Teatr - wywiady

Po pierwsze sztuka, "PO DRUGIE" teatr.

Teatr "PO Drugie" jest inicjatywą młodych ludzi. Działa bardzo prężnie nie tylko w regionie, znany jest także publiczności międzynarodowej. Ma na swoim koncie wyjazdy do Turynu oraz Normandii. Rozmowa z Marcinem Maziarzewskim- pomysłodawcą oraz współzałożycielem teatru, odbyła się przy okazji występu "PO DRUGIE" na deskach Teatru Korez. Marcin był gościem internetowego radia MRZ Katowice.



Skąd wziął się pomysł na stworzenie teatru?

Pomysł? Wziął się z tego, że swojego czasu zaczęliśmy bawić się w teatr, jeszcze w szkole średniej. Niestety, liceum trwa cztery lata i w końcu się kończy (śmiech). Chcieliśmy rozwijać się dalej, więc po zakończeniu szkoły zebraliśmy się w silną, zwartą grupkę i założyliśmy teatr.

Macie na koncie wizyty w europejskich miastach. Jak doszło do tego, że występowaliście we Włoszech i Francji?

W zeszłym roku wzięliśmy udział w międzynarodowym festiwalu teatrów w Turynie. To bardzo ciekawe wydarzenie. Nazywa się "Języki na scenie", a jego celem jest porozumienie, mimo różnic językowych. Zaprezentowaliśmy tam dwie sztuki, "Serenadę" Sławomira Mrożka oraz "Zaćmienie" na podstawie prozy włoskiego pisarza Italo Calvino.

Przygotowujecie na kwiecień premierę. Te spektakle mają być także przedstawione w Turynie już w maju. Co to będzie?
Dwie sztuki. Premiera będzie miała miejsce pod koniec kwietnia, przed wyjazdem do Włoch. Pierwszy spektakl na podstawie tekstu Pirandella, włoskiego dramaturga, autora nagrody Nobla. Spektakl nosi tytuł "Giganci" i jest oparty na pierwszym akcie dramatu " Giganci z gór". Druga rzecz bardzo ciekawa. Jednoaktówka znanego reżysera o nazwisku Woody Allen. Nazywa się " Gdy śmierć zastuka".

Czy istnieje możliwość, żeby się do was przyłączyć? Mam na myśli młodych ludzi, którzy fascynują się teatrem i chcą grać. Wiem, że organizujecie castingi, w których wyłaniacie malutkie perełki.
Wierzymy w to, że są ludzie młodzi, którzy chcą się bawić w teatr, ale nie zawsze mają ku temu możliwości. Z tego powodu, jakiś czas temu ( podczas niedoboru osób w grupie, przyp. red.) zorganizowaliśmy casting i udało nam się pozyskać trzy nowe osoby, które aktualnie grają z nami w nowym spektaklu. W przyszłości również coś takiego będzie. Kiedy, trudno powiedzieć...

Występujecie gościnnie u waszych przyjaciół w "Korezie", czy tworzy się miejsce, gdzie będzie można was częściej oglądać?

Tak, jest taki projekt. Dzięki uprzejmości dyrekcji III LO ( katowicki "Mickiewicz" przyp. red.) zostało nam oddane pomieszczenie w "Lochach" szkoły, gdzie kiedyś była kotłownia, a teraz ma tam powstać profesjonalna sala teatralna. Budujemy ją sami z pomocą zaprzyjaźnionych sponsorów.

Kto sponsoruje wasz teatr?

Kilka firm nam pomaga. Głownie są to nasi znajomi, znajomi naszych znajomych, ludzie, którzy chcą przeznaczyć pewne kwoty na coś co się dobrze zapowiada. My sami także jesteśmy sponsorami, nasze portfele cierpią na ty, żegramy.

A miasto? Katowice nie pomagają w rozwinięciu takiego pomysłu?

Jeśli chodzi o miasto, oczekiwalibyśmy pewnego rodzaju wsparcia, nie chodzi nawet o kwestie finansowe. Wiemy, jak w naszym pięknym mieście jest, jeśli chodzi o kulturę... i tego wsparcia niestety nie ma. Jest nawet pewnego rodzaju przeszkadzanie. Ktoś obiecuje, że coś załatwi, po czym czekamy trzy miesiące i nic. Mamy nadzieje, ze kiedyś się to zmieni.

Czym różni się wasz amatorski teatr od profesjonalnych? Czy jest w ogóle jakaś różnica?
Miałem kiedyś wielki zaszczyt spytać pana Jerzego Sthura, jaką widzi różnice między teatrem amatorskim a profesjonalnym. Powiedział bardzo mądre słowa. Teatr amatorski ma to do siebie, że twórcy nie są niczym ograniczeni, niczego się nie boją, ponieważ nie mają nic do stracenia. Tak jest również w naszym przypadku. Teatr zawodowy zawsze ma wiele do stracenia, dlatego zdarza się, że to poszukiwanie artystyczne jest ograniczone. My się nie boimy szukać, angażować w ryzykowne pomysły. Mamy niedociągnięcia techniczne, gdyż jesteśmy amatorami, ale jest w nas ta autentyczność, której spragnieni są widzowie.

Co będzie za kilka lat? Czy teatr "PO DRUGIE" przetrwa, a może skończy się już zabawa?

Na razie działamy. Co będzie za kilka lat? Trudno powiedzieć. Lecz dopóki są ludzie, którzy chcą coś robić, a publiczność nas ogląda- trzeba tworzyć, choćby dla samej sztuki.
Więcej informacji możecie odnaleźć na stronie: www.podrugie.all.pl

Rozmawiała Ewelina Kosałka