Film - recenzje

"11.09.2001"
Reżyseria: Samira Makhmalbaf, Claude Lelouche, Youssef Chahine, Danis Tanović, Idrissa Ouedraogo, Ken Loach, Alejandro Gonz, Gonzalez Inarritu, Amos Gitai, Mira Nair, Sean Pean.
USA 2002

11.09.2001

11. 09. 01. to niezwykła kontaminacja jedenastu filmów trwających dokładnie jedenaście minut, dziewięć sekund i jedną klatkę, autorstwa reżyserów z różnych krańców świata: z Iranu, Francji, Egiptu, Bośni i Hercegowiny, Afryki Zachodniej, Wielkiej Brytanii, Meksyku, Izraela, Indii, Stanów Zjednoczonych i Japonii. Oczywistym pretekstem do stworzenia tak niecodziennego dzieła stały się wydarzenia z 11 września 2001 roku w World Trade Center. W żadnym z filmów nie zidentyfikujemy jednak Ameryki jako ofiary, ani też żadnego innego państwa, które wyróżniać miałaby tragiczna historia. Reżyserzy uświadamiają, że pomimo autonomiczności i odrębności poszczególnych krajów czy kultur łączyć je może wszechobecny dramat. Każdy kraj może mieć swój tragiczny dzień 11 września.



Autorzy sugerują nieadekwatność pojęcia tragedia globalna, gdyż to właściwie znaczy abstrakcyjna. Przypominają o pojedynczej ofierze, o cierpieniu konkretnym, jednostkowym, przez co całe dzieło wydaje się jeszcze bardziej wstrząsające. Niemal symbolicznie w krótkich mgnieniach obrazu ukazani zostali w jednym z filmów wyskakujący z płonącej wierzy ludzie. Każdorazowo były to pojedyncze ludzkie istnienia, pozostawiające po sobie wręcz ogłuszającą ciszę.

Film stał się cudowną manifestacją pokoju, tolerancji i wolności, które często dla każdego kraju i każdego człowieka konkretyzują się w różnorodnych formach, zasadach i systemach determinujących sposób istnienia jednostek.

Piękno każdego poszczególnego obrazu zdumiewa, zmusza do namysłu nie tylko nad tragicznym, wrześniowym dniem, ale także nad nami samymi. Dochodzi do swoistej weryfikacji naszego przekonania, iż żyjemy w jedynym możliwym świecie. Takich światów jest o wiele więcej i w obronie każdego ludzie zdolni są oddawać życie.

Reżyserzy niewątpliwie podkreślają wagę 11 września, ale jednocześnie przypominają, że dla człowieka najważniejsze jest to, co znajduje się najbliżej niego: jego własny dom, rodzina, wreszcie kraj. Oto wartości rudymentarne i niepodważalne. I w końcu nadszedł czas, abyśmy nauczyli się tolerancji oraz życia w tej niezwykłej polifonii tysięcy otaczających nas mikroświatów.

Agata Tecl