ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 stycznia 1 (145) / 2010

Michał Fundowicz,

NA KARNAWAŁ

A A A
Propozycje płytowe na czas karnawału
Edan “Echo Party”. Five Day Weekend, 2009.

Didżejski set, nagrany w brooklińskim studio przez Edana, to karkołomna żonglerka czarnymi krążkami z oldschoolowym hip-hopem. Korzystając z bogatego archiwum Traffic Entertainment Group, firmy specjalizującej się w dystrybucji nagrań klasycznego hip-hopu, funku, soulu i disco, stworzył barwną całość mocno osadzoną w tradycji miksowanego materiału, a zarazem śmiało wykraczającą poza subkulturowe kody. Trwający niepełne pół godziny set jest jak gorączkowa podróż po nowojorskich ulicach początku lat 80.: włóczymy się od klubu do klubu, to przystajemy przy dających właśnie pokaz breakdancerach. „Echo Party” to próba uchwycenia zamętu i szaleństwa miasta, wyczuwalnego w powietrzu niepokoju, który przekuwa się w artystyczną kreatywność. Popisowym trikiem stosowanym przez Edana jest szatkowanie na drobne części elementów wokalnych i rekonfiguracja ich w rytmiczne, karkołomne sekwencje. Manipulacje winylami, takie jak przyśpieszanie, cofanie, zapętlanie, kontrolowanie usterek, składają się na imponującą paletę nieociosanych dźwięków, za pomocą których DJ odmalowuje nieco chaotyczną, lecz jakże wciągającą, tętniącą życiem ulicy ścieżkę dźwiękową. Album godny polecenia wielbicielom Steinskiego i Cut Chemista oraz innych kreatywnych artystów gramofonu.


Fuck Buttons “Tarot Sport”. ATP Recordings, 2009.

W promocyjnym klipie do utworu „Surf Solar” nurkujące w niebieskim świetle pingwiny przekształcają się w abstrakcyjny, kalejdoskopowy obraz. Hipnotyzującej wizualizacji towarzyszy równie efektowna muzyka, oparta na brzmieniu syntezatorów, z wyrazistym bitem na 4/4 i powtarzającym się niczym mantra wokalnym loopem. Atmosfera zagęszcza się i zmierza ku głośnemu finałowi. Ten sam utwór na albumie trwa znacznie dłużej (dla celów komercyjnych został skrócony), a hałaśliwa końcówka płynnie przechodzi w kolejny numer. Temperatura na „Tarot Sport” nie spada do końca, zestaw przygotowany przez duet Brytyjczyków nie daje ani momentu wytchnienia, następują kolejne zagęszczenia faktur, a rytmy zmieniają się jak na rave’owej imprezie. Hybryda techno i shoagaze zaproponowana przez muzyków, zapewne niezbyt odkrywcza jako taka, przynosi jednak satysfakcję na co najmniej kilka przesłuchań.


VA “5 Years of Hyperdub”. Hyperdub, 2009.

Dwupłytowy album stanowi prezentację pięcioletniego dorobku wydawniczego Hyperdub, na który składa się muzyka z orbity gatunków takich jak jungle, 2step, grime, techno i house. Londyński label, wypuszczający na co dzień czarne krążki w formacie 10” i 12”, rozsławiły przede wszystkim dwie kompaktowe edycje autorstwa artysty ukrywającego się pod pseudonimem Burial. Obie jednogłośnie uznane przez opiniotwórcze magazyny za muzyczne objawienie. Wypracowana przez niego formuła chmurnych, zawieszonych na granicy jawy i snu utworów z łamaną linią rytmiczną, w istotny sposób przyczyniła się do rozsławienia kierunku o nazwie dubstep. Prowadzone przez Kode9, teoretyka i muzyka, węzłową postać sceny, wydawnictwo Hyperdub zorientowane jest na pewną wizję brzmienia, wypływającą z londyńskiego tygla, w którym miesza się jamajska dubowa poetyka z rodzimymi tradycjami sceny klubowej. W katalogu i na kompilacji znaleźć można klimatyczne, zadymione dubowe granie (King Midas Sound, Kode9 ze znakomitym The Spaceape na wokalu), elektro-dekonstrukcje (Samiyam, Flying Lotus, Zomby) i wiele innych odcieni hiper-dubu. Niedostępne na plastikowym krążku nagrania, zebrane w zacną kompilację, to bez wątpienia świetny prezent na Nowy Rok.