| |

Plastka - recenzje
Małgorzata Szandała
INWAZJA DUŻEGO FORMATU
Jesień to dobry czas dla grafiki. W tym roku Międzynarodowemu Triennale Grafiki - Kraków 2003 oraz Triennale Grafiki w Katowicach licznie towarzyszą mniejsze wystawy i prezentacje. We wrześniu i październiku trwają Dni Grafiki - nowa impreza, w ramach której w krakowskich galeriach, instytutach i stowarzyszeniach odbywa się 30 wystaw prezentujących twórczość grafików z Polski i z zagranicy. Wyjątkowym zjawiskiem jest ilość prac nadesłanych w tym roku przez młodych artystów. Prawdziwa "inwazja młodych", która skłoniła organizatorów do przygotowania odrębnej wystawy, której nie było w pierwotnym programie MTG, czyli Grand Prix Młodej Grafiki Polskiej.
Zjawisko inwazji zobowiązuje, aby od niego zacząć. Bardzo bym chciała z czystym sumieniem powiedzieć, że młoda grafika ma się świetnie ale... Po obejrzeniu wystawy pokonkursowej Grand Prix Młodej Grafiki Polskiej w Krakowie nie jestem do końca przekonana czy tak właśnie jest, mimo dużego entuzjazmu, jaki budzi zjawisko boomu młodych.
Na wystawie uderza ilość grafiki cyfrowej. Grafika "tradycyjna", czyli warsztatowa obecna jest jedynie śladowo, a raczej takie odnosi się wrażenie po obejrzeniu wielkoformatowych obrazów cyfrowych. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby medium, jakim jest komputer, było kreatywnie wykorzystywane. Tymczasem nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że oglądam duże kolorowe tapety - owszem bardzo estetyczne i efektowne ale...
Najbardziej zaskakujący okazał się dla mnie werdykt jury, które przyznało Grand Prix Młodej Grafiki Polskiej pracy nie wyróżniającej się ani szczególnym poziomem artystycznym ani technicznym. Odważyłabym się nawet stwierdzić, że wypadającej dość słabo i przede wszystkim naiwnie na tle ogólnie niezłego poziomu wystawy. Być może taka decyzja wynika z fatego, że członkowie jury nie pochodziło ze środowiska bezpośrednio związanej z grafiką, co pierwotnie poczytywano chyba za zaletę, a co nie wyszło na dobre.
Drażni bazowanie przez młodych artystów niemal wyłącznie na dwóch rodzajach estetyki. Geometrycznej abstrakcji o walorach głównie estetycznych, a nie opartych na myśleniu abstrakcyjnym i abstrakcyjnym stosunku do przedstawianych zjawisk, sytuacji czy obiektów. Taki rodzaj obrazowania jest zazwyczaj niewiele mówiący i za bardzo kompromisowy w podejściu do budowania samego obrazu. Druga, to tak zwana współczesna ikonografia gazetowo - internetowa, czasem komentująca aktualne zjawiska i tematy. Inspirowanie się czy zabawa tą estetyką też nie byłaby niczym złym, gdyby zastosowanie w grafice paru ikon z tego rodzaju repertuaru nie stwarzało jedynie pozorów "bycia do przodu". Często korzystano też z estetycznych walorów komiksu, niepotrzebnie jednak zachowując komiksową fabułę. Zdarzały się prace z pogranicza projektowania graficznego i trudno tu kreślić jakiekolwiek granice pomiędzy grafiką a projektowaniem, nie ma bowiem sensu budowanie kolejnych podziałów w dziedzinie, w której najważniejsza jest przecież swoboda i wolność w podejmowaniu artystycznych wyborów. Szkoda tylko że w niektórych przypadkach poprawnie odrobione zadanie z lekcji designu zostało wprost przeniesione na gigantyczny format i prezentowane jako dzieło skończone. Czy na tym polega nowatorstwo, jakiego wymaga się od młodej grafiki? [Na pewno nie jest łatwo być młodym grafikiem.]
Nie można odmówić wielu pokazywanym w Krakowie pracom technicznej doskonałości, a ich autorom biegłości w opanowaniu narzędzia czy wysokiej jakości wydruków (czyżby mit biednych młodych artystów już upadł?. Szkoda że techniki graficzne takie jak wklęsłodruk czy litografia, całkiem licznie prezentowane na wystawie, zostały przytłoczone ogromnym formatem i bogatą kolorystyką wydruku cyfrowego. Pod tym względem broniły się jeszcze linoryt i sitodruk, z których ten ostatni zawsze, z samej swojej natury, jest efektowny.
Najbardziej intrygujące wydały mi się prace Parycji Hernant - sitodruki, którym udało się uniknąć tej naturalnej ładności: "prawda- złudzenie", "spokój - marzenie", "fikcja-rzeczywistość" - bez zbędnej formalnej egzaltacji za to treściowo pojemne. Zwracają również uwagę bardzo sprawne technicznie, utrzymane w klimacie Anderlego wklęsłodruki Kacpra Bożka oraz niezwykle dopracowane i określone w swojej stylistyce "pokroje" Agnieszki Małeckiej - druk cyfrowy.
Interesujące zjawisko w zabawie z obrazem, jaką jest między innymi grafika, to szukanie nowych form, wychodzenie poza zwykły format kartki papieru z ograniczonymi 4 kątami prostymi, 4 bokami wyznaczającymi płaszczyznę. Zwłaszcza, gdy wreszcie dzieje się to na polu grafiki, która jest dziedziną sztuki przez długi czas uznawaną za bardzo określoną w konwencji. Całkiem sporo takich właśnie nowych, ciekawych pomysłów czy eksperymentów zaobserwować można na wystawie w Katowicach. Nie bez powodu główną nagrodę otrzymały prace Marcina Surzyckiego - ciekawe, odważne pomysły rodzajem ekspresji nawiązujące do prac malarskich Franka Stelli. Niestety nie do końca, mówiąc żargonem graficznym, dobrze podane - wydaje się, że brakuje im właściwej metody prezentacji żeby pozbawić je nieznośnego charakteru zwykłej wycinanki z papieru. Pojawiają się również jako "coś nowego" organy transplantacyjne Agaty Wąsowskiej zamknięte w foliowym opakowaniu, ruchoma instalacja z modułów Darka Kusia, op-artowa grafika przestrzenna Karoliny Grudzinskiej - "SOO1", "SOO3". Bardzo interesujące były także przestrzenne konstrukcje: prace z cyklu "Ukryty" Janusza Cywickiego, a także graficzna instalacja Katarzyny Bochenek - "Sennik" (komplet pościeli zadrukowany linorytem).
Z innego gatunku poszukiwań - rozgrywających się tym razem na płaszczyźnie - zwracają uwagę: "Katedra 1/A - Requiem dla S.W." Tadeusza Wiktora - o bardzo zwartej, zsyntezowanej konstrukcji (wydruk atramentowy), prace Grzegorza Chańderka oraz świetne grafiki komputerowe Stanisława Walickiego, które mnie osobiście zainteresowały najbardziej. Jest to cykl "protoidy" wyłaniający nowe formy geometryczne , proste i wyrafinowane zarazem , czyste i klarowne.
Oglądając wystawy odbywające się w ramach tegorocznej edycji Triennale, można, dostrzec kilka nowych zjawisk i zaczerpnąć sporo świeżych pomysłów. Sądzę, że robiąc grafikę nie trzeba koniecznie być dużym i krzyczeć głośno na tematy koniecznie współczesne, ale niekoniecznie istotne. Konkursy rządzą się swoimi, nie zawsze sprawiedliwymi prawami. Na szczęście wystawy pokonkursowe dają możliwość przyjrzenia się nowym trendom i osobowościom.
|
|