Film - felieton

Anna Koziołek

LATO Z KINEM



Sezon powtórek, odświeżania staroci i przemytu tylko pozornie lekko strawnej tandety na naszych ekranach trwa w pełni, pod niewinnie brzmiącym hasłem: Lato 2003. Postanowiliśmy podążać z duchem czasu, w rytm zniewolonego upałem oddechu i polecić kilka niezawodnie chłodzących przebojów kinowych tegorocznego lata, dzięki rozkosznie ułatwiającym przetrwanie klimatyzacjom, przezornie zainstalowanym w niemal wszystkich salach projekcyjnych.

Nasz numer jeden, to bezdyskusyjnie "Terminator 3: Bunt Maszyn", którego inwazja nastąpiła wraz z początkiem sierpnia. Niewątpliwie jest na co popatrzeć, ponieważ zło zostało tym razem spersonifikowane w seksownym ciele blond wampa, niestrudzenie odradzającym się przez 1 godzinę i 50 minut. Wielbiciele muskułów Arniego zostaną usatysfakcjonowani widokiem wciąż okazale jędrnych bicepsów, a żądnych wrażeń powinien zaspokoić efektowny na miarę "Matrixa Reaktywacji", pościg ciężarówek. No i to by było właściwie na tyle... Rozpieszczonych poprzednimi częściami "Terminatora", które niewątpliwie trzymały w napięciu, należy przestrzec, że więcej emocji może dostarczyć zatłoczona plaża nad polskim morzem...

Rozochoceni cudownie orzeźwiającym nawiewem w sali kinowej, stymulującym mizerną akcję na ekranie, powinniśmy, idąc za ciosem, wybrać się na obiecująco (w skali chłodzenia) brzmiący tytuł: "Aniołki Charliego: Zawrotna szybkość". Tutaj piękne i równie zwinne jak Terminatorka kobiety są aż trzy. Znajdą tu też coś dla siebie przygnębieni uciążliwym wyczekiwaniem na trzecią część trylogii Tolkiena - panie zaciekle walczą o odzyskanie pierścieni i to aż dwóch! To chyba miła odmiana po serii o powolnie dreptających do celu karłach, na dodatek z jednym zaledwie pierścieniem, w towarzystwie szkaradnego monstrum, o jakże niereprezentatywnym imieniu: Gollum...

Jeżeli, mimo wszystko ktoś odczuwa wciąż lekki niedosyt czy to porażających efektów, czy zawrotnego tempa, polecamy wciąż obecny na ekranach "Matrix Reaktywacja", gdzie bohaterowie poruszają się szybciej niż pomyślą. Ostatecznie, najwięksi desperaci mogą spróbować przejażdżki "Taxi 3" - wprawdzie wiatr po policzkach nie będzie nikogo smagał, bo ani tu dobrych pościgów, ani zapierających dech w piersiach samochodów, ale rozgrzane upałem ciała, może przynajmniej zadrgają ze śmiechu. Zawsze można spróbować.

Wreszcie, zmęczeni gonitwami i wybuchami widzowie, stęsknieni za letnim romantyzmem i nieco ckliwymi fabułami, powinni wybrać się na "Kto pierwszy, ten lepszy" (Serving Sara), gdzie zapożyczony z serialu "Przyjaciele" Matthew Perry zmaga się z "angielskim chłodem" w osobie Elizabeth Hurley. Całkiem zgrabna komedia, którą można polecić debiutującym parom lub poszukującym wskazówek w zawieraniu wakacyjnych znajomości. Film trafiony w sedno sezonu. Podobnie zresztą dzieje się z "Pokojówką na Manhatanie", gdzie podpowiedzi jak oczarować nowo napotkanego mężczyznę, zagubione nastolatki znajdą bez liku. Tym bardziej, że może okazać się on równie bogaty i przystojny, co grany przez Ralpha Fiennesa adorator.

Naturalnie, to zaledwie mikroskopijna część przerażającego w większości, letniego repertuaru kin. Wybraliśmy te najbardziej przystępne. A poza tym - w końcu to czas relaksu, dlatego może rzeczywiście lepiej spędzić go w wywołanym skwarem letargu, a na ambitne filmy poczekać do września?