Teatr - Recenzje

Małgorzata Stolarczyk

PYCHA - DYNAMICZNA SIŁA



Jak trudno pisać o spektaklu, który uważa się za arcydzieło, chyba o tym nikogo nie muszę przekonywać. Spróbuję jednak - aby pokazać, że mogą podobać się jeszcze przedstawienia, które pomimo braku wyrafinowanej gry świateł, pompatycznej, przykuwającej uwagę scenografii czy dominującej roli muzyki, jedynie za pomocą prostych środków ukazują prawdę o naszym współczesnym świecie. Chodzi tu oczywiście o odkrycie sezonu - "Matkę Joannę od Aniołów" na podstawie prozy Jarosława Iwaszkiewicza w reżyserii Marka Fiedora z Teatru im. Jana Kochanowskiego w Opolu.

Opowiadanie Iwaszkiewicza, którego akcja toczy się na Smoleńszczyźnie w XVII w., zaprezentowane zostało jako historia "tu i teraz". W inscenizacji mądrość ludowa splata się z wiedzą uniwersytecką. Działania rozgrywają się na polskiej prowincji, gdzie główne miejsce spotkań to karczma i kościół. Można by rzec, że życie tej społeczności oscyluje między sacrum a profanum. Tylko dzięki zdrowemu rozsądkowi ludzie nie stają się ofiarami jednego z siedmiu grzechów głównych, a mianowicie pychy. Bo to ona doprowadziła do opętania siostry Joanny (Judyta Paradzińska), to ona przywiodła do klasztoru sióstr urszulanek księdza Suryna (Przemysław Kozłowski) i skazała jego działania na druzgocącą klęskę, sprawiającą wielki ból człowiekowi wierzącemu.



Walka z demonami jest osią całego przedstawienia. Została ona pokazana z perspektywy społeczności wiejskiej. Dzięki temu rozprawa o teologicznych dylematach i tajemnicach stała się punktem wyjścia do spostrzeżeń o obyczajach współczesnej prowincji. Marek Fiedor pokazuje nam chłopów zatopionych w swych codziennych, czasem nawet rytualnych (jak msza św., procesja) czynnościach. Kreuje przedziwny, ale jakże prawdziwy wachlarz ludzkich zachowań. Spotykamy się tutaj z głupotą, żądzą skandalu, małostkowością, ale także ze współczuciem i miłosierdziem, widocznym przy pertraktacjach o duszę. Nie udałoby się reżyserowi pokazać tak wiele, gdyby nie miał tak wspaniałych aktorów, którzy stworzyli wyrazistych bohaterów. Spośród nich na uznanie zasługuje postać Józefy - karczmarki, którą świetnie zagrała Elżbieta Piwek. Przyjemnie patrzeć, jak aktorka gra manifestując swą cielesność, jak staje się rozbrajająco śmieszna, jak bez popadania w patos wzrusza widza.

Rzadko się zdarza, by powstał tak mądry i przenikliwy spektakl. Wielkie brawa dla Marka Fiedora i zespołu aktorskiego z Teatru im. Jana Kochanowskiego w Opolu. Takie perełki przyczyniają się do tego, że coraz częściej zaglądamy na sceny naszych tzw. teatrów prowincjonalnych. A warto, bo wielkie odkrycia zdarzają się nie tylko w sprawdzonych ośrodkach teatralnych, i nie tylko za sprawą głośnych nazwisk. Trzeba pokonywać uprzedzenia, nie ulegać schematycznym sugestiom, bo można przegapić kontakt z arcydziełem.

Jarosław Iwaszkiewicz "Matka Joanna od Aniołów". Reż. Marek Fiedor. Scen. Jan Kozikowski. Muz. Tomasz Hynek. Teatr im. J.Kochanowskiego w Opolu. Premiera: 26.01.2002.