| |

W Galerii Starmach od 22 października do 22 listopada 2002 oglądać można przygotowaną we współpracy z kolońską Jablonka Galerie wystawę fotografii japońskiego artysty Nobuyoshi Araki.
SKANDALISTA
Nobuyoshi Araki
Innej okazji do przypomnienia twórczości japońskiego fotografika dostarcza ostatnio wydany, ekskluzywny album "Araki", który dla miłośników artysty stanowi nie lada gratkę nie tylko z powodu swojego rozmiaru (34.5 x 50 cm), ale też ze względu na fakt, iż każdy z 2 500 egzemplarzy jest numerowany i podpisany przez autora. Czy rzeczywiście jest to, jak zapowiada Araki, jego artystyczny testament? Zobaczymy. W każdym bądź razie może on stanowić ciekawe uzupełnienie krakowskiej wystawy, na której pokazano czterdzieści dziewięć czarno-białych i kolorowych zdjęć pochodzących z cykli: "Angel's Festival", "Tokyo Nude", "Love in Winter", "Flower Rondo".
Nobuyoshi Araki (ur. w 1940 r.) jest jednym z najbardziej znanych i najbardziej kontrowersyjnych artystów japońskich. Jego popularność porównywalna jest jedynie ze sławą, jaką cieszą się gwiazdy muzyki pop i aktorzy, ale też od lat starannie kreuje swój wizerunek, zarówno fotografując siebie samego, jak i posługując się wieloma niekonwencjonalnymi metodami docierania ze swymi pracami do widzów: organizuje wystawy na dworcach i w supermarketach, współpracuje z czasopismami pornograficznymi, rozsyła fotografie do osób przypadkowo wybranych z książki telefonicznej. Swoją twórczością przekracza wszelkie granice, ignoruje podział na sztukę niską i wysoką, łączy wyrafinowanie z wulgarnością, niewinność z wyuzdaniem, piękno z obscenizcznością, burzy też najrozmaitsze obyczajowe tabu, niejednokrotnie balansując na granicy pornografii.

Fotografuje zbliżenia genitaliów, kopulujące pary i praktyki sadomasochistyczne, zwłaszcza Kinbaku: skrępowane linami, często podwieszone w wyzywających pozach kobiety "podane" do seksualnej konsumpcji. Sławę przyniosły mu portrety żony Yoko, którą - począwszy od będącej zapisem ich miodowego miesiąca "Podróży sentymentalnej" - fotografował niezliczoną ilość razy. Ale choć Araki traktuje fotografię jako rodzaj pamiętnika, jego prace nie dają się sprowadzić do prostego zapisu tego, co zdarza się w jego życiu. Zbyt wiele jest w nich kreacji i mistyfikacji, gry prowadzonej z modelem i widzem.


Araki utrwala na swoich fotografiach prywatne i publiczne życie mieszkańców Tokio, ich fantazje seksualne, uliczki, obłoki, zwierzęta i kwiaty, ale jego największą pasją, ba!, obsesją są kobiety. Im właśnie egzotycznym pięknością o migdałowych oczach i gładkiej jak alabaster skórze, poświęcona jest większość jego prac. Są one dla niego tym, czym miłość dla poety, są inspiracją i namiętnością, ale też wykładnią jego filozofii sztuki. Zauroczony swymi modelkami czyni je partnerkami miłosnego dialogu, w którym naciśnięcie migawki staje się, jak na rasowego fotografa przystało, substytutem aktu seksualnego, symuluje go lub wręcz - co nie bez autoironii pokazuje Araki - zastępuje. Tym, co wyróżnia jego zdjęcia jest ich specyficzna aura, dziwna mieszanina perwersji i melancholii oddająca ulotne relacje między artystą a pozującymi mu kobietami, łączący ich czas i przestrzeń.

Być może specyficzna atmosfera tych prac bierze się stąd, że fotografia jest dla niego zarówno synonimem pożądania, jak i - o czym przypominają portrety żony - śmierci. Dlatego obnaża nie tylko swoje modelki, lecz również ekshibicjonistycznie odsłania siebie, pokazuje swoje uczucia, rozpacz po śmierci Yoko i samotność. Jest równocześnie uczestnikiem utrwalanych przez siebie sytuacji i ich obserwatorem. Paradoksalnie też, kreowane przez Arakiego sytuacje zamiast świadczyć o męskiej dominacji, przeczą jej. Jego modelki, choć traktowane jak piękne przedmioty, są - jakby na przekór sytuacji, w jakiej się znalazły - wręcz prowokacyjnie pewne siebie, a emanująca z nich wewnętrzna siła sprawia, że z przedmiotu seksualnych manipulacji stają się ich podmiotem, jakby pozowanie było dla nich aktem wyzwolenia. Siła fotografii pokazanych w Galerii Starmach leży bowiem w ich niejednoznaczności. Nigdy nie jesteśmy do końca pewni ani kogo oglądamy: znudzoną prostytutkę czy szukającą przygody panienkę z dobrego domu, ani jakie relacje łączą fotografa z jego modelem. Ta niepewność stanowi o wielkości talentu Nobuyoshi Araki, powoduje też, że niezależnie od tego czy jego fotografie budzą nasz zachwyt, czy zgorszenie, nie pozostajemy wobec nich obojętni.
Violetta Sajkiewicz







foto © Araki/Jablonka
|
|