie – często znajdowana u największych twórców nieprzystawalność do współczesnego im świata jest zaledwie zasygnalizowana i powoli traci swoją siłę, gdy dziewczyna zakochuje się w wikarym Williamie (Oliver Jackson-Cohen). W tym momencie film Frances O’Connor rozmywa się w stronę opowieści o pierwszej miłości w świecie naznaczonym konwenansami. Z jednej strony jest to fantazja poniekąd dająca choćby częściowe wytłumaczenie co do inspiracji „Wichrowych Wzgórz” życiem miłosnym pisarki. Z drugiej pod pewnymi względami jest to fantazja spłycająca samą postać, zwłaszcza że nieoparta na żadnych elementach jej biografii. Zdecydowanie silniej wybrzmiewa wątek związany z wszechobecną w domu pastora Brontë religią, wiktoriańskim etosem moralności i obawami przed każdym przejawem grzechu. Dychotomie między rodzącą się twórczością Emily – zmysłowym językiem, śmiałymi metaforami, bezpośredniością w wyrażaniu pragnień, a surową plebanią i religijnym usposobieniem jej ukochanego są jednymi z najbardziej istotnych pomysłów, jakie O’Connor wniosła do mitu Emily Brontë.

Tym, czego bez wątpienia brakuje historii mieszkańców plebanii w Haworth, jest przenikająca przecież i samo miejsce, i kolejne adaptacje „Wichrowych Wzgórz” niespokojny duch gotyckiej powieści. Adjani jako Emily Brontë w filmie Téchiné wydawała się odcieleśnioną istotą, przebywająca na styku świata żywych i umarłych, pogrążoną w wyniszczającym uzależnieniu od towarzystwa ukochanego brata. Samą plebanię przez większość czasu spowijał mrok. W „Emily” otoczenie, mimo iż jałowe i opustoszałe, jest miejscem zwyczajnym, niczym więcej niż kochanym domem rodzinnym i bezkresem wrzosowisk, gdzie bohaterka znajduje samotność i ukojenie. Tylko jedna ze scen szczególnie zapowiada, jak niepokojące może być to miejsce. W przejmującej sekwencji siostry i zgromadzeni młodzi ludzie używają maski, by dla zabawy wywoływać duchy. Gdy maskę w pewnym momencie przejmuje Emily i zaczyna snuć opowieść, rosnące napięcie sprawia, że przestraszone towarzystwo zarzuca jej okrucieństwo. Śmierć zresztą czai się na plebanii w Haworth nieustannie, nawiedzają ją duchy zmarłej matki sióstr, tak jak potem kolejne śmierci członków rodziny. I ten rodzaj nawiedzenia, rozpaczliwa nadzieja na to, że wymyślaniem historii, pisaniem można wskrzesić choćby po części odchodzących, wydaje się zasługiwać na głośniejsze wybrzmienie w filmie o pisarce.

Pozostaje pytanie, czy po „Wichrowych Wzgórzach” Andrei Arnold z 2012 roku, filmie radykalnym pod względem wyborów stylistycznych, ukazywania bezwzględnego świata natury i najniższych ludzkich popędów, można powiedzieć coś więcej na temat życia na wrzosowiskach? Produkcja Sally Wainwright z kolei dokonywała sporego przesunięcia akcentów historii słynnych sióstr w stronę realizmu, gdzie Emily nie miała w sobie nic z romantycznej heroiny, polemizowano również z mitem afirmacyjnej, pokrzepiającej opowieści o zżytych ze sobą siostrach, które dla rozrywki wymyślają kolejne historie – jaki prezentowało chociażby poświęcone pisarkom hollywoodzkie „Devotion” Curtisa Bernhardta z lat 40. „Emily” Frances O’Connor opowiada historię autorki „Wichrowych Wzgórz” w prosty, pozbawiony ozdobników sposób. Tak, jakby historia młodej, samotnej dziewczyny o wielkich oczach, pachnącej lawendą i wymyślającej historie pełne pasji i grozy była nam opowiadana po raz pierwszy.

LITERATURA:

N. Khomani [2022]: „Film Emily will introduce Bronte sisters to younger audiences”. https://www.theguardian.com/books/2022/oct/14/emily-film-bronte-sisters-younger-audiences.

G. Stewart [2016]: „On the Brontëesque”. „Victorian Review” 2016, nr 2. https://www.jstor.org/stable/26809576.
„Emily”. Scenariusz i reżyseria: Frances O’Connor. Obsada: Emma Mackey, Oliver Jackson-Cohen, Alexandra Dowling, Fionn Whitehead, Gemma Jones. Stany Zjednoczone, Wielka Brytania 2022, 130 min.