ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 czerwca 11 (491) / 2024

Magdalena Kempna-Pieniążek,

EFEKT POEGO (JOHN TRESCH: 'EDGAR ALLAN POE. CIEMNA STRONA KSIĘŻYCA')

A A A
Zapewne niewielu wielbicieli „Kruka” czy „Zagłady domu Usherów” wie, że najlepiej sprzedającą się za życia Edgara Allana Poe publikacją tego autora był podręcznik naukowy dotyczący klasyfikacji muszli. Wydana w 1839 roku „The Conchologist’s First Book” „była cieniutka, poręczna i niedroga” (s. 172), jej pierwsze wydanie wyprzedało się na pniu, a kolejne dwa cieszyły się nie mniejszą popularnością. Była to także publikacja, dzięki której autor nawiązał cenne kontakty, zyskał argument pozwalający mu na bardziej skuteczne poszukiwanie zatrudnienia w Filadelfii, a także zarobił niebagatelną dla niego kwotę co najmniej pięćdziesięciu dolarów, dzięki którym był w stanie opędzić najpilniejsze wydatki. Dziś w zasadzie nieznana, wydaje się ciekawostką pozbawioną większego znaczenia w świetle ogromnej i wciąż trwającej kariery opowiadań i poezji Poego, które – nieustannie adaptowane, remediowane i cytowane – są nie tylko klasykami, lecz także żywymi elementami popkultury.

Dla Edgara Allana Poe podręcznik konchiologii nie był ani ciekawostką, ani ubocznym produktem jego pisarskiej aktywności. Nie jest nimi też dla Johna Trescha, kreślącego w zachwycającej swoją szczegółowością biografii autora „Kruka” obraz życia i twórczości, w których „jak w lustrze odbijają się (…) napięcia (…) między dążeniem do popularyzacji [nauki – MKP] a pragnieniem zachowania kontroli w rękach elit, między empatią a dystansem, między boskim entuzjazmem a lodowatym materializmem” (s. 17). Napięcia te dochodzą do głosu także w historii wydania „The Conchologist’s First Book”, która powstała z potrzeby upowszechnienia wiedzy dostępnej do tej pory jedynie specjalistom, a równocześnie z potrzeby samego Poego szukającego sposobu na utrzymanie swojej rodziny, co jednak wcale nie oznacza, że autor nie czerpał intelektualnej satysfakcji z jej pisania. Wręcz przeciwnie, podręcznik ten – jak dowodzi lektura biografii autora „Morelli” – jest tylko jednym z przykładów nierozerwalnego splotu pragmatyki i idealizmu, nauki i poezji, literatury i ekonomii, który zdeterminował egzystencję (także artystyczną) tego – jakże dziś znanego i podziwianego – pisarza.

„Ciemna strona Księżyca” Johna Trescha to więcej niż biografia. Chociaż struktura tej publikacji zasadniczo jest podporządkowana chronologicznie przedstawianym faktom z życia i twórczości Edgara Allana Poe, to fakty te zostają wplecione w złożone konstelacje zjawisk i interpretacji, które czynią z opowieści o autorze „Kruka” dogłębne studium amerykańskiej kultury pierwszej połowy XIX wieku, z jej rozmaitymi uwikłaniami politycznymi, historycznymi, gospodarczymi oraz społecznymi. Chociaż w żadnej mierze nie jest to biografia zbiorowa, to ma ona wielu drugo- i trzecioplanowych bohaterów (oraz kilka bohaterek) – na dodatek niezbyt oczywistych, bo takich, którzy osobiście stykali się z Poem rzadko, a nawet wcale, a jednak ich losy w szczególny sposób oświetlają dziś postać autora „Złotego żuka”. Pisząc sporo o Alexandrze Dallasie Bachu, Charlesie Babbage’u czy Ralphie Waldo Emersonie, Tresch nie zbacza z obranego przez siebie kursu, niestrudzenie dążąc do uchwycenia biografii Poego w sieci zależności wytworzonych z jednej strony przez postępującą modernizację i industrializację, z drugiej zaś przez coraz silniejszy pęd do instytucjonalizacji zarówno życia literackiego (i krytyki literackiej), jak i naukowego w kraju uginającym się pod ciężarem całej masy problemów: potrzeby terytorialnej ekspansji, ideologicznych sporów i ekonomicznych kryzysów.

„Poe od dziecka spoglądał na gwiazdy” (s. 14) – przypomina Tresch, ustanawiając naukowe fascynacje autora „Kruka” jako centrum pisanej przez siebie biografii. „Ciemna strona Księżyca” sytuuje się tym samym po tej stronie literaturoznawczej i historycznokulturowej refleksji, która uważnie przygląda się romantyzmowi „racjonalnemu”, „sprytnemu”, bynajmniej nieuchylającemu się od wniosków płynących z obiektywnych badań prowadzonych w ramach nauk ścisłych. W narracji prowadzonej przez Trescha sporo miejsca zajmuje zatem rekonstrukcja naukowych lektur Edgara Allana Poe, jego inżynierskich kompetencji uzyskanych w trakcie edukacji w West Point, a także jego poglądów na wiodące publikacje i prądy naukowe lub pseudonaukowe, łącznie, rzecz jasna, ze słynnym mesmeryzmem. Dobrze, że publikacja tej biografii zbiegła się w czasie z pierwszym polskim wydaniem „Eureki” (omówionym na łamach „artPAPIERu” w numerze z 15 lutego: http://artpapier.com/index.php?page=artykul&wydanie=480&artykul=9734) – unikatowego kosmologicznego poematu prozą, opus magnum Poego, będącego tekstem niezwykle złożonym, wymagającym i trudnym w odbiorze. Biografia Trescha w przystępny sposób wskazuje na źródła idei stojących u podstaw uprawianej przez autora „Morelli” refleksji o naturze i wszechświecie, a równocześnie pokazuje ich ewolucję w systemie poglądów Poego, ukształtowanym częściowo przez Zeitgeist, a częściowo przez trud własnej krytycznej analizy. Uczynienie z „Eureki” zarówno punktu wyjścia, jak i zwieńczenia narracji o życiu i twórczości autora „Kruka” to, rzecz jasna, jak najbardziej świadomy i przemyślany zabieg, znamionujący zarazem istotny zwrot w postrzeganiu amerykańskiego pisarza, który z cenionego autora o tragicznej biografii przekształca się w jeden z najbardziej światłych umysłów swojej epoki, przenikliwego obserwatora otaczającej go rzeczywistości, zdolnego antycypować rozwój najróżniejszych idei, od fizyki kwantowej i teorii względności, po ekologiczny namysł nad losem planety stopniowo dewastowanej przez niekontrolowany rozwój techniki.

W tym miejscu trzeba zaznaczyć, że Tresch z dystansem traktuje wszelkie generalizacje i próby jednoznacznej oceny działalności i poglądów bohatera swojej książki. Twierdząc, że „Efekt Poego to wykrzyknik, po którym pojawia się pytajnik”, „zaskakujący i precyzyjnie przeprowadzony atak” (s. 17), autor podąża za dostrzeżoną w pracach pisarza strategią i „zaczyna drobiazgowo analizować zależności przyczynowo-skutkowe, aby wreszcie dojść do niewątpliwie fascynującego, a jednocześnie ulotnego źródła, jakim jest sam Poe” (s. 17). „Sam Poe” zaś to w świetle narracji przedstawionej w „Ciemnej stronie Księżyca” sylwetka kreślona wyrazistą linią na tle epoki ukształtowanej przez potrzebę usystematyzowania procedur uprawniania nauki, ambicje amerykańskich literatów i krytyków pragnących uznania rodzimej literatury za tak samo wartościową jak dorobek europejskich pisarzy, a także rozwój techniki i mediów (w tym fotografii) w nieunikniony sposób przekształcających zbiorową świadomość i wyobraźnię. 

Alkoholizm, bieda, kontrowersyjny ślub z trzynastoletnią kuzynką, złe relacje z ojczymem, niejasne okoliczności śmierci – wszystkie najbardziej sensacyjne (i zarazem najbardziej znane) fakty z życia Poego zostają w „Ciemnej stronie Księżyca” przywołane i skomentowane, rozczarują się jednak ci, którzy oczekują po tej publikacji wyjaśnienia głównie takich zagadek. Książka Trescha jest swoistą biografią krytyczną – w takim sensie, że ujmuje życie i twórczość Poego w kontekście skrupulatnie prezentowanej wiedzy na temat epoki, w jakiej amerykański pisarz działał i publikował. Znacznie więcej miejsca niż tragiczne losy Virginii Poe zajmują tutaj próby interpretacji poszczególnych utworów poetyckich i prozatorskich autora „Kruka”, a w (jakże licznych, na dodatek zapisanych maleńką czcionką) przypisach, zamiast ciekawostek, dygresji i spekulacji, znaleźć można długaśne wykazy wszelkiego typu naukowych artykułów, monografii oraz archiwalnych źródeł, świadczących zarówno o skrupulatności autora, który rzeczywiście oddał się drobiazgowej analizie epoki, w jakiej żył bohater jego książki, jak i o jego erudycji i wszechstronnych zainteresowaniach. 

Biografię uzupełnia bogaty zbiór interesujących ilustracji, na który składają się reprodukcje litografii, portretów, dagerotypów, ale też na przykład slajdów z latarni magicznych. Materiały te najwyraźniej zostały pomyślane jako swoiste okna do epoki i świata, w którym żył i tworzył Poe; są wszak wśród nich nie tylko obrazy miejsc, które pisarz znał, lecz także na przykład widoki nieba rejestrowane za pomocą pierwszych teleskopów wyposażonych w możliwość robienia zdjęć. Nawet jeśli ciemna strona Księżyca jeszcze długo miała pozostawać dla ludzi tajemnicą, to z pewnością właśnie w pierwszej połowie XIX wieku rozpoczęła się fundamentalna przemiana kultury wizualnej w jej relacji z astrokulturą. Skutki tej rewolucji odczuwamy do dzisiaj; aby się o tym przekonać, wystarczy obejrzeć fotografie z kosmicznych teleskopów, na których odległe galaktyki wyglądają niczym pejzaże rodem z amerykańskiego Zachodu.

„Ciemnej strony Księżyca” nie należy czytać szybko i pobieżnie. Wręcz przeciwnie, warto spokojnie kontemplować każdy z podrozdziałów, a nawet przerywać i wydłużać lekturę, sięgając do poszczególnych tekstów bohatera tej imponującej książki, by na bieżąco oglądać je w kreślonych przez biografa kontekstach. „Poe najpierw publikował wiersze, wkrótce miał się skupić na tworzeniu opowiadań. Jego fascynacja nauką nigdy nie zagasła” (s. 85) – pisze Tresch, charakteryzując trzy dziedziny, w których autor „Zagłady domu Usherów” pragnął się wyróżnić. Ostatnia z nich była być może tą najistotniejszą, stała się jednak najbardziej zapomnianą i najczęściej pomijaną w popularnych ujęciach życia i twórczości Poego. „Ciemna strona Księżyca” daje nadzieję na zmianę tego stanu rzeczy, na nowo osadzając dokonania autora „Kruka” w intelektualnym kontekście epoki, w jakiej powstały, wśród wszystkich „wykrzykników” i podążających za nimi „znaków zapytania”, na które odpowiedzi miały przynieść kolejne stulecia.
 

John Tresch: „Edgar Allan Poe. Ciemna strona Księżyca”. Przeł. Magda Witkowska. Prószyńska i S-ka. Warszawa 2023.