| |
Literatura - proza
monika mostowik
brudy
czasem udawałam że moje życie to film. odgrywałam w nim różne role coraz trudniejsze żeby nie było nudno. budziłam się rano i wkładałam męską koszulę robiłam śniadanie udawałam że jestem żoną. wtedy śniadanie jakoś smakowało
a w każdym razie dawało się przełknąć. ale to była nudna rola. potem udawałam kłótnię o mycie tostera w końcu mówiłam dobrze kochanie ja dziś pozmywam a ty zawieziesz rzeczy do pralni i pisałam pozew o rozwód.
w pralni pracowała moja kuzynka przed nią nie dało się nic udawać. była wdową po dwóch mężach uważała że śmierć jest lepsza niż inne rozstanie i znała wszystkich na wylot jak tylko rzuciła okiem na jego pranie. mówiła że po brudnych ciuchach można więcej się o człowieku dowiedzieć niż na uniwersytecie. może dlatego przerwała studia i zamiast psychologiem została pokojówką w niemieckim hotelu. raz zakochała się w gościu właśnie przez prześcieradło wolałam nie pytać o szczegóły. zaczepiła go potem w hotelowej restauracji choć na drugi dzień wylali ją za to z pracy. to był jej pierwszy mąż ale nie ułożyło im się bo nie znała języka.
kuzynka chętnie podsuwała mi nowe role nawet takie o których nie miałam pojęcia że można je w życiu odegrać. raz wystroiłam się w najlepszą sukienkę i najdroższe perfumy i przygotowałam kolację przy świecach choć wyjątkowo nie miałam apetytu wypiłam za to butelkę wina i wtedy przyszedł on. zapukał żeby zostawić paczkę dla sąsiadów i zaprosiłam go na tę kolację. tak już został na jakiś czas ale kiedyś wyszedł ze śmieciami i już nie wrócił. moja kuzynka mówi że sam był śmieciem. paczka okazała się bombą i przymknęli mnie na jakiś czas.
listonosz dobrze znał moje zagrania. pytał od kogo tym razem napisałam do siebie list. raz nawet sam do mnie napisał ale nie przeczytałam bo kiepsko znoszę litość może dlatego że wcale jej nie potrzebuję. jedyne czego wtedy potrzebowałam to większy biust. wtedy można zagrać więcej ról i to w super produkcjach.
teraz już nic nie potrzebuję tylko nowych pomysłów na nowe role. byłam już chyba wszystkim. próbowałam się zapisać na warsztaty w naszym teatrze ale powiedzieli że jestem kiepską aktorką i że nic ze mnie nie będzie bo za słabo się utożsamiam z rolą. co oni mogą o tym wiedzieć? co oni w ogóle wiedzą o życiu?
kiedyś wprowadziłam się do tego opuszczonego domu na końcu ulicy. udawałam że jestem królową i rządziłam ale nawet szczury mnie nie słuchały obgryzły mi najlepsze pantofle tak że nie pasowały mi już do kostiumu. widziałam jak chłopak chyba żeby poderwać panienkę zaciągnął ją do tego domu żeby pokazać jak umie wywoływać duchy. pomogłam mu trochę bo nie znoszę jak się miłość marnuje
i stanęłam na parapecie w nocnej koszuli. dziewczyna straciła przytomność a chłopak najpierw ją przeleciał a potem chciał obudzić ale w końcu uciekł. kiedy po nią przyjechali zabrali i mnie przy okazji choć wcale mi nie było po drodze.
po jakimś czasie zauważyłam że nikt mnie nie zauważa jakbym nie odgrywała żadnej roli nikt nie klaskał po żadnej mojej kwestii chyba że syn sąsiadów ale on nie słyszy od urodzenia jest po prostu miły.
w końcu zapragnęłam coś zrobić dla siebie skoro i tak nikomu nie byłam potrzebna. chciałam być szczęśliwa a jedyną szczęśliwą osobą jaką wtedy znałam była moja kuzynka. poprosiłam ją żebyśmy się zamieniły rolami ale powiedziała że ona woli te swoje brudy niż moje bezbarwne życie. nie wiedziałam o co jej dokładnie chodziło ale tak chciałam się z nią zamienić że żeby ją zachęcić postanowiłam odmienić swoje życie. zawiesiłam w oknach firanki za sprzedane kostiumy kupiłam pralkę żeby miała to co lubi poderwałam listonosza i jego syna żeby miała w czym wybierać. w końcu się zgodziła. zajęłam jej miejsce ale jakoś nie czułam się szczęśliwa. zbyt często nie wiedziałam co powiedzieć poza tym traciłam klientów bo prałam białą bieliznę
w proszkach do kolorów i krochmaliłam nie to co trzeba.
raz klient przyniósł kilka prześcieradeł i wszystkie porządnie poplamione na czerwono. zapytałam więc z czego te plamy bo chciałam wiedzieć czym to prać żeby się puściło ale on mnie wyciągnął zza lady i powiedział żebym stuliła pysk bo następnym razem trzeba tu będzie prać szmaty z moich brudów. przestraszyłam się nie na żarty i stwierdziłam że praca w pralni jest bardzo niebezpieczna. zrezygnowałam z niej ale i tak mnie odnalazł. musiałam prać na drugi dzień prześcieradła mojej kuzynki. ale umówiliśmy się że nikt się o tym nie dowie. ja
z powrotem mieszkam w swoim mieszkaniu ale teraz jestem swoją kuzynką i pracuję w pralni. praca w pralni jest dla mnie ważna pozwala mi się realizować mam wtedy poczucie że piorę świat z brudu że będzie dzięki mnie czysty i świeży pachnący i tak co dzień od nowa jak się pobrudzi to nic bo umiem zmyć każdą plamę. i już wcale nie muszę odgrywać innych ról tę już mam na zawsze tak mu obiecałam a on za to robi mi pyszne śniadania co rano chodzi po bułki.
kwiecień 2004
|
|