Muzyka - Wydarzenie

PROGRAM 9. JAZ FESTIWALU MUZYKI IMPROWIZOWANEJ

24 maja 2003, godz. 19.00 (inauguracja festiwalu)
Jazz Club "Hipnoza", Górnośląskie Centrum Kultury, Katowice, pl. Sejmu Śląskiego 2






Łoskot
Mikołaj Trzaska - saksofon
Tomasz Gwinciński - perkusja
Piotr Pawlak - gitara
Olo Walicki - kontrabas

Grupa Łoskot zadebiutowała w lecie 1993 r. na pierwszym festiwalu Gdynia Summer Jazz Days. Liderem grupy jest Mikołaj Trzaska (saksofon, klarnet basowy, harmonijka, vox), który jest także autorem większości kompozycji. Łoskot to jednak grupa o bardzo demokratycznym charakterze, a zarazem spotkanie pięciu osobowości - nikt nie gra w niej "pod lidera", lecz każdy z muzyków dopuszczony jest do współtworzenia muzycznej akcji podczas koncertów w tak dużym zakresie, iż sami oni nigdy do końca nie wiedzą, co może się wydarzyć za chwilę. Znane są koncerty Łoskotu, podczas których grająca rockowo sekcja nagle zaczynała swingować, a solista zaskoczony nagłym zwrotem muzyki eksperymentował z dyktafonem. Za chwilę wszystko było na swoim miejscu, by po kolejnych kilku taktach kanonadą ostrych, przeszywających dźwięków mogła eksplodować, dotychczas uśpiona, gitara Piotra Pawlaka. Element zaskoczenia jest tu podstawowym czynnikiem twórczym. Łoskot to grupa improwizująca, jednak nie jazzowa. Jakkolwiek jazz jest jedną z inspiracji, to w brzmieniu zespołu można odnaleźć fascynacje muzyką etniczną, avant rockiem i produkcjami post technowymi. Koncerty Łoskotu to fascynujące wydarzenie artystyczne, które zmusza słuchaczy do pełnego zaangażowania w muzykę. Łoskot nie istnieje bez uważnego odbioru, dlatego muzycy unikają jak ognia występów dla restauracyjnej publiczności, zasiadającej przy stolikach, zajętej samą sobą. Łoskot to po prostu jedna z najlepszych rodzimych formacji koncertowych, grająca muzykę zawsze bardzo współczesną, jednak równocześnie przestrzegająca tradycji jazzowej. Muzycy współtworzący grupę pochodzą z Trójmiasta (Trzaska, Pawlak, Walicki) i Bydgoszczy (Gwinciński), od lat są związani z tzw. sceną jassową. W latach 90. wszyscy wywarli znaczący wpływ na odnowę brzmienia polskiej muzyki improwizowanej. Mikołaj Trzaska współtworzył razem z Tymonem Tymańskim, Leszkiem Możdżerem, Maciejem Sikałą i Jackiem Olterem kwintet Miłość, Tomasz Gwińciński to lider grupy Maestro Trytony oraz gitarzysta, perkusista i kompozytor odważnie eksplorujący pogranicze jazzu i muzyki współczesnej, Olo Walicki jest zawodowym jazzowym kontrabasistą, posługującym się pięknym, głębokim brzmieniem instrumentu, muzyk ten przez lata był podporą sekcji Zbigniewa Namysłowskiego, a teraz tria Leszka Możdżera; Piotr Pawlak to niezwykle oryginalny gitarzysta, współtwórca słynnych Kur, pierwszego albumu Ścianki oraz aktywny kreator awangardowej sceny trójmiejskiej. Łoskot wydał dotychczas trzy płyty i jest w trakcie przygotowywania kolejnego albumu.
Dyskografia:
1995 - Koncert w mózgu(Polonia rec.)
1998 - Amariuch (Multikulti Project)
1999 - Śmierdzące kwiatuszki (Pstrąg rec.)


Ellery Eskelin with Andrea Parkins & Jim Black
Ellery Eskelin - saksofon
Andrea Parkins - fortepian, akordeon, sampler
Jim Black - perkusja

To jeden z najciekawszych zespołów jazzowych ostatnich lat. Muzycy, którzy go współtworzą, reprezentują rozległe oraz różnorodne muzyczne światy i tradycje. Ellery Eskelin urodził się w Wichita w stanie Kansas w 1959 roku. Naukę gry na saksofonie rozpoczął w 10 roku życia. Od 1977 roku studiował na stanowym uniwersytecie w Towson. Od ukończenia studiów w 1981 roku saksofonista koncertował wraz z zespołem trębacza Buddy Morrowa w Stanach Zjednoczonych i Ameryce Południowej. W 1983 roku Eskelin przeprowadził się do Nowego Jorku, całkowicie poświęcając się muzyce improwizowanej. Artysta współpracował m.in. z Georgiem Colemanem i Davidem Liebmanem, Jackiem McDuffem, Philem Haynesem, Paulem Smokerem, Drewem Gressem. W 1992 roku rozpoczęła się ważna współpraca z perkusistą Joeyem Baronem pod szyldem zespołu "Baron Down", z którym Eskelin nagrał trzy płyty. Równocześnie pracował nad własnymi projektami muzycznymi, m.in. z gitarzystą Marckiem Ribotem, perkusistami Kennym Wollesenem i Arto Tuncboyaciyanem, Hanem Benninkiem, tubistą Josephem Daleyem czy wiolonczelistą Erickiem Friedlanderem. W 1994 roku Eskelin zakłada trio wraz z Andreą Parkins (akordeon, fortepian, sampler) i Jimem Blackiem (perkusja), z którymi dotychczas nagrał sześć albumów dla szwajcarskiej wytwórni Hatology. Płyty Ellery'ego Eskelina zajmują czołowe miejsca w rankingach krytyków takich gazet, jak "New York Times", "The Village Voice", a także w najważniejszych jazzowych magazynach na świecie. Prestiżowy "Down Beat Magazine" przyznał mu tytuł "Talent zasługujący na szersze uznanie" w dorocznej ankiecie krytyków w 1998 roku.

Andrea Parkins jest kompozytorem i improwizatorem, gra na akordeonie, pianinie, samplerze. Od lat jest aktywną uczestniczką nowojorskiej sceny muzycznej. Nagrywa i koncertuje ze swoim trio (Kenny Wollesen - perkusja, Brigan Krauss - sax), z siostrami: Zeeną, grającą na harfie i Maggie na wiolonczeli oraz Susie Ibarra na perkusji. Z Ellerym Eskelinem nagrała 6 płyt, zarówno w trio jak i w duecie.

Jim Black urodził się w 1967 r. w Seattle. Gra na perkusji od 17 roku życia. Dorastał, grając wszystko i wszędzie: od garażowego rocka począwszy, na swingującym big-bandzie skończywszy. Od 1985 roku uczęszczał do Berklee College of Music. W 1991 roku przeprowadził się do Nowego Jorku i tutaj koncertował oraz nagrywał płyty z: Timem Bernem, Davem Douglasem, Ellerym Eskelinem, Mikiem Formankiem, Benem Monderem; z grupami Pachora i Human Feel oraz własnym zespołem Aronica (Anthony Coleman, Chris Speed, Tony Shear). Black współpracuje również z: Lourie Andersonem, Deweyem Redmanem, Kennym Wheelerem, Fredem Hershem, Django Batesem, Lee Konitzem, Markiem Feldmanem, Joachimem Kuhnem, Markiem Ducretem czy Tomaszem Stańko. Jest jednym z najciekawszych perkusistów młodego pokolenia.

Będzie to już trzecia wizyta tego zespołu w naszym kraju. W latach ubiegłych Ellery Eskelin występował m.in. w ramach festiwalu Era Jazzu (2002) oraz w Fabryce Rzeźb Gadających ze Sobą - "popularnym" alternatywnie klubie "Mózg" w Bydgoszczy (1996), gdzie wystąpi ponownie 23.05.2003 (www.mozg.art.pl)
http://home.earthlink.net/~eskelin/




25.05.2003, godz. 19.00
Miejski Ośrodek Kultury, RUDA ŚLĄSKA, ul. Niedurnego 69

Viva Flamenco

Michał Czachowski - gitara, cajón, tinaja, sitar, palmas
Leszek Wiśniowski - flety poprzeczne, bansuri
Michał Szumlas - gitara basowa, tanpura, surmandal
Pierluca Pineroli - tabla, cajón, caxixi, palmas
Ireneusz Wyrobek - cajón, gitara, palo, palmas

Rafael Cortés- hiszpański wirtuoz gitary flamenco z zespołem
Rafael Cortés - gitara
Antonio Andrade - gitara
David Vueltas - instrumenty perkusyjne
Nico Brandenburg - bas
Carlos Troya - taniec

Zespół Rafaela Cortésa wykonuje w nieco "ujazzowiony" sposób tradycyjną hiszpańską muzykę flamenco. To muzyka niezwykle dynamiczna, w której efektowne gitarowe tremola i improwizacje, jazzowe harmonie oraz południowe rytmy wzbogacone są o śpiew i taniec tak charakterystyczny dla rejonu Andaluzji, z którego bierze swoje korzenie.

Rafael Cortés
Błyskotliwa kariera tego młodego (29-letniego) gitarzysty ma, jak twierdzą jego wielbiciele, podłoże astrologiczne. W myśl bowiem hiszpańskiego porzekadła: "kto urodził się 21 grudnia, ten będzie muzykiem albo bandytą" - kariera muzyczna była mu przeznaczona w dniu urodzin. Musi mieć to jakieś znaczenie, skoro dokładnie tego samego dnia ćwierć wieku wcześniej przyszedł na świat Paco de Lucía. Rafael Cortés urodził się w 1973 roku w Essen jako syn emigrantów z Andaluzji. Pomimo że dorastał w Niemczech miał to wielkie szczęście, że jego dom był swego rodzaju "wyspą flamenco": zawsze było tam wielu flamencosów, którzy odwiedzali jego ojca. Dziadek Rafaela - Octavio Cortés Maya, należący do słynnej dynastii muzyków flamenco, był bardzo znanym gitarzystą w Granadzie. Rafael był jedynym z 14 wnucząt słynnego dziadka, który wykazał zainteresowanie gitarą. Ten, nie wahając się długo, dał trzyletniemu jeszcze Rafaelito, który za wszelką cenę chciał szarpać struny, własnoręcznie zrobioną gitarę. Już rok później - jako czterolatek - zagrał u boku swojego ojca przed grupą Sangre Gitana podczas festiwalu muzyki hiszpańskiej w swoim rodzinnym mieście. Rafael okazał się ponadprzeciętnie utalentowany i szybko został uznany cudownym dzieckiem, wzbudzając podziw swą niezwykłą wirtuozerią i muzykalnością. W wieku 9 lat grał już regularne koncerty na niemieckich scenach z gitarzystą Angel Martínez i jego żoną Reginą, a jako dwunastoletni chłopiec zagrał swój pierwszy solowy koncert dla kilkuset słuchaczy. W tym czasie jego nauczycielem gry na gitarze był El Macareno, który o swoim, wówczas 14-letnim, uczniu powiedział, że już umie wszystko, czego ten może go nauczyć. Od tego czasu młody Rafael podążał własną drogą, ćwicząc całymi dniami i "rozgryzając" po kolei wszystkie utwory swego idola - Paco de Lucii. Pomimo tak młodego wieku Rafael Cortés należy dziś do elity najlepszych instrumentalistów, grających bardzo nowoczesne, pełne gitarowej wirtuozerii flamenco. Zapraszany był do współpracy zarówno estradowej, jak i studyjnej, przez takie wielkie gwiazdy sceny flamenco, jak Javier Barón, Concha Vargas, Carmen Ledesma, Tomás de Madrid, Salva del Real i Maria Serrano, wzbudzając wielkie uznanie nawet u samego Paco. Jego gra wypełniona jest pasją i odrobiną szaleństwa, które sprawia, że jego flamenco jest naprawdę ogniste i emocjonujące. W muzyce Rafaela słychać charakterystyczny koloryt Paco de Lucii oraz wyjątkowy poziom techniczny, który sprawia, że wydaje się, iż nie ma dla tego gitarzysty rzeczy nie do wykonania.
Koncerty Rafaela to barwne widowisko, zawierające muzykę o bardzo różnorodnym zabarwieniu emocjonalnym i ukazujące, że jest on nie tylko technicznym czarodziejem gitary, ale także wrażliwym muzykiem, który ze swojego instrumentu potrafi wykrzesać wszystkie uczucia i emocje.
W skład zespołu Cortésa wchodzą znakomici muzycy, którzy przyciągają uwagę widzów nie tylko swą porywającą muzyką, ale także osobowością. Na szczególną uwagę zasługuje tancerz Carlos Troya (znany w Polsce z filmu Carlosa Saury "Sevillanas"), którego taniec oraz niewiarygodna technika stepowania "powalają na kolana" zarówno damską, jak i męską część widowni.
Konert Rafaela poprzedzi krótki występ czołowego polskiego zespołu "Viva FLAMENCO!". Ten jedyny koncert na Śląsku będzie prawdziwym świętem nowoczesnego i pełnego ognistej wirtuozerii flamenco, które z pewnością przyciągnie wielu miłośników tego nurtu artystycznego z całej Polski.




29.05.2003, godz. 19.00
Dom Kultury "Zgoda", Świętochłowice, pl. Krauzego 1







Randy Brecker z zespołem

Randy Brecker - trąbka, wokal
Adam Rogers - gitara
George Whitty - instrumenty klawiszowe
Chris Minh Doky - bas
Clarence Penn - perkusja

Randy Brecker urodził się w Filadelfii w 1945 r. Karierę muzyczną rozpoczął w big bandzie Uniwersytetu Indiana, z którym odwiedził Europę. W 1968 r. przeniósł się do Nowego Jorku i przez rok był związany z grupą Blood Sweat and Tears. Akompaniował także wykonawcom ze świata muzyki rock i pop: Janis Joplin, Steviemu Wonderowi i Jamesowi Brownowi. W 1970 r. wraz ze swoim bratem Michaelem założył pierwszą grupę o nazwie Dreams, która istniała dwa lata. W 1973 r. powstała pierwsza grupa Brecker Brothers, a w rok później ukazała się jej debiutancka płyta ("The Brecker Brothers"), która uzyskała aż cztery nominacje do nagrody Grammy. Była to sensacyjna płyta, przez wiele tygodni okupująca listy przebojów w kategorii pop, jazz i rock na całym świecie. Grupa Brecker Brothers, istniejąca 10 lat, nagrała jeszcze kilka bardzo udanych płyt, stając się jedną z najbardziej popularnych grup jazz-rockowych. W tym czasie Brecker występował też z Larrym Coryellem, Billem Cobhamem, Halem Galperem, Jaco Pastoriusem. Pod koniec lat 70. grał w zespole Charlesa Mingusa, w latach 80. występował ze swoją żoną Eliane Elias i Lwem Tabackinem oraz Alem Fosterem i Bobem Bergiem. W 1992 r. bracia Breckerowie reaktywowali swoją grupę. Album "Return of the Brecker Brothers" uzyskał trzy nominacje do nagrody Grammy. Randy Brecker jako niebywale utalentowany muzyk o wielkim kunszcie technicznym stał się jedną z głównych postaci jazz-rocka. Z wielkim powodzeniem gra również jazz akustyczny.




31.05.2003, godz. 18.00
Demex - Markownia kopalni "Ludwik", Zabrze, ul. Hagera 43

Elektrolot

Marcin Ziętek - bas
Daniel Pigoński - instrumenty klawiszowe
Bartek Weber - gitara, sampler

Stylistyka Elektrolotu jest trudna do zaklasyfikowania. Brzmienie zespołu jest połączeniem rytmów analogowych automatów perkusyjnych, wydobywanych ze starego NRD-owskiego klawisza Vermona, analogowych syntezatorów, bezprogowego basu (często przetwarzanego przez efekty), gitary elektrycznej oraz samplera (gitara samplowana jest na żywo). Grupa płynnie przechodzi od banalnych melodyjek do ciężkich, mechanicznych rytmów i awangardowych brzmień, by w końcu połączyć oba pozornie sprzeczne światy w jeden szalony, lecz spójny obraz. Zespół śmiało zapuszcza się w rzadko odwiedzane rejony muzyczne, a jego członkowie bez wahania przyznają, że niczego podobnego wcześniej nie słyszeli.
24 czerwca 2002 do sklepów trafiła debiutancka płyta Elektrolotu pod nazwą "Elektrolot", wydana przez Teeto Records. Otrzymała bardzo dobre recenzje.

"12 utworów, 45 minut muzyki, jakiej prawdopodobnie nie usłyszycie nigdzie indziej. Kompozycje brzmią jak ilustracja do dziwnego filmu. Są tu zarówno rytmiczne, transowe melodie, jak i jazgotliwe, zupełnie znikąd atakujące słuchacza dźwięki, które raz mrocznie straszą, innym razem rozśmieszają, bo brzmią jak melodyjka z dobranocki. Album kończy się jednym z najciekawszych utworów Elektrolotu pt. Hipnorefren, który brzmi jak najczarniejszy z czarnych koszmarów kataryniarza. Debiutancki album tria można by na siłę zakwalifikować do muzyki chilloutowej, jest ona jednak zbyt niepokojąca, by się przy niej swobodnie relaksować". (Łukasz Kamiński, "Gazeta Wyborcza").

"Nie wiem, czy Marcin Ziętek lubi francuską grupę Magma, ale jego gitara basowa ma równie potężne, niskie brzmienie, co w tym charakterystycznym zespole. Nie wiem, czy Daniel Pigoński często słucha nagrań z kręgu psychodelii wczesnych lat 70., ale w jego grze mnóstwo jest energii i inwencji przypominających tamtą epokę. Nie wiem też, czy Bartek "Baaba" Weber ma w domu kolekcje zgranych na wideo starych dobranocek, lecz w jego charakterystycznych melodiach pobrzmiewają gdzieś cały czas. W każdym razie wszyscy trzej jako Elektrolot stworzyli muzykę, jakiej do tej pory nie słyszałem, i to jest najważniejsze. Nużące mielizny dwóch czy trzech nagrań z tej płyty nie zburzą obrazu całości - bardzo atmosferycznej, kolażowej, filmowej wręcz muzyki instrumentalnej, pełnej napięcia, ale zarazem wpadającej niekiedy w lekko funkową wibrację. Dobry towar na eksport - boję się, że w kraju może przejść trochę niedoceniony". (Bartek Chaciński, "City", lipiec 2002).

"Elektrolot współtworzą muzycy znani z m.in. Baaba (Bartek Weber) i Pustek (Daniel Pigoński) i gdy zastanowić się, co łączy te, tak przecież różne, projekty, doszukać się można wspólnego zamiłowania do poetyki Ťperyferyjnejť - artyści, każdy na swój sposób, celebrują ożywczą niedojrzałość, lubią brzmienia naturalne, chwalą piękno zabrudzone i niesterylne. Elektrolot zdradza dość podobne tęsknoty, wyraża je jednak całkowicie odmiennie. Trzej muzycy (ten trzeci to Marcin Ziętek) szukają po prostu inspiracji tam, gdzie mało kto zagląda - w zakurzonych rewirach muzycznego skarbca. Elementy ludyczne, ilustracyjność niczym z Ťteatru dziwówť (melodyka czasem katarynkowa, to znów sugestywnie nastrojowa) i niemal dziecięca radość eksperymentowania doskonale korespondują z innymi, bardziej Ťakademickimiť odniesieniami (…) Większość pomysłów jednak co najmniej intryguje - ciekawie gra gitara, czasem no-wave'owa, to znów Ťcosmic funkyť, nieźle brzmi tkanka elektronicznych szmerów, choć i tak o wydźwięku całości decydują głównie doskonale zaaranżowane analogowe klawisze. Zasługą Elektrolotu jest też umiejętność zderzania elementów pozornie niezbornych - brzmienia niczym z klasyków psychodelii (np. Sacreful Of Secrets Floydów) zyskują dodatkową siłę wyrazu w zderzeniu z pajęczyną trzasków, zgrzytów i repetecyjnych sampli. Ja najbardziej lubię kawałki nr 2 i 6, które są jakoby uwspółcześnioną - po doświadczeniach nowojorskiej awangardy, industrialu i hip hopu - wersją fusion. Gdy sekcja gra nieco w tle, bas wysyła jedynie delikatne bodźce, a oszczędne beaty tykają jak metronom, muzycy mogą rozwijać swe fantazyjne wariacje - pulsująca powierzchnia loopów i pogłosów oraz hipnotyczne klawisze kreują wtedy medytacyjną przestrzeń niczym In A Silent Way Davisa, a Elektrolot odlatuje wysoko ponad rzeczywistość rodzimego zaścianka". (Łukasz Lubiatowski, Kaktus nr 3/2002).

Duo 'bartweba vs. wojtek mazolewski'
Bartek Weber - gitara, sampler
Wojtek Mazolewski - bass, sampler

Elektroniczno-jassowy projekt Bartosza Webera i Wojtka Mazolewskiego, określany jest jako połączenie breakbitów i abstrakcji z myśleniem (podobno) zaczerpniętym od Skeleton Crew i Amona Tobina.



Gilad Atzmon & The Orient House Ensamble
Gilad Atzmon - saksofony i klarnet
Frank Harrison - fortepian i melodica
Yoron Stavi - kontrabas
Asaf Sirkis - perkusja i bandir

Gilad Atzmon urodził się w 1963 roku w Izraelu. Jest saksofonistą, klarnecistą i flecistą. Ukończył Rubin Academy of Music w Jerozolimie na wydziale kompozycji i jazzu. Dorastał w Jerozolimie jako świecki izraelski Żyd. Będąc świadkiem cierpienia Palestyńczyków i czując wobec nich empatię, wyprowadził się z Izraela. Zamieszkał w Anglii i zaczął studiować filozofię. Kiedy spotkał pochodzącego z Jerozolimy Asafa Sirkisa, odżyło jego zainteresowanie graniem muzyki środkowego Zachodu, północnej Afryki i zachodniej Europy. W Londynie odnalazł The Orient House Ensemble i zaczął ponownie definiować swoje korzenie w świetle politycznej rzeczywistości. Obecnie uważa się za oddanego politycznie artystę.
Muzyka Atzmona zmierza w stronę kulturalnej hybrydy. Artysta pisze o niej tak: "nasz ostatni Album Exile został stworzony przez muzyków, którzy żyją na wygnaniu. W przypadku jednych jest to świadomy wybór, inni są na nie skazani. Na płycie staraliśmy się opowiedzieć historię Palestyny, pięknej, historycznie ekumenicznej ziemi, która nagle została zburzona przez radykalnych syjonistycznych fanatyków. Jest to obraz harmonii, zamienionej w rozlew krwi i destrukcję. Żydowskie i izraelskie melodie wykorzystano świadomie. Żydowska historia to nieskończona opowieść o prześladowaniach, agonii i cierpieniu. Syjoniści upatrują swą siłę w żywej fantazji powrotu. Chcę zadać dwa pytania: jak to jest, że ludzie, którzy tyle i tak długo cierpieli, mogą wyrządzać tyle krzywdy innym? W jaki sposób syjoniści, których motywem jest szczere pragnienie powrotu, mogą być tak ślepi na podobne pragnienie Palestyńczyków? Album ten jest próbą zwrócenia uwagi na cierpienie Palestyńczyków. To modlitwa do świata o uznanie prawa Palestyńczyków do powrotu".
Muzycznie Gilad Atzmon pozostaje pod wpływem Juliana Cannoballa Adderleya. Swoją grą wspiera także międzynarodowych jazzowych muzyków, m.in.: Jacke'a De Johnette'a, Michaela Petruccianiego, Richiego Byracha. Gilad zachwyca swoich słuchaczy silnym osobistym stylem, łączącym wielki artyzm bebopu z korzeniami etnicznej muzyki arabskiej i żydowskiej w wyszukany, czasami ironiczny sposób.
Muzyk nagrywa także i koncertuje z gwiazdami brytyjskiej pop music: Ianem Dury, Robbim Williamsem, Sinead O'Connor, Paulem McCartneyem, Shane McGowan czy Memphis Slim. W 1999 r. wydał płyty "Take It Or Leave It" i "Juizz Music", w 2000 roku "Gilad Atzmon & The Orient House Ensemble", w 2001 ukazuje się "Nostalgico". W kwietniu 2003 roku ukaże się nowa płyta Gilada "Exile".
The Orient House Ensamble koncertuje po świecie, grając na najbardziej znaczących europejskich festiwalach i w najlepszych salach koncertowych w Europie.
www.gilad.co.uk






Barbara Morgenstern with Sven Janetzko
Barbara Morgenstern - instrumenty klawiszowe, sampler, wokal
Sven Janetzko - gitara

"Berlińska odpowiedź na Bjork? A może kobieca odpowiedź na Tarwater? Tak czy inaczej otrzymaliśmy całkiem niebanalną porcję utworów, które łączą w sobie poetykę piosenki i formułę minimalnej niemieckiej elektroniki. Gdy zobaczyłem tę płytę, dech mi zaparło, bo wokalistce i kompozytorce, Barbarze Morgenstern towarzyszą tu w roli producentów czołowi szermierze berlińskiej elektronicznej awangardy - Robert Lippak, Pole, Thomas Fehlmann. (...) Oto w swych piosenkach Morgenstern przywołuję tę specyficzną, iście berlińską nutę aktorsko-kabaretowych songów a la Weil/Brecht, po czym gładko łączy ją z poetyką minimalnej elektroniki (...)" Rafał Księżyk

"muzyka - melodyjna, chwytająca za serce, prosta i zarazem bogata. melodie są tutaj niewątpliwie najważniejsze, to najprawdziwsze piosenki, pochodzące z takiego wymierającego gatunku. słychać w nich berlińską nostalgię, sentyment do starych kabaretów, które już można poznać tylko z czarno-białych filmów. momentami odnosi się wrażenie, że barbara jest prawnuczką marleny dietrich! ale wymienione tutaj elementy są w zasadzie tylko przyprawą, chociaż decydują o ostatecznym smaku. barbara doskonale wie, na czym polega muzyka początku XXI wieku. pojawiają się, czasem na zasadzie kontrastu, czasem dopowiedzenia, frapujące efekty dźwiękowe, najczęściej w tle lub gdzieś jakby obok. (...) jasność bijąca z muzyki komponowanej przez barbarę jest naprawdę godna podziwu, to zupełnie nowa wersja muzyki pop, miejscami kojarząca się może z dokonaniami bjork, ale tylko na zasadzie, że i nasza ulubiona islandka i wielkooka madchen z berlina pokazują w nowych szatach stare kroje, nadając im kompletnie nowy wymiar i smak, wręcz pretendujący do miana nowego stylu, świeżej inkarnacji muzyki do nucenia i do uronienia łzy. dla każdego, w kim jeszcze tli się odrobina żywego ducha, złaknionego orzeźwiających poranków, trawy skropionej rosą, much, z którymi da się dogadać i uśmiechu, nawet takiego, mimo wszystko" WOJT3K KUCHARCZYK, terra.pl.

Od 1998 i ukazania się debiutanckiej płyty Barbary "Vermona ET 6-1" próbujemy znaleźć odpowiednie słowa określające jej muzykę, która oczarowuje słuchaczy natychmiast i w niezrozumiały sposób. Magia jej głosu i muzyki, którą tworzy w większości sama, wciąga nas w każdym utworze i nie pozwala poświęcić się w czasie słuchania innemu zajęciu...
To już trzeci album Barbary, wydany jak zwykle w skromnej okładce, ale może także przez to promieniuje z niego w sposób jeszcze bardziej majestatyczny piękno i melancholia. Elektroniczna, bardzo ciepła muzyka, wzbogacana delikatnie zręcznymi loopami i samplami, a do tego romantyczny i elektryzujący głos Barbary... Fakt, że śpiewa po niemiecku wydawać się mógł jeszcze kilka lat temu barierą nie do pokonania dla polskich (i nie tylko) słuchaczy, okazał się jednak jej niezaprzeczalnym atutem. Na nowej płycie pojawiają się co prawda fragmenty angielskojęzyczne, ale nie zmieniają one charakteru całej płyty i muzyki pani Morgenstern...
www.monika-enterprise.de

Wybrane pozycje z biografii Barbary Morgenstern
lato 1997 - nagrania do Mini-CD "Plastikreport" z Michaelem Muehlhausem
październik 1997 - ukazuje się "Plastikreport" - wydany przez mały label z Hannoveru Klub der guten Hoffnung
styczeń 1998 - mała trasa przez Niemcy razem z zespołem (Christian Obermaier - perkusja, Michael Muehlhaus - bas)
wiosna 1998 - dalsze klubowe występy solowe
wrzesień 1998 - tzw. "Wohnzimmertour" przez Niemcy, Austrię i Szwajcarię razem z Quarks, Jo Tabu i Fuschimuschi
lato 1998 - nagrania do albumu "Vermona ET 6-1"
październik 1998 - ukazuje się CD "Vermona ET 6-1" w wytwórni Monika Enterprise (Gudrun Gut)
listopad i grudzień 1998 - dalsze występy w Niemczech razem z Christianem Obermaierem
marzec 1999 - opublikowanie EP z remixami "Fan No. 1" (Monika) - remixy Console & Heimtrainer, Robert Lippok, Schlammpeitziger, Michael Muehlhaus i Jo Tabu
kwiecień 1999 - support przed Blumfeldem (17 koncertów w Niemczech, Austrii i Szwajcarii)
maj 1999 - koncert w Kopenhadze w ramach wystawy berlińskiej
czerwiec 1999 - support przed The Beautiful South (3 koncerty)
listopad 1999 - trasa razem ze Schlammpeitzigerem (Kolonia), później koncerty w Kopenhadze, Sztockholmie i Oslo z To Rococo Rot
marzec 2000 - trasa z To Rococo Rot
październik 2000: 2.10.2000 ukazał się nowy album "Fjorden" (Monika Enterprise)
listopad 2000 - trasa przez Niemcy, Austrię i Szwajcarię
marzec 2001 - ukazuje się instrumentalna EP-ka "Eine Verabredung" (Monika Enterprise), koncerty w Glasgow i Londynie
kwiecień 2001 - mała trasa przez Niemcy i Szwajcarię z gitarzystą Svenem Janetzko
lato 2001 - wspólne nagrania z Robertem Lippokiem (To Rococo Rot) na EP ("Series 500"/Domino-Records)
jesień 2001 - koncerty w Niemczech, Austrii, Portugalii i Włoszech
maj 2002 - trasa w Polsce razem z Mapstation i Paulem Wirkusem
lato 2002 - nagrywanie materiału na płytę "Nichts Muss"
sierpień 2002 - wspólne występy z Mapstation i Paulem Wirkusem (wspólne improwizacje). Powstały z tego nagrania, częściowo koncertowe, częściowo studyjne
jesień 2002 - występy w Portugalii (z Mapstation), Włoszech i Wielkiej Brytanii
www.gusstaff.terra.pl


MULTIMEDIA w MARKOWNI Ważną częścią koncertu w markowni kopalni "Ludwik" (Demex) będzie prezentacja multimedialna studentów Pracowni Nowych Mediów z Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach, prowadzonej przez prof. Mariana Oslislo i asystentów Wojtka Kucharczyka i Ksawerego Kaliskiego. Tematem, który podjęli studenci, jest "Miasto". Prezentacja jest autorską próbą odpowiedzi na to bardzo złożone - zarówno pod względem socjologicznym, urbanistycznym, jak i społecznym - zjawisko, a także próbą określenia miejsca i roli, jakie zajmuje i pełni w nim człowiek. Młodzi artyści łączą w swoich pracach umiejętności i doświadczenia związane zarówno z warsztatem klasycznym, graficznym, jak i najnowszą cyfrową technologią. Prace wygenerowane w komputerze przedstawiamy na festiwalu w formie spektaklu multimedialnego, prezentując obrazy i dźwięk na dużych ekranach przy równoczesnym wykorzystaniu samego pomieszczenia, w którym odbywa się koncert. To swoistego rodzaju melanż dźwięku i obrazu, który rządzi się własnym rytmem i czasem.
Powstałe animacje, filmy, prezentacje interaktywne z wykorzystaniem instrumentów elektronicznych generujących dźwięk i obraz jednocześnie to owoc prawie półrocznej pracy studentów. Będzie on pokazywany w jednym bloku czasowym, po którym wystąpi grupa Mem & Vion, znana swego czasu z realizacji muzyki opartej na dźwiękach ulicy i miasta.

Prezentacji multimedialnej towarzyszyć będzie wystawa dotycząca miasta, która jest "zapisem materii miasta na papierze". Są to frotage na szlachetnych papierach graficznych, faktury, struktury i detale domów, ulic i tego, co możemy znaleźć w najbliższym otoczeniu. Jest to próba zatrzymania ulotnych i często niezauważanych przez nas stanów rzeczywistych, których forma jako "papierowy poemat" niejednokrotnie umyka naszej uwadze.
Studenci ASP z Krakowa z pracowni prof. Antoniego Porczaka pokażą performence i artystyczne filmy wideo.

Swoje autorskie prezentacje pokażą również:
Mora (Agnieszka Kravić) - tworzy eksperymentalną sztukę wideo i fotografie. Współpracuje z duetem Viön & Mem w zakresie performances.

Viön & Mem
Do ich głównych zainteresowań należą elektroakustyczne formy bazujące na modyfikowanych na żywo dźwiękach otoczenia.
"Nasza współpraca jest w zasadzie balansowaniem na granicy pomiędzy głębokim słuchaniem a intuicyjnym reagowaniem. Podczas koncertów wymiana energii pomiędzy nami znajduje odzwierciedlenie w systemie nagłośnienia (dźwięk surround), zapewniając odbiorcom możliwość głębokiego doświadczenia fenomenologicznego.
Badając relacje pomiędzy dźwiękiem a przestrzenią, posługujemy się wieloma warstwami dźwiękowymi, w efekcie otrzymując delikatną i subtelną strukturę, pełną szczegółów i adresowaną do uważnego słuchacza".

Viön (Artur Jaworski) - działa w obszarze eksperymentalnej muzyki elektroakustycznej i elektronicznej. Największą uwagę poświęca samemu zjawisku słyszenia/słuchania. Badając relacje pomiędzy przestrzenią akustyczną, dźwiękiem i percepcją, przywiązuje wagę przede wszystkim do bezpośredniego osobistego doświadczenia. Były członek nieistniejącej dziś grupy EA, uczestnik festiwalów Club Transmediale (Podewil 2003, Musikprotokoll 2002, Phonotaktik 2002, Audio Art 2002). Obecnie wraz z Memem współtworzy duet Viön & Mem oraz działa Centrum Nowych Form "Salvia".

Mem (Membrana) to Kamil Antosiewicz, ex-EA. Nagrywa solowo i współpracuje z innymi muzykami. Wykorzystuje zarówno trofea dźwiękowe, jak i elektronikę. Ostatnio w kręgu jego zainteresowań znajduje się dekontekstualizacja materii dźwiękowej oraz eksperymenty z podstawowymi strukturami dźwiękowymi pochodzenia nieorganicznego: falami sinusoidalnymi oraz białym szumem. Na co dzień prowadzi wytwórnię płytową Salvia i dział cyberkultury w magazynie internetowym "WWW".




5.06.2003, godz. 20.00
Jazz Club Fantom, Bytom, ul. Żeromskiego 27

Satlah

Danny Zamir - saksofony: altowy i sopranowy
Shanir Ezra Blumenkranz - kontrabas
Kevin Zubek - perkusja

Satlah to unikalna fuzja nowoczesnego jazzu i muzyki klezmerskiej. Liderem grupy jest, pochodzący z Izraela, Danny Zamir. Urodził się w 1980 r., od dwunastego roku życia rozpoczął naukę gry na saksofonie. W grudniu 1998 r. Zamir udał się do Nowego Jorku, gdzie razem z perkusistą Kevinem Zubekiem oraz kontrabasistą Shanirem Ezrą Blumenkranzem wkrótce założył Satlah. Zamir znany jest także ze współpracy z członkami nowojorskiej sceny downtown, takimi jak Jamaladeen Tacuma, Marc Ribot oraz Calvin Weston. Słowo "satlah" nie istnieje w żadnym języku. Pochodzi z izraelskiego slangu i używane jest na oznaczenie euforycznego, wręcz ekstatycznego stanu. Właśnie tym słowem członkowie grupy określają uczucia, które towarzyszą im przy tworzeniu i graniu muzyki. Twierdzą: "Nigdy nie myślimy o jakiejś koncepcji lub o specyficznym brzmieniu, które chcemy osiągnąć. Naszym celem jest czerpanie radości i dostarczanie przyjemności odbiorcom - gdzieś pomiędzy tym wszystkim rodzi się muzyka Satlah". Grupa wydała trzy płyty w firmie płytowej Johna Zorna TZADIK, w serii Radical Jewish Culture: "Satlah" (2000), "Exodus" (2001) oraz "Children of Israel" (2002).




6.06.2003, godz. 19.00
Bytomskie Centrum Kultury, Bytom, ul. Żeromskiego 27

Leszek Możdżer Trio

Leszek Możdżer - fortepian
Olo Walicki - kontrabas
Tomasz Sowiński - perkusja

Leszek Możdżer to doskonale znany w kraju i coraz częściej koncertujący poza granicami instrumentalista. Od lat uważany jest za jednego z najbieglejszych pośród polskich pianistów jazzowych. Możdżer jest także mistrzem w improwizowanej interpretacji muzyki Chopina oraz specjalistą w preparowaniu dźwięków fortepianu. Na muzycznej scenie zaistniał w 1991 roku jako utalentowany pianista zespołu Miłość Tymona Tymańskiego, który zrewolucjonizował polskie brzmienie jazzu, zbliżając je do nowych nurtów wykonywania muzyki improwizowanej w Europie. Wspólne koncerty Miłości z trębaczem Lesterem Bowie, liderem legendarnej już grupy Art Ensamble of Chicago, a później także występy z Billem Harperem, Davidem Liebmanem, Busterem Williamsem, Davidem Friesenem, Archie Sheppem, Piotrem Wojtasikiem ugruntowały jego pozycję w środowisku jazzowym i otwarły mu drzwi do kariery solowej w 1996 roku. Od tego czasu Leszek Możdżer wciąż zaskakuje nas swoimi szerokimi muzycznymi zainteresowaniami: nagrywa albumy solowe, gościnnie bierze udział w nagraniach jazzmanów z całego świata, nagrywa płyty i koncertuje z Anną Marią Jopek, komponuje muzykę filmową w Polsce i USA, pisze muzykę do spektakli teatralnych i wreszcie komponuje pierwszą w Polsce trans-operę "Sen nocy letniej" wg Williama Szekspira. O pracy nad tym spektaklem opowiada film Sylwestra Latkowskiego "Pub 700".




7.06.2003, godz. 18.00
Jazzowy Piknik w Zabrzu-Kończycach
DOK, Zabrze-Kończyce, ul. Dorotki 3






SO.NET
Damian Pielka - gitara
Klaudiusz Kłosek - trąbka
Adam Stodolski - kontrabas
Przemysław Borowiecki - perkusja

Pavel Jakub Ryba Band Pavel Jakub Ryba - fretless bass
Zdenek Sarka Dvorak - skrzypce
Jiri Kollman - perkusja, śpiew

Pavel Jakub Ryba należy do czołówki czeskich muzyków jazzowych. Urodził się w Kutna Hora w 1961 roku. Obszerny repertuar Ryby łączy w sobie jazz, klasykę, pop oraz rock. Ponadto muzyk przekształca klasyczne standardy, włączając w nie swój energetyczny, muzyczny styl. Jest uznanym kompozytorem. Pozostaje pod silnym wpływem Jaco Pastoriusa. Swoją karierę rozpoczął występując razem z jedną z najlepszych grup jazzowo-rockowych lat 80. JAZZ Q. Pracował także z grupami: Jazz fragment, Combo FH, Marsyas, Urfaut, Dobry Vecer Kvintet. Obecnie występuje z Józefem Skrzekiem, Garym Lucasem, Kasią Karasek, P. Bobkiem, H. Zagaorovą i wieloma innymi. W ciągu swojej dotychczasowej kariery nagrał ponad 20 albumów z wieloma znanymi zespołami.
W 1991 roku nagrał swój pierwszy solowy album "Mind the step" z udziałem utalentowanych czeskich muzyków z Radio Big Band Prague.
Założył swoją grupę M.T.S. - Art Ensemble (Jiri Kollman - perkusja, śpiew), Zdenek Sarka Dvorak (skrzypce). W 2000 roku M.T.S. - Art Ensemble nagrał nowy album "Yes, Yes, No, No". Recenzja Pauli Edelstein w amerykańskim "Jazziz Magazine" przyciągnęła uwagę prestiżowego wytwórcy gitar basowych - firmy WARWICK (Niemcy). Ryba jest jednym z dziesięciu wyróżnionych w świecie muzycznym, którzy otrzymali tradycyjnie wykonaną gitarę WARWICK. Razem z zespołem M.T.S. - Art Ensemble Ryba odbył trasy koncertowe po Europie, USA i Chinach.





Tymon Tymański & Transistors
Tymon Tymański - gitara, wokal
Robert Brylewski - gitara, wokal
Marcin Gałązka - gitara, wokal
Tomasz Szymborski - bas
Filip Gałązka - perkusja

Nowa rockowa formacja Tymona i gość specjalny Robert Brylewski czyli coś dla weteranów punk-rocka, reage i wszystkich niepokornych. Na pewno usłyszymy coś z repertuaru legendarnej Brygady Kryzys, jak również piosenki licznych zespołów Tymańskiego (Tymon i Trupy, Czan, Dyliżans, Poganie) w nowych dynamicznych aranżacjach.
Zespół ma także w repertuarze kilka coverów min. Marleya i Lou Reeda. Tymon tradycyjnie pozostaje jazzmanem w świecie muzyki rockowej i punkiem w świecie jazzu, możemy zatem spodziewać się nie tylko krótkich rockowych kompozycji ale i spontanicznej gitarowej improwizacji.




9.06.2003, godz. 19.00
Teatr Rozrywki, Chorzów, ul. Konopnickiej 2
Bluesowy Suplement Festiwalu:






Vance Kelly And The Backstreet Blues Band
Vance Kelly - wokal, gitara
John Walls - instrumenty klawiszowe
Dwight Edwards - bas
Edward Williams - saksofon tenorowy
Charlie Handcox - perkusja

Vance Kelly urodził się w 1954 r. w południowej dzielnicy Chicago, South Side. Jego rodzice świeżo co przybyli do Windy City ze stanów Mississipi i Missouri. Ojciec był muzykiem grupy gospel, siłą rzeczy więc młody Vance dorastał w duchu takiej muzyki. Gdy na siódme urodziny dostał w prezencie gitarę, zainteresował się dźwiękami grywanymi przez jego wujka, LeRoy'a McCauley'a - bluesem.
Pierwszy koncert w życiu zagrał w szkole, mając 10 lat. Wtedy to zwróciła na niego uwagę znana lokalna wokalistka Mary Lane, która po pięciu latach zaproponowała mu luźną współpracę w swoim klubie. Niedługo potem postanowił, że granie muzyki stanie się jego głównym zajęciem i sposobem na życie. Lata 70., trudne dla bluesa w Chicago, od muzyka chcącego utrzymać się z grania wymagały niezwykłej wszechstronności. Kelly grywał więc wszystko, na czym mógł zarobić choćby kilka dolarów. Do grania bluesa powrócił w 1979 r. Kilka lat spędził w zespole słynnego saksofonisty A.C. Reeda. Długie trasy koncertowe pozwalały mu spotykać, poznawać i podglądać różnych muzyków, od których starał się czerpać jak najwięcej. Byli to m.in.: B.B.King, Bobby Blue Bland, Little Milton, Bobby Rush i Albert Collins. Na początku lat 90. założył swój zespół The Backstreet Blues Band, z którym bardzo szybko zaczął zdobywać sławę w klubach i barach chicagowskiej South Side. W krótkim czasie to, co grali, zaczęto określać mianem Southern Blues & Soul, a Vance Kelly stał się jednym z najbardziej charakterystycznych i popularnych muzyków klubów Południowej Dzielnicy.
Dzisiaj jego nazwisko nadal utożsamiane jest z klubem-symbolem South Side - Checkerboard Lounge, mieszczącym się przy 43 ulicy - tam regularnie grywa w niedziele i czwartki. W środy można go z kolei posłuchać w innym słynnym klubie tej części miasta, New Grand Terrance Lounge przy 35, a w poniedziałki w Imla Lounge przy 51 Ulicy. Pozostałe dni tygodnia dzieli pomiędzy estrady słynnych chicagowskich miejsc, jak Lee's Unleaded Blues, Buddy Guy's Legend, Kingstone Mines, Rosa'a i Cotton Club.
Debiutacka płyta "Call Me", wydana przez Wolf Records, przez czytelników i krytyków najbardziej opiniotwórczego pisma bluesowego na świecie "Living Blues" obdarzona została mianem "Bluesowej Płyty Roku 1995"; rok wcześniej zespół zyskał miano "Odkrycia Roku". Kolejne jego płyty, także sygnowane znaczkiem wiedeńskiej wytwórni, to: "Joyridin' In The Subway", "Hands Off" , "What Three Old Ladies Can Do" i najnowsza, koncertowa "Live At Lee's Unleaded".
Vance Kelly ma na swoim koncie udział tak w Chicago Blues Festival, jak i w europejskich festiwalach z International Bern Jazz Festival na czele. W latach 2000 i 2001 został potrójnym laureatem Chicago Music Award. Gdy w roku 2000 po raz pierwszy przybył do Europy, już po pierwszym koncercie zyskał miano absolutnej sensacji. I tak jest za każdym razem. Vance Kelly i jego The Backstreet Blues Band to najautentyczniejszy przedstawiciel współczesnej bluesowej sceny chicagowskiej. Jego muzyka żadnemu słuchaczowi nie pozwoli pozostać obojętnym. Pełna życia, energii, motorycznej pulsacji, porywających solówek i bliskiej perfekcji strony wokalnej (wszyscy muzycy śpiewają - chórki!!!) muzyka powoduje, że już po kilku minutach każda z najzacniejszych nawet sal koncertowych zamienia się w taneczny parkiet, bo przy muzyce Vance'a Kelly'ego nie sposób usiedzieć czy spokojnie ustać. W jego wykonaniu nawet tak znane bluesowe standardy, jak Mustang Sally, Little Red Rooster, Mama's Apple Pie czy Crying For You nabierają formy niepowtarzalnej.