do strony głównej
Film - recenzje

Katarzyna Waletko

SZTUKA ŻYCIA WEDŁUG STRÓŻA JAŚKA



Mężczyzna: Na co patrzysz?
Chłopak: Na dziedziniec.
Mężczyzna: Ale na co, na tym dziedzińcu?
Chłopak: Na nic, bo na nim nic nie ma.


Ten dialog zaczerpnięty z filmu Andrzeja Jakimowskiego "Zmruż oczy" w pełni oddaje specyficzny charakter i rytm opowiedzianej w nim historii. Fabuła jest dość prosta. Oto jedenastoletnia dziewczynka "Mała" (Ola Prószyńska) uciekła właśnie z domu, by zamieszkać u Jaśka (Zbigniew Zamachowski) - dawniej swego opiekuna i nauczyciela, a teraz przede wszystkim przyjaciela. Zaniepokojeni rodzice bohaterki (Małgorzata Foremniak, Andrzej Chyra) chcą, by wróciła do domu, ona jednak woli pozostać na opuszczonej farmie byłego pegeeru, z dala od cywilizacji, za to w otoczeniu nieszkodliwych dziwaków, potrafiących patrzeć na dziedziniec, na którym nic nie ma: Jaśka, Eugeniusza (Andrzej Masztalerz) i Sosnoszczuka (Rafał Guźniczak).

Andrzej Jakimowski w swoim filmie eksponuje to, co z pozoru nieważne, zwykłe, potrafi uchwycić fotogenię codzienności, zwykłych przedmiotów, "nieciekawych" pejzaży. Zniszczony budynek, przed którym stoją zdezelowane krzesła i stół, a także pustka i cisza go otaczające, stają się dla bohaterki przestrzenią piękna, oswojoną przez ludzi, którzy są jej bliscy. Stół przestaje być odrapany w momencie, gdy można przy nim zasiąść do gry w karty z przyjacielem, a słupek może stać się punktem, wokół którego według słów Jaśka "wszystko się tu kręci". Kadry z tego filmu przywołują skojarzenia z utrwalonym w wielu realizacjach filmowych i plastycznych wizerunkiem amerykańskiej prowincji. Dawno w żadnej z polskich realizacji nie było tak poetyckiego i zgodnego z duchem całego filmu sposobu posłużenia się kamerą do opisu pustki i rozległości przestrzeni. Przystanek autobusowy stojący w szczerym polu, budynek pegeeru rejestrowany o różnych porach dnia, polna droga wśród łąk, to nie tylko zewnętrzny krajobraz, ale także odbicie poczucia wewnętrznej swobody i wolności głównych bohaterów.

W "Zmruż oczy" czas jest przestrzenią. Jest tu moment zachwytu nad zmierzchem, słońcem w południe, pochmurnym niebem, wałęsającym się psem. Przeobrażenia wizualnej strony przestrzeni znamionują upływ czasu, zapadająca powoli ciemność zmienia wyglądy rzeczy. Poza rodzicami dziewczynki żadnemu z bohaterów tego filmu się nie śpieszy. Operatorzy: Adam Bajerski i Paweł Śmietanka skierowując oko kamery na jakiś punkt zdają się wyczekiwać na moment, w którym "wszystkie elementy złożą się w doskonałą całość", na ów decydujący moment tak ważny w sztuce fotografii Cartier-Bressona czy Tomasza Tomaszewskiego. Uchwycić go to znaczy zarejestrować chwilę, w której na kilku planach rozegra się kilka mikroopowieści. W "Zmruż oczy" może to być np. widoczna na pierwszym planie postać golącego się przy słupie Jaśka, za którym stoi "Mała", a w tle widoczny jest snujący się po podwórku pies. Kamera nie rezygnuje z przyglądania się siedzącemu na krześle głównemu bohaterowi dopóki ten nie spadnie z niego. Taki sposób zaprezentowania świata przedstawionego buduje nieśpieszny rytm tego filmu, w który trzeba się zanurzyć, by móc w pełni rozkoszować się pięknem jego obrazów. W jednej ze scen widzimy pochyloną sylwetkę Euzebiusza, który coś rysuje na ziemi i dziewczynkę zamiatającą wybetonowany fragment podwórka. Za chwilę oboje staną obok siebie i wyciągną dłonie spodziewając się deszczu. "Zmruż oczy" w tej perspektywie jest opowieścią o oczekiwaniu. Realizatorzy wypatrują "decydującego momentu" a bohaterowie nadejścia jakiejś zmiany: powrotu dziewczynki do domu, deszczu, zmierzchu. Film Andrzeja Jakimowskiego to także, a może przede wszystkim, refleksja nad fenomenem pamięci, czasu, przemijania, a więc także gdzieś podskórnie i nad śmiercią. Jasiek tłumaczy "Małej", że jego nieobecność w jej życiu będzie tylko pozorna, bo gdy za tydzień zmruży oczy to też będzie go widzieć tyle tylko, że trochę bledszego. Czas, jego upływ, ujawnia się w przestrzeni, ponieważ - jak mówi opiekun dziewczynki - "rzeczy nie mijają tylko się oddalają", a więc wpisują się w relacje przestrzenne, w których obowiązują pojęcia blisko - daleko. W ostatniej kwestii wypowiedzianej w filmie jeden z towarzyszy Jaśka wyraża przekonanie, że "on wróci" i nawet, można dodać od siebie, jeśli nie stanie się to w sferze fizycznej, cielesnej zamanifestowanej w powrocie do opuszczonej siedziby, to i tak bohater zawsze znajdzie swoje miejsce w pamięci bliskich mu osób. Będzie może "trochę bledszy" i "niewyraźny" jak obraz, który powstaje, gdy zmruży się oczy, ale mimo to "Mała" będzie z nim zawsze siedziała na "tym" zniszczonym moście - materialnym łączniku między przeszłością a teraźniejszością. Tytuł w tym kontekście interpretacyjnym staje się sygnałem zachęcającym do uruchomienia mechanizmu pamięci, a cały film zmierza do wybrzmienia finałowego przeświadczenia, że Jasiek wróci.

Andrzej Jakimowski zaproponował widzom opowieść o przyjaźni, oczekiwaniu, pamięci. Zawarł w niej sporą dawkę humoru, unikając w ten sposób patetycznego tonu, który mógłby się pojawić przy okazji rozważań o przemijaniu. Zachwycił go świat, w którym w budynku Urzędu Gminy znajduje się sklep z odzieżą używaną, radiowozy policyjne grzęzną w błocie na głównej drodze dojazdowej, a koniec świata jest gdzieś całkiem niedaleko.

"Zmruż oczy". Reż. : Andrzej Jakimowski. Występują: Zbigniew Zamachowski, Małgorzata Foremniak, Ola Prószyńska. Polska 2003.
 


| strona główna | film | plastyka | teatr | muzyka |