ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 października 19 (115) / 2008

Łukasz Iwasiński,

HATI VS LAL

A A A
“The Journey Like Never Before...”. Requiem Records, 2008.
Toruński duet Hati (Rafał Iwański i Dariusz Wojtaś) powstał na początku wieku jako owoc wędrówki do samych korzeni muzyki. Budując swoje instrumentarium w oparciu o tradycyjne, zaczerpnięte z pradawnych kultur wzorce, jak i własne, autorskie projekty (wykorzystując w tym celu gongi, wyszukane na złomowisku pokrywy i dzwony, ligawki podlaskie, rogi drewniane oraz zwierzęce, piszczały, aluminiowe obręcze i mnóstwo innego, nie mniej osobliwego sprzętu) artyści zgłębiali najbardziej pierwotne przejawy muzycznej działalności człowieka. Efekty tych poszukiwań zarejestrowane zostały na trzech płytach: „Music for Metal Idiophones”, „Genius Loci” i „Zero Coma Zero”. „Szukanie u źródeł było dla nas swego rodzaju koniecznością i antidotum w pewnym momencie naszego życia. Z jednej strony czymś w rodzaju oczyszczenia po prawie 10 latach wykonywania muzyki rockowej - początkowo wypływającej z punk rocka, a później mniej lub bardziej psychodelicznej oraz fascynacji elektroniką, głównie z kręgu industrialu. Z drugiej - swoistą reakcją na naszą technologiczną rzeczywistość. Był to dla nas długoletni i złożony proces, którego jeden z istotniejszych filarów stanowiło zapoznawanie się z nagraniami muzyki etnicznej ze wszystkich stron świata” – tłumaczył Rafał. Jednak w ostatnich latach panowie przypomnieli sobie o istnieniu prądu. W 2006 roku powołali Recycled Magick Soundsystem – zelektryfikowane alter ego Hati.

Album „The Journey Like Never Before...” jest efektem ich współpracy z Andrzejem Kasprzykiem aka Lal. Muzyka zawarta na nim jawi się jako wypadkowa etno-rytualnych poszukiwań duetu, ezoterycznego postindustrialu i szeroko rozumianej tradycji IDM. To jedna z najbardziej elektronicznych i bodaj najbardziej przystępna płyta firmowana przez Hati. Sugestywne, syntetyczne konstrukcje, nostalgiczne pasaże czy hipnotyczne pulsacje przeplatają się z wybrzmieniami generowanymi z różnych obiektów przez Wojtasia i Iwańskiego. Co prawda, kreowane przez Kasprzyka dźwięki brzmią czasem nieco archaicznie, kojarząc się np. z warp'owską szkołą z połowy poprzedniej dekady, ale dzięki szczególnej wrażliwości duetu całość nabiera głębi, a niekiedy iście medytacyjnego tchnienia. W sumie ciekawy krążek, na którym coś dla siebie znaleźć mogą zarówno wielbiciele postindustrialu lat 80. i 90., jak i amatorzy posttechno.