Film - recenzje

Dawid Stwora

POSŁANIEC NADZIEI



Baron Woody
Woody Allen przyzwyczaił nas do widoku specyficznych alei czy innych zakamarków Nowego Jorku, będących znaczącym, a jednocześnie żywym, przechodzącym metamorfozy tłem do fabuły jego filmów. W 1979r. reżyser prezentuje "Manhattan", znacznie odbiegający od wyobrażeń opartych na relacjach telewizyjnych czy prasowych, gdzie przedstawia się zwykle dzikie, dramatyczne fakty z życia wyspy. Allen daje nam obraz "swojego" Manhattanu - miejsca, w którym się urodził. Wchodzimy w tę niezwykłą dla autora okolicę, wypełnioną codziennymi zmaganiami, a w granicach, której człowiek odnajduje zrozumienie i miłość, mimo, że nie ma do pomocy anioła z pokaźnym brzuszkiem, lubiącego piosenki Elvis'a Presley'a.
Mieszkańcy Manhattanu nie mieli okazji delektować się towarzystwem owego posłańca prosto z niebios. Stało się tak zapewne dlatego, iż od początku jego przeznaczeniem było pojawić się na początku wieku XXI w Holandii, która w rzeczywistości okazała się polskim Krakowem...



Tabula rasa
Anioł Giordano zostaje przetransportowany w okolice Krakowa, wywołując swym przybyciem dominację barwy zielonej - symbolu odnowy, nad innymi kolorami, niczym helleńska Persefona, odwiedzająca swą stęsknioną matkę Demeter i powodująca wiosenne odrodzenie się przyrody. Soczyście zielone trawy, drzewa czy zielony fiat 125p, którym przypadkowo napotkane małżeństwo podwozi anioła do centrum miasta, stanowią kontekst dla kolejnych całkowicie nowych doświadczeń anielskiego głównego bohatera. Niezapomnianych wrażeń dostarcza mu pierwsza przejażdżka samochodem, ekscytującym odkryciem jest dla niego smażenie kiełbasek, aż wreszcie zachwyca się smakiem nie kosztowanego dotychczas schabowego. Dzięki tym zabiegom również widz uzyskuje świeżą perspektywę odnośnie takich, składających się na codzienność, pierwiastków. Dzięki temu słowa Giordano, szeptane zagubionym małżonkom: "...można wszystko zacząć od początku...", nie brzmią naiwnie. Hanka recytuje wśród zielonych traw Miłosza: "Wędrowiec przybywa, mapa go tutaj wiodła/ A może pamięć. Raz, dawno, w słońcu,/ Kiedy spadł pierwszy śnieg, jadąc tędy/ Doznał radości, mocnej, bez przyczyny,/ Radości oczu...". To obecność wielkodusznego przybysza (jeśli oczywiście przyjmiemy, że aniołowie posiadają coś na kształt duszy), jakim jest Giordano sprawia, że jakakolwiek deklamacja poezji znowu ma sens. To jego wizyta z boskiego "planu - przypadku" na przedmieściach małopolskiego miasta powoduje, że nocą szukający się po krakowskich uliczkach przyjaciele mogą się odnaleźć.

Słuchaj Elvis'a z kukułką, a będzie dobrze
W momencie przybycia Giordano do Krakowa, pojawiają się dwa długie ujęcia miejskich dachów w towarzystwie nieba, licznych jeszcze uśpionych okien. Cisza, harmonia.
Andrzej Kondratiuk zwykł kreować swą filmową arkadię z dala od miejskiego zgiełku, jak to jest w przypadku "Wrzeciona czasu"(1996), ukazując porządki, którym poddana jest natura oraz człowiek próbujący z przyrodą koegzystować, a tym samym odzyskać utracony spokój. Więcek umieszcza akcję w Krakowie i na jego peryferiach. To miasto staje się kolebką harmonii i porządku. Fabuła współgra z przekonaniem, że tu również funkcjonują uniwersalne, odwieczne reguły, że po dniu przychodzi noc, a po zieleni wiosny i lata, musi nadejść biel zimy i wyjątkowego czyśćca, bo ogarniętego śpiewem Presley'a. W początkowej scenie filmu mamy zbliżenie leżącej bezwładnie na łóżku kobiety (w toku akcji orientujemy się, że była to Hanka), a następnie drewnianego, antycznego zegara z kukułką, a więc sugestywnie zostaje podkreślona rola czasu, który spaceruje między ludźmi niczym anioł.

Twórcy "Anioła w Krakowie" często prezentują swój film na wszelakich festiwalach. Na XXI Koszalińskich Spotkaniach Filmowych "Młodzi i Film" obraz ten otrzymał nagrodę publiczności, publiczności przepadającej za baśniowym optymizmem i rock and rollem. No cóż, dobrze posłuchać Elvis'a...

"Anioł w Krakowie". Reż.: Artur Więcek "Baron". Scenariusz: Artur Więcek "Baron", Witold Bereś. Zdjęcia: Piotr Trela. Muzyka: Abel Korzeniowski. Obsada: Krzysztof Globisz, Ewa Kaim, Jerzy Trela, Kamil Bera.