Teatr - Recenzje

Justyna Małczak

SŁOIK, ALE BEZ MIODU



Podczas tegorocznej VI edycji Festiwalu Sztuki Reżyserskiej "Interpretacje" wreszcie mogłam doświadczyć spektaklu, który wywołał tyle kontrowersji. I świadomie używam słowa "doświadczyć", bo "Oczyszczonych" angielskiej dramatopisarki Sary Kane, których realizacji podjął się Krzysztof Warlikowski, nie ogląda się od tak sobie, z paczką popcornu w ręku. W tym, co dzieje się na scenie, uczestniczy się jak w seansie hipnotycznym. Dramaturgii Kane "dotknęłam" już poprzez grany w warszawskich Rozmaitościach spektakl "Psychosis 4.48" w reżyserii Grzegorza Jarzyny. Potem poznałam "Zbombardowanych", "Łaknąć" i "Miłość Fedry". Ale dopiero "Oczyszczeni" Krzysztofa Warlikowskiego poruszyli mnie do głębi. Reżyser fenomenalnie posługuje się metaforą, która dopiero w wyobraźni widza kreuje naturalistyczne obrazy. Nagość, brutalizm, sadyzm, drastyczność, akty seksualne i przemoc na scenie są tak naprawdę grubą kołdrą, która przykrywa to, co istotne - niezniszczalną miłość. To właśnie o miłości tak banalnie i pięknie, ale nie bez bólu, mówi kobieta w prologu spektaklu (w tej roli Renate Jett). Dzięki przedstawieniu mogłam odczuć wyjątkową, niedostrzeganą poetyckość dramatu Kane.



Warlikowski umieszcza widza w słoiku, stopniowo zakręca wieko, a gdy człowiek zaczyna się dusić w piekącej i drażniącej próżni, otwiera słoik i wpuszcza nowe powietrze; uwalnia widza w jego pierwotnej postaci: przerażonego, obolałego, bezradnego, ale jakże prawdziwego. Temu przeobrażeniu towarzyszy odważna gra aktorów (Mariusz Bonaszewski, Małgorzata Hajewska - Krzysztofik, Redbad Klynstra, Stanisława Celińska, Jacek Poniedziałek, Thomas Schweiberer, Tomasz Tyndyk), przeszywająca muzyka Pawła Mykietyna, sterylna scenografia Małgorzaty Szczęśniak i niesamowita żonglerka światłami w wykonaniu Felice Ross.

"Oczyszczeni" pogwałcili moją psychikę a szczególnie moją wrażliwość, by jednocześnie poszerzyć jej granicę; obudzili emocje, które wykraczają poza codzienne doświadczenia; wydobyli na światło dzienne wciąż maskowane ludzkie lęki, słabości i uczucia, które utrudniają byt konformiście, a więc człowiekowi żałośnie nieprawdziwemu. Przyznam się, że przez następnych kilka dni po spektaklu pobudzona wyobraźnia uniemożliwiała mi poruszanie się w ciemnościach. To było oczyszczające przeżycie, które - w postaci echa - wciąż do mnie powraca.

Sarah Kane "Oczyszczeni". Reż. K.Warlikowski. Wrocławski Teatr Współczesny w koprodukcji z Teatrem Rozmaitości w Warszawie, Teatrem Polskim w Poznaniu, Hebbel-Theater w Berlinie.Prapremiera polska: 15.12.2001r.