| |
Film - relacje
Edyta Biskup
"SZUKAM AKTORA I ŻEBY GRAŁ ZA DARMO..."
W ramach 7 Festiwalu Filmów Kultowych wyróżniały się trzy świetne cykle: "Kino moralnego niepokoju", "Polskie kino młodych" i "Czas na dobry dokument".Publiczność bardzo szybko dostrzegła wartość tych przeglądów i Kino Rialto, Scena Gugalander oraz Teatr Korez podczas pokazów zazwyczaj były pełne.
W cyklu "Czas na dobry dokument" prezentowano filmy czołowych polskich dokumentalistów. Projekcje miały walor historyczny (np. filmy dokumentalne Kazimierza Karabasza - "Węzeł", "Na progu", "Punkt widzenia"), choć widzowie również mieli okazję zobaczyć stosunkowo nowe dokumenty (np. filmy dokumentalne Andrzeja Fidyka - "Kiniarze z Kalkuty (1998), "Sen Staszka w Teheranie" ).
Największym zaskoczeniem dla organizatorów tegorocznego FFK była pełna sala Kina Rialto przy prezentacji obrazów z nurtu kina moralnego niepokoju. Tygodniowemu przeglądowi towarzyszyła dyskusja dotycząca wartości kina polskiego drugiej połowy lat siedemdziesiątych. Każda z projekcji poprzedzona była wprowadzeniem autorstwa prof. Andrzeja Gwoździa, dr J. F. Lewandowskiego, dr Agnieszki Ćwikiel oraz dr Piotra Zawojskiego. Wykładowcy silnie akcentowali kontekst powstawania i odbioru filmów nurtu zapowiadanego przez "Człowieka z marmuru" (Andrzej Wajda, 1976), a zakończonego "Dziecinnymi pytaniami" (Janusz Zaorski, 1981), który pojawił się w kinach już po wydarzeniach sierpniowych '80.
Andrzej Gwóźdź wielokrotnie zwracał uwagę, że kino moralnego niepokoju nie było pierwotnie fenomenem, który porwał całe rzesze widzów. Filmy Zanussiego, Kijowskiego, czy Falka były wyświetlane obok amerykańskich westernów; były jedną z możliwości, a nie pokoleniowym doświadczeniem. Obrazy te nabrały znaczenia post factum. Gwóźdź mówił o roli rzeczywistości społecznej i politycznej, która dowartościowała te wypowiedzi chyba bardziej publicystyczne niż artystyczne. Kolejno pokazywane filmy (m.in. "Barwy ochronne" (Krzysztof Zanussi, 1976), "Kung-fu" (Janusz Kijowski, 1979)) w pełni ukazały swe walory i słabości. Oglądane z perspektywy upływu ponad dwudziestu lat i z perspektywy innego pokolenia, zdają się dezaktualizować i starzeć. Niejako automatycznie pozbywano się przy realizacji obrazów filmowych wszystkiego, co nie było publicystyczne. Dążenie do stania się współczesnym kinem realistycznym odjęło filmowym twórcom oryginalności przy tworzeniu metafor PRL-u i buntu przeciw systemowi, chociaż z drugiej strony ich filmy wciąż ogląda się ze świadomością, że dawały one świadectwo prawdy. Świadomość tę potęguje świetne aktorstwo, które broni omawiane filmy przed zapomnieniem: Jerzy Stuhr ("Wodzirej", "Amator"), Zbigniew Zapasiewicz ("Barwy ochronne", "Bez znieczulenia"), Andrzej Seweryn ("Kung-fu") i wielu innych sprawiają, że kreowane przez nich postaci są wciąż wiarygodne i psychologicznie prawdziwe.
Jako całość najlepiej prezentuje się debiut Agnieszki Holland z 1978 roku "Aktorzy prowincjonalni". Być może wynika to z odmienności tego filmu od pozostałych obrazów pokazywanych w ramach cyklu. Wprawdzie i tu padają pytania o uczciwość, cenę kompromisu, ale są one zadane inaczej. Już sytuując akcję w małym miasteczku, reżyserka zdaje się uciekać od schematów. Film, mówiąc o sztuce i statusie artysty, staje się autotematyczny. Ta "odskocznia" na poziomie treści sprawia, że Holland odchodzi od czysto polskiej lokalizacji na rzecz płaszczyzny bardziej ogólnych rozważań.
W retrospektywie kina moralnego niepokoju pokazywano filmy twórców młodych: dwudziesto- i trzydziestokilkuletnich. W ramach Festiwalu zaprezentowano także obrazy dzisiejszych młodych reżyserów. Pokazy "Symetrii" Konrada Niewolskiego, "Głośniej od bomb" Przemysława Wojcieszka, czy "Zmruż oczy" Andrzeja Jakimowskiego zbierały tłumy widzów, których nie była w stanie pomieścić skromna sala Sceny Gugalander. Jednoczesność dwóch omawianych przeglądów sugeruje próbę ich porównania, wzajemnego odniesienia. Dyskusje tworzące wspólną płaszczyznę dla tych dwóch zjawisk filmowych miały miejsce podczas rozmowy podsumowującej cykl "Kino moralnego niepokoju" z udziałem prof. Gwoździa, dr Ćwikiel, dr Lewandowskiego i publiczności (16.05., Kino Rialto) oraz podczas spotkania z honorowym patronem FFK - Kazimierzem Kutzem (17.05, Teatr Korez). Szczególnie druga z przywołanych przeze mnie rozmów, w której wzięli udział również dr Zawojski i prof. T. Miczka, stała się gorzką diagnozą stanu młodego kina polskiego. Według rozmówców winę za taki stan rzeczy ponoszą decydenci z ramienia administracji państwowej.
Prawdą jest, że obrazy dzisiejszych debiutantów i młodych reżyserów, tzn. poniżej 45 lat (sic!), niejako z definicji przynależą do kina offowego. Niskie budżety sprawiają, że ekipy filmowe muszą działać bez profesjonalnego sprzętu, a obsada aktorska coraz częściej kompletowana jest na zasadzie przyjacielskiej umowy (patrz tytuł niniejszego artykułu - fragment wypowiedzi Gerwazego Reguły podczas spotkania z publicznością; 17.05, Scena Gugalander). Dziwi mnie jednak niska ocena dorobku młodych. Podczas przywołanej przeze mnie dyskusji (Miczka, Kutz) negowano wartość "młodych" filmów. Mówiono, że w takich warunkach dobre filmy nie mogą powstawać. Uważam te oceny za krzywdzące dla młodych filmowców. Oczywiście nie można powiedzieć, że sytuacja, w której budżet pełnometrażowego filmu fabularnego wynosi 4 tysiące złotych (suma wymieniona jako budżet filmu "Los chłopacos" z wypowiedzi Gerwazego Reguły; 17.05, Scena Gugalander), jest w jakikolwiek sposób wystarczająca. Z drugiej jednak strony coraz głośniej mówi się o zjawisku "polskiego neorealizmu cyfrowego". Odcięte od wielkiego przemysłu filmowego produkcje już są postrzegane jako pewna całość - formacja, której przedstawicieli łączy świeżość pomysłów na kreacje filmowego świata oraz specyficzna wrażliwość, a zarazem realizm przy komentowaniu współczesnego człowieka (m.in."Portret podwójny" Mariusza Fronta, "Moje pieczone kurczaki" Iwony Siekierzyńskiej, "Patrzę na ciebie, Marysiu" Łukasza Barczaka). Kino offowe jest niezależne, składają się na nie w pełni indywidualne wypowiedzi młodych artystów. Ten aspekt istnienia "Polskiego kina młodych" szczególnie podkreślał Przemysław Wojcieszek w spotkaniu z publicznością (21.05., Scena Gugalander). Wojcieszek, będąc zarazem twórcą, jak i dystrybutorem swoich projektów ("Głośniej od bomb", 2001), w jednym z wywiadów mówił: "Tuż po festiwalu (w Gdyni - przyp. E.B.) rzeczywiście znalazłem dystrybutora - miał nim być czołowy dystrybutor filmów artystycznych w Polsce. Ale firma kilkakrotnie przekładała termin premiery. Założyłem więc własną firmę i teraz ja rozporządzam tym tytułem ("Głośniej od bomb" przyp. E.B.), co bardzo mi odpowiada.", choć zaraz dodaje: "Teraz (...) walczę, by moja firma przetrwała pierwszy, najtrudniejszy okres." (Tygodnik Powszechny" 2002, nr 40). Dwa lata po publikacji cytowanego wywiadu Wojcieszek opowiadał w katowickim Gugalandrze o realizacji nowego filmu i dobrym prosperowaniu swojej firmy.
To nie był jedyny pozytywny, pełen nadziei głos młodego filmowca. Wszyscy zgodnie mówili, że jest ciężko, trzeba prosić o pomoc przyjaciół i znajomych, ale realizują swoje marzenia - robią filmy, są dostrzegani na różnych przeglądach i festiwalach (Era Nowe Horyzonty 2001: "Portret podwójny" - Mariusz Front; Polskie Nagrody Filmowe Orły 2003, nominacja dla Przemysława Wojcieszka za scenariusz do "Głośniej od bomb",(2001). Jest w nich entuzjazm i dobre pomysły, a widzowie uczestniczący w projekcjach obrazów składających się na cykl "Polskie kino młodych" kilka razy obcowali z bardzo dobrą sztuką, choć zrobioną za małe pieniądze.
VI Festiwal Filmów Kultowych. Przegląd Filmów Jima Jarmuscha, Katowice, 9 - 23 maja 2004
W cyklu "Czas na dobry dokument" prezentowano wybrane filmy: Kazimierza Karabasza, Andrzeja Fidyka, Marcela Łozińskiego, Marii Zmarz-Kaczanowicz, Krzysztofa Kieślowskiego i Marka Piwowskiego.
W cyklu "Kino moralnego niepokoju" miały miejsce projekcje: "Barw ochronnych" Krzysztofa Zanussiego, "Wodzireja" Feliksa Falka, "Bez znieczulenia" Andrzeja Wajdy, "Aktorów prowincjonalnych" Agnieszki Holland, "Kung-fu" Janusza Kijowskiego, "Amatora" Krzysztofa Kieślowskiego, "Dziecinnych pytań" Janusza Zaorskiego.
W cyklu "Polskie kino młodych" było można obejrzeć: "Baśń o ludziach stąd" Władysława Sikory, "Żurek" Ryszarda Brylskiego, "Egoistów" Mariusza Trelińskiego, "Tam, gdzie żyją eskimosi" Tadeusza Wiszniewskiego, "Warszawę" Dariusza Gajewskiego, "Los chłopacos" Gerwazego Reguły, "Zmruż oczy" Andrzeja Jakimowskiego, "Ciało" Piotra Saramonowicza, "Głośniej od bomb" Przemysława Wojcieszka i "Symetrię" Konrada Niewolskiego.
|
|